Facebook

To nie jest (jeszcze) kraj dla wszystkich ludzi

Z:A 69

KATEGORIA: Temat wydania

Świadomość słuszności, a co za tym idzie konieczności równego traktowania wszystkich adresatów naszych poczynań, zwiększa się z każdym rokiem. Dotyczy to zarówno promocji terminów „projektowanie uniwersalne” czy „projektowanie dla wszystkich” oraz nadawania im praktycznego znaczenia, jak i rosnącej liczby uregulowań prawnych i zwyczajowych, które są coraz szerzej wprowadzane przez samorządy, a ostatnio również władze centralne.

Ostatnie działania rządowe to uruchomienie programu „Dostępność Plus” i powołanie w ub.r. Rady Dostępności przy Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, w której pracach autorka niniejszego tekstu ma zaszczyt reprezentować KR IARP. Podejście otwarte na potrzeby szeroko rozumianego odbiorcy architektury, który wcale nie jest ani przeciętny ani standardowy, a w dodatku coraz rzadziej bywa silny i młody, nie powinno wymagać aż legislacyjnych motywacji. A jednak, jak wykazują badania, w Polsce często zdarza się, że dopiero bezpośrednie zetknięcie się z osobą z niesprawnością – czy to w rodzinie, czy w kręgach przyjacielskich – uruchamia empatię silną na tyle, by zainteresować nas dodatkową wiedzą dotyczącą faktycznego projektowania w sposób dostępny dla wszystkich. Powszechne jest też to, że w praktyce realizacyjnej często rozwiązania zaproponowane przez przekonanego do „uniwersalności” projektanta, a nie umocowane w przepisach obowiązującego prawa, pierwsze padają ofiarą budżetowych cięć inwestorskich.

fot. Hala KS Cracovia 1906 Centrum Sportu Niepełnosprawnych w Krakowie, proj. Biuro Projektów Lewicki Łatak, Wojciech Kryński dzięki uprzejmości Biura Projektów Lewicki i Łatak

Architektura a solidarność

Nasza obecność w EU i obowiązujące w niej dyrektywy oczywiście sprzyjają szerzeniu praktyki projektowania dla wszystkich. Ratyfikowana w 2012 roku przez Polskę Konwencja Praw Osób Niepełnosprawnych również zawiera zapisy wskazujące, że jesteśmy w gronie państw, które rozumieją, co oznacza solidarność społeczna w obliczu różnych zrządzeń losu i jak tę solidarność w praktyce powinni rozumieć i realizować architekci i urbaniści. Deklaratywnie trudno byłoby już w tej chwili znaleźć przedstawiciela naszego zawodu, otwarcie krytykującego to podejście, jednak zdarzali się tacy jeszcze 25 lat temu, kiedy to Polska, już jako wolny kraj, wkraczała z entuzjazmem w kapitalizm. Niektórzy protestowali wówczas przeciwko wprowadzanemu wtedy z trudem Prawu budowlanemu, gdzie nieśmiało zaproponowano pierwsze, absolutnie podstawowe uregulowania: pochylnie, dostępne toalety, poręcze. Część uznała te działania za zbyt kosztowne i niepotrzebne (sic!) (pamiętam kto to był, ale nie powiem…). Nawet w krajach, gdzie „projektowanie dla wszystkich” ma już wiele doskonałych architektonicznych i urbanistycznych rozwiązań budujących zasób tzw. dobrych praktyk, prowadzi się ciągle akcje promujące. Nowa wiedza i nowe doświadczenia wprowadzane są sukcesywnie do udoskonalanych norm i standardów projektowych, już nie na poziomie ogólnych i szczegółowych parametrów do projektowania, ale uregulowań dla audytów istniejących starych budynków, udostępniania obiektów zabytkowych bądź doskonalenia procesów partycypacji osób niepełnosprawnych przy uzgadnianiu projektów – czy to publicznych, czy prywatnych.

