Facebook

RING - Jakie role w ochronie zabytków odgrywają państwo, inwestor oraz architekt?

Z:A 73

KATEGORIA: Ring opinii

Do dyskusji zaprosiliśmy praktyków w dziedzinie obiektów historycznych.

Grzegorz Bukal

Rolą państwa jest tworzenie ram prawnych w postaci aktów oraz narzędzi ochrony dla administracji budowlanej i zabytków. Fundamentem systemu jest edukacja, zarówno ogólna, jak i zawodowa. To są oczywistości, trudno to zagadnienie krótko skomentować.

Inwestor od zawsze decyduje o kształcie i jakości architektury, również tej zabytkowej. Architekt zaś jest potencjalnie zastępowalnym wykonawcą (chyba że chodzi o „architekta logo”…). Obustronne relacje warunkują głównie kultura oraz poziom edukacji.

Przeciętne kompetencje architektów w dziedzinie ochrony oraz konserwacji zabytków w Polsce są niskie. Wynika to z systemu przygotowania zawodowego, nastawionego od 30 lat na masową „produkcję wszechstronnych” absolwentów. Zdobycie wiedzy z zakresu konserwacji (i naturalnie nie tylko z niej) wymaga specjalistycznej ścieżki edukacyjnej, a zwłaszcza praktyki w tej dziedzinie. W Polsce nie kształci się architektów konserwatorów, a konserwację zabytków identyfikuje się powszechnie tylko z działalnością manualną, co jest nonsensem. To dziedzina multidyscyplinarna – ważni są zarówno architekci oraz inżynierowie budowlani, jak i planiści przestrzenni czy konserwatorzy kamienia.

Urzędy konserwatorskie bywają postrzegane przez nieprzygotowanych projektantów (i inwestorów) jako przeszkoda. Jej pokonanie utrudnia – decydująca dla losu zabytków – słabość kadry, bo zwykle brak w niej doświadczonych architektów. Przy dyskrecjonalnej władzy konserwatorskiej prowadzi to do nieporozumień oraz wadliwych decyzji.

Są też inne problemy. Główny z nich to zaprojektowana przez państwo, systemowa słabość struktur ochrony zabytków, której przyczyną jest jej bezwzględne podporządkowanie upolitycznionej administracji państwowej i samorządowej.

Jan Kurek

W dniach 30–31 stycznia 2020 roku w Krakowie odbyła się druga już międzynarodowa konferencja naukowa Drewno w architekturze. Jej celem było m.in. zwrócenie uwagi na rangę dziedzictwa kulturowego stworzonego z drewna. Badaczy oraz przedstawicieli terenowych urzędów konserwatorskich niepokoją bowiem znikome efekty dotychczasowych działań w tej sferze, które mogą szybko doprowadzić do utraty tego ważnego zasobu polskiego krajobrazu kulturowego.

W 2017 roku Narodowy Instytut Dziedzictwa (NID) ogłosił Raport o stanie zachowania zabytków nieruchomych w Polsce. Za szczególnie zagrożone uznano w nim budowle drewniane. Tempo strat w tej dziedzinie jest dramatycznie szybkie. Postępujące zmiany klimatu przyspieszają procesy degradacji zaniedbanych i niezabezpieczonych przed wpływami atmosferycznymi obiektów wykonanych z tego budulca.

II wojna światowa przyniosła ogromne straty budownictwa drewnianego. Zniszczeniu uległy m.in. programowo palone przez Niemców bożnice, których pożary trawiły nieraz całą zabudowę wsi. Powojenna rzeczywistość nie była z kolei łaskawa dla budynków poukraińskich. Część cerkwi, wraz z działkami, przejął Kościół rzymskokatolicki, który chętniej wznosił nowe obiekty, niż remontował stare drewniane. Przykładowo, cerkiew w Miękiszu Starym, po wybudowaniu nowego kościoła, od 30 lat pozostaje bez opieki i dopiero w tym roku udało się pozyskać skromne fundusze na projekt jej zabezpieczenia. Więcej szczęścia miały budowle  najcenniejsze – w Radrużu, Chotyńcu, Smolniku, Turzańsku, Powroźniku, Owczarach, Kwiatoniu i Brunarach Wyżnych – wpisane w 2013 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Budowle drewniane wymagają stałej opieki konserwatorskiej, np. okresowej wymiany materiałów pokryciowych (gontów) dachów i ścian. Dlatego też ww. raport NID-u powinien być podstawą dla dalszych decyzji władz, aby dały one zabytkom drewnianym szansę na trwanie dla kolejnych pokoleń Polaków.

