Facebook

Reinkarnacja, renowacja, dewastacja

Z:A 84

KATEGORIA: Temat wydania

Granica między renowacją a zniszczeniem zmienia się na przestrzeni czasu. Trudno ocenić, czy wtórne użycie elementów architektonicznych było zawsze aktem wandalizmu, czy jednak w wielu przypadkach ratowało zabytki.

Lato 2011 roku było nie tylko upalne, ale również bardzo suche. Tak suche, że Wisła przestała przypominać największą polską rzekę i osiągnęła chyba najniższy poziom wody w swej historii, upodobniając się raczej do strumyka. Dno rzeki odsłoniło nie tylko wiele śmieci, ale także pokazało swe tajemnice. Jedną z bardziej interesujących był wrak barki, która zatonęła w okolicy Żoliborza podczas potopu szwedzkiego. Barkami tymi Szwedzi wywozili wszelki wartościowy dobytek ze stolicy, jaki tylko zdołali zrabować. Kradli nie tylko meble, obrazy, księgozbiory czy inne wartościowe przedmioty, ale także budynki, a raczej ich elementy. Na pokładzie odnalezionego wraku znajdowały się części budowli, które tak obciążyły barkę, że zatonęła. Łącznie wydobyto z niej ok. 20 ton detali, kolumn, gzymsów, nadproży, schodów, a nawet 250 fragmentów marmurowych posadzek. Z wysoką dozą prawdopodobieństwa są to elementy warszawskiego pałacu Kazimierzowskiego. Wojny toczono nie tylko dla zdobycia terytorium, jeńców, łupów w postaci złota lub innych bogactw. Rabowano nie tylko dzieła sztuki, ale również architekturę. Oczywiście wywożono to, co najcenniejsze – detale architektoniczne, których potem używano do budowy lub upiększenia własnych budynków. Dziś w wielu szwedzkich pałacach i rezydencjach widać polskie akcenty, a szwedzkie muzea mają w swoich zasobach wiele polskich ruchomych zabytków.

Fasada bazyliki św. Marka w Wenecji, fot. Wojciech Gwizdak

WĘDRÓWKI ARCHITEKTURY

Mało kto wie, że słynną diorytową stelę, zawierającą tekst kodeksu Hammurabiego (1792–1750 p.n.e.), znalazł w 1902 roku francuski archeolog Gustave Jéquier nie w Babilonie, czyli w stolicy państwa Hammurabiego, ale w odległej o 350 km Suzie – stolicy mało znanego państwa Elam. Jak się tam znalazła? W XII w. p.n.e., czyli 600 lat po swoim powstaniu, została przewieziona, by przyozdobić Suzę jako łup wojenny, i czekała następne 3000 lat na archeologów.

     Na placu św. Marka w Wenecji widzimy liczne zabytki architektoniczne pochodzenia bizantyjskiego. Ich obecność w tych miejscach to nie tylko wynik wielowiekowego powiązania kulturowego i handlowego między Wenecją a Bizancjum. To również skutek niesławnego wyczynu 97-letniego ślepego doży Enrico Dandolo, który namówił uczestników IV krucjaty do zdobycia i splądrowania Konstantynopola w 1204 roku. Przywieziono wtedy do Wenecji wiele elementów i detali architektonicznych, np. dwie wysokie kolumny obecnie zwieńczone lwem św. Marka i rzeźbą św. Teodora (patrona Wenecji zanim został nim św. Marek), stojące na Piazzetta di San Marco, tuż przy nabrzeżu, przejście między którymi podobno przynosi pecha. Z krucjaty przywieziono również rzeźby czterech cesarzy we wzajemnym uścisku – tetrarchów z końca III wieku (Dioklecjana i Maksymiana, Konstancjusza Chlorusa i Galeriusza) wmurowanych w narożnik bazyliki kilka metrów od gotyckiego portalu wejściowego do Pałacu Dożów Porta della Carta, ukończonego w 1442 roku przez Giovanniego i Bartolomeo Bono. Cała bazylika jest przepełniona detalami pochodzącymi z Konstantynopola lub Ziemi Świętej. Ciekawa historia wiąże się z kwadrygą wieńczącą elewację frontową. Została przywieziona po 1204 roku z Konstantynopola, gdzie zdobiła hipodrom. Znalazła się tam dzięki cesarzowi Teodozjuszowi II, który umieścił ją w loży cesarskiej. Skąd wziął ją Teodozjusz II? Jedna teoria głosi, że przywiózł z wyspy Chios i wiąże jej powstanie ze sławnym rzeźbiarzem Lizypem – stąd też ich współczesna nazwa rumaki Lizypa. Inna przypisuje zlecenie ich wykonania cesarzowi Neronowi, który przyozdobił nimi swój łuk triumfalny (znamy jego wygląd dzięki monetom cesarza). Po zajęciu Wenecji przez Napoleona rumaki Lizypa powędrowały do Paryża i udekorowały łuk triumfalny Arc du Carrousel, wnoszony przez Napoleona w 1808 roku (na osi między Luwrem a ogrodami Tuileries – ok. 200 m od piramidy Pei), ale wróciły do Wenecji po 1815 roku. Napoleon wywiózł też kwadrygę wieńczącą bramę Brandenburską, ale ta również wróciła na swoje pierwotne miejsce jeszcze w tym samym roku. Konstantynopolski hipodrom był także przyozdobiony obeliskiem faraona Totmesa III, przywiezionym tutaj przez Teodozjusza Wielkiego w 390 r. n.e. z Egiptu.

