Facebook

RING - Czy uczelnia i pracownia są dwoma zupełnie innymi światami?

Z:A 75

KATEGORIA: Ring opinii

Czy uczelnia i pracownia są dwoma zupełnie innymi światami? O zdanie zapytaliśmy wykładowców akademickich, projektantów oraz studentów architektury.

Monika Arczyńska

Krótko po wejściu Polski do Unii Europejskiej na naszych uczelniach wprowadzono tzw. system boloński, czyli rozdzielenie studiów na dwa stopnie – inżynierski i magisterski, oraz stopień trzeci – doktorat. Dyplom inżynierski ma potwierdzać kwalifikacje zawodowe absolwentów, stąd jego dość techniczny i praktyczny profil, natomiast w pracy magisterskiej studenci zajmują się zagadnieniami o charakterze problemowym. Świeżo upieczony inżynier architekt ma zdobywać dalszą wiedzę i doświadczenie w pracowni projektowej, a jeśli poczuje potrzebę dokształcenia się lub sprofilowania dalszej edukacji, wraca na studia na kurs magisterski. Dzięki temu można szybko zacząć terminowanie w biurze architektonicznym, a pracodawcy są mniej sfrustrowani tym, że zatrudniają absolwentów, którzy pomimo długiej edukacji posiadają niewiele konkretnych umiejętności.

Te różnice nie od razu znalazły odzwierciedlenie w programach nauczania – pierwsze roczniki studentów kształconych według nowego systemu wskazywały na liczne powtórki programowe. Chociaż początkowo obserwowano chęć kontynuacji nauki na tym samym wydziale (co imitowało wcześniejsze jednolite studia magisterskie), studenci szybko dostrzegli zalety tego podziału. Obecnie świadomie podejmują decyzję albo o zakończeniu edukacji i rozpoczęciu pracy zawodowej, albo o kontynuacji kształcenia na innej uczelni – polskiej lub zagranicznej – której poziom i profil bardziej odpowiadają ich zainteresowaniom. Aby system ten działał sprawnie, istotna jest zróżnicowana oferta wyspecjalizowanych studiów podyplomowych.

Te różnice nie od razu znalazły odzwierciedlenie w programach nauczania – pierwsze roczniki studentów kształconych według nowego systemu wskazywały na liczne powtórki programowe. Chociaż początkowo obserwowano chęć kontynuacji nauki na tym samym wydziale (co imitowało wcześniejsze jednolite studia magisterskie), studenci szybko dostrzegli zalety tego podziału. Obecnie świadomie podejmują decyzję albo o zakończeniu edukacji i rozpoczęciu pracy zawodowej, albo o kontynuacji kształcenia na innej uczelni – polskiej lub zagranicznej – której poziom i profil bardziej odpowiadają ich zainteresowaniom. Aby system ten działał sprawnie, istotna jest zróżnicowana oferta wyspecjalizowanych studiów podyplomowych.

Dla rozwoju zawodowego kluczowa jest nie znajomość warunków technicznych czy technologii wylewania betonu – tego można nauczyć się w praktyce, lecz kompetencje miękkie. Projektowanie to gra zespołowa, dlatego studia architektoniczne nie powinny wpajać kultu indywidualizmu, ale przede wszystkim przygotowywać do późniejszej współpracy i komunikacji.

Michał Leszczyński

Specyfika mojej pracy dydaktycznej polega na tym, że będąc praktykującym architektem, co roku jako promotor prowadzę kilka dyplomów magisterskich na Wydziale Budownictwa i Architektury Politechniki Lubelskiej. Wiem, że zderzenie pracy zawodowej z realiami studiów wyższych bywa dynamiczne.

Ucząc, odczuwam dwoistość swojego posłania. Muszę decydować, na ile mam wzniecać zaciekawianie światem, twórczą stroną naszego zawodu, uwznioślać dążenia i ambicje studentów, a na ile sprowadzać ich na ziemię na chwilę przed wejściem w realia naszej codziennej pracy.

Kolejne roczniki absolwentów wydziałów architektury zmieniają się w znamienny sposób. Według moich obserwacji w ostatnich latach młodzi ludzie kończący studia są coraz bardziej pragmatyczni w swoim podejściu do zawodu. Próbuję więc modyfikować swój przekaz i obecnie uwaga poświęcana idei i konceptowi jest zastępowana przez nacisk na warsztat architekta i realia jego zawodu. Architekci zdobywają doświadczenie i uczą się pracy podczas realizacji budynku. Myślenia ideą i szukania silnej koncepcji projektowej w obecnej, mocno skomercjalizowanej rzeczywistości, w praktyce mogą nigdy nie dotknąć.

