Facebook

Tak czy nie dla standardów mieszkaniowych?

Z:A 70

KATEGORIA: Ring opinii

Czy powinny istnieć przepisy regulujące powierzchnię mieszkań i ich poszczególnych pomieszczeń? Jeśli tak, to co należałoby regulować? Na ile klient sam powinien móc decydować, czy mieszkanie, które chce kupić, będzie substandardowe, czy też nie? Odpowiadają architekci.

Marcin Brataniec

Dla mnie pytanie postawione przez redakcję jest podobne do tego o przepisy ruchu drogowego – za czy przeciw? Zapewne można zrezygnować z regulacji i ruch drogowy się nie zatrzyma – może jakoś dojedziemy, miejmy nadzieję niepoobijani, być może na czas i nawet żywi. Oczywiście przepisy, linie, znaki, kierunkowskazy nie zapewnią, że my będziemy bezpieczni, a podróż wygodna, ale doświadczenie uczy, że znacznie zwiększają na to szanse.

Można też powiedzieć: budujmy drogi, które są bezpieczne i nie potrzebują regulacji. Zapewne jest to możliwe, ale wymaga wiedzy budowniczych i rozsądku kierowców. Praktyka wskazuje, że obu trudno bezgranicznie zaufać. Lepiej więc skupić się na zakresach unormowań – by znaków było tylko tyle, ile potrzeba; by drogowskazy były tam, gdzie być powinny; by normy budowy dróg były mądre. Ich potrzeba to wynik doświadczeń społecznych. Regulacje prawne to pewien rodzaj środka zaradczego. Zatem skoro wiemy – bo jest to zbadane i udowodnione – a także czujemy intuicyjnie, że mieszkanie bez okien, z pokojami o powierzchni 3 m2 jest szkodliwe dla zdrowia fizycznego i psychicznego, to należy to jasno powiedzieć. Normy oraz przepisy to także zbiór prawideł dla tych z nas, którym nie chce się studiować zasad ergonomii i wpływu środowiska zbudowanego na samopoczucie człowieka. Zabezpieczają one mnie-człowieka przede mną-architektem-niedoukiem, tak jak procedury medyczne zabezpieczają przed znachorem.

Lepiej zapobiegać niż leczyć – to stara prawda. Opłaca się regulować zagadnienia mające wpływ na dobrostan człowieka. Tak jak lepiej mieć przepis na szarlotkę, niż ustalać skład i procedurę metodą prób i błędów. W końcu przepis to efekt porażek, których już ktoś doświadczył.

„Klient”, zwany do niedawna „człowiekiem”, oczywiście może chcieć „substandardowe mieszkanie”, ale to nie powód, by sprzedać mu coś, co jest bez okien i ma cztery metry kwadratowe, jako mieszkanie! Może wtedy nie nazywajmy tego mieszkaniem. Określmy to np. magazynem, pomieszczeniem... Wtedy ogłoszenie, które razem z żoną pamiętamy ze studenckich czasów – „Pomieszczenie na magazyn lub dla studenta wynajmę” – stanie się retrospektywnym manifestem.

Maciej Hawrylak

Zgodnie z polską normą mieszkanie musi mieć co najmniej 25 m2. A może powinno być mniejsze? Deweloperzy kwestionują te standardy i omijają wymóg minimalnej powierzchni w realizacjach takich, jak startery czy condohotele, które są substytutem prawdziwego mieszkania. Oczywiście vat jest w ich przypadku wyższy, ale rekompensuje to brak ograniczeń. Można zatem budować lokale, bo zgodnie z prawem nie można ich nazwać mieszkaniami, o powierzchni nawet parunastu metrów. Na takie produkty, zdaniem deweloperów, jest obecnie zapotrzebowanie, bo możliwości wielu potencjalnych chętnych są bardzo ograniczone. Powoli pojawiają się opory przeciwko takiej polityce, bo lokale te funkcjonują jako mieszkania, mimo że nimi nie są.