     Egipskimi obeliskami „częstowano się” dość powszechnie i bez skrupułów. Chyba najciekawszą kolekcję ma obecnie Rzym. Warto wymienić choćby te, których użył znany barokowy urbanista papież Sykstus V do swojej wielkiej przebudowy miasta. Największym z nich jest obelisk Laterański (ma ponad 32 m wysokości), pierwotnie ufundowany przez faraona Totmesa IV dla świątyni w Karnaku. Został on przywieziony do Rzymu przez Konstancjusza II w 357 r. n.e. i ustawiony na Circus Maximus. Odnaleziony w trzech częściach w 1587 roku stanął przy Pałacu Laterańskim. Notabene miejsce to było już zajęte przez znany pomnik konny Marka Aureliusza, który Sykstus V kazał przenieść na jego obecne miejsce, czyli Plac Kapitoliński. Drugi to obelisk Amenemhata II, stojący w centrum placu św. Piotra. Również i w tym przypadku architekt Domenico Fontana, wyznaczony przez Sykstusa V do ustawienia obelisku w 1586 roku, nie musiał przywozić go z Egiptu. Obelisk został bowiem dostarczony do Rzymu przez Kaligulę w 37 r. n.e. i znalazł miejsce w zbudowanym przez niego cyrku, który zajmował południową część obecnego placu i bazyliki św. Piotra. Fontana przestawił pomnik zaledwie o ok. 250 m. Trzeci jest obelisk Ramzesa II, zwany obecnie Flaminio, przywieziony w 10 r. p.n.e. dla upiększenia Circus Maximus przez Oktawiana Augusta, a odnaleziony i ustawiony w centrum Piazza del Popolo w 1589 roku. Czwarty to obelisk znajdujący się na tyłach kościoła Santa Maria Maggiore, zamykający 1,5-kilometrową ulicę wychodzącą z górnego poziomu schodów hiszpańskich. Wszystkie obeliski Sykstusa V były stawiane w ważnych miejscach miasta, stanowiąc punkty kulminacyjne kręgosłupa urbanistycznego ulic przebitych na polecenie papieża. W Rzymie są jeszcze cztery obeliski przywiezione przez antycznych rzymian. Egipski obelisk, który został podarowany Francuzom w 1840 roku, stoi na placu Concorde w Paryżu, inny zdobi Central Park w Nowym Jorku. Polska również ma niewielki (3 m) egipski obelisk – znajduje się on w muzeum w Poznaniu.