W latach 2005–2008 dzięki środkom z budżetu Komisji Europejskiej opracowano projekt Build for All, w którym jednym z konsorcjantów było Miasto Gdynia, a autorka tekstu miała zaszczyt pracować jako konsultant ds. projektowania uniwersalnego dla Architects Council of Europe – jednego z uczestników projektu. Dwuczęściowe opracowanie Reference Manual i Toolkit1, służy udostępnianiu procedur przetargów publicznych tak, aby mogli w nich stawać również przedsiębiorcy niepełnosprawni. Pierwsze zdanie tej publikacji brzmi „Good Intentions are not enough”. Dobre intencje nie wystarczą, muszą je wspierać porada, wskazówki, pomoc – wszystko to, co czyni codzienną pracę architektów, urbanistów i urzędników łatwiejszą. Nie do przecenienia jest tu działalność Stowarzyszenia Integracja, powołanego przez śp. Piotra Pawłowskiego. Jest ono m.in. wydawcą szeregu poradników oraz pism, partnerem przy projektach i realizacjach coraz to światlejszych inwestorów i deweloperów, jak np. firma Skanska, która wciela dobre standardy nie tylko proekologiczne, lecz także prospołeczne, choćby w przypadku zespołu biurowego Spark w Warszawie, autorstwa pracowni należącej do piszącej te słowa. Doskonałą pracę wykonuje Fundacja Towarzystwo Usług Specjalistycznych (TUS) kierowana przez Piotra Todysa, prowadząca m.in. inwentaryzację budynków Warszawy w ramach akcji Niepełnosprawnik, która ma na celu faktyczną ocenę stanu dostępności zasobów budowlanych miasta.

fot. Przystosowany do potrzeb niepełnosprawnych dom dla osób bezdomnych w Jankowicach koło Sandomierza, proj. XYStudio, fot. Magdalena Mojduszka

Od lat w tym projekcie uczestniczą studenci Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, odbywający w ten sposób praktyki inwentaryzacyjne. WAPW od 25 lat, corocznie, oferuje studentom 2. semestru warsztaty symulacyjne Niepełnosprawność – poczuj to. Dawniej organizowane były one wspólnie z Integracją i Fundacją TUS, a obecnie – dzięki współpracy z firmą HEWI Polska, za co autorka, która corocznie włącza te warsztaty w swoje obowiązkowe wykłady z Teorii Architektury 1, poruszające zagadnienia projektowania dla wszystkich, ogromnie dziękuje i prosi o ciąg dalszy.

Samorząd Warszawy, zapewne zainspirowany dokonaniami Miasta Gdynia w obszarze systematycznego udostępniania miejskich przestrzeni i budynków, powołał Wydział Pomocy Osobom Niepełnosprawnym, który sukcesywnie wydaje nowe standardy i zarządzenia sprzyjające systematycznemu poprawianiu dostępności. W wielu innych miastach prowadzi się akcje polegające na udostępnianiu zabytków czy przestrzeni publicznych. Włączają się w nie różne instytucje, ostatnio np. PKP.

Dziurawa dostępność

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego taki tytuł niniejszego artykułu? Otóż nasza legislacja wciąż, niestety, jest dziurawa, a na rynku istnieje szereg poradników, które podają różne, niejednokrotnie niespójne ze sobą dane. My jako projektanci nie mamy czasu ani przekonania do tego, by stale poszerzać wiedzę o użytkowniku. W pracy zawodowej bazujemy zwykle na tym, co wynieśliśmy z uczelni. Pół biedy, jeśli mowa o najmłodszej generacji architektów, kształconych już według wymogów europejskich (choć oni jednak jeszcze mało realizują). Ci starsi, którzy najwięcej budują, deklarują, że użytkownik jest najważniejszy, ale konkretnie nie mogą na ten temat wiele powiedzieć i skarżą się na brak czasu na uzupełnienie wiedzy w tym zakresie2. Nasze budżety projektowe nie przewidują konsultacji z psychologiem środowiskowym ani socjologiem architektury, jak ma to niejednokrotnie miejsce w innych krajach, np. w Wielkiej Brytanii. Nie jest wymagane popularne na Zachodzie badanie POE (Post Occupancy Evaluation), które dostarcza bezcennych danych na temat nowatorskich rozwiązań i opinii o tych rutynowych.