Tadeusz Michalak

Skomplikowane dzieje Polski z ostatnich 300 lat uczyniły zabytki ważnym elementem identyfikacji narodowej. Od czasu potopu szwedzkiego kolejne wojny pozostawiały nieodwracalne zniszczenia, a harmonijny do tej pory rozwój kraju zaczął hamować. Zasoby kulturowe, i tak mało imponujące w porównaniu z innymi krajami europejskimi, zaczęły być niszczone za sprawą doktryn rozwoju społecznego.

Mimo to zyskaliśmy oręż w postaci ustawy o ochronie dóbr kultury. Przepisy prezentują się znakomicie, jednak ich skuteczność już nie. Najlepiej świadczy o tym liczba spraw wytoczonych niszczycielom zabytków, umarzanych przez sądy z powodu „znikomej szkodliwości społecznej”. Dotyczy to zwłaszcza samowolnych przebudów i rozbiórek.

Optymizmem nie napawa też edukacja w tym zakresie. W programie studiów kształcących architektów i historyków sztuki brakuje niezbędnej liczby godzin poświęconych zagadnieniom konserwacji zabytków. Do ich ochrony nie wystarcza znajomość przepisów oraz historii. Architekci zostali lepiej przygotowani do praktycznego operowania formą, historycy sztuki są w gorszej sytuacji, bo ich wiedza jest czysto teoretyczna. Praktyczni Niemcy rozwiązali ten problem za pomocą zespołów złożonych z przedstawicieli obu tych profesji. U nas urzędnicy – mimo przekonania, że dzięki odpowiedniej pieczątce spłynęła na nich wiedza – bywają nieprzygotowani do rozstrzygania złożonych zagadnień konserwatorskich. Architekci też nie są lepsi. Pozbawieni pokory wobec zabytku, prezentują postawę „kreacyjną”, często bez rozpoznania wartości powierzonego ich trosce obiektu. Ulegają także presji inwestorów.

Od pewnego czasu obserwuję niepokojące zjawisko zastępowania konserwacji rekonstrukcją. Ochrona substancji zabytkowej ustąpiła ochronie formy. Pozwala to na wypracowanie kompromisu, w którym wszystkie strony są zadowolone. Jest on jednak pozorny – poszkodowane bywają zabytki.

Lubimy podkreślać, że nasza praca jest tworzeniem kultury. Jeśli stare, niszczejące obiekty przemawiają jakoś do naszych sumień i wrażliwości, jeśli potrafimy dostrzec ich ukryte piękno – wykorzystajmy siły i talenty, aby je ochraniać. To, co dziś jest przeszkodą, jutro może nią nie być. Rana zadana zabytkowi jest o wiele trwalsza.

Stefan Stempin

Problematyką dotyczącą zabytków i ich ratowania zajmuję się od 25 lat. Znam te zagadnienia zarówno od strony urzędu, jak i inwestora oraz architekta opracowującego i łączącego wszystkie konieczne działania. Generalna zasada ochrony zabytków nieruchomych, czyli obiektów budowlanych, takich jak kościoły, cerkwie czy budynki mieszkalne, to zachowanie oryginalnej substancji zabytkowej w jak największym zakresie. Należy zastosować możliwie pierwotne: technologię budowy, materiały, sposób łączeń, użyte przekroje itd. Są to główne wytyczne, które stanowią priorytet dla urzędu konserwatorskiego. Jednakże zazwyczaj oczekiwania inwestora różnią się od tych wymogów. Na to wszystko nakładają się przepisy Prawa budowlanego i warunki techniczne wszelkich branż.

Pierwszym i najważniejszym zadaniem przy opracowywaniu projektu budowlanego dla obiektu zabytkowego jest poznanie jego historii i określenie potencjalnych trudności podczas realizacji. Na tym etapie najlepiej współpracować z historykiem sztuki i jednocześnie ustalić z urzędem konserwatorskim wytyczne uwzględniające oczekiwania inwestora. Zdarza się, że urząd wymusza na projektantach rozwiązania, których ci nie autoryzują, a w efekcie są odbierane jako pochodzące od nich. Narzucone w ten sposób metody działania powinny być zatwierdzane i zapisywane jako obowiązujące w decyzji konserwatorskiej. Wtedy wiadomo, kto za co odpowiada.

