Facebook

Teoria układów spoistych

Z:A 86

KATEGORIA: Temat wydania

Dlaczego jedne formy są preferowane przez ludzki umysł, a inne nie? Co wpływa na odbiór architektury? W jaki sposób silne jednostki oddziałują na przemiany w tej dziedzinie sztuki? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w książce „O budowie formy architektonicznej” Juliusza Żórawskiego.

Juliusz Żórawski znany jest przede wszystkim jako wybitny twórca obiektów architektonicznych w Warszawie w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Na ten czas przypada bowiem jego największa aktywność projektowa. Jego najważniejsza praca teoretyczna O budowie formy architektonicznej została wydana jednak znacznie później, bo w latach 60. XX wieku. 

ESTETYKA I TEORIA, CZYLI BADANIA NAD FORMĄ 

Wspomniana książka powstała na podstawie rozprawy doktorskiej pisanej w okresie II wojny światowej pod kierunkiem prof. Władysława Tatarkiewicza. Jako jeden z nielicznych Żórawski doktoryzował się w czasie wojny. Pracę Z zagadnień kompozycji architektonicznej obronił 23 lipca 1943 roku. Tekst ukazał się jednak dopiero po kilkunastu latach, najpierw skrócony do 60 stron, jako Spoistość i swoboda w architekturze, a następnie, w 1962 roku, w znacznie obszerniejszej formie, pt. O budowie formy architektonicznej. Ze względu na nietypowy jak na Wydział Architektury temat pracy, dotyczący zagadnień estetyki oraz teorii architektury, promotorem został Władysław Tatarkiewicz. Znaczenie i rolę tego tekstu dla teorii architektury pokazuje wprowadzony przez niego podział teoretyków, a także pozycja, na jakiej umieszcza on Żórawskiego. Dzieląc architektów teoretyków na trzy grupy, Tatarkiewicz zalicza go, obok twórców takich jak Le Corbusier, Loos, Alberti, Perrault, Semper, do trzeciej, najznakomitszej grupy tych, którzy stworzyli własne rozumienie architektury. Należy przy tym pamiętać, że Tatarkiewicz jako promotor nie może być traktowany jako jedyne i obiektywne źródło krytyczne. Jednak jego opinia pokazuje, jakie praca miała aspiracje i jaką funkcję miała spełniać.

WPŁYW PSYCHIKI NA ODBIÓR ARCHITEKTURY

Innowacyjność Żórawskiego polega na tym, że stosuje on metodę psychologiczną. Podobne podejście zauważa Tatarkiewicz już u Arystotelesa, który twierdził, że człowiekowi może się podobać to, co jest w stanie uchwycić za pomocą zmysłów i co nie przekracza jego umysłu ani pamięci. Myśl ta, zapomniana na wieki przez teoretyków, pojawiła się w nowszej estetyce, według której zadowolenie, jakiego człowiekowi dostarcza sztuka, zależy od jego struktury umysłowej. Jednak nie rozwijano tego zagadnienia szczegółowo. W okresie dwudziestolecia międzywojennego pojawiła się w dziedzinie psychologii tzw. teoria postaci lub układów spoistych. Zgodnie z nią świadomość ludzka ujmuje dostarczany jej przez zmysły materiał w gotowe formy właściwe strukturze umysłu. Oryginalność pracy Żórawskiego polegała na zastosowaniu tej koncepcji do zbudowania własnej teorii architektury. O trafności tej ostatniej świadczy fakt, że nad podobną koncepcją pracował równolegle Rudolf Arnheim. Efekty jego pracy zostały opublikowane w 1954 roku w książce Art and Visual Perception. Psychology of Creative Eye,zyskując wielki rozgłos. Żórawski w swoim dziele tłumaczy, jak architektura działa na ludzi, w jaki sposób ją odbierają. Wyjaśnia także, jak relacje i wzajemne stosunki między jej elementami, otoczeniem a ludzkim umysłem wpływają na nasze postrzeganie. Praca jest podzielona na kilka części. We wstępie autor przedstawia ogólne założenia oraz przybliża, jakie prace psychologiczne wywarły wpływ na jego badania nad architekturą. Właściwy tekst został podzielony na dwie części, z których druga metodą bardziej ogólną wyjaśnia, w jaki sposób emocje, odczucia oraz psychika człowieka wpływają na odbiór architektury. Pierwsza natomiast przedstawia konkretne przykłady, jak człowiek może odbierać różne formy architektoniczne.
 