Rozwiązania adresowane do wszystkich użytkowników, a opracowywane w duchu projektowania uniwersalnego są aktywnie włączane w projekty od ok. 30 lat. To bardzo krótki okres. Nie wszystkie z nich są udane. Funkcjonujące w innych krajach bazy informacji o tym, co warto robić, a czego nie są dla nich bezcenne. My takiej nie mamy. Promocji dobrych rozwiązań służą konkursy, takie jak np. „Lider Dostępności”, „Lodołamacze”, „Miasta bez barier”, ale ich rezultaty nieco giną w gąszczu innych. Scena jest dość rozdrobniona, podobnie jak w przypadku organizacji działających na rzecz osób niepełnosprawnych lub je zrzeszających.

Podejście uniwersalne w naszej dyscyplinie najlepiej promują przykłady doskonałej architektury, gdzie widać prawdę, którą autorka powtórzyła za Selwynem Goldsmithem3 (nieżyjącym już nestorem literatury architektonicznej), dotyczącą otwierania środowiska dla ludzi z niesprawnościami. Została ona zawarta w publikacji Projektowanie uniwersalne: udostępnianie otoczenia osobom niepełnosprawnym z 1996 roku (sprzed 23 lat!), wydanej przez wydawnictwo CEBRON4. Prawda ta głosi, że realizacja założeń projektowania uniwersalnego wymaga jakości, jaka charakteryzuje najlepszą architekturę, a uzyskiwane rozwiązania służą wszystkim, jednym umożliwiają korzystanie z budynków i przestrzeni w ogóle, innym czynią to korzystanie dużo wygodniejszym.

Ciągle jednak konkursy związane z projektowaniem dostępnym pozostają w domenie zastrzeżonej dla zapaleńców. Wokół tej tematyki krąży jakaś dziwna aura działalności niemal miłosiernej… Może to subiektywne odczucie, ale wydaje mi się, że równolegle do chwalebnego skądinąd, a obecnie udzielanego „błogosławieństwa” dla tego zagadnienia przez najważniejsze osoby w państwie, przydałoby się, aby środowisko architektoniczne faktycznie doceniło wagę dobrych rozwiązań dla osób z niepełnosprawnościami, przyczyniających się do podnoszenia ogólnej jakości architektury, jak ma to miejsce np. w słusznie obsypanej nagrodami jubileuszowej Hali Cracovii w Krakowie5, i zaczęło je poważnie traktować, wskazując, na ile te rozwiązania przyczyniają się do podniesienia ogólnej jakości architektury, a nie są szczególnymi koncesjami dla niektórych użytkowników „ze szczególnymi potrzebami”. Inaczej będziemy skazani na takie realizacje jak słynna już kładka w Nieporęcie6, zaprojektowana, uzgodniona i zrealizowana! Trudno zrozumieć, jak to się mogło stać. Na pewno nie było to najtańsze rozwiązanie, za to z pewnością jest jednym z najgłupszych.

Palące problemy

Jednym z ważniejszych zagadnień wymagających szybkiego uregulowania jest ewakuacja i ochrona pożarowa budynków, która u nas, mówiąc kolokwialnie, nieco leży. Nasze prawo wymaga już dostępności większości budynków dla osób niepełnosprawnych. Służą temu opisane w ustawach i rozporządzeniach windy, pochylnie, dostępne miejsca w garażach, parametry przejść, otworów drzwiowych, szczególnych pomieszczeń. Pojawiają się ustalenia ukierunkowane nie tylko na potrzeby niepełnosprawnych ruchowo, lecz także niedowidzących i niedosłyszących. Nie ma jednak żadnych uregulowań, jeśli chodzi o faktyczne rozwiązania przestrzenne i techniczne, umożliwiające sprawne i bezpieczne zorganizowanie ewakuacji dla tych osób. Spoczywa to na barkach właściciela (bądź dzierżawcy), który w ramach przygotowania budynku do prowadzenia akcji ratowniczej ma ją w sytuacji konieczności bezpiecznie i skutecznie przeprowadzić, do czego zobowiązuje go stosowny zapis Ustawy o ochronie przeciwpożarowej
(Dz.U. 2019, poz. 1372, art. 4, w szczególności 4.1.)7. W pracy zawodowej możemy zetknąć się z różnymi opracowaniami zawierającymi zalecane dobre praktyki odnoszące się
do projektowania dostępnego. Powstały one w oparciu o przepisy brytyjskie, niemieckie czy amerykańskie, niemniej nie są one obligatoryjne. Trudno sobie wyobrazić, co może się stać, jeśli kryzysowa sytuacja nastąpi, a plan opracowany przez właściciela okaże się niewłaściwy. Jak określić, czy był błędny, czy prawidłowy, skoro nie wiadomo, jak na wypadek takiej akcji ma być zaprojektowany budynek. Czyja będzie wina, jeśli ewakuacja się nie powiedzie? Jest to poważne zagadnienie, zwłaszcza w przypadku budynków wysokościowych. Doświadczenia innych krajów pokazują, że ewakuacja osób niepełnosprawnych wymaga dysponowania specjalnymi strefami ratowniczymi, zlokalizowanymi przy dostępnych dla strażackich drabin i wozów elewacjach. Strefy te muszą być oddzielone pożarowo i wolne od zadymienia. Czy w każdym obiekcie tego typu uda się je wyizolować i utrzymać? Czy raczej właściciel/zarządca będzie unikał obecności w swoim budynku osób niepełnosprawnych, ograniczy ich prawa i zrezygnuje z rosnącego kapitału z trudem przez nich zdobywanego wykształcenia?

