Facebook

Zamiesz(k)anie w czasach zarazy

Z:A 77

KATEGORIA: Temat wydania

W ciągu ostatnich miesięcy pandemia odcisnęła znaczące piętno na rynku nieruchomości i życiu mieszkańców miast. Niepewna przyszłość dotyczy coraz liczniejszej grupy społecznej i powoduje wzrost zainteresowania formami opartymi na współdzieleniu przestrzeni. Pozwalają one znacząco ograniczyć koszty zamieszkania i stworzyć pomocną społeczność sąsiedzką, która w czasach pandemicznych jest tak ważna.

Długotrwałe ogólnokrajowe kwarantanny i zasady ograniczeń społecznych, wprowadzone, aby zapobiec dalszemu przenoszeniu i rozwijaniu się koronawirusa, pozwoliły dostrzec, jak ważny jest kontakt społeczny, którego nie może zrekompensować żadne spotkanie online. Po wielu tygodniach izolacji mieszkańcy zaczęli odkrywać nowe sposoby na interakcję międzyludzką i benefity z zaprojektowanych przestrzeni wspólnych.

Współczesne realia pracy i nauki zdalnej, wynikające z próby ograniczenia kontaktów społecznych, spowodowały zmniejszone zainteresowanie życiem w zatłoczonych przestrzeniach miejskich. Okazało się bowiem, że powszechne przejście na pracę zdalną dało szansę na wykonywanie tego samego zajęcia z dowolnego miejsca na Ziemi, pod warunkiem dostępu do dobrego internetu i kawy. Uniwersytety już na początku pandemii ogłosiły kształcenie hybrydowe lub całkowite przeniesienie się do przestrzeni wirtualnej – co znacząco odczuli wynajmujący mieszkania. Sytuacja ta doprowadziła przynajmniej do ograniczenia wzrostu lub zmniejszenia kosztów wynajmu w wielu polskich miastach. Na rynek nieruchomości wpłynęła również rekordowa liczba mieszkań na sprzedaż z rynku wtórnego. Jednak najliczniejsze dziś pokolenie millenialsów nie jest tak mocno zainteresowane ich kupnem. Według raportu „Washington Post” z 2019 roku wynika, że w Ameryce posiadają oni tylko 4% udziału w rynku nieruchomości1. Często z konieczności, czasem z wyboru, ale najczęściej z braku możliwości dlatego skłaniają się bardziej ku alternatywnym sposobom zamieszkania. Doceniają korzyści wynikające z możliwości dzielenia kosztów i przestrzeni wspólnych. Wśród najpopularniejszych rozwiązań w tym obszarze można wymienić cohousing i coliving.

WSPÓŁDZIELENIE PRZESTRZENI

Elementem kluczowym dla formuły cohousingu jest wspólna przestrzeń, najczęściej w postaci domu lub pomieszczenia ogólnodostępnego, w którym zapewniana jest aktywność społeczności sąsiedzkiej. Wspólnoty w tej formule mogą przybierać różne wielkości w zależności od liczby mieszkańców, potrzeb grupy oraz rejonu świata.

Projektowana architektura i zagospodarowanie terenu mają zachęcać do częstszej integracji pomiędzy mieszkańcami i tworzyć przyjazne sąsiedztwo. Układ budynków zależy od koncepcji członków grupy, jednak do typowych rozwiązań należy umieszczanie wejść od strony wewnętrznego dziedzińca. Ma to umożliwiać przypadkowe spotykanie się mieszkańców oraz stworzyć przestrzeń integracyjną, na której np. będą mogły bezpiecznie bawić się dzieci. Rozwiązanie takie wpłynęło pozytywnie na dalsze utrzymywanie kontaktów sąsiedzkich w czasach pandemicznych, ponieważ mieszkańcy mogli spotykać się poza budynkiem z zachowaniem bezpiecznej odległości.

