Facebook

Ring – Kiedy kończy się rola autora projektu?

Z:A 86

KATEGORIA: Ring opinii

ARCHITEKT +: czy rola autora projektu kończy się wraz z upływem gwarancji?

Renata Święcińska

Rynek usług projektowych ma olbrzymi koloryt, zwłaszcza gdy specyfika regionu nie pozwala na wybrzydzanie.

Pytani o rodzaj możliwych do stworzenia przez architekta projektów, odpowiadamy: wszystkie – począwszy od „psiej budy”, a skończywszy na kościele.

Jakie to ma jednak znaczenie w kontekście końca roli architekta, która poniekąd miałaby wygasać wraz z upływem terminu gwarancji?

Każdy koniec ma swój początek. A ten bierze się z woli wyrażonej przez zamawiającego na zlecenie określonej usługi projektowej. Niezależnie więc od skali i funkcji budynku praca architekta pozostawia trwały ślad, czy to w mikro-, czy makroprzestrzeni.

Odpowiedź na zadane pytanie nasuwa się jako oczywista – rola autora projektu nie kończy się, ale trwa przez cały okres korzystania z budynku, oddziałując na jego użytkowników.

Nie bez znaczenia jest podział projektów na prywatne i publiczne, który określa charakter personalnych interakcji twórcy z inwestorem. To od nich rozpoczyna się proces tworzenia projektu. Rolą architekta jest zrozumienie potrzeb inwestora, a w interesie zamawiającego projekt leży ich zdefiniowanie. Warunki, jakie stwarzamy klientowi, mają realny wpływ na jakość jego życia.

Architekci wykonujący projekty dla indywidualnych odbiorców podkreślają wagę budowania przyjaznych relacji z inwestorem. Projektowanie domu to wejście w najgłębsze sfery prywatności, co wymaga od zamawiającego zaufania i otwarcia się wobec architekta. Stąd tyle nawiązanych podczas pracy przyjaźni. Te prawdy niestety coraz częściej są bagatelizowane, a typowość rozwiązań wydaje się niektórych w zupełności satysfakcjonować. Z łatwością można rozpoznać architekturę spersonalizowaną – szytą na miarę potrzeb i miejsca, opierającą się upływowi czasu i chwilowej modzie, bez lęku o „odpowiedzialność gwarancyjną”.

Skoro już o tym mowa, to jakim okresem gwarancji powinna być objęta architektura?

Ta pieczołowicie tworzona i świadomie sygnowana przez twórcę nie musi obawiać się terminów i upływającego czasu.

Najkorzystniej zarówno dla projektu, jak i dla jego przyszłych użytkowników jest wtedy, kiedy architekt ma szansę uczestniczyć w procesie realizacyjnym. Realia inwestycji dla większości zamawiających bywają zaskakujące. W takiej sytuacji los projektu zależy od rozsądku inwestora i skali zaufania zdobytego przez architekta na etapie prac projektowych.

Czy podczas pracy bierzemy pod uwagę krytyczne zdanie odbiorcy? Oczywiście. Pytanie, czy zawsze, czy tylko gdy „jest uzasadnione”? Najbardziej krytyczni powinniśmy być wobec samych siebie. To jednak bywa trudne, gdyż praca pod presją czasu nie pozwala na komfort
zdystansowania się. Taki stan rzeczy absolutnie nie zwalnia z odpowiedzialności i każdorazowego udzielania gwarancji. Jesteśmy systemem naczyń połączonych, wymieniamy się informacjami, poznajemy, a otwartość na potrzeby odbiorców tworzonej architektury pozwala nam na napędzany wzajemnie rozwój.

Pozytywny efekt współpracy zapisuje się na kartach historii, w najlepszym zaś wydaniu staje się dziedzictwem kulturowym.