Ażurowa wieża kościoła św. Józefa w Hawrze; fot. fot. Shutterstock.com

DOZNANIA I ZMIANA PERSPEKTYWY

Według Żórawskiego działanie człowieka zależy od posiadanego przez niego zapasu doznań. Nie istnieje w życiu chwila, w której nie odbieralibyśmy doznań, dlatego nie jest możliwe oddzielenie od nich działania. To ogniwa tego samego procesu psychicznego. Odwołując się do teorii psychologicznych oraz posługując się wypracowanymi przez nie terminami, Żórawski wyjaśnia, co wpływa na kształtowanie się stylów architektonicznych, upodobań i odmiennych odczuć jednostek, podając jednocześnie przyczyny ich przemian. Każda osoba posiada pole stanu wewnętrznego rozpięte między centrum osobowości a przedmiotami doznań, które wzajemnie na siebie oddziałują. Zmienia się ono pod wpływem doznań i stanów psychicznych przez całe życie. Człowiek, zdobywając doświadczenie, zmienia swój zasób wiedzy. Podobnie można rozumieć myśl Żórawskiego. Doznania, zmieniając pole, zmieniają perspektywę, z której odbieramy otoczenie, a co za tym idzie – budynki. W polu doznania organizują się w całości uformowane na zasadzie hierarchii. Ma to kolosalne znaczenie dla odbioru architektury. Przedmiotem doznania nigdy nie może być wyizolowany budynek. Na jego postrzeganie wpływa nie tylko otoczenie zewnętrzne, lecz także nastrój jednostki, jej właściwości psychiczne i posiadana przez nią wiedza. Przedmiotem doznania nigdy nie jest budowla, ale sytuacja, w której ją poznajemy. Jeden obiekt, jako składnik wielu różnych sytuacji, może przyczyniać się do wielu doznań nie tylko wśród różnych odbiorców, lecz także u tego samego. W taki sposób wyjaśnia on, czemu te same obiekty jednym się podobają, a innym nie.

ROLA SILNYCH JEDNOSTEK W PRZEMIANACH STYLOWYCH

Pojedyncze pola stanu wewnętrznego mają kluczowe znaczenie dla historii, także architektury. Całościowe pole stanu wewnętrznego ludzi żyjących w zasięgu danej kultury ukształtowane jest przez odpowiednio silne nastawienia uformowane w pojedynczych polach stanu wewnętrznego. Silna jednostka, narzucając swoje upodobania, może przyczynić się do powstania nowego stylu. Jednocześnie dla zrozumienia koncepcji przemian stylowych Żórawskiego istotne jest zdanie: „To, co zrobił Le Corbusier musiało się stać wcześniej czy później”. Rola wielkich jednostek nie polega na tym, że stworzyły one coś wyjątkowego, ale na tym, że jako pierwsze wykorzystały i zauważyły cechy oraz nastawienia tkwiące w otaczającym je świecie. Pojęcie nastawienia, którym posługiwał się Żórawski, oznacza gatunek formowania się doznań w polu stanu wewnętrznego, zatem twórczość, także architektoniczna, to tylko inne uformowanie, wydobycie tego, co już w tym polu istnieje. Oczywiście nie wszystkie zmiany dokonują się tak wyraźnie przy pomocy wielkich jednostek, czasem przemiany powodujące nadanie pewnym cechom ważności zachodzą w wyniku długotrwałego i złożonego procesu. Jednak przykład Le Corbusiera czytelnie tłumaczy tę myśl. 
 

Katedra w Reims, forma spoista o wyraźnie jednoznacznym kierunku pionowym; fot. barmalini / Shutterstock.com
 