Jednym z ważniejszych elementów tworzących grupę są przestrzenie wspólne, które pomimo np. lockdownu pozwalają mieszkańcom na utrzymywanie kontaktów. Pomieszczenia te przeznaczone są do codziennego użytku, tworzą integralną część zespołu oraz uzupełniają prywatne mieszkania. Składają się z kuchni oraz jadalni, mogących pomieścić na wspólnym posiłku wszystkich członków cohousingu. Inne pomieszczenia wspólne to pralnie, sale wielofunkcyjne oraz zabaw dla dzieci, pracownie czy przestrzeń dla gości. Filarem wszystkich grup cohousingowych jest samoorganizacja w zarządzaniu i utrzymaniu w dobrej kondycji całego terenu. Społeczność spotyka się regularnie, np. przy posiłkach, dyskutuje na temat problemów i opracowuje demokratyczne zasady postępowania. Z powodu możliwości zachorowań cotygodniowe obiady zostały przeniesione do internetu, jednak szybko z nich zrezygnowano i kontynuowano spotkania na żywo. Reszta kontaktów została ograniczona, a mieszkańcy zrzeszają się w wirtualnych grupach, za pomocą aplikacji Facebook czy Whatsapp. Aby zapewnić wszystkim zbiorowe wsparcie w tych trudnych czasach, z myślą o starszych lokatorach powstały stacjonarne tablice ogłoszeń. Pomimo ryzyka zarażenia się COVID-19 osoby mieszkające w grupach cohousingowych dostrzegają wiele zalet takiego życia. Do najważniejszych należy poczucie wspólnoty (tworzącej bezpieczne środowisko) i obecność sąsiadów, na których można polegać.

Miejskim sposobem zamieszkania, zyskującym na popularności wśród młodych ludzi, jest również coliving. Idea opiera się na wynajmowaniu pojedynczych pokojów w budynku z rozbudowaną strukturą pomieszczeń wspólnych. Do dyspozycji mieszkańców są m.in. kuchnia, jadalnia, toalety, pomieszczenia wielofunkcyjne do pracy czy rozrywki. Strefa prywatna ogranicza się wyłącznie do sypialni, w której nie zawsze jest osobna łazienka. Poszerzona przestrzeń ogólnodostępna sprzyja wychodzeniu z części prywatnej i integrowaniu się.

Formuła ta zyskała na zainteresowaniu w niepewnych pod względem zatrudnienia czasach, w związku z możliwością ograniczenia wydatków na wynajem całych mieszkań przez pojedyncze osoby. Początkowo branża z powodu pandemii odnotowała znaczące spadki, wynikające głównie z opuszczania pokojów przez osoby pochodzące z zagranicy czy studentów powracających do rodzinnych stron. Szybko znaleźli się jednak nowi mieszkańcy. Szacuje się, że amerykański rynek wynajmu tymczasowego w stylu coliving do 2022 roku potroi liczbę oferowanych inwestycji2.

Początkowe dostosowywanie życia mieszkańców w colivingu wiązało się z tymczasowym zamykaniem przestrzeni wspólnych, aby przestrzegać wytycznych dotyczących dystansu społecznego. Szybko jednak opracowano nowe zasady korzystania z ww. pomieszczeń zgodne z wymaganiami rządowymi, które pozwoliły na bezpieczne używanie wszystkich udogodnień. Było to kluczowe dla utrzymania dobrego samopoczucia mieszkańców, zamkniętych w małych prywatnych przestrzeniach. System ten ma różnego rodzaju zalety, które w trudnych czasach pandemii zyskują w porównaniu do tradycyjnego zamieszkiwania. Jedną z nich jest podwyższony poziom dbania o czystość i dezynfekcję przestrzeni wspólnych przez obsługę budynku oraz prywatnych, w których łatwiej to robić, gdyż nie ma się dodatkowych współlokatorów. Personel zapewnia mieszkańcom rzeczywiste wsparcie, takie jak pomoc w zamawianiu i dostarczaniu żywności, pomoc medyczną i regularny kontakt w celu monitorowania samopoczucia. Animowane są wirtualne wydarzenia, można umówić się na ćwiczenia czy rozmowę w grupach wsparcia. Większość realizacji colivingu zawiera przestrzenie do pracy coworkingowej, oferujące mieszkańcom pomieszczenia wspólne, dostosowane do pracy w warunkach domowych.

