Facebook

Problemy w projektowaniu przemysłowym

Z:A 87

KATEGORIA: Felieton

Chciałabym poruszyć trudny dla nas temat projektowania przemysłowego. My, architekci, napotykamy w nim nietypowe trudności, ponieważ nie pełnimy tu funkcji projektantów wiodących. Rola ta przypada bowiem projektantom technologom, a my podpisujemy, pardon, autoryzujemy całość opracowania w zakresie projektu budowlanego. W tym przypadku trudno mówić o architekturze, gdyż są to głównie grupy silosów, wiaty magazynowe, galerie napowietrzne z przenośnikami taśmowymi.

Jak wygląda projektowanie przemysłowe np. na obszarze istniejącej cementowni? Otóż inwestor narzuca teren (na ogół już częściowo zabudowany), a następnie projektant branży technologicznej ustawia nawiązujący do zastanej sytuacji ciąg technologiczny składający się z urządzeń, maszyn, silosów, hal magazynowych i innych obiektów wraz z infrastrukturą oraz układem drogowym.

W drugiej fazie do pracy przystępuje nie architekt, ale projektant branży konstrukcyjnej. Na podstawie wytycznych technologicznych, ciężaru urządzeń projektuje on schematy konstrukcyjne (zazwyczaj są to konstrukcje stalowe słupowo-ryglowe). Stropy na ogół przyjmują postać pomostów krytych cienką blachą żeberkową lub kratami z obudową typu lekkiego.

Teraz może wkroczyć architekt, aby stworzyć obiekt zamknięty, czyli obudować go pojedynczą blachą trapezową lub płytami warstwowymi. Dzieje się to, gdy mamy już ustaloną bryłę obiektu, jego parametry, poziomy tzw. techniczne oraz kondygnacje, tzn. fragmenty pomostów, antresole. 

Ale przede wszystkim musimy „ogarnąć” temat pod kątem planu miejscowego, decyzji środowiskowej oraz przepisów przeciwpożarowych, BHP i sanepidu.

Najtrudniejsze są ustalenia z rzeczoznawcami ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych. Czy obiekty bezobsługowe mogą być objęte jedynie sporadycznym dozorem technicznym? Czy schody muszą być ewakuacyjne, czy wystarczą tylko tzw. techniczne? Ale co wtedy ze strażakami, którzy przecież muszą mieć zapewnioną bezpieczną drogę ewakuacyjną? Planując obudowę, nawet nie mamy możliwości wyboru koloru, bo większość zakładów ma już własną wiodącą kolorystykę.

Czasem zdarza się zaprojektować kontener socjalny lub budynek portierni. I to wszystko.

Następny problem to dopasowanie naszych obiektów przemysłowych do aktualnych przepisów dotyczących części składowych projektu budowlanego. Wymagane punkty opisu mają się nijak do tego typów obiektów! 

Przedstawienie sposobu użytkowania wiąże się z kolei z opisem całej technologii, na której się nie znamy. Ile lokali mieszkalnych? Jaka powierzchnia użytkowa? Czy ustawodawca widział tylko budynki mieszkalne i użyteczności publicznej?

I ostatni smaczek – projekt budowlany z częścią technologiczną podpisują architekci i technolodzy, ale projektanci technolodzy nie mają uprawnień i my razem z konstruktorami firmujemy to swoimi nazwiskami.

A projekty wykonawcze? Te dopiero wymagają od nas wiedzy! Płyty warstwowe mają katalogi z detalami, gotowe obróbki, ale te elementy trzeba dopasować. Pojawiają się więc pytania. Ile nietypowych obróbek blacharskich? Ile detali, jeśli obiekt jest nieregularny?

W strefach przemysłowych mamy także typy zagrożeń środowiska, m.in. C2, C3, według których zabezpiecza się konstrukcje i elementy stalowe warstwami farb i powłok.

Przy najwyższej kategorii C5 (np. w koksowni) nie można stosować izolowanych termicznie lekkich ścian z płyt warstwowych. Dlaczego? Bo płyta warstwowa ma okładzinę z bardzo cienkiej blachy grubości 0,5 mm, a w tej sytuacji poszczególne elementy obudowy lekkiej powinny mieć grubość 1 mm. I wtedy wykonujemy tradycyjne ściany – blacha trapezowa grubości 1 mm plus wełna mineralna i znowu blacha trapezowa 1 mm. Pozostaje też rzadko stosowana opcja, czyli ściana z poziomych kaset wypełnionych wełną mineralną, która eliminuje rygle ścienne.

W projekcie wykonawczym najbardziej pracochłonne są obudowy lekkie, wymagające dużego doświadczenia i pewnej wiedzy, np. przy pionowej obróbce blacharskiej nie można zostawić ostrej, przyciętej blachy przy drzwiach, bo pracownik może się pokaleczyć. Powinno się ją zagiąć, dzięki czemu blacha zostanie usztywniona i nie będzie falować. 

Projekty przemysłowe wykonuję już 52 lata. W Krakowie byłam zatrudniona w Biprostalu, dużym biurze pracującym na potrzeby Huty im. Lenina (potem Sędzimira). Projektowałam wiele obiektów w Hucie Katowice, w Elektrowni Turów, Jaworzno, a także w różnych cementowniach. Ciągle jeszcze jestem aktywna zawodowo i widzę, jak trudno znaleźć młodego kolegę lub młodą koleżankę do współpracy. Jak kandydat na współpracownika zobaczy schemat technologiczny taśmociągów, silosy, węzły przesypowe i usłyszy o obudowie lekkiej, to się wycofuje. „A bloku mieszkalnego pani nie ma do opracowania?” – słyszę…

Może inni koledzy zajmujący się architekturą przemysłową napiszą, co myślą na ten temat? Może trzeba dostosować do tej grupy obiektów wymogi dotyczące struktury projektu budowlanego? Czy inni koledzy spotkali się już z takimi problemami? Mam nadzieję, że rozpocznę dyskusję na ten nietypowy temat. •
 

Fot. Shutterstock

 

Ewa Bodzoń
Ewa Bodzoń
Architekt IARP

ukończyła Politechnikę Krakowską w 1969 roku, broniąc pracy dyplomowej w katedrze profesora Witolda Korskiego; od 1970 roku pracowała przez ponad 30 lat w firmie Biprostal w Krakowie, gdzie opracowywała projekty ściśle przemysłowe m.in. dla Huty im. Lenina czy Huty Katowice; w 1987 roku brała udział w projektowaniu fabryki kwasu siarkowego w Etiopii; obecnie współpracuje przy projektowaniu cementowni i elektrowni, a także pisze poradnik dla młodszych kolegów o współczesnej specyfice projektowania przemysłowego

reklama

Warto przeczytać