Facebook

Architekt i jego praca, cz. XVI

Z:A 82

KATEGORIA: A...symetria umowy

W tym odcinku cyklu A…symetria umowy kontynuujemy tematykę ochrony praw autorskich w pracy architekta.

W poprzednim odcinku stwierdziliśmy, że według prawa autorskiego, o ile umowa nie stanowi inaczej, twórca zachowuje wyłączne prawo do zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, choć postanowiono o przeniesieniu całości praw majątkowych. W praktyce oznacza to, że – pomimo posiadanych praw majątkowych – ich nabywca nie może zmieniać utworu pierwotnego bez uzyskania zgody autora. Wracając do negocjacji. Zapisy umowne powinny określać:

  • czym jest projekt, w rozumieniu prawa autorskiego – zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych w przypadku utworów występują dwa rodzaje praw autorskich – osobiste i majątkowe. Pierwsze są niezbywalne. Drugie zaś stanowią podstawę do roszczeń finansowych za wykorzystanie dzieła;
  • co zamawiający może zrobić z posiadanym utworem w ramach zezwolenia na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, a czego mu nie wolno – strony uzgadniają w umowie, w jakiej części architekt, w ramach honorarium, odsprzedaje zamawiającemu majątkowe prawa autorskie i na jakich polach eksploatacji zezwala na korzystanie z utworu. Należy pamiętać, iż domniemuje się, że: przekazanie projektu bez odsprzedaży majątkowych praw autorskich jest udzieleniem przez architekta zamawiającemu licencji na korzystanie z utworu (projektu) na określonych w umowie polach eksploatacji. “Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, nabycie od twórcy egzemplarza projektu architektonicznego lub architektoniczno-urbanistycznego obejmuje prawo zastosowania go tylko do jednej budowy”[1]. To jeden, bodaj, z dwóch – w tej pracy – konkretnych cytatów z polskiego prawa autorskiego. Jak już wspomniano, zbyt wczesne pozbycie się pełni autorskich praw majątkowych do projektu przez architekta na rzecz zamawiającego jest pozbawieniem się możliwości wszelkich roszczeń finansowych. Zamawiający może w tym przypadku dokonywać przeróbek, adaptacji w zrealizowanym obiekcie, a architekt z tego tytułu nie ma prawa występować z jakimkolwiek roszczeniem względem niego poza jednym – tzn. honorowaniem osobistych praw autorskich architekta. Ale kto ich przestrzega? Sytuacja może okazać się dla architekta szczególnie groźna, gdy przedmiotem umowy będzie tylko opracowanie koncepcji architektonicznej, czyli istoty myśli twórczej. W przypadku przekazania pełni majątkowych praw autorskich po opracowaniu projektu koncepcyjnego, zamawiający może zlecić przygotowanie kolejnych etapów projektu (budowlanego lub projektu technicznego) innemu architektowi. Autorowi koncepcji nie będą przysługiwały z tego tytułu żadne korzyści finansowe, tylko moralne, wynikające z posiadania osobistych praw autorskich, które zamawiający ma obowiązek uznać;
  • jakie działanie zamawiającego stanowić będzie naruszenie praw autorskich – należy pamiętać, że w tym przypadku, zarówno zamawiający, jak i kontynuujący pracę inny architekt, muszą uwzględnić (oznaczyć) w projekcie imię i nazwisko autora koncepcji, a dobrym zwyczajem powinno być uzgodnienie z nim bezpośrednio dalszych etapów projektu . Niespełnienie tego warunku to naruszenie osobistego prawa autorskiego i pozwoli autorowi projektu koncepcyjnego wejść na drogę postępowania sądowego z powództwem o zaniechanie naruszeń i zadośćuczynienie;
  • inne zastrzeżenia związane z ochroną własności intelektualnej architekta (twórcy, w rozumieniu ustawy) architekt w ramach tworzenia tego modułu powinien, zgodnie z prawem, uprzedzić zamawiającego, że naruszenie ustawy o prawie autorskim to przestępstwo. Szczególnym jego rodzajem jest pozbawienie twórcy wynagrodzenia. Stąd architekt ma prawo zastrzec w umowie, że przestępstwo stanowi już sam fakt wystąpienia o pozwolenie na budowę (czyli wykorzystanie dzieła poprzez jego upublicznienie) przed opłaceniem projektu, nie wspominając o wcześniejszym rozpoczęciu robót budowlanych.

