Facebook

RING OPINII

Z:A 78

KATEGORIA: Ring opinii

Na ile postęp oraz nowości materiałowe i techniczne wpływają na architekturę? Czy technologia ją zmienia. A może to architektura wymusza zapotrzebowanie na zmiany w technologii?

Agnieszka Kalinowska-Sołtys

Przez ostatnie dwie dekady zmieniło się podejście do projektowania i realizacji nowoczesnych budynków biurowych. Jest to po części wpływ trendów, poszukiwania większego komfortu, optymalizacji kosztów i wprowadzania nowych technologii. Obiekty biurowe wznoszone są dzisiaj w celach komercyjnych. Mają być „maszyną” do zarabiania pieniędzy – efektywną, wydajną, elastyczną, niezbyt drogą w utrzymaniu i serwisowaniu w całym cyklu swojego życia, dającą wysoki komfort użytkowania przy jednoczesnym estetycznym oraz nienagannym wyglądzie. Od początku XXI wieku stosujemy coraz lepsze narzędzia wspomagające projektowanie, realizację i zarządzanie budynkiem, czego efektem są zaawansowane technologicznie, trwałe, energooszczędne, przyjazne użytkownikom obiekty, które biją na głowę swoich poprzedników.

Nie dziwi już nikogo wyburzanie 20-, 30-letnich biurowców w dobrych lokalizacjach, mocno odstających swoimi rozwiązaniami od współczesnych standardów. Nieopłacalne jest ich remontowanie. Z jednej strony postęp technologiczny, optymalizacja, budowanie w bardziej zrównoważony sposób cieszy, z drugiej strony – trochę przeraża. Wyburzamy żelbetowe konstrukcje, które mogłyby stać jeszcze 100, a może i 200 lat? Samo wzniesienie takiej budowli związane jest ze sporym nakładem energii (czyli emisją dużej ilości dwutlenku węgla). Wyprodukowanie jednej tony cementu to uwolnienie do atmosfery nawet 800–900 kg CO₂. Wyburzanie oznacza więc równie negatywny dla środowiska i kosztowny proces, co powoływanie do życia kolejnych obiektów.

Architekci oraz inwestorzy mają tego coraz większą świadomość, dlatego częściej poszukują nowych, alternatywnych technologii. Przykładem mogą być budynki biurowe z drewna. W ich przypadku stosuje się głównie technologię płyt drewnianych warstwowych, zwaną CLT (cross-laminated timber lub X-LAM). To bardzo stabilny i lekki materiał konstrukcyjny o parametrach wytrzymałościowych porównywalnych do żelbetu. Co ważne, drewno jest materiałem odnawialnym o znacznie mniejszym negatywnym oddziaływaniu na środowisko, choć ma też swoje mankamenty, wymuszające na architektach istotne zmiany w projektowaniu. Konstrukcja CLT objętościowo zajmuje więcej miejsca, ma ograniczenia odnośnie do kształtów i smukłości przekrojów, wymaga innego podejścia do rozwiązań związanych z akustyką, instalacjami, elewacją. Stanowi wyzwanie dla architektów, ale też szansę na zupełnie nowe, estetyczne kształtowanie form.

Bartłomiej Witwicki

Architektura i budownictwo zmieniają świat oraz przystosowują go do zamieszkania. Proces ten jest efektem uważnej obserwacji natury, refleksji nad mechanizmami czy zjawiskami występującymi dookoła nas oraz ich naśladowania i przekształcania. Owo przystosowanie to niekończące się pasmo ludzkiej aktywności, trwa od zawsze i zapewne nigdy się nie skończy. Wiązar szałasu sklecony z dwóch żerdzi jako fragment archaicznej budowli jest składnikiem świata techniki, podobnie jak dwa ociosane głazy ułożone jeden na drugim. Tak powstaje architektura, która od samego początku niesie ze sobą ładunek symbolicznego znaczenia. Racjonalne elementy i techniki z nią związane w efekcie również nabierają cech symbolicznych.  Prawidłowość ta dotyczy zarówno obróbki kamieni oraz wznoszenia z nich murów, jak i realizacji fasad interaktywnych czy domów inteligentnych. Potrzeba ulepszania metod budowania oraz ich optymalizacji prowadzi do ciągłego rozwoju technologicznego, który ma w sobie zaszyte przesłanki do zmian i rozwoju architektury.