Na tym polega gwarancja. •

Wojciech Gwizdak

Winston Churchill opisał mechanizm sprzężenia zwrotnego interakcji człowiek–budynek stwierdzeniem: „Najpierw to my kształtujemy nasze budynki, ale później to one kształtują nas”. Opowieść o tym, jak budynki i miasta zmieniają człowieka i ludzkość, jest wiecznie żywa, ale nas, architektów realizujących zróżnicowane projekty, przede wszystkim powinno interesować, czy i w jakim stopniu spełniły one wymagania oraz oczekiwania użytkowników. Każdy budynek ma ustalony scenariusz swojego życia. Sprawdzianem jego prawidłowości będzie opowieść o dniu codziennym użytkowników i ich interakcji z budynkiem. Trafne decyzje to dla nas satysfakcja oraz radość z powodu zadowolonego odbiorcy. Każdy budynek, którego życie obserwujemy, jest dla nas kolejnym doświadczeniem pozwalającym projektować coraz lepiej. Uczymy się, przyglądając się też ludziom zmieniającym swoje życie w kontakcie z budynkiem. Pamiętam, jak zaraz po studiach znajomi zamieszkali w maleńkiej kawalerce, by po paru latach przenieść się do dużego, ponad 100-metrowego, wielopokojowego mieszkania. Po przeprowadzce początkowo użytkowali tylko jeden pokój, pozostałe stały puste. Odwiedzając ich, obserwowałem, jak z miesiąca na miesiąc zaczynają użytkować kolejne pokoje, aby realizować swoje codzienne aktywności. Dopasowanie się do przestrzeni zajęło im trochę czasu. Dlatego architekt, jak lekarz, musi obserwować pacjenta nawet po udanej operacji i uczyć się na (najlepiej cudzych) błędach. •

Piotr Żabicki

Każdy projekt indywidualny jest w jakimś sensie prototypem i nie wiemy, czy gotowy budynek zaspokoi wszystkie oczekiwania jego przyszłych użytkowników. Dzieje się tak, nawet gdy dostajemy precyzyjne i szczegółowe wytyczne projektowe od inwestora (choć raczej takich nie dostajemy). Inwestor bowiem często nie jest użytkownikiem końcowym obiektu i rzadko przeprowadza przedprojektowe, pogłębione wywiady środowiskowe z przyszłymi użytkownikami, bo to wymaga czasu i kosztuje. Dlatego, o ile sami nie przeprowadzamy takich studiów (a tego z reguły nie mamy w kontraktach), często jako adresata projektu przyjmujemy „statystycznego użytkownika”, co siłą rzeczy musi prowadzić do rozczarowań. Warto byłoby zatem, by upowszechnił się zwyczaj wykonywania przedprojektowych wywiadów z użytkownikami, potem, w czasie projektowania – uzgodnień z ich reprezentatywną grupą, a na końcu – ewaluacji ex post zrealizowanego projektu (na to wszystko, oczywiście, powinny być dodatkowy czas i dodatkowe pieniądze). Jeśli pojawiają się uzasadnione krytyczne uwagi odbiorców obiektu lub przestrzeni (np. urbanistycznej), to architektowi należy zlecić prace projektowe dotyczące zmian w tych aspektach, które nie w pełni usatysfakcjonowały użytkowników. Nie sądzę, by jakikolwiek architekt nie przyjął zlecenia poprawy swojego dzieła z powodu urażonej dumy. Wykonujemy zawód zaufania publicznego i powinniśmy chcieć, by owoce naszej pracy służyły innym jak najlepiej.

Historia architektury pokazuje, że wiele obiektów wybitnych pod względem ekspresji i estetyki było krytycznie ocenianych przez przyszłych użytkowników. W czasach, gdy budynki mają być „szyte na miarę” i optymalnie funkcjonujące – w trosce o dobro planety (zasoby) i well-being człowieka – takich sytuacji powinno zdarzać się jak najmniej. •

Maciej Nitka

Architekt projektuje dzieło, następnie towarzyszy jego realizacji i… No właśnie – i co dalej? Jeśli współpraca przebiegała harmonijnie i architekt pozostał w dobrych relacjach z nowym użytkownikiem, to istnieje spora szansa na to, że będzie pełnił rolę „przyjaciela domu”, doradcy przy okazji zmian. To w wariancie romantycznym. W praktyce bywa inaczej. Do szczęściarzy mogą zaliczyć się ci architekci, którzy projektują klientom i bryłę, i jej wnętrze. Wizyta architekta na budowie to natomiast wciąż efekt konieczności rozwiązania problemu, a nie chęć inwestora do podtrzymania relacji inwestycji z twórcą. W rzeczywistości pożegnanie następuje o wiele wcześniej – wraz z przekazaniem pozwolenia na budowę. Szkoda.

Dalsze życie budynków w przypadku domów jednorodzinnych może pozostać prywatną sprawą inwestora. Domy te zostały wszak stworzone, by zaspokajać potrzeby małej i zdefiniowanej grupy odbiorców.