Piotr Dzwonecki

Tak, są to dwa, całkowicie odrębne, światy. Studia z założenia miały być dogłębnym poznawaniem danej dziedziny w zakresie, jaki jest potrzebny do profesjonalnego w niej działania. I rzeczywiście, program nauczania wyglądał pod tym względem doskonale… na papierze.

Studia kształtowały jednak głównie zmysł estetyczny. Niewielki zakres zagadnień prawnych i technicznych był raczej traktowany powierzchownie, a temat koordynacji został niemal pominięty. Edukacja wyższa stwarzała iluzję, że projektowanie polega na ładnym rysowaniu/modelowaniu, a w sprawach technicznych architekta wyręcza wykonawca. Nie dała ona poważnych narzędzi inżynierskich i prawnych ani nawet świadomości, jak rozległy jest zakres wiedzy, której trzeba szukać samemu.

Obecnie w praktyce architekt potrzebuje umiejętności inżynierskich i koordynacji, wiedzy prawnej i dogłębnej znajomości zagadnień ppoż. Zastępuje lub znacząco przejmuje odpowiedzialność fizyka budowli, technika budowlanego, materiałoznawcy, strażaka oraz odpowiada za mapę dcp (choć nie jest geodetą).

Wydziału, który nie potrafi wyposażyć przyszłego inżyniera w umiejętności inżynierskie oraz podstawowe narzędzia i umiejętności projektowe, nie warto utrzymywać z podatków. Nie jest to w interesie społeczeństwa, absolwentów oraz ich przyszłych klientów. A to przecież absolwenci i ich klienci ponoszą życiowe koszty poziomu kształcenia, a nie uczelnia, którą utrzymują.

Nie ma też żadnego sensu ogromna „nadprodukcja” architektów – nie potrzeba ich tylu. Należy stworzyć/rozwinąć wydziały kształcące prawdziwych inżynierów – techników budowlanych, fizyków budowli, materiałoznawców, koordynatorów i menedżerów projektu.

Katarzyna Mierzwińska

Uczelnia uczy studentów nie tylko wybranego kierunku, lecz także innych umiejętności, w tym tzw. miękkich. Studia są czasem na poszukiwanie, rozwijanie się w różnych dziedzinach i zawieranie znajomości. Niewątpliwie ten okres różni się od kolejnego etapu, jakim jest praca. Podsumowując 5-letnią naukę, mogę stwierdzić, że uczelnia daje pewne podstawy do pracy jako architekt oraz wskazuje aspekty, które możemy dalej rozwijać. Część osób odnajduje się w tworzeniu wizualizacji czy animacji, w modelowaniu 3d, w technicznym, budowlanym lub malarskim podejściu do architektury. Dobrze, że w programie studiów są zajęcia komputerowe, choć uważam, że powinno być ich więcej. Plusem jest duża liczba godzin zajęć projektowych i ich różnorodność.

Poziom skomplikowania projektów wzrasta adekwatnie do roku studiów, co przy niewystarczająco dużej ilości czasu powoduje błędy (nie tylko projektowe). Jest to widoczne podczas sesji semestralnych, kiedy nałożenie się egzaminów i terminów oddania prac sprawia, że student musi wybierać, czy nauczyć się wymaganego materiału, czy skupić się na dokończeniu projektu.

Problemem po rozpoczęciu pracy zawodowej jest brak współpracy międzybranżowej na studiach, szczególnie z wydziałem budownictwa. Przekłada się to na fakt, że projekty studenckie bywają niedopracowane pod względem konstrukcji. Z odbytych praktyk wiem jednak, że w pracowni wszelkie aspekty muszą być skorygowane z innymi branżami.

 Podobno zawodu można nauczyć się dopiero w pracy – sporo w tym prawdy. Student nie ma okazji do rozmów z inwestorami, telefonów i kontaktów z urzędami, raczej nie zwraca uwagi na koszty budowy. Z tego właśnie powodu studia i praca to najczęściej dwie różne rzeczywistości.

Chciałabym, aby projekty studenckie od początku były realizowane we współpracy z innymi wydziałami, zwłaszcza budownictwa, inżynierii środowiska oraz informatyki. Ponadto, liczba studentów w grupach powinna zostać zmniejszona, dzięki czemu prowadzący mieliby więcej czasu dla każdego studenta, co przełożyłoby się na jakość i dopracowanie projektów oraz wiedzę przyszłych architektów.