Być może prawdziwa innowacyjność w dziedzinie budownictwa bierze się z umiejętności rozpoznania możliwości tkwiących w nowych technologiach i wykorzystania ich do tworzenia oraz przekształcania przestrzeni. Samo budowanie zaś generuje stałe zapotrzebowanie na dostarczanie przez technikę sposobów likwidacji kolejnych ograniczeń na drodze tych przekształceń. Budowanie i architektura (siłą rzeczy wespół z techniką) nabywają nieustannie cech symbolicznych, znajdujących trwałe miejsce w kulturze społeczności, w których powstają. Znaczenia te przenoszone są na technologie i zabarwiają ich percepcję. Zdarza się, że manifestacja techniki i technologii, stanowiąc o nowoczesności architektury, jest synonimem postępu. Czasem staje się wręcz fetyszem. Dziś mamy do czynienia z zaawansowanymi technologiami cyfrowymi, służącymi tworzeniu architektury, nadzorowaniu procesu jej powstawania oraz analiz istniejących obiektów. Dzięki ich rozwojowi coraz częściej spotykamy się również z „realizacjami”, które powstają w przestrzeni wirtualnej i nigdy jej nie opuszczą, choć dzięki rozbudowanej infosferze i mediom społecznościowym potrafią wywierać silny wpływ na architekturę istniejącą w świecie realnym. Z drugiej strony nowoczesne technologie traktowane bez nabożności dają nam szansę na planowanie i budowanie samoograniczającej się, zrównoważonej architektury, wykorzystującej optymalnie siły natury i procesy przyrodnicze… Jak widać, architektura od zawsze posługuje się językiem techniki, która znajduje w niej nobilitację i czerpiąc inspiracje z tworzonych przez nią znaczeń, dostarcza człowiekowi potrzebnych środków do urządzania świata po swojemu.

Mikołaj Machulik

Architektura, tak jak i urbanistyka to funkcje gospodarki. Realizują jej cele ekonomiczne, polityczne oraz społeczne. Pozwalają ocenić, jak w tych obszarach funkcjonuje dana zbiorowość i jak je prowadzi. Widać to wyraźnie podczas transformacji gospodarczych. Obecnie mamy do czynienia z jedną z nich – próbą przejścia do tzw. gospodarki cyklu zamkniętego (ekonomii cyrkularnej), w której obiekty podlegają projektowanym zabiegom eutanazji (od ponad dwóch lat mamy rozporządzenie o cyklu życia budynku). Celem tej eutanazji jest utrzymanie wzrostu gospodarczego bez względu na wartości, jakie niesie dany obiekt. Skoro mamy do czynienia z waloryzacją architektury, zmieni się i ona sama, chcąc przeżyć i uniknąć rychłej śmierci. Podstawowym celem architektury jest jednak zapewnienie schronienia, po to, by człowiek mógł bezpiecznie żyć: mieszkać i pracować. Dla tej ochrony (przed warunkami atmosferycznymi i stosunkami społecznymi) wznosimy płaszczyzny ścian, dachu i podłogi. Nasze schronienie zmienia się w czasie i przestrzeni, choć podstawowe potrzeby wynikające z ludzkiego ciała są stałe. Ściany – coraz cieńsze i bardziej przeźroczyste – znikają, a coraz grubsze dachy zwiększają rozpiętość. Podłoga się multiplikuje. Bez wynalazków nie byłoby to możliwe. Od kreatywności architektów zależy, jak zrealizujemy ww. cele, jak wykorzystamy dostępne techniki i innowacje. Architektura jest sztuką transformacji rzeczywistości. Być może u zarania dziejów twórczość (architekta) i wynalazczość (inżyniera) charakteryzowały jedną osobę – ówczesnego budowniczego (arkhitekton, architectus), ale co najmniej od drugiej rewolucji przemysłowej te kompetencje się rozdzielają.

Dla technologii architektura jest obojętna. Każda technologia z łatwością wpasuje się w dowolną kreację architektoniczną. „Najlepszy dom świata” każdego roku może i „popycha” do przodu architekturę, ale na pewno nie technologię. To nie architekt wynalazł szkło float, tylko inżynier i biznesman. Natomiast w bliskiej współpracy z architektem opracowali oni system bezramowego montażu swoich szyb. Obecnie niedawne wynalazki high-tech trafiają „pod strzechy” większości placów budów. Architektura jest sztuką – użytkową i pożyteczną – ale nie należy do nauki, choć korzysta z wielu jej dziedzin. Nauką jest to technologia. Nie oznacza to jednak, że architekt nie może być wynalazcą, badaczem, naukowcem… Tylko czy w obecnym czasie znajdzie na to czas?