MIĘDZY REALIZMEM A UCZUCIOWOŚCIĄ 

Kwestie przemian stylowych oraz wpływu jednostki na postrzeganie obiektów wyjaśnia dokładniej przeprowadzona przez Żórawskiego analiza upodobania estetycznego. Jest ono istotne, ponieważ powoduje je każde doznanie. Upodobanie, podobnie jak doznanie, zależne jest od czynników zewnętrznych, czyli od uformowań przedmiotu doznania oraz od czynników wewnętrznych, czyli od wartości naszego pola stanu wewnętrznego. Uformowanie przedmiotu, stosunki między jego częściami, czyli w przypadku architektury proporcje między częściami dzieła, stosunki między liniami, płaszczyznami i bryłami, zestawienia barwne oraz zależności fakturowe, zachodzą i dzieją się poza polem stanu wewnętrznego. Jednak to ono decyduje o pojawieniu się upodobania lub niepodobania się. Skoro upodobanie jest zależne od pola stanu wewnętrznego, nic dziwnego, że te same obiekty wywołują upodobanie w jednych epokach, podczas gdy w innych nie. Żórawski wyróżnia dwa rodzaje upodobań, które wypierają się wzajemnie: funkcjonalne i bezinteresowne. Te pierwsze możemy oceniać rozumowo. Podoba nam się to, co nam jest potrzebne, czyli dobre w stosunku do pola stanu wewnętrznego przeciętnej jednostki w danym okresie. Żórawski wyjaśnia to, podając konkretne przykłady. Porównuje on sposób kształtowania okien w architekturze romańskiej oraz modernistycznej. Na tej podstawie wyjaśnia, jak kształtują się cechy stylowe różnych okresów. Trochę bardziej skomplikowana jest kwestia upodobania bezinteresownego. Stosunki zachodzące między elementami przedmiotu doznania możemy ocenić jedynie na drodze uczuciowej. Jednak uczucia bezinteresowne także są zależne od wartości pola stanu wewnętrznego, a zatem podobnie są one zmienne. Jako dowód Żórawski podaje fakt, że w różnych kręgach kulturowych i w różnych okresach za idealne uznawano odmienne proporcje. Fakt, że uczucia bezinteresowne mogą przysłaniać funkcjonalne, tłumaczy także zmiany nastawień w różnych okresach do tych samych przedmiotów doznań. Dla ludzi korzystających z danego obiektu ważne są odczucia funkcjonalne. Gdy jego rola ulega zmianie, pojawia się miejsce na odczucia bezinteresowne. 

Według Żórawskiego w sferze życia społecznego toczy się walka między racjonalizmem a uczuciowością. Upodobania funkcjonalne dominują na zmianę z bezinteresownymi, co przejawia się w tendencjach pojawiających się w sztuce, a co za tym idzie – także w architekturze. Zmiana dominującego nastawienia to zmiana stylu. Zmienność pola stanu wewnętrznego wpływa na rozumienie piękna. W tak przedstawionych zależnościach może ono istnieć w każdym przedmiocie doznania. Jest subiektywne i autonomiczne.

WPŁYW FORMY NA WIDZA

Te rozważania dowodzą, że psychika człowieka jest równie ważna jak jego cechy fizyczne. Dlatego architektura powinna być dostosowana także do niej. Mimo że doświadczanie architektury jest zależne od konkretnego człowieka i jego stanu w danym momencie, postrzeganie przez ludzi ma określone cechy stałe dla wszystkich.

Pewne tendencje kierujące ludzkim umysłem dotyczące odbioru różnego rodzaju form Żórawski przedstawia w pierwszej części dzieła. Na przykładach prostych form architektonicznych oraz geometrycznych autor objaśnia, w jaki sposób formy działają na widza i co sprzyja takiemu, a nie innemu ich postrzeganiu. Często swoje objaśnienia opiera na parach pojęć binarnych. Pierwsza główna para, wokół której zbudowane zostało całe dzieło, dotyczy kwestii formy. 
 

Rynek w Kazimierzu Dolnym, kościół farny dominuje w układzie budynków kolorem i spoistością ukształtowania; fot. miwuj / Shutterstock.com
 

SPOISTOŚĆ I SWOBODA

Autor wyróżnia formy spoistą oraz swobodną. Cechami tej pierwszej, dominującymi w dotychczasowej teorii architektury, są: symetria, regularność, proporcje, harmonia. Forma spoista zmusza do uległości względem siebie, jest dobitna. Z kolei formę swobodną wiąże się z asymetrią. Jednocześnie w przypadku formy spoistej zmiana położenia konkretnego elementu będzie nas bardziej drażnić i wywoływać w nas chęć poprawy. Istotne jest także to, co odróżnia poglądy Żórawskiego od wcześniejszych teoretyków głoszących wyższość formy spoistej nad złożoną. Według niego oba rodzaje form są dozwolone. Każda z nich jest jednością uformowaną z części. 

Według Żórawskiego niezgodne z naturą ludzkiego „ja” jest rozpoznawanie po kawałku. Zawsze postrzegamy określone całości. Zmiana położenia jednej z części zmienia charakter całego układu, forma spoista może stać się swobodną. Wśród kilku form możemy ustalić hierarchię pod względem spoistości. Geometryczna spoistość kształtuje się następująco: koła, wieloboki, kwadraty, trójkąty, linie proste. Przekłada się to na architekturę, formy placów i ulic. Nie oznacza to jednak, że spoistość idzie w parze ze złożonością. Forma spoista charakteryzuje się tym, że wszystkie jej części dążą do uwypuklenia i podkreślenia jej roli. Kolumna koryncka jest bardziej spoista od doryckiej, ale także od barokowej, której skomplikowane kształty nie są związane z uwarunkowaniami funkcjonalnymi. Spoistość formy zmierza do prostoty, ale jest ona rozumiana jako najwyższy szczebel jednoznaczności. Forma najprostsza formalnie nie zawsze taka jest w rzeczywistości. 

