Facebook

Zamieszkiwanie z perspektywy socjologicznej

Z:A 70

KATEGORIA: Teoria

Zmienia się dom, domowość i domownicy, jako że inny kształt przybiera wiele porządków świata, który znamy. Warto więc przyglądać się tym przeobrażeniom z różnych stron, by uchwycić ich najważniejsze zmienne. Ja proponuję perspektywę socjologiczną.

Socjologia zamieszkiwania1  jest stosunkowo nową subdyscypliną socjologiczną, która diagnozuje i bada oczekiwania, motywacje i przekonania, a nade wszystko realne praktyki mieszkaniowe domowników. Nie zajmuje się więc polityką mieszkaniową w skali makro (to jest domena socjologii mieszkalnictwa – housing studies), koncentruje się raczej na sposobach zamieszkiwania, konfiguracjach mieszkańców, wypracowywanych rozwiązaniach technicznych i społecznych, życiu sąsiedzkim i wspólnotowym oraz tym podobnych, praktycznych, namacalnych i realnych kwestiach.

Jej przedmiot jest trudno badalny, ponieważ pozostaje w sferze słabo zrefleksywizowanej, uniewidocznionej; innymi słowy – ludzie potrafią mieszkać, ale nie bardzo umieją o tym opowiadać. Co więcej, w myśl perspektywy fenomenologicznej czy teorii strukturacji zamieszkiwanie odbywa się na poziomie przedświadomym, w dużej mierze automatycznym, nawykowym, a płynność ruchów we własnym domu czy biegłość w jego „obsłudze” ma swoje źródło w tych właśnie nawykach „rozpisanych” na domową, oswojoną i wcieloną przestrzeń. Mieszkanie w domu nie wymaga więc od jednostki każdorazowego namysłu (z której strony ustawić się do lodówki, kiedy i które światła zapalać, czy drzwi zostały zamknięte itp.), ponieważ prawie wszystkie domowe czynności dzieją się „jak zawsze”.

Tym samym preferencje mieszkaniowe są polem bardzo podatnym na zewnętrzne wpływy, medialne i środowiskowe narracje albo mody, podsuwające pewne rozwiązania wraz z ich wartościowaniem, np. jako nowoczesne, prestiżowe bądź bezpieczne. Może to być przypadek np. osiedli strzeżonych, których w polskich metropoliach jest ponadprzeciętnie dużo, a które ze społecznego punktu widzenia stanowią rozwiązanie dość ambiwalentne: z jednej strony podnoszą poczucie prestiżu mieszkańców (czasem dość złudne), z drugiej zaś gettoizują ich i tworzą wyimaginowane poczucie zewnętrznego zagrożenia, przed którym należy się bronić. Przyczyniają się tym samym do selekcji i dezintegracji społecznej2.

Co do owych zewnętrznych dyskursów i siły ich oddziaływania, niektóre badania pokazują jednak dominujący wpływ najbliższego środowiska, a więc rodziny, dalszych krewnych i znajomych, na ostateczne decyzje na temat wyboru, urządzania i wyposażania mieszkań3. Możliwe, że zmienną różnicującą jest tu cenzus majątkowy, a nawet nie sama zamożność, tylko aspirowanie do wyższej pozycji w strukturze społecznej. Moja hipoteza brzmi: im mniej stabilny i świeższy status społeczny, tym wyższa skłonność do zdawania się na profesjonalne doradztwo w kwestii wyboru miejsca zamieszkania oraz typu zabudowy, stylu urządzenia i elementów wyposażenia. Zważywszy na stosunkowo niedługi czas, jaki minął od transformacji ustrojowej, która rozchwiała społeczną strukturę Polski, takich aspirujących, podatnych na profesjonalny dyskurs mieszkańców może być wielu.

Relacja mieszkanie – mieszkaniec

Od lat 70. XX wieku w socjologii rozwija się nurt posthumanistyczny, który zakłada (i bada) sprawstwo aktorów pozaludzkich, materialnych, takich jak: przedmioty, architektura, przyroda, i symbolicznych: teorii, idei, wyobrażeń, w życiu społecznym. Tworzą one sieci powiązań, w których jednostki sprawnie funkcjonują. Przedmioty (np. samochód, telefon komórkowy, tablet, ulubiony fotel) łączą się – zgodnie z tą perspektywą – z człowiekiem w socjotechnologiczne konglomeraty4, a więc stają się jakby przedłużeniem jego ciała, a czasem i umysłu (jak w przypadku technologii informatycznych).

