Facebook

RING - Czym jest innowacyjność?

Z:A 71

KATEGORIA: Ring opinii

Słowo „innowacyjność” z jednej strony można rozumieć jako coś nowatorskiego, innego niż wszystko. Z drugiej zaś mamy skomplikowane definicje dotyczące aspektu kwantyfikowalności tego pojęcia. Co więc oznacza innowacyjność w architekturze?

Marta Sękulska-Wrońska

 

Istotą naszego zawodu jest „tworzenie nowego” – projektowanie przestrzeni przez poszukiwanie najlepszych odpowiedzi na zadane potrzeby. Żyjemy w epoce „informatycznej rewolucji”, która bardzo dynamicznie zmienia sposób życia. Wpływa na to, jak pracujemy, odpoczywamy, uczymy się i jak rozumiemy swoją rolę w środowisku. Architektura powinna za tym postępem nadążyć, a najlepiej wyprzedzić go, by antycypować ewolucję potrzeb.

Istotą każdego projektu jest poszukiwanie nowych odpowiedzi. Im bardziej złożone pytanie otrzymujemy, tym częściej sięgamy w naszej pracy po nowe narzędzia i rozwiązania. Każdy projekt to swoisty prototyp, który dostarcza informacji potrzebnych do tego, by kolejny był jeszcze lepszy. Nie jesteśmy oderwanym elementem zmieniającego się świata. Szukamy rozwiązań, by nasze budynki miały mniejszy negatywny wpływ na środowisko, stały się bardziej energooszczędne, na czym zależy nam i naszym inwestorom. W czasach zdominowanych przez wirtualne formy międzyludzkiego kontaktu formą i funkcją naszych obiektów szukamy rozwiązań wspierających pożądane zjawiska społeczne, które przyniosą długoterminowe benefity ich użytkownikom. Dobieramy technologie budowlane, reagując na zjawiska makroekonomiczne.

Innowacyjność jest w moim odczuciu synonimem tworzenia. Dynamiczny postęp cywilizacyjny i zmiana potrzeb powodują, że odtwarzanie znanych schematów jest nieracjonalne. Ewolucyjnie udoskonalamy więc nasze projekty. Nie obserwuję na razie zmian, które nazwałabym rewolucyjnymi. Czas zweryfikuje, czy poszczególne pomysły były modą, czy staną się trendem na dłużej, bo w dalszej perspektywie będą stanowiły dobrą odpowiedź na szerokie spectrum potrzeb.

Może właśnie potrzebujemy rewolucyjnych innowacji, by diametralnie zmienić sposób korzystania z dóbr natury. Rozwiązania te nie będą jednak domeną wyłącznie nas, architektów czy urbanistów, ale dziełem multidyscyplinarnych zespołów. Słuchajmy się wzajemnie i bądźmy otwarci na poszerzenie naszej wiedzy.

Jacek Krych

Współcześnie każda strefa życia człowieka oraz jego otoczenia, aby być zauważalna, obecna i konkurencyjna, musi wykazywać się innowacyjnością. Ta, rozumiana jako pęd ku wymyślaniu nowych produktów, przedmiotów czy też usług oraz ich ciągłe udoskonalanie, usprawnia nasze otoczenie i codzienne w nim funkcjonowanie. To jednostka „chorobowa” napędzająca rozwój cywilizacji. Nacisk na oryginalność, zauważalność, lajkowalność i klikalność, wykreowany przez media społecznościowe i kulturę obrazka, dosięgnął też architektury.

Liczba pomysłów nie przekłada się jednak na ich jakość. Pragmatyzm idei zanika, wiele do życzenia pozostawia też realność archiwynalazków. Racjonalność stała się passé, funkcjonaliści są w odwrocie, a im projekt jest bardziej skomplikowany, tym bardziej innowacyjny. Fajerwerki architektoniczne stały się stałym elementem poparchikultury. Innowacyjne jest wszystko, bo takie lepiej się sprzedaje. Kariera tego określenia w architekturze rozwija się równie błyskawicznie jak słowa „apartament”, przejawiająca się sięgającymi absurdu sformułowaniami, takimi jak „ekskluzywne apartamenty o powierzchni 18 m2”.

