Facebook

Ring - Czy Nowy Europejski Buhaus jest szansą na realną zmianę?

Z:A 80

KATEGORIA: Ring opinii

Czy Nowy Europejski Bauhaus jest szansą na realną zmianę i czy my – architekci jesteśmy gotowi na to, co proponuje UE? A może pójdziemy własną drogą?

Paweł Kobylański

Międzynarodowa społeczność architektoniczna nie od wczoraj aspiruje do mesjańskiej licencji na naprawę starego i budowę Nowego Lepszego Świata. Także dzisiaj, w trzeciej dekadzie XXI wieku, kiedy znów znaleźliśmy się na rozdrożu. Realnie grozi nam przeludnienie i niekontrolowany rozrost metropolii miejskich. W tle widać kryzys klimatyczny. Katastrofalny stan środowiska w wielu zakątkach świata, brak dostępu do wody pitnej i żywności otwierają przerażającą perspektywę migracji liczonej w miliardach. Rozwój nauki rozbudza nadzieję na rozwiązanie wielu z tych problemów, ale jak dotąd okazuje się niewystarczający. Lokalnie widać postępy, ale jako całość świat pozostaje dramatycznie niezrównoważony i, niestety, nadal uparcie brnie w nieznane. Na naszych oczach zarysowuje się Nowy Porządek Świata, podczas gdy wyzwania o globalnej skali pozostają wciąż nierozwiązane. Szkoda, że nowy paradygmat coraz częściej polega na odchodzeniu od modelu liberalnej demokracji na rzecz „orwellowskiej” wizji kontroli nad społeczeństwami. Nie sposób abstrahować od tej rzeczywistości przy poszukiwaniu budzącego nadzieję drogowskazu...

Na tym tle pojawiła się koncepcja Nowego Europejskiego Bauhausu, będąca kontynuacją idei Baukultur (inicjatywa DAVOS 2018). Europa znów chciałaby być dla świata latarnią i kawiarnią, w której na serwetkach kreśli się zręby Nowego Ładu. Posłużę się cytatem: „NEB to projekt kulturalny, obejmujący wszystkich interesariuszy, który włączając jakość architektoniczną jako kluczową zasadę, zainicjuje fundamentalną zmianę. Zmieni reguły gry w przejściu na zrównoważoną gospodarkę i społeczeństwo, a także zapewni obywatelom Europy «Zielony Ład», zapewniając im dobre samopoczucie”. Także w Nowej Karcie Lipskiej wyartykułowano i zapisano mnóstwo szlachetnie brzmiących haseł i słusznych deklaracji. Inicjatywę Nowego Europejskiego Bauhausu poparło wiele szacownych ponadnarodowych organizacji, w tym ACE (Architect’s Council of Europe). Zawsze w takich okolicznościach rodzi się pytanie, jakie przełożenie na rzeczywistość będą miały owe światłe słowa? Działając od lat w strukturach ACE, nauczyłem się doceniać zjawisko określane jako „podnoszenie świadomości” (Raising Awareness). W skład ACE wchodzą 44 organizacje członkowskie reprezentujące punkt widzenia ponad półmilionowej społeczności architektów z 30 krajów Europy. Poprzez promowanie wiedzy eksperckiej, wspieranie edukacji akademickiej i programów badawczych, wskazywanie najlepszych praktyk oraz innowacyjnych projektów, a także poprzez ułatwianie kontaktów z uznanymi profesjonalistami i ekspertami mogącymi nadać inicjatywie Nowego Europejskiego Bauhausu lepszą widoczność, ACE za pośrednictwem swoich organizacji członkowskich zdolna jest docierać do naprawdę szerokiego grona odbiorców. Dlatego wierzę, że z czasem osiągniemy pożądane rezultaty.

