Facebook

Ring - Czy niepozorne formy mogą być dobrą architekturą?

Z:A 81

KATEGORIA: Ring opinii

Czy niepozorne formy mogą być dobrą architekturą? Jak na obiekty i miejsca „bez aspiracji” zwrócić uwagę mediów, polityków czy aktywistów miejskich?

Andrzej Kaczmarczyk

DISASTER & ZEITUNTERSCHIED.

„Architekt bez sumienia to katastrofa” (Luigi Snozzi).

Czy w niepozornych miejscach i obiektach można się natknąć na dobrą architekturę? Napiszę przekornie: na dobrą architekturę można się natknąć nawet w uznanych obiektach słynnych architektów. Elity architektury wypracowały kanon estetyczny, będący przepustką do architektury uznanej; konwencję, za którą często kryją się projekty ledwie przeciętne. W obiektach o niskich budżetach jakości nie sprzyjają tanie materiały, niedopracowane detale wykonanie i estetyczny dyktat inwestorów nieobytych ze współczesną architekturą. Paradoksalnie sytuacja ta otwiera pole dla twórczej wolności, a nawet dla eksperymentu. Brak estetycznego porozumienia z inwestorem zmusza do redukcji formy, poszukiwania tego, co esencjalne. Jak mówi prof. Hermann Czech: „Dobra architektura nie krzyczy, ale odpowiada kiedy jest pytana”. Szansą obiektów drugiego planu jest architektura odniesień, relacji z otoczeniem, wyrafinowania. Tak jak w niepozornej rozbudowie Urzędu Gminy Monte Carasso, małego, górskiego miasteczka w szwajcarskim Ticino. Prostopadłościenny blok wzniesiony nad okolonym krużgankami dziedzińcem jest esencją odpowiedzi nowego na stare. Zaskakuje nas, jak wiele tu wybitnej architektury. Jaką siłę miał architekt Luigi Snozzi, by przekonać mieszkańców do tak śmiałych rozwiązań. Niski budżet zmusza do skrótu i eksperymentu. Jak architektów przedszkola w katalońskim Besalú. Młoda przedszkolanka z dumą pokazuje nam wnętrza, ale widać, że użyto tu tanich materiałów, a formę zredukowano do koloru słupów. Gdyby architekci Aranda, Pigem, Vilalta nie dostali Nagrody Pritzkera, to niepozorne przedszkole pozostałoby niezauważone. Nagrody za wytrwałość i konsekwencję w tworzeniu architektury zawsze, niezależnie od okoliczności. Wycofany, jakby był boczną oficyną, niewielki pawilon Muzeum Czapskiego w Krakowie to budowla powściągliwa. Umiarkowana, zgrabna bryła w dobrych proporcjach nie krzyczy, a lapidarna, prosta fasada frontowa wręcz szepcze. Cicha, dobra architektura autorstwa Danuty Fredowicz i Olgi Fredowicz. I rzadki przypadek współpracy architektów mniej znanych z uznanym inwestorem, ze znanymi ludźmi świata sztuki. W ocenach potrzebny jest dystans, który pochłonięci chwilą gubimy. Adolf Loos na prośby innego architekta, by nie oglądał jego dawnego, nieudanego projektu, odparł: „Wie pan, panie kolego, jaka jest między nami różnica? To różnica w czasie (ZEITUNTERSCHIED). Pan mówi teraz, że jest nieudany, ja mówiłem to wtedy, kiedy powstawał”. Poczekajmy więc, co powie czas.