Jednocześnie przestaje być ważne rzemiosło. Na zaprojektowanie dobrego rzutu i przekroju „szkoda” czasu. Kto na to zwraca uwagę? Podziwia się, naucza i promuje gimnastyczne wygibasy oraz triki brył, natomiast szkoda wysiłku na analizę, zrozumienie funkcji i działania budynku – to się po prostu nie opłaca, bo w takich przypadkach trudno „sprzedać” innowację. Kandydaci do konkursu w kategorii „piękność innowacyjnych wybroczyn architektonicznych” są w natarciu. Kiedyś innowacyjność była wartością dodaną do architektury, dziś mam wrażenie, że architektura stała się dodatkiem do innowacyjności.

Mikołaj Gierych

Innowacyjność jest słowem wytrychem XXI wieku, niezmiennie związanym z rozwojem gospodarczym, wolnym rynkiem i funduszami wysokiego ryzyka. W tym kontekście architektura to bardzo tradycyjna sztuka. Przestrzeń, w której przebywają ludzie, raczej nie ewoluuje radykalnie. Lokale w XIX-wiecznych kamienicach nadal cieszą się popytem, a fragmenty miast zachowane w swej oryginalnej – historycznej formie – uważane są za lepsze do mieszkania. Zmianom podlegają raczej elementy techniczne – pojawiają się coraz cichsze windy, sprawniejsza wentylacja, elektronika sterująca światłem. Tu postęp jest widoczny gołym okiem. Czasem mamy wręcz do czynienia z odczuciem dysonansu, gdy na zdjęciach modernistycznej, zupełnie „współczesnej” dla nas architektury z lat 30. XX wieku widzimy samochody całkowicie odbiegające designem od obecnych.

Wydaje mi się, że innowacyjność techniczna czy elektroniczna to najprostsza droga promowana przez kapitalistyczną gospodarkę – coraz więcej nowych technologii, gadżetów, automatyki. Dom staje się prawdziwą „maszyną do mieszkania”. Jego cena rośnie, a koszt utrzymania staje się absurdalnie wysoki. Do tego dochodzą serwis, wymiana części, aktualizacje oprogramowania.Nie wyobrażam sobie, by zastępowanie domu nowym następowało tak samo szybko, jak dzieje się to w przypadku smartfona. Mimo to obecnie „produkowane” obiekty mają krótszy okres trwałości niż starsze. Jeżeli ten trend się utrzyma, to już niedługo mieszkania po upływie okresu gwarancji także będą poddawane recyklingowi.

Mam nadzieję, że namysł nad ostatnimi zmianami klimatycznymi powstałymi wskutek działalności człowieka powstrzyma wyżej opisany scenariusz przed ziszczeniem się. Dla mnie prawdziwie innowacyjne są poszukiwania rozwiązań niskotechnologicznych, dzięki którym z łatwo dostępnych, przetwarzalnych materiałów będziemy mogli stworzyć przyjazne dla człowieka otoczenie. Większość domów, które powstaną na świecie w ciągu najbliższych 50 lat, zostanie zbudowana w krajach biednych. Wymaga to spojrzenia na innowacyjność od drugiej strony, związanej z powrotem do zapomnianych technik czy lokalnych rozwiązań. Z dostępnych technologii trzeba wybierać te, które są proste, tanie i trwałe. Tylko tak będziemy w stanie zahamować rabunkową destrukcję ziemi.

Marcin Sadowski

„Jest takie powszechne dążenie, by być rewolucyjnym. Będziesz najbardziej rewolucyjny, gdy spróbujesz pozostać zwykłym”. Te słowa amerykańskiej architektki – Denise Scott Brown – są mi bardzo bliskie. Podobnie jak stwierdzenie Maxa Dudlera: „Architektura nie ma potrzeby być nową każdego poniedziałku”.

Budowle, które uznaję za wybitne, wydają się być wieczne, jakby nie miały daty urodzenia. Żyją wielką siłą twórczą swoich architektów – ich niepokojami, emocjami, pasjami, wiedzą. Można powiedzieć, że były i są oryginalne, choć określenie to dodane do nazwy danego obiektu brzmi dość dziwacznie.