Mikołaj Gierych

Architektura jest dziedziną w miarę konserwatywną. Nasi klienci w pierwszej kolejności wybierają rozwiązania, które znają i traktują jako bezpieczne. Próby narzucenia zmian oraz nowości spotykają się z oporem, czego przyczyną może być w jakimś stopniu zła historia, w której architekt – demiurg próbował za pomocą środków przestrzennych organizować życie zarówno społeczeństw, jak i poszczególnych jednostek. Ambicje modernizmu, kontestujące zastaną rzeczywistość, mimo że wynikające z dobrych intencji, w wielu sytuacjach zakończyły się katastrofą. Sądzę, że jednym z czynników o dużym znaczeniu był dostępny wówczas warsztat. Jeszcze w XIX wieku funkcja architektury w mieście w dużym stopniu wiązała się z brakiem projektowania – powstawała w sposób naturalny, ewolucyjny. W jednej kamienicy mieszkali zarówno bogaci (od frontu), jak i biedni (w oficynach i suterenach), znajdowały się w niej też warsztaty rzemieślnicze, sklepy, ogrody i manufaktury. Architekci zajmowali się projektowaniem fasad. Próba porządkowania tego stanu rzeczy rozbiła się o zbyt uproszczone metody, będące w dyspozycji architektów. Trudno było bowiem całe bogactwo zależności zawrzeć na dwuwymiarowej kalce. Chęć kontroli i dostępne narzędzia spowodowały znany nam doskonale urbanistyczny koszmar rozdzielania funkcji na osobne obszary – tu się mieszka, tu pracuje, tu usługi, a tam rekreacja. Wydaje się, że to brak odpowiedniej technologii warsztatowej generował takie rozwiązania projektowe.

Współcześnie, biorąc udział w rewolucji komputerowej, my – architekci jesteśmy w stanie powiązać budynki z możliwościami oprogramowania, na którym były one projektowane. Uproszczone kształty, bryłowość sugerują pierwsze obiekty 3D z AutoCAD-a. Prace Franka Gehry’ego bez aplikacji do designu samolotów nie byłyby możliwe, podobnie jak formy Zahy Hadid bez projektowania parametrycznego. Każdy z nas jest w stanie pokazać przykłady architektury, w której twórcą w większym stopniu były dostępne możliwości warsztatowe niż architekt. Czy coraz bardziej dostępne narzędzia, analizy komputerowe, BIM, 3D nie spowodują zatoczenia koła, w którym architektura znowu będzie w pełni, organicznie dostosowana do potrzeb ludzi i lokalnych społeczności? Gdzie moc obliczeniowa komputera w sposób świadomy pozwoli na uwzględnienie wszystkich ważnych czynników: nie tylko tak prostych jak funkcja i przestrzeń, lecz również czasu, starzenia, zmian klimatycznych, rozwoju zieleni czy przemian społecznych? Jestem sobie w stanie wyobrazić, że w przyszłości na podstawie danych zebranych w mediach społecznościowych powstają przestrzenne i funkcjonalne siatki, umożliwiające tworzenie wielowymiarowej architektury, dostosowującej się do dynamiki zmian zarówno w przestrzeni, jak i czasie.

 

 

Mikołaj Machulik
Mikołaj Machulik
Architekt IARP

wiceprzewodniczący Rady Śląskiej Okręgowej Izby Architektów RP, prezes SARP o. Katowice

Mikołaj Gierych
Mikołaj Gierych
Architekt IARP

członek Zespołu ds. Wycen Projektów Mazowieckiej Okręgowej Izby Architektów RP, prowadzi własną pracownię projektową

Agnieszka Kalinowska-Sołtys
Agnieszka Kalinowska-Sołtys

architekt, partner w APA Wojciechowski Architekci, wiceprezes ZG SARP ds. środowiska i ochrony klimatu

Bartłomiej Witwicki
Bartłomiej Witwicki

wrocławianin, absolwent Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej, od 1997 roku architekt prowadzący w Maćków Pracownia Projektowa, fot. Maciej Lulko

reklama

Warto przeczytać