Ważnym wnioskiem z doświadczeń mieszkańców cohousingów i colivingów powinno być racjonalne dostosowywanie się do nowych warunków pandemicznych, ale nie poprzez zamykanie przestrzeni wspólnych, lecz wypracowywanie zasad, w których istotne jest otwieranie się na pomoc drugiemu człowiekowi.

ZASADY DOBRYCH PRAKTYK

W zależności od lokalizacji, zaleceń rządowych danego kraju czy samych zainteresowanych wprowadzano różnego rodzaju nowe protokoły w stosunku do przestrzeni wspólnych i życia mieszkańców. Wśród nich najczęstszych wymieniano:

  • ograniczenie lub całkowite zakazanie wpuszczania gości na teren przestrzeni wspólnotowych;
  • zwiększenie sprzątania przestrzeni wspólnych i miejsc narażonych na roznoszenie się wirusa; dodatkowe wyposażenie tych obszarów w środki do dezynfekcji oraz specjalnie wydzielone kosze;
  • informowanie członków wspólnoty o byciu na izolacji z powodu COVID-19, z zaznaczeniem, że wszyscy mieszkańcy mogą liczyć na swoją pomoc w tych trudnych czasach, np. przy dostarczaniu zakupów;
  • kontynuowanie planowanych wydarzeń dla dobrego samopoczucia mieszkańców, z zastrzeżeniem, że powinny one zostać przeniesione do internetu lub odbywać się zgodnie z wymaganiami rządowymi co do liczby uczestników, z zachowaniem dystansu społecznego; uczestnicy obowiązkowo muszą nosić maseczki higieniczne;
  • odpowiedzialność członków wspólnoty – w godzinach 8:00–16:00 większość mieszkańców przebywa na pracy zdalnej, dlatego nie należy przeszkadzać czy prowadzić w tym czasie głośnych remontów.

ŚRODOWISKA MIESZKANIOWE VS COVID-19

Trzy budynki Spreefeld Coop Housing to dotowana przez miasto inwestycja w celu zapewnienia mieszkańcom Spreefeld niedrogich mieszkań. Poza typowymi lokalami w budynku znalazły się także mieszkania na wynajem w systemie cohousingu. Na program obiektu składają się 64 mieszkania zaprojektowane w dwóch układach: standardowym oraz klastrowym. Typowe lokale stanowią 47% powierzchni budynków i mają od 54 do 290 m2. Te przeznaczone dla cohousingu tworzą trzy klastry mieszkaniowe o powierzchni 705, 580 i 620 m2. W klastrze mieszka do 11 osób, mających do dyspozycji swoje prywatne pomieszczenie oraz rozbudowaną przestrzeń wspólnotową z otwartą kuchnią, strefą dzienną i tarasem (mieszkania te stanowią 25% powierzchni obiektu). Lokatorzy wszystkich budynków dysponują swobodnym dostępem m.in. do:

  • wspólnych ogrodów na dachu, które z powodu potrzeby zachowania dystansu społecznego były chętnie wykorzystywane na próby działającego we wspólnocie chóru;
  • pomieszczenia wielofunkcyjnego (120 m2) z możliwością podziału na dwie sale, chętnie wykorzystywane przez dzieci podczas pierwszej blokady w kraju;
  • przestrzeni komercyjnych, z których jedną zajmuje firma cateringowa, dostarczająca mieszkańcom jedzenie w tych trudnych czasach.