Krzysztof Frąckowiak

Zastanawiałem się nad wpływem Nowego Europejskiego Bauhausu na współpracę transgraniczną. Moim zdaniem niewiele on zmieni, choć zapewne coś przyspieszy. Tę kooperację widać bowiem już teraz, niezależnie od nowego programu. Nowe pokolenia oraz swoboda komunikacji zmieniają świat i nas. Rozmowy z architektami z różnych krajów wskazują, że choć mamy podobne radości i troski, to odmienne doświadczenia. W trakcie spotkań grupy roboczej ACE z zaskoczeniem poznawałem różne podejścia do wykonywania projektów za granicą. Dla większości pracowni z państw Starej UE to codzienność. Co więcej, architekci z tych krajów postrzegają Europę jako single market, a przez pracę za granicą rozumieją pracę dla krajów niebędących członkami UE. W informacjach o NEB możemy przeczytać o budowaniu zrównoważonej przyszłości dzięki kreatywności, innowacyjności i wyobraźni. Także o tym, że okres pandemii COVID-19 był doświadczeniem pokazującym nieoczywiste powiązania i rozwiązania leżące w naszym zasięgu: na skrzyżowaniu sztuki, kultury i nauki. Tu jest miejsce dla architekta i stąd wypływa Nowy Europejski Bauhaus. W etos naszej profesji wpisana jest kreacja i służenie społeczeństwu. Jeżeli weźmiemy udział w którymś z przewidywanych pilotaży, to przyspieszenie dotyczące współpracy transgranicznej stanie się faktem. Jeśli jako architekci będziemy jednym z podmiotów NEB, to powinniśmy wykorzystać to dla odbudowy naszej pozycji społecznej. Należy przypomnieć ludziom o wadze naszej pracy. Nie tylko w Polsce widać deprecjację zawodu architekta. Przy okazji ACE przygotowała stanowisko dotyczące potrzeby poprawy dyrektywy w zakresie zamówień publicznych, aby środki przeznaczone na unijną strategię Renovation Wave zostały dobrze spożytkowane. Odnosi się to do usług intelektualnych, które powinny być oceniane z punktu widzenia jakości, a nie najniższego kosztu oraz ułatwienia dostępu do zamówień dla małych i średnich przedsiębiorstw.  Czytając materiały dotyczące NEB, mam wrażenie, że zostały napisane przez polityków dla polityków. Widzę w tym słabość programu, bo mam świadomość, że jego idee dotyczą szerszego grona adresatów. Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że już teraz część naszej pracy wynika ze strategii Renovation Wave, a skoro tak, to zakładane cele winny być czytelne, a ich realizacja spontaniczna – tak jak w życiu. Wtłaczając je w tabelki sprawozdań, możemy bezpowrotnie utracić autentyczność. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale jeżeli nie spróbujemy, to na pewno się nie dowiemy.

Wojciech Gwizdak

Ponieważ z przekonania jestem konserwatystą, z dużą ostrożnością słucham zawsze tego, co głoszą rewolucjoniści. Mam nieodparte wrażenie, że przewroty za rzadko są dobrą odpowiedzią na problemy świata. Nie ma się więc co dziwić, że treść idei NEB, którą w rewolucyjnej formie wygłosiła Ursula von der Leyen, wzbudziła moje mieszane uczucia. Otóż Nowy Europejski Bauhaus nie ma służyć odbudowie po pandemii ani powrotowi do normalności, ale przekształceniu Europy tak, by stała się ona „liderem w gospodarce o obiegu zamkniętym”, wprowadzeniu „Zielonego Ładu” i doprowadzeniu do „zrównoważonego rozwoju”. Nie chodzi o to, że nie zgadzam się z samymi ideami, mam tylko daleko posunięte podejrzenie, że droga, jaką nam się proponuje pod tymi hasłami, wcale nas do nich nie doprowadzi, bo przewodnicząca Komisji Europejskiej za pomocą NEB chce budować „nowy projekt kulturalny dla Europy”. Nie jest to więc inicjatywa obliczona na odbudowę gospodarki europejskiej po pandemii, lecz próba wykorzystania pandemii do budowy Europy, jaka marzy się eurokratom. Będziemy biedni, za to w sposób „zrównoważony”, będziemy bezrobotni, ale „w obiegu zamkniętym”, będziemy zadłużeni, ale „staniemy się pierwszym kontynentem neutralnym dla klimatu do 2050 roku”. Proszę zwrócić uwagę, że hasła o zrównoważonym rozwoju nie obejmują zrównoważonego budżetu – na tym obszarze politycy mogą nas dalej zadłużać na niespotykaną skalę i jakoś nie mówią o tym, że stanowi to zagrożenie dla „komfortu i atrakcyjności” oraz „dobrego życia”. Jednak nie ma kolców bez róży. Bez wątpienia NEB i fakt, że dostrzeżono, jaką moc ma architektura oraz jak fundamentalnie wpływa na życie każdego człowieka, jest czymś rzadkim i wartościowym. Do zalet należy zaliczyć pozorną wadę tego projektu, a mianowicie to, że na razie to pomysł trochę bez treści, co daje szanse wypełnienia go czymś wartościowym i zróżnicowanym w zależności od kraju. Już w swym przemówieniu Ursula von der Leyen zadeklarowała, że NEB będzie tworzony przez fachowców, w tym architektów.