Czy tak jest też z mieszkaniem? Wiele socjologicznych badań pokazuje, że zabudowa nie jest tylko tłem dla ludzkich działań, ale mocno je warunkuje, czasem stymuluje, a w innym przypadku blokuje. Już klasyczne badania Ewy Kaltenberg-Kwiatkowskiej2 z drugiej połowy XX wieku łączyły rozkład domowych pomieszczeń i ich funkcje ze stylem życia mieszkańców, którzy tak „rozpisywali” swoje aktywności na przestrzeń, jak im ona na to pozwalała. Jeszcze bardziej widoczne było to w badaniach dotyczących wiejskich migrantów do socjalistycznych bloków. Bardzo wyraźny okazał się rozdźwięk między nawykami i niewyartykułowanymi oczekiwaniami ludzi a układem przestrzeni, która była pomyślana dla innych, mieszczańskich, naznaczonych ideologią nowoczesności praktyk mieszkaniowych.

Socjologia zamieszkiwania w moim ujęciu6 widzi wzajemne powiązanie między konfiguracjami mieszkańców, przekonaniami na temat domu, domowości, roli domownika oraz fizycznym, materialnym kształtem zabudowy. Z tych trzech elementów, z ich układania czy docierania, tworzy się – w moim przekonaniu – atmosfera danego miejsca. Czy jest to osiedle, ulica, kwartał, dzielnica czy pojedyncze mieszkanie, te trzy elementy: społeczny, materialny i symboliczny, stanowią łącznie o pewnej unikalnej, trudno opisywalnej, ale jednak odczuwalnej, czasem wręcz narzucającej się, atmosferze. Tyle tylko, że atmosfera nie jest dodatkiem do miejsca, lecz podstawową, dominującą jakością. Dostrzegli to projektanci i planiści przestrzeni publicznych czy półpublicznych, którzy nauczyli się sprawnie zarządzać atmosferami, np. parków rozrywki, klubów offowych, przestrzeni komercyjno-kreatywnych7. Warto postawić pytanie, jak owa produkcja atmosfer odbywa się w domach czy na osiedlach.

Nowe zjawiska w zamieszkiwaniu

Jak pokazują badania, we wszystkich trzech wspomnianych powyżej elementach mamy do czynienia z nowymi procesami, które redefiniują je i wpływają na całość sytuacji współczesnego zamieszkiwania. Nie będę omawiać zmian samej zabudowy jako domeny architektury, zajmę się natomiast kilkoma wybranymi zjawiskami z pozostałych dwóch obszarów.

Badania GUS-u8 pokazują, że w okresie 1970–2011 (do ostatniego Narodowego Spisu Powszechnego) prawie o połowę zwiększyła się liczba gospodarstw domowych (z 9,4 do 13,6 mln); wzrost ten odnotowano głównie w miastach (z 5,4 do 9,1 mln). Jednocześnie zmniejszyła się średnia liczba osób w gospodarstwie domowym z 3,39 na 2,82. W praktyce oznacza to, że coraz rzadsze są np. te czteroosobowe (np. rodzice z dwójką dzieci), a częstsze – jednoosobowe. Wzrósł także odsetek gospodarstw z jednym rodzicem – tylko z matką (do 21%) i tylko z ojcem (do 2,6%). Co więcej, od 1988 do 2011 roku dwukrotnie zwiększyła się liczba gospodarstw nierodzinnych (do 3,1%)9.