Poza ogólnymi rządowymi obostrzeniami nie wprowadzono dodatkowych, w tym również – w układzie funkcjonalnym budynku.

il.  Przestrzeń do pracy w Coop Housing w Berlinie, proj. Carpaneto Architekten, Fatkoehl Architekten i BARarchitekten, dzięki uprzejmości Fatkoehl Architekten.

 

il. Wspólna kuchnia w Coop Housing w Berlinie, proj. Carpaneto Architekten, Fatkoehl Architekten i BARarchitekten, fot. Ute Zscharnt.

Przykładem może być też budynek Kalkbreite w Zurychu. Trójkątna działka znajdująca się w centrum dzielnicy Aussersihl, granicząca z dwóch stron z ruchliwymi ulicami Badener i Kalkbreitestrasse, a z trzeciej z podziemnymi torami kolejowymi, na lata była odłączona od reszty zabudowań w dzielnicy. Brak pomysłu na wykorzystanie jej potencjału od 1978 roku oraz sytuacja zwiększonego zapotrzebowania na mieszkania czynszowe zmobilizowały włodarzy miasta do zainteresowania się jej nowym zagospodarowaniem. Do realizacji projektu powołano spółdzielnię mieszkaniową Genossenschaft Kalkbreite, która wraz z miejskimi urzędnikami miała przygotować projekt, nadzorować jego realizację, a w późniejszym czasie organizować życie w budynku. Wypracowany ze społecznością program przestrzenny oraz aktywna współpraca ze spółdzielnią pozwoliły na przygotowanie konkursu architektonicznego oraz jego realizację w 2009 roku. Przestrzeń mieszkalną stanowi 97 lokali na wynajem, o tanich czynszach, z szerokim wyborem mieszkań wspólnotowych: pojedynczych lub wielopokojowych dla rodzin. W Kalkbreite mniejsze indywidualne lokale pogrupowane są w większe klastry. Projekt ma trzy klastry mieszkań wspólnotowych, nazywanych „dużymi gospodarstwami domowymi”, w których wokół wspólnej przestrzeni dziennej z kuchnią i jadalnią (około 140 m2) znajdują się pokoje prywatne (26–45 m2). W budynku przewidziano również pomieszczenia dla osób potrzebujących czasowo zwiększyć przestrzeń mieszkalną – pomiędzy 3. a 6. kondygnacją znajduje się dziewięć samodzielnych pokojów nazwanych wohnjoker, o powierzchni około 29 m2.

Budynek Collective Old Oak jest pierwszym tego typu obiektem w Londynie, w którym zaprojektowano nowoczesną formę zamieszkania coliving. Powstał on z myślą o młodych osobach robiących karierę i podróżujących, które nie mają dodatkowego czasu na zajmowanie się domem. Właściciele budynku w czasach pandemii oferują wynajęcie pokoju online. W ofercie jest również możliwość bezkontaktowego zamówienia jedzenia czy produktów ze sklepu spożywczego, znajdującego się w budynku, z dostawą do pokoju. Choć koszty życia w tym obiekcie należą do jednych z najwyższych w Londynie, to chętnych nie brakuje, a inwestor planuje kolejne realizacje. W zamian mieszkańcy otrzymują minimalistyczne pomieszczenie sypialne (z prywatną toaletą za dopłatą), wspólną kuchnię i jadalnię, ogród na dachu, bibliotekę, siłownię, salę kinową, pokój do gier, pralnię, przestronną restaurację, spa i przestrzeń do pracy. Usługi częściowo przeniosły się do świata wirtualnego, choć są dostępne również w tradycyjnej formie po wprowadzeniu obostrzeń i rezerwacji ze względu na ograniczoną liczbę miejsc. Mieszkańcy o nic się nie martwią, mają zagwarantowane sprzątanie pokoju w zamian za systematyczne płacenie cotygodniowego czynszu. „Wszystko, czego możesz potrzebować, zostało już zaplanowane i dostarczone, nie musisz się o nic martwić” – rekomenduje Josie, jedna z lokatorek.