Danuta Fredowicz

Miejsca, obiekty niepozorne – co to oznacza? Zastanawiam się, czy są to obiekty małe w miejscach niewyeksponowanych przestrzennie, czy też niewystrzałowe realizacje, ale czasami zyskujące przy bliższym poznaniu… A może są to także obiekty skromne, ale stają się czasami kultowe po czasie, ale wtedy już nie są niepozorne? W architekturze występują chyba wszystkie wymienione przypadki. Skromność i umiar często sprawdzają się lepiej niż staranie się o to, aby wyróżnić się za wszelką cenę, nawet kosztem rozsądku czy – gorzej – dobrego smaku. Ostatnio sędziując konkursy SARP czy wybierając realizacje roku, poznałam trochę realizacji niepozornych, ale wspaniałych w moim odczuciu. Poznajcie np. Centrum Aktywności Lokalnych w Rybniku autorstwa Marleny Wolnik – warto! Duże wrażenie ciągle wywiera na mnie budynek Wotum Aleksa pracowni BETON Marty i Lecha Rowińskich, powstały na skraju skarpy wiślanej, we wsi Tarnów, w 2011 roku. Obiekt nominowany był do nagrody Miesa van der Rohe, a teraz przeznaczony jest do sprzedaży i co gorsze ma być przeniesiony w inne miejsce!!! Często wartością jest ujmowanie, a nie dodawanie, upraszczanie, a nie komplikowanie. Pozostaje jednak problem czasu i nakładu pracy, jaki architekt z zespołem projektowym może poświęcić na projekt. Czy będzie czas na szkice, analizy, może makietę i kolejną wizję w terenie? Jest to ważne zwłaszcza przy małych projektach o niskim budżecie przeznaczonym na prace projektowe i na realizację. Inna sprawa to zmieniający się z czasem kontekst – bliższe czy dalsze otoczenie budowanego obiektu. Każdy to przyzna, że inaczej obiekt wygląda w otoczeniu zieleni, a inaczej w otoczeniu nagle powstałych budynków mieszkalnych, wysokich i stłoczonych do granic absurdu z tandetnymi, pstrokatymi elewacjami. Często zdjęcia obiektów są specjalnie kadrowane i gdy oglądamy je w rzeczywistości, wyglądają zupełnie inaczej – czasami lepiej, ale często znacznie gorzej. Zamierzam śledzić losy kaplicy Wotum Aleksa – czy w nowym otoczeniu obiekt nadal będzie zachwycać, czy może będzie tylko niepozorny?

Tomasz Maksymiuk

Architektura niepozorna, architektura tła… ważna, bo tworząca warunki realizacji naszych codziennych potrzeb i działań. Wbrew powszechnej opinii jej rola nie sprowadza się do bycia estetyczną scenografią. Architektura przestrzeni publicznych, edukacji, transportu, administracji, turystyki itp. to przede wszystkim utylitarna infrastruktura, w jej definicji zwyczajowo zakodowane jest jednak lekceważenie znaczenia rozwiązań architektonicznych. A przecież jest dokładnie przeciwnie. Starannie dopracowana funkcjonalnie oraz inspirująca przestrzennie architektura realnie pomaga łatwiej i lepiej pracować, wypoczywać, zdrowieć, budować relacje. Przyciągając użytkowników swą atrakcyjnością, znacząco zwiększa efektywność każdej inwestycji. Do tego, w swoje otoczenie wnosi wartość dodaną. Tworzy inspirujące środowisko, zachęca do udziału w życiu publicznym, sprzyja rozwojowi gospodarczemu, przeciwdziała wandalizmowi, stymuluje powstawanie tzw. kapitału społecznego. Pierwszy z brzegu przykład – funkcjonalny i indywidualny architektonicznie węzeł przesiadkowy komunikacji zbiorowej. Tworząc atrakcyjną przestrzeń publiczną, w „5 sekund” staje się rozpoznawalnym, architektonicznym znakiem w krajobrazie. Świadomie funkcjonalnie „uzbrojony” w podstawowe usługi jak: piekarnia, warzywniak, toalety, kawiarnia, parking rowerowy pozwala zaoszczędzić czas. Wyposażony w wygodne i estetyczne siedziska w dobrze doświetlonej poczekalni może poranną drogę do pracy zamienić w przyjemny rytuał.
Trudno o lepszy (może poza finansowym) argument do zmiany naszych transportowych przyzwyczajeń. Efekt nie do przecenienia w dobie pilnego przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Ta szczypta świadomie kształtowanej architektury ma policzalny wpływ na efektywność każdej infrastrukturalnej inwestycji. Przyjazne szpitale, integrujące szkoły, inspirujące place miejskie – to wartości dawno już sprawdzone w krajach świadomie i z sukcesem wykorzystujących design do budowania przewagi konkurencyjnej swojej gospodarki. I trzeba to głośno powtarzać: nie są to „lewackie” fanaberie czy zachcianki, „żeby było ładnie”. To jest dbałość o optymalizację korzyści z wydawanych publicznych złotówek. Naturalnie, takiej jakości nie sposób systemowo uzyskiwać przez zamawianie jej w przetargowym systemie „cena – termin – kary”. Stąd w interesie publicznym jest pilna zmiana standardów zamówień w „branżach kreatywnych”, w tym chyba największej w nich – architektury. Chodzi o przełamanie dyktatu niesymetrycznych umów i przerzucania odpowiedzialności zamawiającego na projektantów. W zamian o merytoryczne kryteria wyboru ofert i profesjonalne przygotowanie specyfikacji zamówień. Ale to już temat na zupełnie inny RING.