Innym irytującym zjawiskiem jest wymaganie przez wydziały architektury opracowania w projekcie konserwatorskim charakterystyki energetycznej budynku, np. dla kilkusetletniego kościoła lub drewnianej cerkwi. I jeszcze jedna kwestia: przy pełnieniu nadzoru inwestorskiego lub kierowaniu budową obiektu zabytkowego architektoniczne uprawnienia bez ograniczeń nie są honorowane przez wydziały nadzoru budowlanego. Dopiero dodatkowa przynależność do Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa i uzyskanie tam uprawnień pozwalają na realizację ww. zadań. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Uważam natomiast, że prace przy obiektach zabytkowych – nadzorowanie i projektowanie – powinny być powierzane wyłącznie architektom ze stosownymi wykształceniem i doświadczeniem w tym zakresie.

Wojciech Wółkowski

Role dwóch pierwszych uczestników procesu inwestycyjnego dotyczącego zabytków są raczej dobrze znane. Państwo jest przede wszystkim regulatorem – określa zasady gry, która ma prowadzić do zachowania obiektów historycznych z różnych względów ważnych dla społeczeństwa. Właściciel zabytku to ten, na którym spoczywa obowiązek jego zachowania zgodnie z zasadami narzuconymi przez państwo/społeczeństwo. Może on też, choć nie musi, czerpać zyski z posiadanego obiektu oraz, co pożądane, choć rzadkie, mieć satysfakcję i prestiż związane z byciem jego właścicielem.

Najbardziej złożona wydaje się w tym procesie rola architekta. Jest on przecież nie tylko bezwolnym wykonawcą zleceń inwestora, lecz także, w przypadku zabytków, osobą, na której z racji wykształcenia i zasad etyki zawodowej, spoczywa główny ciężar ochrony historycznego obiektu. To przede wszystkim od decyzji podejmowanych przez projektanta zależy, w jakiej formie budowla ta będzie dalej trwała (pozostałe strony procesu mają tu oczywiście prawo weta). Jest on więc swoistym cenzorem decydującym o formie, w jakiej informacje i wartości niesione przez zabytek i jego elementy składowe zostaną przekazane przyszłym pokoleniom, a jego wybory są często nieodwracalne. To od wiedzy i umiejętności architekta zależy właściwa ocena wspomnianych wartości budowli historycznej. To on przekonuje do zaproponowanych działań zarówno przedstawicieli państwa, jak i właściciela.

Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednej – mniej oczywistej – roli państwa, którą jest pilnowanie, by architekci odebrali wykształcenie pozwalające im pracować także przy zabytkach. Niestety nie jest ono jej świadome, czego dowodzi wprowadzona właśnie reforma szkolnictwa wyższego, w wyniku której możliwości przekazywania wiedzy niezbędnej do takiego projektowania zostaną poważnie ograniczone (jak pokazuje przykład WAPW, zgodnie z nowym standardem kształcenia z programu studiów zniknie ok. 25% godzin poświęconych na nauczanie przedmiotów dotyczących dziedzictwa architektonicznego).

Wojciech Wółkowski
dr Wojciech Wółkowski
Architekt IARP

adiunkt w Zakładzie Architektury Polskiej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, współpracownik PRA „Nowy Zamek”

Stefan Stempin
Stefan Stempin
Architekt IARP

przewodniczący Komisji Rewizyjnej Podkarpackiej Izby Architektów RP, prowadzi pracownię projektową Architraw

Tadeusz Michalak
Tadeusz Michalak
Architekt IARP

współzałożyciel Pracowni Architektury Zabytkowej „Abrys”, autor licznych projektów i realizacji restauracji oraz adaptacji obiektów zabytkowych, rewaloryzacji miast i zespołów zabytkowych, a także badań architektonicznych kamienic, pałaców, dworów i kościołów

Jan Kurek
dr hab. Jan Kurek
Architekt IARP

emerytowany profesor Politechniki Krakowskiej, przewodniczący sekcji architektury drewnianej Komisji Urbanistyki i Architektury, Oddziału Polskiej Akademii Nauk w Krakowie

Grzegorz Bukal
dr hab. Grzegorz Bukal
Architekt IARP

profesor Politechniki Gdańskiej, autor i współautor projektów, ekspertyz oraz opracowań z zakresu teorii i praktyki konserwacji zabytków architektury oraz historii architektury, członek Rady Pomorskiej Okręgowej Izby Architektów RP oraz PKN ICOMOS, ekspert Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków PROPAGITA

reklama

Warto przeczytać