ELASTYCZNOŚĆ MIESZKAŃ

Tradycyjne mieszkania, ale przede wszystkim ich mieszkańcy, wykazali się niezwykłą pomysłowością w kreatywnym wykorzystaniu ograniczonej przestrzeni mieszkalnej do celów, których nigdy nie przewidziano. Dostosowanie się do nowych warunków pandemicznych, gdzie cała rodzina czy lokatorzy spędzają czas w jednym miejscu, wymagało elastycznego zaplanowania funkcjonalnego. Taka aranżacja mieszkań w czasie pandemii pozwala na kontynuowanie czynności, które wykonywaliśmy na zewnątrz, tj. pracy, nauki, sportu czy rekreacji, przy jednoczesnym zachowaniu podstawowej roli domu.

Najtrudniejsze zadanie stanęło przed mieszkańcami małych mieszkań czy kawalerek, którzy musieli się zmierzyć z takimi problemami, jak brak prywatności wizualnej i akustycznej, mniejszy dostęp do światła naturalnego czy trudności fizyczne i psychiczne, wynikające ze zwiększonego poczucia samotności. Brak kontaktu ze światem zewnętrznym możemy – przynajmniej częściowo – rekompensować sobie tarasami, balkonami, loggiami czy ogródkami. W przypadku interakcji społecznych znaczącą rolę przejął internet, dlatego dostęp mieszkań do odpowiedniej instalacji powinien być w dzisiejszych czasach szczególnie ważny. Pozwoli nam to przynajmniej częściowo na przygotowanie się do kolejnych globalnych obostrzeń.

Nauczeni doświadczeniem epidemii koronawirusa wiemy, jak w tak trudnych czasach brak dostępu do internetu i umiejętności cyfrowych może trwale pogłębić uczucie izolacji społecznej. Jesteśmy tego świadkami dziś, gdy starszych mieszkańców Polski zachęca się do pozostania w domu, powstrzymania się od spotkań towarzyskich i fizycznych poza domem. Powoduje to znaczące wykluczenie tej coraz liczniejszej grupy społecznej.

Podsumowując, w związku z kryzysem wywołanym przez COVID-19 można zauważyć, jak istotne dla ludzi jest pozostanie w kontakcie ze sobą, pomimo panujących obostrzeń pandemicznych. Członkowie wspólnotowych środowisk mieszkaniowych są w stanie łatwiej przezwyciężyć obecne i przyszłe wyzwania. Życie w grupie nie jest pozbawione negatywnych czynników, jednak jego widoczne walory często przekonują współczesnych mieszkańców miast do zainteresowania się taką alternatywną formą zamieszkiwania. Analizując rynek nieruchomości postcovid, powinniśmy już teraz w szczególności uwzględnić potrzeby społeczności o niskich dochodach, m.in. poprzez projektowanie kompaktowych i elastycznych mieszkań.

 

PRZYPISY:

  1. A.D. Ker, Can Co-Living Survive in a Socially Distanced Future?, www.dwell.com, online: https://www.dwell.com/article/future-of-coliving-covid-19-pandemic-1937333b (data dostępu: 14.12.2020).
  2. A. Pardes, 1 House, 40 Roommates? During Covid, Co-Living Adds Up, online: https://www.wired.com/story/coliving-treehouse-common-open-door-startups-covid/ (data dostępu: 12.14.2020).

 

Zdjęcie otwierające: wspólny stół w Coop Housing w Berlinie, proj. Carpaneto Architekten, Fatkoehl Architektenn i BARarchitekten, fot. Ute Zscharnt.


 

 

 

 

 

 

 

 

Łukasz Mazur
Łukasz Mazur
Architekt IARP

Instytut Inżynierii Lądowej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie

reklama

Warto przeczytać