 

  1. Brakuje nam przekonania, że uczyć się można nie tylko na własnych i cudzych błędach, lecz także na osiągnięciach innych. Nie sprawdzamy systematycznie, na ile nasze rozwiązania są skuteczne dla bezpośrednich adresatów naszych projektów. Człowiek – odbiorca architektury ciągle funkcjonuje bardziej jako hasło niż zagadnienie badawcze każdego z projektów, mimo że badania w projektowaniu są coraz częściej elementem budowania przewagi na rynku. Opisali to eksperci wynajęci przez riba już 5 lat temu. Na pewno wymagamy przy tym pomocy innych uczestników procesu inwestycyjnego, ale i o nią musimy umieć się upomnieć. Zacznijmy to robić.
  2. Warszawa – Kazimierz Dolny, sierpień 2019
  3. The Build-for-All Reference Manual, online: http://www.eca.lu/index.php/documents/build-for-all-documents/5-build-for-all-reference-manual/file (data dostępu: 19.08.2019).
  4. Z. Bogucka, Nie-wizualne determinanty spójności i czytelności środowiska wybudowanego w kontekście relacji człowieka ze środowiskiem. Wytyczne do projektowania i ewaluacji przestrzeni miejskiej, praca doktorska niepublikowana, WAPW 2018, promotor prof. Ewa Kuryłowicz. Appendix – ankiety z architektami.
  5. S.Goldsmith The Telegraph, online: https://www.telegraph.co.uk/news/obituaries/technology-obituaries/8435991/Selwyn-Goldsmith.html (data dostępu: 19.08.2019).
  6. E. Kuryłowicz, Projektowanie uniwersalne: udostępnianie otoczenia osobom niepełnosprawnym, Warszawa 1996, książka miała drugie wydanie dzięki Fundacji Integracja w 2005 roku.
  7. Hala Stulecia KS Cracovia z Centrum Sportu Osób Niepełnosprawnych, proj. Biuro Projektów Lewicki Łatak, https://architekturabetonowa.pl/aktualnosci/3164/hala-100-lecia-cracovii-z-centrum-sportu-niepelnosprawnych (data dostępu: 19.08.2019).
  8. M. Wojtczuk, Sprawdziliśmy, jak trudno pokonać na wózku inwalidzkim najsłynniejszą kładkę w Polsce, http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24531799,sprawdzilismy-jak-trudno-pokonac-na-wozku-inwalidzkim.html (data dostępu: 19.08.2019).
  9. Ustawa z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej (Dz.U. 2019, poz. 1372).
Ewa Kuryłowicz
prof. dr hab. inż. Ewa Kuryłowicz
Architekt IARP

generalny projektant i wiceprezes Kuryłowicz & Associates, kierownik Zakładu Projektowania i Teorii Architektury na WAPW, członek Rady Dostępności przy Ministrze Inwestycji i Rozwoju, w latach 2005–2008 ekspert ACE ds. projektowania uniwersalnego

reklama

Warto przeczytać