     Często ekonomia czy polityka skłaniały do wtórnego użycia elementów budowlanych. Gdy w 1899 roku francuski egiptolog Georges Legrain znalazł kamienne bloki z inskrypcjami, dekoracjami i detalami architektonicznymi użytymi jako wypełniacz wnętrza potężnego III pylonu świątyni w Karnaku, wzniesionego przez faraona Amenhotepa III (ojca Echnatona), zapewne nie spodziewał się, jak ciekawie potoczy się ich dalszy los. Lata badań i kolejne bloki wychodziły po tysiącleciach zapomnienia na światło dzienne. Również w fundamentach świątyni Ptaha znajdowano pasujące elementy z czerwonego kwarcytu. Po ok. 50 latach, w których dokonywano kolejnych znalezisk, zorientowano się, że z fragmentów da się zrekonstruować budynek. Obiekt o wymiarach 15 m na 6,5 m i wysokości 7,2 m okazał się wybudowaną przez królową Hatszepsut tzw. czerwoną kaplicą z westybulem i sanktuarium na świętą barkę. Był to więc centralny budynek świątyni w Karnaku, na co dzień służący do przechowywania barki, która tylko kilka razy w roku była wyprowadzana na procesje, by mogli ją zobaczyć wierni. Następca Hatszepsut – Totmes III – kazał rozebrać kaplicę z powodów politycznych, a po kilkudziesięciu latach faraon Amenhotep III użył jej gruzów do budowy pylonów. Rekonstrukcję kaplicy ukończono w 1997 roku i można ją obecnie zwiedzać po 3500 latach nieistnienia.

Czerwona kaplica w Karnaku, fot. Jon Bodsworth, CC BY 3.0/ wikipedia.org

WTÓRNE ŻYCIE

Również w Polsce mamy wiele przypadków wtórnego użycia detali architektonicznych, które stoją na granicy między renowacją a dewastacją. Nie wszystkie portale w krakowskim Collegium Maius są oryginalne i dzięki ówczesnym konserwatorom trafiły tam z innych zabytków podczas XIX-wiecznej regotycyzującej przebudowy. Idąc ulicą Kanoniczą w Krakowie, w kilku kamienicach możemy podziwiać ciekawe parapety okien. Nie są one proste, lecz w każdej pojedynczej kwaterze okna mają coś, co przypomina talerz. Jeśli zobaczymy jednak historyczne zdjęcia ulicy Kanoniczej, elementów tych nie będzie. Podczas prac konserwatorskich budynków okazało się, że w glifach okiennych przemurowanych w czasach nowożytnych okien znaleziono fragmenty późnogotyckich kamiennych obramowań okiennych użytych jako wypełnienia, które udało się poskładać i zrekonstruować na ich podstawie obecne regotycyzowane okna.

     Do odbudowy Warszawy po zniszczeniach wojennych masowo używano materiałów budowlanych z całego kraju. Na rynek w moim rodzinnym mieście – Raciborzu, podciągnięto nawet kolejkę wąskotorową, by łatwiej było wywozić cegłę z przyrynkowych kamienic. Podobnie rozbierano inne miasta na ziemiach odzyskanych. By przyozdobić Pałac Kultury i Nauki, przywieziono portale z pałacu w Ząbkowicach. Wnętrza wielu warszawskich kościołów wypełniają elementy pochodzące z powojennych grabieży z ziem zachodnich, przebiegających pod patronatem twórców polskiej szkoły konserwacji zabytków. Z cegieł warszawskiego getta Jacek Lehnart zbudował osiedle Muranów, specjalnie nie tynkując elewacji. Z tego, co z gruzów Warszawy nie nadawało się do powtórnego odzyskania, usypano Stadion Dziesięciolecia, a Wisła zyskała kilkadziesiąt kilometrów wałów przeciwpowodziowych. Z kolei aby odbudować gdańską starówkę, użyto cegieł przywożonych ze starówki z Królewca.