Negocjacje i consensusy

Należy zauważyć, że w negocjacjach umownych interesy umawiających się stron w zakresie posiadania majątkowych praw autorskich do projektu będą niejednokrotnie prowadzić do sytuacji patowych. Dlatego warto podjąć próbę osiągnięcia consensusu zadowalającego obie strony. Powinien on polegać na:

  • udzieleniu zamawiającemu przez architekta w imieniu własnym i podwykonawców licencji niewyłącznej do projektu lub jego części, w zakresie jego wykorzystania do jednorazowej realizacji inwestycji (zapis zgodny z ustawą o prawie autorskim);
  • zastrzeżeniu, że oryginały rysunków stanowią własność architekta (warunek bezdyskusyjny);
  • stwierdzeniu, że zamawiający nie ma prawa wykonywania zależnego prawa autorskiego, tzn. wykorzystania projektu do realizacji innej inwestycji niż określona umową (warunek bezdyskusyjny), a w szczególności do dokonywania w projekcie jakichkolwiek przeróbek czy zmian;
  • zastrzeżeniu, że zamawiający nie ma prawa zlecić innemu architektowi, bez zgody autora projektu pierwotnego, wykonania adaptacji i przeróbek na bazie tego projektu (zapis wymagający od stron wyraźnego określenia, w jakim zakresie autor projektu zezwala przyszłemu właścicielowi projektu na ingerencje w projektowanym obiekcie). Kwestie te w Polsce niezależnie reguluje prawo budowlane w części dotyczącej istotnych odstępstw od projektu;
  • zastrzeżeniu, że architekt nie będzie powielał i sprzedawał wielokrotnie sporządzonego na indywidualne zamówienie projektu (powtórnie zależne prawo autorskie), chyba że przedmiotem umowy był projekt do wielokrotnego powtarzania, potocznie zwanym projektem typowym (warunek bezdyskusyjny). Zastrzeżenie to występuje w przypadku udzielenia przez architekta licencji wyłącznej.

Prawo do zmian

Wyjaśnienia wymaga przedostatni punkt, czyli kwestia zlecenia innemu architektowi, bez zgody autora projektu pierwotnego, wykonania zmian. Co począć w sytuacji, gdy zamawiający poczuje się ubezwłasnowolniony przez architekta, złośliwie blokującego wszelkie możliwe przeróbki, a powołującego się na prawo autorskie? Ten problem jest jednym z trudniejszych pod względem prawnym i moralnym. Gdzie kończy się prawo architekta, a gdzie zaczyna prawo właściciela? Własność intelektualna kontra własność rzeczy – tego problemu nie rozwiązano jeszcze nigdzie na świecie. Orzecznictwa w tym zakresie są różne i niejednokrotnie sprzeczne. Z jednej strony bowiem mamy do czynienia z utworem skończonym, przemyślanym przez architekta, konkretnie osadzonym w przestrzeni (chociaż to akurat nie zawsze pewnik), a z drugiej – – z bieżącymi potrzebami właściciela obiektu (wcześniej zamawiającego projekt). Problem jest tym bardziej skomplikowany, że nie istnieje jednolita definicja dzieła architektonicznego. Może nim być zarazem koszmarny „pałacyk jednorodzinny”, jak i nowatorska forma, która wzbogaci przestrzeń oraz dorobek kulturowy danego państwa. W muzyce np. w jednakowy sposób chronione są tandetne piosenki i wybitne dzieła symfoniczne (zły projekt i dobry)). Żaden arbitraż nie jest w stanie tego dylematu rozstrzygnąć. Warto nadmienić, że chociaż prawo autorskie mówi o niezbywalności osobistych praw autorskich (roszczenia przysługują również spadkobiercom architekta), to zaleca się tu zachowanie zdrowego rozsądku. Sztywne trzymanie się w tym względzie litery prawa praktycznie sparaliżowałoby jakikolwiek rozwój przestrzeni architektonicznej, a sądy powszechne zajmowałyby się tylko i wyłącznie tego typu sprawami. Co można zasugerować? Warto spróbować przyjąć wykładnię (z ostrożności procesowej – jest to prywatne zdanie autora niniejszej publikacji), że wyższa kategoria trudności obiektu, wyrazista i nowatorska kompozycja przestrzenna w połączeniu z wyjątkowością lokalizacji– kwalifikują dzieło architektoniczne jako część... dziedzictwa narodowego. Odważne? Z pewnością. A tak poważnie, to prawdziwe dzieło powinno obronić się samo. Po kilkudziesięciu latach egzystowania w przestrzeni łatwo można ocenić, czy obiekt kiedyś zaprojektowany i wybudowany ma jakiekolwiek wartości twórcze, czy jest ich pozbawiony.

Pozostaje nam zatem zachowanie zdrowego rozsądku. W przypadku zaistnienia potrzeby przeróbki i adaptacji warto, aby zamawiający w pierwszej kolejności zwrócił się do autora projektu i przedstawił mu swoje potrzeby. Architekt zaś, powinien w zgodzie z etyką zawodową rzetelnie ustosunkować się do zaistniałej sytuacji i postąpić według jednego z poniższych sposobów:

  • wykonać projekt zamienny, zachowując jednocześnie spójność wcześniejszego założenia przestrzennego, a wartość honorarium ustalić w zgodzie z regulacjami „tabel” (jeżeli ich nie ma to z „ugruntowaną praktyką”), bez wykorzystywania monopolistycznej pozycji, jaką w takiej sytuacji posiada;
  • zrezygnować pisemnie ze zlecenia i wskazać jednego z kolegów architektów;
  • w przypadku stwierdzenia, że pomysły modernizacyjne spowodują szkody w przestrzeni (tu uwaga – według subiektywnej oceny autora), może on nie wyrazić zgody na zmiany. Architekt powinien być wtedy jednak przygotowany na proces sądowy z powództwa właściciela nieruchomości a gdy już do niego dojdzie – udowodnić, że zamysł zmian oraz przeróbek w obiekcie spowoduje znaczące szkody w krajobrazie i zniweczy całą włożoną myśl intelektualną. Są to trudne i długie procesy, a ich wyroki często dają odczucia, jakie przeżywa się po ciężkim bankiecie.