Podsumowując, uważam, że jako obywatele stracimy na działaniach eurokratów, ale jako architekci możemy na NEB zyskać, zwłaszcza jeżeli uda się wpisać w ten mechanizm coś wartościowego, a wszystko wskazuje, że jest na to szansa. Działania kol. Borysa Czarakcziewa i utworzona z inicjatywy IARP Polska Sieć Organizacji Architektonicznych zdają się dobrze wróżyć na przyszłość. Pamiętajmy również, że koniec Bauhausu związany był z decyzją polityków, którym nie odpowiadały idee i działalność związanych z nim ludzi. Podobnie skończyły awangardowe szkoły artystyczne w ZSRR: Wchutiemas oraz Wchutiein. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc cieszmy się chwilą i starajmy się ją wykorzystać jak najlepiej dla środowiska.

Maciej Nitka

Nowy? Europejski? Bauhaus? Informacja o nowej unijnej inicjatywie dotarła do mnie wiosną, pół roku od jej powstania. Cóż, taki los prowincjusza. Nadrabiając zaległości, już po lekturze strony WWW, widzę kilka elementów budzących obawy, zaskoczenie i nadzieje.

Obawa (pierwsza): to na razie same deklaracje polityków i innych VIP-ów, czego dowód dała kwietniowa e-konferencja. Czytam, że program NEB „ułatwi kontakty”, „zmobilizuje (…) do nowego spojrzenia”, „dążyć będzie do poprawy jakości (…) codziennego życia”. Brzmi znajomo? Jak przedwyborcze obietnice. Dobrze, że podpisała się pod tym jednak poważna organizacja, a nie partia.
Zaskoczenie (pierwsze): NEB połączył w logiczny sposób wiele różnych dziedzin. Wspólny mianownik, jakim jest przestrzeń mieszkalna pokazuje, że światy nauki i technologii oraz kultury i sztuki nie są wzajemnie odległe. Już udało się uruchomić wielowątkowy konkurs będący de facto ankietą i odpowiedzią na pytanie: „Czy to już się dzieje”?

Nadzieja (pierwsza): po raz pierwszy chyba jest szansa na równoległe działania polskich i europejskich architektów. Skoro członkostwo w UE stało się już normą, a poziom polskiej architektury wzrasta w widoczny sposób, to może właśnie teraz pora na pokazanie, że jesteśmy partnerem do wypracowania, a następnie realizacji wspólnych idei. Rodzi się ku temu okazja, tym bardziej że młode pokolenie architektów nie ma już żadnych kompleksów wobec swoich unijnych kolegów. To istotne zwłaszcza w kontekście tego, że program wchodzi jesienią w kolejny, drugi (bardziej konkretny) etap. W fazie „Realizacja” (do grudnia 2022 roku) ma nastąpić „uruchomienie i wdrożenie projektów pilotażowych” wybranych (zaproszonych do rozwinięcia) w pierwszym etapie. To wielka szansa na zaprezentowanie polskiej myśli o przestrzeni, o przedmiocie, o dbaniu o dobrostan człowieka. Zapewne przy wsparciu unijnych funduszy.
Zaskoczenie (drugie): na liście partnerów NEB widnieje niemiecka izba architektoniczna, litewskie stowarzyszenie architektów, dziesiątki instytucji. Jest też polski uniwersytet, galeria sztuki i prywatna firma. Polskie organizacje architektoniczne są również – jako Sieć. Dobrze chociaż, że IARP jest jej koordynatorem.

Nadzieja (druga): liczę, że architekci IARP to odczują.

Obawa (druga): napisałem te słowa jako niepoprawny optymista. Wierzę, że nie jako „użyteczny idiota”.

Wojciech Gwizdak
Wojciech Gwizdak
Architekt IARP

sekretarz Krajowej Rady Izby Architektów RP, przewodniczący Komisji ds. Mediów i Informacji IARP

Maciej Nitka
Maciej Nitka
Architekt IARP

członek Rady MPOIA, szef Biura Portalu WarsztatArchitekta.pl

Paweł Kobylański
Paweł Kobylański
Architekt IARP

architekt praktykujący w Polsce i za granicą, członek WOOIA RP; były wiceprezes IARP ds. zagranicznych, były wiceprezes SARP ds. zagranicznych, były członek zarządu ACE, obecnie członek Grupy Roboczej „International Business Model” ACE

Krzysztof Frąckowiak
Krzysztof Frąckowiak
Architekt IARP

absolwent Politechniki Poznańskiej, członek SARP, wiceprzewodniczący Rady WOOIA, reprezentant IARP w grupach roboczych ACE, nauczyciel akademicki, laureat konkursów architektonicznych w zespole Pracowni Architektonicznej 1997, mąż Sylwii, tata Zuzanny i Sewera

TAGI

ring

reklama

Warto przeczytać