Te statystyki demograficzne odzwierciedlają się w badaniach nad zamieszkiwaniem. Lokal zasiedlony przez (pełną) rodzinę z dziećmi przestał być oczywistością i społeczną, i projektową. Rośnie liczba konfiguracji z innymi członkami rodziny (np. z samotną teściową) lub z osobami niespokrewnionymi. Ten ostatni przypadek opisuję w książce Niedom. Socjologiczna monografia mieszkań migracyjnych10, w której pokazuję, jak lokatorzy, wspólnie wynajmujący mieszkanie, zmagają się z niedopasowaniem przestrzeni, np. jedną łazienką, pokojami przechodnimi, kuchnią otwartą na (czyjś) pokój itd. W projekt takiego miejsca milcząco wpisana była rodzina z jej podzielaniem intymności (łazienka), podziałem ról i rang, a tymczasem zajęli je równorzędni mieszkańcy o zróżnicowanych granicach prywatności. Co więcej, w polskiej praktyce najmu w takich mieszkaniach nie zostawia się salonu jako przestrzeni wspólnej i integrującej, jak ma to miejsce na Zachodzie – duży pokój także staje się czyjś, a uprzywilejowanie w postaci większego metrażu i – czasem – balkonu owocuje np. zakwaterowaniem w nim dwóch osób.

Odnośnie do wzrostu liczby gospodarstw jednoosobowych można mieć tu na myśli osoby młode mieszkające osobno, osoby rozwiedzione lub owdowiałe, w tym seniorów (głównie kobiety). Jak się wydaje, architektoniczna koncepcja i towarzysząca jej idea mikroapartamentów stanowią trafną ofertę głównie (wyłącznie?) dla osób z pierwszej z tych kategorii11.

Mieszkanie projektanta Szymona Hańczara, które stworzył on na 13 m2, fot. Szymon Hańczar.

Perspektywy demograficzne zakładają też gwałtowny (dwukrotny do 2040 roku) wzrost populacji 80+ począwszy od 2026 roku12, związany z wchodzeniem w wiek późnej starości roczników baby boomersów. Może to owocować koniecznością takiej rearanżacji obecnych mieszkań seniorów, by umożliwić im samodzielne (lub wspierane) funkcjonowanie w oswojonym środowisku (zgodnie z ideą ageing in place). GUS dopuszcza tu także scenariusz zakładający przeprowadzanie się osób starszych do dorosłych krewnych (zmniejszenie liczby gospodarstw domowych) lub większą akceptację społeczną opieki instytucjonalnej.

W kwestii idei czy narracji domu także możemy obserwować nowe zjawiska. Postrzeganie go jako oazy prywatności, intymności i rodzinności, azylu od zewnętrznego świata, emanacji własnych preferencji estetycznych, towarzyskich czy symbolicznych (np. religijnych) przestaje być jedyną, bezalternatywną opcją, a bywa wręcz kontrapunktem dla własnej, aktualnej sytuacji. Wspomniane wyżej zmiany w konfiguracjach społecznych wymuszają redefinicje domu i jego tradycyjnych wyobrażeń. Jednocześnie wkraczają do niego zjawiska ekonomiczne, niejako wtórnie, ponieważ zostały one zeń wypchnięte stosunkowo niedawno (wcześniej dom sędziego mógł być jednocześnie sądem, jak w Panu Tadeuszu, a dom rzemieślnika – jego warsztatem). Zjawiska telepracy, prac zleconych (np. testowania oprogramowania) czy wolnych zawodów związanych z technologiami informatycznymi (m.in. blogerka modowa, projektant stron WWW) sprawiają, że granice między domem a pracą zacierają się, stają się symboliczne lub istnieją w czasie, a nie w przestrzeni mieszkania13. Bardzo daleko idące redefinicje tego, czym jest i jak działa dom, wprowadza praktyka udostępniania mieszkań albo tylko pokoi przyjezdnym za pośrednictwem portalu Airbnb. Moje badania14 (w toku) nad tym fenomenem pokazują, jak gospodarze przedefiniowują swoje mieszkania na podobieństwo atrakcyjności „hotelowej”, w której jednak powinna pobrzmiewać nutka lokalnej, domowej autentyczności, by gość nie poczuł się jak klient i nie definiował sytuacji jako komercyjnej. Perspektywa socjologii zamieszkiwania pozwala uchwycić ambiwalencję takiego domu-hotelu i pokrętność języka, który oscyluje między gościnnością a usługą, między zapraszaniem a zarabianiem. Fenomen ten wpisuje się w logikę współdzielenia (obok: Ubera, BlaBlaCaru, garażowych wymian ubrań i akcesoriów, foodsharingu itd.) i prawdopodobnie będzie rósł w siłę – powiększając rysę na monolicie tradycyjnej domowości i przyczyniając się do rozpowszechniania innego, bardziej komercyjnego i inkluzywnego traktowania swojego lokum.