Twórcza strona naszego zawodu ma dla mnie cechy osobiste. Idee, przekonania, inspiracje tworzą dość efemeryczny zbiór przy każdym projekcie, nad którym pracujemy. Poszukiwanie i ciągłe uczenie się, a nawet eksperyment są wpisane w charakter naszego zawodu, ale określenie „innowacyjność” wydaje się być obce.

Innowacyjne nie są cele, ale raczej procesy i środki, jakich użyjemy do ich realizacji. W szczególności, gdy dziś strona formalna architektury jest jednym z wielu elementów składających się na szeroko rozumianą społeczną ocenę projektu. „Nasza” architektoniczna twórczość powinna być bardziej odpowiedzialna i nie myślę tu o zawodowej odpowiedzialności określonej normatywem prawnym. Stajemy się odpowiedzialni za użycie formy, materiału, energii i bezcennego kawałka ziemi. Co więcej – choć to przeciw naszej profesji – przyjdzie nam działać na rzecz powstrzymywania zabudowy.

Zbigniew Maćków

Architektura innowacyjną bywa. Wydarza się to, gdy dochodzi do kumulacji potrzeb w napiętych kontekstach społecznych. Znacznie częściej odkleja się ona jednak od rzeczywistych zadań i wynajduje sobie własne, sztuczne problemy. W czasach sytych ma tendencje do dryfowania ku letnim wodom hedonizmu i staje się pustą gimnastyką formalną, goniącą w jałowym wyścigu figur niemożliwych.

Jeżeli na stole leżą nierozwiązane od kilku dekad poważne problemy, to czymże jest gra brył w świetle? Nawet ta najbardziej frapująca? Rzeczywistość dopomina się o zasypanie „dziury popytowej” na 3 mln dostępnych mieszkań, zapanowania nad rozlewającymi się miastami z rozgęszczonymi śródmieściami czy o zauważenie katastrofy klimatycznej, a tymczasem żadne z tych zagadnień nie jest uwzględnione w agendzie intensywnego poszukiwania rozwiązań. Punktowe realizacje w zarzuconych pół wieku temu technologiach są jedynie sentymentalnym wejrzeniem, przypominającym, jak długo już tkwimy w innowacyjnym letargu. Ścibolenie budynków z drobnowymiarowych elementów przy dużym zaangażowaniu deficytowej, drogiej i nieefektywnej pracy ludzkich rąk, pakowane w marketingową panierkę manifestuje indolencję. Tym dobitniej, gdy zestawiamy to z tłem dokonań przemysłu 4.0. Tak struga się prototypy w stodole, a nie rozwiązuje problemy mieszkaniowe przyszłych pokoleń.

W szachach idzie o to, aby w najefektywniejszy sposób zadać mata królowi przeciwnika, a nie żeby z własnych figur układać fraktalowe wzorki. Odklejenie stawianych sobie celów od rzeczywistych potrzeb prowadzi do intelektualnego drobienia szlaczków. Czym zatem jest lub powinna być innowacja w architekturze? Ten krótki tekst jest o tym, czym być nie powinna.

 

 

 

 

Marta Sękulska-Wrońska
Marta Sękulska-Wrońska
Architekt IARP

partner w WXCA, prezes Oddziału Warszawskiego SARP

Mikołaj Gierych
Mikołaj Gierych
Architekt IARP

członek Zespołu ds. Wycen Projektów Mazowieckiej Okręgowej Izby Architektów RP, prowadzi własną pracownię projektową

Marcin Sadowski
Marcin Sadowski
Architekt IARP

współwłaściciel pracowni JEMS Architekci, prowadził zajęcia z projektowania na Wydziale Architektury PW, laureat Honorowej Nagrody SARP 2002, członek Zarządu Głównego SARP

Jacek Krych
Jacek Krych
Architekt IARP

architekt, architekt krajobrazu, prowadzi pracownię JRK72 w Gliwicach, członek Zarządu Głównego SARP

Zbigniew Maćków
Zbigniew Maćków
Architekt IARP

założyciel i główny projektant pracowni Maćków Pracownia Projektowa, wiceprzewodniczący Rady Dolnośląskiej Okręgowej IARP, członek MKAU Wrocław

TAGI

reklama

Warto przeczytać