Facebook

Czy jesteśmy w stanie projektować dla wszystkich?

Z:A 86

KATEGORIA: Temat wydania

Projektowanie dla wszystkich to nic innego jak zastosowanie filozofii zakładającej poszanowanie indywidualności każdego człowieka jako użytkownika danej przestrzeni. Kluczem do niego jest rozpoznanie indywidualnych potrzeb i możliwości jak największej liczby ludzi [1].

My, architekci, często myślimy, że wiemy najlepiej. Jesteśmy przekonani o swojej nieomylności i zakładamy, że nasze projekty są lekiem na całe zło. Zdarza się nam, a nawet powiem, że wmawia się nam jeszcze na studiach, że architekt ma być przewodnikiem szarego człowieka w drodze do lepszej rzeczywistości. Od pierwszego roku edukacji akademickiej marzy nam się staż w renomowanej pracowni, wygranie konkursu czy wybudowanie znanego obiektu użyteczności publicznej. Często jednak zapominamy o potrzebach ludzi, którzy w jakiś sposób odbiegają od statystyki. Czemu tak się dzieje? 

UOGÓLNIENIE I STATYSTYKA

Zwykle w pierwszej kolejności bazujemy na własnym doświadczeniu. Jako młodzi architekci lub jeszcze studenci wybieramy rozwiązania nam znane, dostosowane do osób młodych, pełnych wigoru, sprawnych, otwartych,

śmiałych, gotowych na wyzwania. Potem uczymy się od starszych kolegów z biura, projektujemy dla różnych ludzi, sami zakładamy rodziny i stajemy się rodzicami, co poszerza naszą perspektywę o kolejne doświadczenia. Jednak cały czas żyjemy w bańce, którą wytworzyli nasi poprzednicy. Przyjęcie ergonomicznych wymiarów bazujących na proporcjach ciała ludzkiego, które opracowali między innymi Witruwiusz, Leonardo da Vinci czy Le Corbusier doprowadziło do uogólnienia. Powstał „statystyczny” model człowieka. Do dzisiejszych kryteriów dodaje się także tzw. standardy „normalnej tożsamości”, przez którą w cywilizacji zachodniej jeszcze do niedawna rozumiano często młodego, żonatego białego mężczyznę, rodzica, z wyższym wykształceniem, mieszkającego w mieście, posiadającego stałe zatrudnienie i sprawnego fizycznie. Idąc tym tropem, z naszego projektowania została wykluczona zdecydowana większość społeczeństwa. A projektowanie dla wszystkich, czyli tzw. projektowanie uniwersalne, to nic innego jak zastosowanie filozofii zakładającej poszanowanie indywidualności każdego człowieka jako użytkownika danej przestrzeni. Kluczem do niego jest rozpoznanie indywidualnych potrzeb i możliwości jak największej liczby ludzi.

Przedszkole w Funabashi, w Japonii, proj. Aisaka Architects’ Atelier, wyróżnienie specjalne w konkursie Przyjazne przestrzenie UIA 2017 w kategorii Budynki nowe; fot. Shiego Ogawa

SUBIEKTYWNE POSTRZEGANIE OTOCZENIA

Analizowanie percepcji architektury jest kontrowersyjne. Nauka zakłada bowiem, że powinno się badać rzeczy obiektywne. Postrzeganie przestrzeni przez człowieka jest natomiast bardzo subiektywne. O ile można zbadać widzenie kształtów czy barw pod kątem fizycznym, to trudno oddzielić patrzenie na całokształt przestrzeni od naszych emocji. Na odbiór architektury wpływają nie tylko codzienne sytuacje, lecz także miejsca czy punkty obserwacji. Inaczej patrzymy na tę samą przestrzeń, stojąc w korku do pracy, a inaczej spacerując wolnym krokiem, nigdzie się nie spiesząc. Tutaj mamy już dwie zmienne: ograniczające widok wnętrze samochodu oraz emocje – zdenerwowanie spowodowane pośpiechem. A zmiennych tych jest tak dużo, że mówienie o percepcji architektury oraz badanie tego zjawiska wydaje się niemożliwe. Jednak wiele osób próbuje to zrobić i stara się za wszelką cenę wcisnąć użytkownika w ramy, uogólnić, dopasować. 