Jedno jest pewne – zamawiającemu (właścicielowi obiektu) nie wolno z pominięciem architekta pierwotnego (nawet w przypadku posiadania pełni majątkowych praw autorskich) dokonywać żadnych przeróbek w zrealizowanym obiekcie, jeżeli spowodują one zmianę wyglądu zewnętrznego i wnętrz. Będzie to naruszeniem przepisów, czyli nieuprawnionym wykonywaniem zależnego prawa autorskiego bez zezwolenia twórcy, jak i zasad etyki zawodowej architekta, o prawie budowlanym nie wspominając.

I wilk syty, i owca cała

Przekazywanie autorskich praw majątkowych jest kwestią bardzo delikatną i w dużej mierze zależy od indywidualnych cech negocjatorów. Architekci powinni mieć świadomość, że w czasie całej swojej kariery zawodowej raczej nie spotkają zbyt wielu wrażliwych na piękno klientów, którzy zechcieliby honorować ich prawa.

  • Rada dla architektów:

Należy bacznie przyglądać się przyszłemu zamawiającemu, już na etapie wstępnych rozmów. Zatrzymanie autorskich praw majątkowych do momentu wybudowania obiektu, stanowi potencjalnie jedyną strategię obronną, szczególnie przed odpowiedzialnością odszkodowawczą.

  • Rada dla zamawiających:

W sytuacji w której, istnieje konieczność wykonania zmian w eksploatowanym obiekcie – polegających na rozbudowie, przebudowie czy modernizacji – a wykonanie projektu zamiennego nie może być zrealizowane przez autora obiektu (nieważne z jakich powodów), wówczas zamawiający, nawet posiadający pełnię autorskich praw majątkowych, powinien zwrócić się do autora projektu z propozycją. Mogłaby ona brzmieć następująco: „Rozumiem, że z różnych względów nie możemy kontynuować wzajemnej współpracy. Szanując jednak prawo autorskie, proszę pana o wyrażenie zgody na wykonanie projektu zamiennego przez innego architekta. Proponuję panu współudział w wyborze projektanta, którego praca w najlepszy sposób wyrazi pańską wizję rozwiązań architektonicznych z pełnym poszanowaniem otaczającej przestrzeni (jaka szkoda, że to tylko teoria – nie słyszałem o podobnym przypadku).

         Rozsądne wydaje się rozwiązanie, kiedy autorowi obiektu zaproponuje się przewodniczenie w konkursie architektonicznym. Dla zamawiającego będzie się to wiązało z odpłatnością dla wszystkich osób biorących udział w wyborze najlepszej koncepcji, ale w zamian zaoszczędzi on na otwartym konflikcie z autorem utworu pierwotnego (używając nomenklatury prawnoautorskiej), którego epilog mógłby znaleźć miejsce w sądzie. Należy zaznaczyć, że wynagrodzenie za pracę w komisji konkursowej nie ma żadnego związku z jakimkolwiek honorarium architekta z tytułu posiadania osobistych praw autorskich. Powyższa rada, jakkolwiek brzmiąca aż nadto idealistycznie, mogłaby stanowić zaczyn do poważnej środowiskowej dyskusji, w której wypracowanoby model postępowania, minimalizujący powstawanie konfliktów, u podłoża których leży naruszanie praw autorskich. Problem ten, można próbować rozwiązać jedynie na drodze kompromisu – wedle zasady: „i wilk syty, i owca cała”.

      Jest jeszcze jeden przez lata wypracowany model zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego. To np. postanowienie umowne, gdzie architekt zezwala zamawiającemu na wykonywanie przez niego zależnego prawa autorskiego z chwilą ustania zawartego w umowie terminu odpowiedzialności odszkodowawczej autorów projektu. Oznacza to, że: „możesz zmieniać, co chcesz, ale nie miej do mnie pretensji, jeśli w przyszłości wystąpią jakiekolwiek awarie”. Przy małych i średnich zleceniach to zastrzeżenie bezcenne.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

 


[1] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych,  Dz.U.2021.1062  t.j.

Waldemar Jasiewicz
Waldemar Jasiewicz
Architekt IARP

przewodniczący Rady Podlaskiej Okręgowej Izby Architektów RP, rzeczoznawca budowlany

reklama

Warto przeczytać