Michał Saniewski

Już pierwsze dni studiów w Cambridge nauczyły mnie, że architektura oznacza przede wszystkim pracę w grupie. Podzieleni na zespoły przez dwa miesiące projektowaliśmy, a potem wspólnie budowaliśmy instalacje do zabawy dla dzieci z lokalnej szkoły. W międzyczasie musieliśmy też znaleźć dla naszego projektu sponsorów. Obraz genialnego architekta indywidualisty, który w zaciszu kreśli wizje przyszłości, szybko odstawiłem więc do lamusa. W atmosferze ferworu, stresu i ekscytacji rodziły się kolejne pomysły, będące syntezą tego, co do projektu próbował wnieść każdy z nas. Całe dnie spędzaliśmy razem na wydziale, rysując w studio i eksperymentując w warsztacie, gdzie do późnych godzin uczyliśmy się stolarki. Jak się okazało, to przewrotne ćwiczenie dało nam świetne podstawy do późniejszej pracy projektowej – nie tylko na uczelni, lecz także już w zawodzie.

Na moim uniwersytecie nie ma dystansu między studentami a profesorami, ze wszystkimi jest się na „ty” i w każdej chwili można zasięgnąć porady czy podyskutować. Któregoś dnia usłyszałem od dziekana: „Wszyscy jesteśmy tutaj po to, żeby się uczyć – wy od nas, a my od was”. W końcu każdy wnosi do dyskusji własne spojrzenie, a ze zderzenia różnych perspektyw często powstają niezwykłe pomysły. Nadrzędną wartością staje się otwartość umysłu.

Rok temu, po skończeniu licencjatu i obronie pracy dyplomowej poświęconej Warszawie, wróciłem do Polski, żeby odbyć staż w pracowni architektonicznej. Szybko zauważyłem, że tryb pracy nie różni się tak bardzo od tego, który znałem ze studiów. Regularne prezentacje projektów, konstruktywna krytyka czy długie dyskusje z całym zespołem, choć wymagały przyzwyczajenia, nie były dla mnie nowością. Tak jak na uczelni, każdego dnia uczę się od moich współpracowników architektów, o dużo większej wiedzy i doświadczeniu, czegoś nowego. Ale i oni z chęcią wysłuchują moich pomysłów i od początku darzą mnie zaufaniem. I choć brakuje mi czasem właściwej dla uniwersytetu intelektualnej swobody, uważam, że przerwa w edukacji jest bezcennym doświadczeniem – zmiana perspektywy pozwala zrozumieć realia zawodu.

Studia to niezwykle ważny etap w życiu architekta – czas na podążanie za swoją wyobraźnią, eksplorację pomysłów, które trudno byłoby zrealizować w prawdziwym świecie. Nie zapominajmy jednak, że celem uczelni jest przygotowanie do pracy w zawodzie. Wiedza i umiejętności techniczne to tylko jedna strona medalu. Jeżeli studia nie zaszczepią w nas pewnych wartości, trudno będzie później odnieść sukces zawodowy. Uczelnia i pracownia to dwa światy, które muszą istnieć w ciągłej symbiozie.

 

 

Monika Arczyńska
dr Monika Arczyńska

architektka, współzałożycielka pracowni konsultingowo-pro- jektowej A2P2 architecture and planning, wykładowczyni na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej

Michał Leszczyński
Michał Leszczyński
Architekt IARP

absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, od 2008 roku prowadzi zajęcia, promuje dyplomy inżynierskie i magisterskie na Wydziale Architektury i Budownictwa Politechniki Lubelskiej, w 2018 roku otworzył przewód doktorski na Politechnice Gdańskiej, współzałożyciel pracowni Grupa 5 Architekci

Piotr Dzwonecki
Piotr Dzwonecki

absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej, pracował w biurach architektonicznych w Wielkiej Brytanii i Irlandii, obecnie pracuje w Polsce

Katarzyna Mierzwińska
Katarzyna Mierzwińska

studentka piątego roku architektury na Politechnice Krakowskiej

Michał Saniewski
Michał Saniewski

student architektury na Uniwersytecie w Cambridge, obecnie odbywa roczny staż w jednej z warszawskich pracowni architektonicznych

reklama

Warto przeczytać