MARZENIE ARCHITEKTÓW, CZYLI BUDYNEK IDEALNY

Czemu to służy? Dlaczego koniecznie chcemy znać odbiór przestrzeni danej grupy? Odpowiedź może być prosta: my, architekci, chcemy wiedzieć, jak najlepiej stworzyć miejsce, budynek, dom, szkołę, biurowiec, które będą nie tylko piękne, lecz także funkcjonalne dla wszystkich użytkowników, a przynajmniej dla jak największej części z nich. Dlatego bardzo zależy nam na poznaniu algorytmu pokazującego, że ta czy inna architektura jest najlepsza. Niczym marketingowcy staramy się zdobyć w sieciach społecznościowych jak najwięcej lajków dla naszych produktów: domów, wnętrz, budynków użyteczności publicznej. Pragniemy konkursów, nagród, uznania. Tak wygląda nasz świat. Czasem chcemy po prostu, aby użytkownik był zadowolony.

PROBLEMY OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIAMI

Czy jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich? Czy możemy stworzyć jedną, idealną przestrzeń dla każdego? Chyba nie. Jednak dążenie jest ważne. Zwłaszcza przy projektowaniu dla osób z niepełnosprawnościami. Aż trudno uwierzyć, że takich ludzi jest na świecie ponad 14%, co szósta osoba codziennie zmaga się nie tylko z problemami wynikającymi z ograniczeń ciała, lecz także z trudnościami utworzonymi przez zaprojektowanie czy zorganizowanie barier. Oznacza to, że co szósty człowiek nie może w pełni skorzystać z przestrzeni publicznej, a czasem i z własnego mieszkania. Powoduje to łańcuch zależności, z których często nie zdajemy sobie sprawy. Osoby z niepełnosprawnościami, przed którymi stoją liczne wyzwania w pokonywaniu barier architektonicznych, często rezygnują z wyjścia z domu, a tym samym z możliwości podjęcia pracy, skorzystania z usług, obiektów kultury i w efekcie są wykluczone z życia społecznego.

Przyjmijmy pojęcie niepełnosprawności w ten sposób: „niekorzyści lub ograniczenia aktywności spowodowane przez współczesną organizację społeczeństwa, które nie bierze pod uwagę ludzi niepełnosprawnych fizycznie, wykluczając ich z udziału w nurcie życia społecznego”2.

Takie postrzeganie osób z niepełnosprawnościami pokazuje, że problem nie leży w naturze, medycynie, nieszczęściu, chorobie, ale w organizacji przestrzeni, którą projektujemy, wymyślamy, administrujemy itd.

RÓŻNI UŻYTKOWNICY, RÓŻNE POTRZEBY

Aby zlikwidować bariery, należałoby przyjrzeć się trudnościom, jakie muszą pokonać ludzie z niepełnosprawnościami i odpowiedzieć sobie na pytanie, co znaczy żyć jak oni? Prawo budowlane skonstruowane jest w taki sposób, że naszą uwagę skupiamy na osobach poruszających się na wózkach, a tak naprawdę ich ograniczenia stanowią tylko część problemu. Są ludzie niewidomi, niedowidzący, głusi, kobiety w ciąży, dzieci, osoby starsze, niskie, wysokie itd. Każdy ma swoje ograniczenia. Nagle dochodzimy do wniosków, że stworzenie jednej, jednorodnej przestrzeni, dostępnej dla wszystkich użytkowników, jest niemożliwe. Bo jak pogodzić potrzeby tak zróżnicowanej grupy? Jeżeli weźmiemy dwie osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności, np. poruszającą się na wózku i niewidomą, to będziemy mieli zupełnie przeciwstawne potrzeby. Ta pierwsza najlepiej porusza się po gładkiej powierzchni, a dla drugiej każdy krawężnik czy nierówność stanowi cenną informację ułatwiającą przemieszczanie się. Takie przykłady możemy mnożyć przez zestawianie ze sobą różnych ludzi: dorosłych i dzieci, starszych i młodych, kobiety i mężczyzn. Nie ma uniwersalnego kodu dla wszystkich.