GROMADZENIE MUZEALNYCH EKSPONATÓW

XIX wiek obfitował w migracje zabytków architektury. Archeolodzy zaczęli przywozić do swoich macierzystych krajów nie tylko mumie, naczynia, monety, papirusy czy gliniane tabliczki z pismem klinowym. Zaczął się proces zapełniania europejskich muzeów. W latach 1878–1880 niemiecka ekspedycja archeologiczna pracująca w Pergamonie odkryła w tym miejscu kamienne płyty pokryte płaskorzeźbami oraz detale architektoniczne. Na początku XX wieku znalezione fragmenty przewieziono do Berlina i dzięki nim zrekonstruowano ogromny ołtarz Zeusa. Dziś można go oglądać w Muzeum Pergamońskim. Ale ołtarz nie jest jedyną atrakcją architektoniczną tego miejsca. Zobaczymy tam również babilońską bramę Isztar zbudowaną przez Nabuchodonozora II, a przywiezioną do Berlina przez Roberta Koldeweya, który w latach 1904–1914 rozebrał ceramiczne glazurowane cegły i zabrał do Niemiec. Ponadto we wspomnianym muzeum można podziwiać wspaniałą bramę targową z Miletu, dostarczoną w 1908 roku przez archeologa Theodora Wieganda, który prowadził tam wykopaliska. W kolejnej sali zobaczymy bogato rzeźbioną fasadę, a w zasadzie cokół (33 m długości, 5 m wysokości) niedokończonego pałacu – pustynnej rezydencji Umajjadów Qasr Mushatta z VIII w. n.e. Pałac odkryto w 1840 roku. Władca Turcji Abdülhamid II podarował fasadę cesarzowi Niemiec Wilhelmowi II i tak zabytek trafił do Niemiec.

     Nie sposób pominąć także historii o napełnianiu się muzeów europejskich. Jest to „życiowe osiągnięcie” Thomasa Bruce’a, 7. hrabiego Elgina, który w 1798 roku został ambasadorem Wielkiej Brytanii w Imperium Osmańskim, do którego należały wtedy tereny dzisiejszej Grecji. Zafascynowany kulturą antyczną zorganizował zespół, który miał wykonać rysunki i gipsowe odlewy rzeźb ateńskiego Partenonu, jednak gdy uzyskał zgodę od władz tureckich na zbieranie „fragmentów kamienia ze starymi inskrypcjami lub rzeźbami” plan został zmodyfikowany (jest wysoce prawdopodobne, że owa zgoda została sfałszowana). Dzięki temu glejtowi hrabia Elgin, niszcząc przy pomocy łomów, pił, a nawet materiałów wybuchowych, pozyskiwał co ciekawsze części Partenonu. Do 1812 roku wywieziono do Wielkiej Brytanii 56 ze 111 płyt z płaskorzeźbami tworzącymi fryz świątyni, 15 z 92 metop i 17 figur z tympanonu. Poza tym hrabia Elgin wywiózł kolumnę i jedną kariatydę z Erechtejonu. Uszczuplił również Propyleje i świątynię Ateny Nike. Działania te były bardzo kosztowne, więc lord zbankrutował i zaoferował zakup swojej kolekcji Koronie Brytyjskiej. Marmury Elgina, bo tak zaczęto je nazywać, próbował również kupić Napoleon. W 1816 roku Korona Brytyjska zakupiła marmury za sumę 35 000 funtów, mniej więcej za połowę kosztów poniesionych na ich sprowadzenie. Praktycznie od samego początku zarówno metoda pozyskania marmurów, jak i sam fakt wywiezienia ich z oryginalnego miejsca wzbudzał daleko idące kontrowersje.

     Po odzyskaniu niepodległości w 1832 roku Grecja dość szybko zaczęła żądać powrotu tych ważnych fragmentów cennego zabytku. Przez długi czas Anglicy odpowiadali na greckie żądania pytaniem: gdzie Grecy będą trzymać te marmury, nawet jak zostaną one im zwrócone? I rzeczywiście nie mieli odpowiedniego miejsca, by je przechowywać i prezentować. Małe muzea Akropolu rozebrano po II wojnie światowej, a Stare Muzeum wprawdzie rozbudowano, ale liczne znaleziska antycznych zabytków bardzo szybko je zapełniły. W 1976 i 1979 roku ogłoszono konkursy na realizacje nowego budynku muzeum. W żadnym z nich nie przyznano jednak pierwszej nagrody. Dziesięć lat później ogłoszono kolejny, który wygrali Włosi – Manfredi Nicoletti i Lucio Passarelli, jednak odkrycia archeologiczne na terenie przeznaczonym pod inwestycję sprawiły, że projekt porzucono. Następny konkurs, tym razem zamknięty, ogłoszono dopiero w 2000 roku. W jego wyniku zrealizowany został obiekt o powierzchni 14 tys. m2, według projektu Bernarda Tschumi. Budynek został otwarty w czerwcu 2009 roku. Ze 160 m fryzu panatenajskiego dłuta Fidiasza tylko 50 m znajduje się w muzeum, reszta – 80 m – dalej jest w posiadaniu British Museum, zaś jeden z bloków znajduje się w muzeum w Luwrze, a część fragmentów w muzeach w Palermo, Watykanie, Würzburgu, Wiedniu, Monachium i Kopenhadze.