W krajach bardziej rozwiniętych minimalna w Polsce powierzchnia mieszkania, czyli 25 m2, to zaledwie wymagana wielkość przestrzeni mieszkalnej, do której przecież trzeba dodać wszystkie niezbędne funkcje. Daje to w przypadku mieszkania dla jednoosobowej rodziny, i to w budownictwie socjalnym, minimum na poziomie 39–45 m2. Dla innego typu budownictwa wielkość ta wynosi 45 m2.

Jestem za swobodą budowania i decydowania o tym, jak chcemy inwestować nasze pieniądze. Nie można jednak zastępować zasad i reguł „normami” tymczasowymi. Zamiast systematycznie redukować powierzchnię oferowanych lokali (nie mylić z mieszkaniami), w odpowiedzi na rzekomy popyt, należałoby bardziej radykalnie poszukiwać drogi wsparcia finansowego, umożliwiającego zamieszkiwanie zgodne ze współczesnym standardem, jak na xxi wiek przystało. Oczywiście różnym dla różnych grup społecznych i o odmiennych dochodach.

Paweł Zieliński

Pociąg z dwugodzinnym opóźnieniem wjechał w końcu na Dworzec Centralny. Wyszliśmy prosto na światło południa. Jednocześnie świeciło słońce i padał deszcz. W powietrzu unosił się zapach kawy i świeżego chleba z pobliskich kawiarni. Cały nasz dobytek mieścił się w dwóch walizkach. Jedna była wypełniona ubraniami, druga książkami. Oboje dostaliśmy wymarzoną pracę i oto jesteśmy.

Pełen nadziei i oczekiwań na lepsze życie otworzyłem drzwi recepcji wysokiego budynku. Kasia usiadła zmęczona w miękkim fotelu, a ja z dokumentami w ręce podszedłem do kontuaru. Odebrałem klucze do naszego pierwszego mieszkania – takiego, na jakie było nas stać – i choć miało tylko 15 m2, było świetnie zaprojektowane. Wcześniej, w domu moich rodziców, w wirtualnej przestrzeni wybraliśmy razem wszystkie meble i sprzęty, które w zadziwiający sposób zmieniały swoje położenie i otwierały nieprawdopodobne możliwości aranżacji wnętrz. Nacisnąłem numer 85 i winda pomknęła do góry. Widok był oszałamiający. Meble zastygłe w ustawieniu typowym dla pokoju dziennego „powitały” nas kwiatami na stole i muzyką naszego ulubionego zespołu Tame Impala.

Był maj 2035 roku, pierwszy dzień naszego nowego życia, w nowym mieście, w nowym mieszkaniu. Po wielu perturbacjach, 5 lat temu, do władzy doszła grupa ludzi, która w imię wolności jednostki zniosła wszelkie bezsensowne standardy i ograniczenia, jakie trawiły nasz kraj od dziesięcioleci. Mogliśmy świadomie wybrać coś, na co było nas stać, a po kilku latach pracy zamienić na coś innego.

Na półce, jako pierwszą, położyłem książkę, z której pochodził mój ulubiony cytat: „Przymus jest złem właśnie dlatego, że w konsekwencji wyklucza jednostkę jako myślącą i oceniającą osobę, a robi z niej jedynie narzędzie osiągania celów innego.” (Droga do zniewolenia, Friedrich August von Hayek).

 

 

Marcin Brataniec
Marcin Brataniec
Architekt IARP

właściciel pracowni eM4 . Pracownia Architektury . Brataniec, Sędzia Konkursowy SARP

Maciej Hawrylak
dr inż. arch. Maciej Hawrylak
Architekt IARP

adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, dyrektor Dolnośląskiego Festiwalu Architektury i inicjator Aku.ry miasta, prowadzi pracownię asw studio projektowe

Paweł Zieliński
Paweł Zieliński
Architekt IARP

współprowadzi pracownię MOFO Architekci

reklama

Warto przeczytać