Budynek Wydziałów Neofilologii i Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego, proj. Kuryłowicz & Associates, laureat tegorocznej Nagrody Architektonicznej Prezydenta m.st. Warszawy w kategoriach: Architektura użyteczności publicznej i Nagroda za rozwiązania zapewniające dostępność, szczególnie osobom o ograniczonej mobilności lub percepcji; fot. Piotr Krajewski

DOBRZE ZAPROJEKTOWANA WSPÓLNA PRZESTRZEŃ 

Czy jest zatem coś, co możemy zrobić? Możemy projektować rozwiązania przeznaczone dla danej grupy, a następnie łączyć je w jedną, wspólną przestrzeń. To trochę jak projektowanie drogi: mamy chodnik, ścieżkę rowerową i jezdnię – w tym samym miejscu znajdują się różni użytkownicy o różnych potrzebach, ale z jednym celem (przemieszczania się). Tak samo powinny wyglądać przestrzeń publiczna czy budynek – osoby o różnych parametrach ergonomicznych czy możliwościach fizycznych wybierają odpowiednie dla siebie miejsce. W dobrze zaprojektowanej przestrzeni jest ścieżka dla niewidomych, ale też równa nawierzchnia dla przemieszczających się na wózkach czy rolkach. Strefę do poruszania się rowerem i hulajnogą wydziela się tak, aby nie kolidowała z ruchem pieszym, a jeżeli nie da się uniknąć skrzyżowania, to organizuje się je w sposób zapewniający maksymalne bezpieczeństwo. W takiej przestrzeni jest miejsce, w którym można odpocząć, miejsce dla dziecka czy pokój dla matki karmiącej. Każdy dostaje jakiś skrawek dla siebie, a wszystkie one łączą się w spójną całość. Aby przestrzeń była w pełni dostępna, kluczowe jest stosowanie pochylni zamiast windy czy podnośników, które wymagają podłączenia do prądu i często się psują. Tymczasem pochylnia funkcjonuje cały czas. Kolejnym niezwykle ważnym aspektem jest zarządzanie daną przestrzenią. Na swojej drodze spotkałam wiele dobrze zaprojektowanych miejsc, które pierwotnie uwzględniały potrzeby osób z niepełnosprawnościami, ale zostały zrujnowane przez totalne niezrozumienie problemów tych użytkowników lub niepojęcie sensu rozwiązania projektowego. Ścieżki dla niewidomych, których celem jest prowadzenie tych osób przez budynek, często pozastawiane są jakimiś przeszkodami, reklamami, banerami albo po prostu kończą się zamkniętymi drzwiami. Niejeden dworzec kolejowy w Polsce jest w taki sposób administrowany. Dlatego też tak pochylam się nad przytoczoną wcześniej definicją i coraz częściej myślę, że sami sobie gotujemy taki los.

POŻYTECZNA ZMIANA PERSPEKTYWY

Każdemu architektowi gorąco polecam doświadczenie – przejechanie się wózkiem inwalidzkim po jakiejś przestrzeni publicznej albo zasłonięcie oczu. Robiłam to z moimi studentami. Próby doświadczenia niepełnosprawności miały na mnie i na moje projekty bardzo duży wpływ, lecz moja percepcja architektury uległa diametralnej zmianie, gdy zostałam matką. Nagle okazało się, że te wszystkie „udogodnienia” dla osób poruszających się na wózkach mają sens i nie są tylko dodatkiem, z którego „praktycznie nikt nie skorzysta” czy jakimś problemem projektowym, który trzeba rozwiązać, bo prawo tego wymaga. Stają się realnym, potrzebnym, a wręcz niezbędnym elementem każdej przestrzeni. Jako aktywna mama zaczęłam doceniać kawiarnie z kącikiem dla dzieci czy przewijakiem w łazience, ale też zwracam uwagę na to, jak urządzone są place zabaw. Nadal irytuje mnie brak toalet w Polsce w przestrzeniach publicznych, uważam to za skandaliczne. Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy projektowałam pokój dla syna i jak po trzech latach ten projekt stał się nieaktualny. A przecież miał służyć całe lata. Chyba macierzyństwo spowodowało, że nabrałam największej pokory jako projektantka. 

Teraz patrząc na moje dzieci, często wracam myślami do pewnych miejsc. Ulubione kryjówki, drzewa, krzaki, meble, które stawały się bazami, namioty z koca, podłoga jak lawa. Mały człowiek niezwykle często buduje, używa wyobraźni, kreuje swoją przestrzeń na miliony sposobów. Odbiera ją zupełnie inaczej.