Nakagin Capsule Tower, proj. Kisho Kurokawa, fot. ct_photo/ Shutterstock

WSPÓŁCZESNY RECYKLING ZABYTKÓW

Dziś zmieniły się standardy, według których muzea zaopatruje się w architekturę. Przykładem współczesnej drogi fragmentów budowli w kierunku eksponatu są elementy tokijskiego budynku Nakagin Capsule Tower, projektu Kisho Kurokawy, czyli jednego z bardziej ikonicznych przykładów japońskiego metabolizmu, zrealizowanego w 1972 roku. Zastosowane tu małe kapsuły mieszkalne zamontowane na trzonie komunikacyjnym, mają wymiary raptem 2,5 x 2,5 x 4 m i o ile w latach 70. spełniały bardzo skromne japońskie standardy, to już w XXI wieku życie w kapsułach mocno odbiegało od oczekiwań Japończyków. Awarie instalacji i pogarszający się stan techniczny przechyliły szalę i obecnie zapadła decyzja o rozebraniu budynku, a po te elementy zgłosiło się już parę muzeów.

PODSUMOWANIE

Użycie fragmentów innych budynków (głównie detali architektonicznych) ma swoją nazwę – spolium, z łaciny – łup, zdobycz. Pojęcie elginizm, od hrabiego Elgina, powstało, aby opisać wandalizm polegający na brutalnym usuwaniu wartościowych detali architektonicznych z budynków zabytkowych, by je wywieźć i wyeksponować. Wyczyn syna lorda Elgina ma też już swoją wielowiekową nazwę – wandalizm. James Bruce, 8. lord Elgin, w 1860 roku podczas II wojny opiumowej kazał doszczętnie spalić Yuanmingyuan, dawny 800-hektarowy cesarski kompleks parkowo-pałacowy w Pekinie, składający się z 200 budynków. Dołożył tym samym kamyczek do złej sławy swojego rodu.

     Cienka linia dzieli akty wandalizmu oraz dewastacji od renowacji i dbałości o zabytki. Czy wandalizm lorda Elgina spowodował większe straty niż kwaśne deszcze, które zniszczyły Partenon zwłaszcza w latach 50. i 60. Dzisiejsze standardy obchodzenia się z zabytkami są diametralnie inne niż te sprzed wieków, a i w przyszłości będą zapewne inne. Dlatego nie oceniajmy historii, bo sami możemy być osądzeni. Budynki żyją i umierają, podlegają zmianom i przekształceniom. Zmienia się funkcja oraz ich forma. Zmieniają się potrzeby i oczekiwania. Renowacja nie jedno ma imię. A żaden architekt nie pogardziłby raczej perspektywą, by projektowane przez niego detale znalazły się kiedyś w renomowanym muzeum. •

Obelisk na Piazza del Popolo, Rzym, fot. Frank Bach/ Shutterstock
Wojciech Gwizdak
Dr Wojciech Gwizdak
Architekt IARP

absolwent Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Śląskiej; od 1997 roku właściciel autorskiej pracowni projektowej 2G Studio, którą prowadzi wraz z żoną; uprawnienia architektoniczne od 2004 roku, od 2006 roku działa w IARP na poziomie okręgowym i krajowym; członek i działacz SARP o. Kielce; w 2021 roku uzyskał tytuł doktora za pracę analizującą przepisy w systemach prawnych różnych krajów dotyczące nasłonecznienia mieszkań; interesuje się historią starożytnego Rzymu, gotykiem, budownictwem mieszkaniowym i urbanistyką

reklama

Warto przeczytać