Forma, która stała się bardziej złożona przez podkreślenie niektórych jej formalnych cech, może być bardziej spoista. Istotną rolę odgrywa tu rytm. Złamanie go zwiększa spoistość formy. W architekturze rytmy nigdy nie występują w czystej postaci. Tworzące je elementy wchodzą w relację z innymi, które mogą mieć kluczowe znaczenie dla spoistości formy. Ten sam układ części możemy odbierać jako swobodny lub nie w zależności od tego, co mu towarzyszy.

Spoistość formy znacząco wpływa także na pole działania formalnego układu. Im jest ona większa, tym bardziej zwiększa się jego zasięg. Elementy równoważne mają taki sam zakres działania. Dlatego umieszczone w tej samej odległości tworzą jeden układ. Jeśli natomiast któreś z nich zastąpimy elementami bardziej spoistymi, będziemy mogli wyróżnić inne, mniejsze układy. Forma spoista dobitnie rysuje się na swobodniejszym tle. Sylwetka meczetu lepiej uwidacznia się na czystym niebie niż na zachmurzonym. Tło może odgrywać różną rolę w różnych okresach. W gotyckiej katedrze okna są tłem dla ażurowej elewacji, a w renesansowym pałacu to gładka ściana stanowi tło dla okien. Potwierdza to wcześniejsze rozważania, zgodnie z którymi architektura jest formą złożoną z części. „Forma jest zależna od stosunków części względem całości”. 

Według autora ze spoistością formy wiąże się jeszcze jedno istotne zagadnienie wytycznych funkcjonalnych i formalnych. Wytyczna formalna dąży bowiem zawsze do formy spoistej, z funkcjonalnej do swobodnej. Zdaniem Żórawskiego trzeba dążyć do wzajemnego pokrycia się obu wytycznych. „Gra formą polega na takim dozowaniu spoistości lub swobody formalnej, która odpowiada funkcji”. Kolejne wprowadzane przez badacza terminy w zasadzie rozwijają przybliżoną powyżej koncepcję przez wprowadzanie większej liczby przykładów.

Rytm elewacji Pałacu Dożów w Wenecji, jednego z formalnie ważnych punktów placu św. Marka; fot. astudio / Shutterstock.com
 

NIE MA JEDNEGO SŁUSZNEGO ROZWIĄZANIA

Istotne w dziele Juliusza Żórawskiego jest to, że tworząc swoją teorię, nie miał na celu wyznaczania kanonów piękna, idealnych proporcji czy ściśle określonych zasad postępowania. Odróżnia go to od takich teoretyków jak Witruwiusz czy Alberti. Teoria polskiego architekta pokazuje, że mimo iż pewne formy są preferowane przez ludzki umysł, nie ma jednego słusznego rozwiązania. Jego praca, wykorzystując psychologiczną teorię, tłumaczy działanie architektury na ludzi i ma przyczyniać się do jej rozumienia, nie ma natomiast formy podręcznika, który w prosty sposób przedstawi reguły dobrej i złej kompozycji. Książka nie zawiera też elementów wzornika z przedstawieniem dobrych rozwiązań. Wprowadzona terminologia oraz proste przykłady pokazują tendencje, jakie kierują ludzkim umysłem w trakcie odbioru architektury. Jednocześnie druga część pracy, poświęcona głównie udziałowi wewnętrznego „ja” człowieka, odnosi się do subiektywizmu postrzegania i tłumaczy różne odczucia oraz upodobania wywoływane przez te same budynki wśród różnych obserwatorów, a także różne podejścia do architektury w odległych od siebie okresach. Żórawski w swojej teorii zwraca się do człowieka. Wcześniejsi teoretycy także często odnosili się do niego, jednak głównie skupiali się na kwestiach związanych z ciałem. Zarówno przez poszukiwanie w nim idealnych proporcji – tak jak było w przypadku Witruwiusza, jak i bardziej funkcjonalistyczne podejście, mające na celu dostosowanie architektury do ergonomii człowieka w celu zapewnienia wygody użytkowania – jak w przypadku Le Corbusiera i stworzonego przez niego Modulora. Innowacyjność Żórawskiego w stosunku do tych postaw polegała na odkryciu strony psychicznej człowieka w kontekście architektury i zrównaniu jej z potrzebami fizycznymi. •

Karolina Matysiak
Karolina Matysiak

architektka, historyczka sztuki, współzałożycielka „Kwartalnika Architektonicznego Rzut”, redaktorka prowadząca Z:A, współpracuje z pracownią architektoniczną WWAA

reklama

Warto przeczytać