Mam pewne wspomnienie z dzieciństwa. Gdy byłam mała, babcia zabierała nas latem za miasto do swojej siostry, która mieszkała w starym dworku. Był tam kominek z ogromnym paleniskiem, pamiętam żeliwne kraty trzymające kłody drewna, wlot do komina, wnętrze usmolone sadzą, masywną, kamienną półkę. Latem nie był on używany, ale lubiliśmy siadać przed nim na podłodze i podziwiać tę ogromną dziurę. Bawiliśmy się, że jest to jaskinia jakiegoś niedźwiedzia czy potwora. Dziś, kiedy stoję przed tym kominkiem, to nie mogę uwierzyć, że wydawał mi się tak ogromny. Kamienna półka wieńcząca palenisko sięga mi obecnie do pasa, a żeliwne kraty mają wysokość 30 cm. Muszę przyznać, że kiedyś nawet przykucnęłam, aby zobaczyć go z dawnej perspektywy i choć na chwilę przywrócić tamte wspomnienia.

Budynek biurowo-usługowy Nowy Targ we Wrocławiu, proj. Maćków Pracownia Projektowa, Lider Dostępności 2021 w kategorii Obiekt biurowo-handlowy; fot. Maciej Lulko / Maćków Pracownia Projektowa

PERCEPCJA ARCHITEKTURY I MOC ZMYSŁÓW

Jest jeszcze jedna rzecz, o której myślę w kontekście percepcji architektury, tym razem dwojga ludzi. Raz umówiłam się z osobą niewidomą w przestrzeni publicznej, na uczelni. Nie znałam tego miejsca, dostałam adres i numer budynku. Wszystko wydawało się proste: przyjechać na miejsce o umówionej godzinie, odebrać osobę niewidomą. Okazało się, że budynek ma dwie części, kilka skrzydeł i kilka wyjść. Była część stara, zabytkowa, szklany łącznik oraz część bardziej nowoczesna, betonowa. Osoba, z którą się umówiłam, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że czeka przy drzwiach. Ja też stałam przy drzwiach, ale najwyraźniej innych, bo poza mną nikogo tam nie było. Jak się teraz odnaleźć? Na usta cisnęły mi się pytania: czy drzwi są czerwone, czy na wprost ma wysoki budynek? Niestety, żaden z opisów, które przychodziły mi do głowy, nie był możliwy do interpretacji dla osoby niewidomej. Zdałam sobie sprawę, jak ciężko będzie się nam odnaleźć i wpadłam na pomysł, aby ta druga strona opisała, gdzie stoi. Otrzymałam informację, że znajduje się od strony dziedzińca, bo nie dociera tam szum samochodów, w nowej części, gdyż słyszy rozsuwanie automatycznych drzwi i czuje chłód od ściany, ta więc zapewne jest z betonu, a nie ze szkła. Zdałam sobie sprawę, ile jeszcze ważnych aspektów, poza wizualnymi, ma znaczenie w percepcji przestrzeni, że nie liczy się tylko to, co widzimy, lecz także to, co odbieramy innymi zmysłami, i że dla innych właśnie one są kluczowe.

Te doświadczenia pokazały mi, jak odmienna jest percepcja architektury – tego samego miejsca z perspektywy dwóch różnych osób oraz tej samej przestrzeni na przełomie kilkudziesięciu lat. Tak samo może być z naszym otoczeniem. W pośpiechu nie dostrzegamy pewnych szczegółów, a gdy staniemy na chwilę i spojrzymy w górę, nasza percepcja ulegnie zmianie. Warto się czasem zatrzymać, zastanowić, pochylić, by dostrzec więcej detali, a może potrzeb drugiego człowieka? •

 

1 E. Kuryłowicz, J. Pernilla, C. Thuresson, Projektowanie uniwersalne: uwarunkowania architektoniczne kształtowania otoczenia wybudowanego przyjaznego dla osób niepełnosprawnych. Sztokholm miasto dla wszystkich: wytyczne tworzenia dostępnego i funkcjonalnego otoczenia zewnętrznego, Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, Warszawa 2005.

2 G. Mercer, Niepełnosprawność, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2008.

dr Martyna Stasiniewska
dr Martyna Stasiniewska

ukończyła studia magisterskie i doktorskie na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej; doświadczenie zdobyła, pracując w kilku pracowniach we Wrocławiu, w Moskwie i Katarze; specjalizuje się w projektowaniu z uwzględnieniem potrzeb osób z niepełnosprawnościami; zajmuje się projektowaniem budynków mieszkalnych, jednorodzinnych oraz projektami wnętrz

reklama

Warto przeczytać