Agata Woźniczka, Mateusz Adamczyk

Przyglądając się polskim przestrzeniom zurbanizowanym, nie widzimy architektury tła , miejsc czy obiektów niepozornych, niezwracających uwagi swoim wyglądem. Zauważamy architekturę dobrą – formalnie różnorodną i umiejętnie wpisaną w lokalny kontekst przestrzenno-kulturowy. Niestety widzimy też realizacje, które nie uwzględniają istniejącego kontekstu, pozostają daleko od neutralnej niepozorności.. Taka architektura jest często arogancka w formie, ale bywa też krzykliwa w swojej bylejakości i bezrefleksyjnej powtarzalności. Dlatego w naszym otoczeniu brakuje miejsc i obiektów niepozornych, stanowiących tło dla bardziej wyrazistych projektów. Polski krajobraz nie wydaje się nam ani wieloplanowy, ani harmonijnie skomponowany.

Architekturę tła część polskich projektantów i krytyków przedstawia jako pożądaną charakterystykę współczesnej architektury naszego kraju. Mówi się o skromności dobrego standardu i konieczności porządkowania miasta, rozumianej jako jego wizualne ujednolicenie. Oryginalność czy wyróżnianie z otoczenia tłumaczy się egocentryzmem projektanta. Nie zauważa się tego, że dobre do życia miasta wcale nie są zabudowane architekturą powtarzalną, nudną i spolegliwą. Jako dobry wzorzec i potwierdzenie tezy o wyższości architektury tła stawia się często daleką od powtarzalności architekturę szwajcarską. Tam ważne są i wpasowanie w kontekst, i innowacja – formalna, materiałowa bądź typologiczna, i oryginalny, wernakularny detal, odnoszący się do lokalnej tradycji architektonicznej. Dążenie do zabudowywania polskich miast architekturą tła jest naszym zdaniem bardzo szkodliwe dla ich rozwoju. Narracja przestrzenna powinna być pełna napięć oraz punktów charakterystycznych, pozwalających na orientację i zrozumienie tkanki urbanistycznej. Przecież projektanci mogą przekształcać oraz dostosowywać istniejące typologie programowo-przestrzenne do lokalnych warunków, a nie bezrefleksyjnie kopiować opatrzone rozwiązania! Architektura tej fałszywej skromności szkodzi także samej dyscyplinie, bo sprawia, że nigdy nie wykształcimy charakterystycznej myśli projektowej, zauważanej na arenie międzynarodowej. Będziemy jedynie budować tło do dyskusji bardziej wyraźnych osobowości.

Andrzej Kaczmarczyk
Andrzej Kaczmarczyk
Architekt IARP

ponad dekadę pracował projektowo w Wiedniu, po powrocie założył pracownię (od 2016 roku współtworzy ją arch. Sylwia Bartoszewska), laureat nagród i wyróżnień w konkursach (Muzeum AK w Krakowie, bank w Zawoi, sala gimnastyczna w Maciejowej, Biennale 2015, Data Center PSE Radom), wystawa we Florencji (2010); wydał szkice z podróży Zarysowane w pamięci architekta.

Danuta Federowicz
Danuta Federowicz
Architekt IARP

skarbnik SLOIA RR, członek SARP o. Katowice; od 1990 roku prowadzi pracownię architektoniczną ESAL w Sosnowcu.

Tomasz Maksymiuk
Tomasz Maksymiuk

współwłaściciel biura architektonicznego MXL4, wraz z zespołem laureat kilkunastu konkursów architektonicznych, członek SARP: wiceprezes SARP o. Szczecin oraz członek Kolegium Sędziów Konkursowych SARP.

Agata Woźniczka
Agata Woźniczka

architekt i urbanista, studiowała na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej oraz madryckim E.T.S.A. U.A.H; studentka Szkoły Doktorskiej Politechniki Wrocławskiej; wraz z Mateuszem Adamczykiem prowadzi pracownię BUDCUD, która w 2021 roku reprezentuje Węgry na 17. Międzynarodowym Biennale Architektury w Wenecji w ramach projektu Othernity.

Mateusz Adamczyk
Mateusz Adamczyk

architekt i urbanista, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej oraz Bauhaus Universitat Weimar; wraz z Agatą Woźniczką prowadzi pracownię BUDCUD, która w 2021 roku reprezentuje Węgry na 17. Międzynarodowym Biennale Architektury w Wenecji w ramach projektu Othernity.

TAGI

ring

reklama

Warto przeczytać