Obiekty większe, a zwłaszcza publiczne, pełnią zgoła inną funkcję. Mają służyć społeczeństwu lub choćby komercyjnym interesom prywatnego inwestora. W obydwu przypadkach inwestor powinien być zainteresowany odbiorem nowej przestrzeni przez jej użytkowników (których z reguły nie znał wcześniej) i przekazywać architektowi uwagi i wnioski powstałe podczas eksploatacji obiektu. Autor wie w końcu najwięcej o szczegółach, a także o mocnych i słabych stronach swojego projektu. Z pewnością włączenie jego porady w proces podejmowania decyzji o niezbędnych zmianach przyniosłoby korzyści inwestorowi, a tym samym – użytkownikom. W przypadku obiektów komercyjnych wdrażanie programu modyfikacji wpisane jest przecież w biznesplan inwestycji.

Czy wiedza o opiniach użytkowników jest z kolei potrzebna architektowi? Z pewnością… nie każdemu. Są wśród nas tacy, którzy wiedzą najlepiej. Oni nie mają żadnych wątpliwości. Stworzyli dzieło idealne, bo sami są doskonali, i już. Jeśli jednak przyjmiemy, że architekt uczy się całe życie, to właśnie wiedza dostarczona przez użytkowników obiektu będzie dla niego bezcenna. Można (i należy) podzielić ją na opinie o elementach postrzeganych jako błędy (by uniknąć ich w przyszłości) i tych ocenionych jako dobre (by je twórczo rozwijać w kolejnych projektach). Szczególnie cenne są tu głosy krytyczne.

Poza wszystkim – jak niezwykłym doświadczeniem jest możliwość obserwacji naszego dzieła w czasie: najpierw jest pomysł, potem projekt, budowa, a w końcu przestrzeń, do której wprowadza się nowe życie. I ten „nasz” dom następnie dorasta, by na końcu zestarzeć się wraz jego mieszkańcami. Doświadczenia tego zjawiska życzę wszystkim. •

Renata Święcińska
Renata Święcińska
Architekt IARP

absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej; przewodnicząca Rady Podkarpackiej Okręgowej Izby Architektów RP w V i VI kadencji; uprawnienia bez ograniczeń zdobyła w 1993 roku i od tego czasu wraz z mężem Zbigniewem prowadzi autorską pracownię projektową. Kiedy do zespołu dołączył syn Michał, pracownia zmieniła nazwę na Święciński Architekci (w swoim dorobku mają obiekty produkcyjne, usługowe, budynki mieszkalne jedno- i wielorodzinne, obiekty sakralne); pasjonatka zawodu, chętnie dzieląca się swoją wiedzą i doświadczeniem

Wojciech Gwizdak
Dr Wojciech Gwizdak
Architekt IARP

absolwent Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Śląskiej; od 1997 roku właściciel autorskiej pracowni projektowej 2G Studio, którą prowadzi wraz z żoną; uprawnienia architektoniczne od 2004 roku, od 2006 roku działa w IARP na poziomie okręgowym i krajowym; członek i działacz SARP o. Kielce; w 2021 roku uzyskał tytuł doktora za pracę analizującą przepisy w systemach prawnych różnych krajów dotyczące nasłonecznienia mieszkań; interesuje się historią starożytnego Rzymu, gotykiem, budownictwem mieszkaniowym i urbanistyką

Piotr Żabicki
dr Piotr Żabicki
Architekt IARP

partner w Kuryłowicz & Assocciates, redaktor naczelny magazynu „Zawód: Architekt”, rzeczoznawca budowlany, biegły sądowy, członek KRIA RP (2018-2022), skarbnik KR (2018-2020), sędzia dyscyplinarny KSD, sędzia konkursowy SARP; współautor w K&A kilkudziesięciu zrealizowanych dużych projektów, głównie z zakresu użyteczności publicznej; laureat wielu konkursów; autor licznych artykułów oraz książki Architektura kampusów; w wolnych chwilach lata, pływa i uprawia inne sporty

Maciej Nitka
Maciej Nitka
Architekt IARP

współtwórca i szef Biura Portalu WarsztatArchitekta.pl; w IARP od 2002 roku; delegat na Zjazd Krajowy, członek Rady MPOIA RP od 2006 roku (wiceprzewodniczący w latach 2012–2014), członek Komisji ds. Mediów i Informacji KRIA RP, Zespołu ds. Warunków Wykonywania Zawodu i Zespołu ds. Urbanistyki przy MPOIA RP oraz Kolegium Egzaminatorów Zewnętrznych; od 1991 roku prowadzi własne biuro zajmujące się projektowaniem m.in. obiektów użyteczności publicznej oraz rewaloryzacją budynków zabytkowych; otwarty na współpracę z młodymi architektami

reklama

Warto przeczytać