Podsumowanie

Jak wspomniałam, sfery konfiguracji społecznych, idei domowości i materialnej formy mieszkania interferują ze sobą w tworzeniu domu. Zmiany w każdej z nich przynoszą kolejne w pozostałych i w ogólnej atmosferze miejsca. Prawdopodobne jest więc, że opisane zjawiska społeczne i symboliczne będą inspirowały architektów do namysłu nad tym, jaka materialna forma najlepiej im odpowiada, najtrafniej je „obudowuje”. Rozwiązania architektoniczne byłyby tu więc po części efektem przemian w innych sferach, ale też – zgodnie z logiką posthumanizmu – mogłyby je same generować i wspomagać. W każdym razie warto dostrzec, że wychodzimy z etapu oczywistości zamieszkiwania w kierunku dobrej koniunktury dla wizjonerów i innowatorów.

 

PRZYPISY:

  1. Por. Socjologia zamieszkiwania, red. M. Łukasiuk, M. Jewdokimow, Warszawa 2014; Socjologia zamieszkiwania. Narracje, dyfuzje, interwencje, red. M. Jewdokimow, M. Łukasiuk, Warszawa 2016; „Miscellanea Anthropologica et Sociologica” 2018, t. 19, nr 4, Gdańsk 2018.
  2. Por. M. Szwarc, Osiedle pilnie strzeżone: społeczno-przestrzenne studium przypadku, [w:] Socjologia zamieszkiwania..., s. 239–266.
  3. Por. M. Brosz, Eksperci i fachowcy, czyli kto kontroluje, co dzieje się w mieszkaniu, [w:] Socjologia zamieszkiwania. Narracje..., s. 15–28.
  4. Por. H. Delitz, Architektur + Sociologie = Architektursociologie, „APUZ”, 2009, t. 25, s. 13.
  5. Mieszkanie. Analiza socjologiczna, red. E. Kaltenberg-Kwiatkowska, Warszawa 1982.
  6. Por. M. Łukasiuk, Redefinicje współczesnego domu, „Rzut Kwartalnik Architektoniczny” 2015, nr 3, s. 4–10.
  7. Por. Erlebnislandschaft – Erlebnis Landschaft. Atmosphären im architektonischen Entwurf, Bielefeld 2012; H.K. Göbel, The Re-Use of Urban Ruins. Atmospheric Inquiries of the City, New York – London 2015.
  8. Prognoza gospodarstw domowych na lata 2016–2015, GUS, 2016.
  9. Gospodarstwo nierodzinne definiowane jest jako inne niż rodzice z dziećmi; mogą je tworzyć osoby spokrewnione, np. rodzeństwo, kuzynostwo, babcia z wnuczkiem, lub niespokrewnione. Por. Niska dzietność w Polsce w percepcji Polaków. Diagnoza społeczna. Raport tematyczny, red. I.E. Kotowska, Warszawa 2014, s. 27.
  10. M. Łukasiuk, M. Jewdokimow, Niedom. Socjologiczna monografia mieszkań migracyjnych, Warszawa 2012.
  11. Por. W. Wilk, Mikroapartamenty. Analiza przestrzenno-społeczna, [w:] Socjologia zamieszkiwania. Narracje…, s. 173–208.
  12. Prognoza gospodarstw…, s. 16.
  13.  Por. J. Gądecki, M. Żadkowska, Praktyki telepracowników. Negocjowanie granic między domem a pracą, [w:] Socjologia zamieszkiwania. Narracje…, s. 63-86.
  14. M. Łukasiuk, Za otwartymi drzwiami. Udostępnianie mieszkania w kontekście prezentacji na społecznej scenie, „Miscellanea Anthropologica et Sociologica” 2018, t. 19, nr 4, s. 92–110.
Magdalena Łukasiuk
Dr Magdalena Łukasiuk

adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, zajmuje się socjologią zamieszkiwania, miasta i architektury, a także socjologią migracji

reklama

Warto przeczytać

Brak powiązanych artykułów.