Facebook

RING - BIM szansa na rozwój czy zło konieczne?

Z:A 72

KATEGORIA: Ring opinii

Czy BIM w pracowni architektonicznej jest rewolucyjną szansą na rozwój, czy złem koniecznym? O wypowiedź poprosiliśmy architektów, którzy w swojej pracy korzystają z tego rozwiązania.

Michał Tempiński

Na większość pytań, które kiedykolwiek słyszałem, nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. Tak samo jest z tymi dotyczącymi BIM-u, z którym spotkałem się jeszcze na studiach. Zaopatrzony początkowo jedynie w deskę kreślarską nabyłem komputer z narzędziami typu cad i to już był przełom. Podobny obserwujemy dziś, gdy wchodzimy w erę modelowania informacji o budynku.

Tak jak arkusz kalkulacyjny służy do obróbki obliczeń, tak oprogramowanie BIM pomaga przy obróbce projektu. Każda zmiana, którą wprowadzam za pomocą parametrycznego modelowania budynku, jest natychmiast odzwierciedlana w całym projekcie. To jedna z największych zalet, jakie dostrzegam w BIM-ie. Inne to: unikanie kolizji projektowych, większe możliwości i szybsza analiza efektu. Jednak BIM jest dla mnie przede wszystkim narzędziem wspomagającym komunikację oraz współpracę, dającym szansę na zrównoważone projektowanie oraz właściwy i uporządkowany obieg informacji. Inwestorom, dla których dokumentacja 2D jest słabo czytelna, szczególnie zależy na przedstawieniu projektu w przestrzeni 3D w łatwy i zrozumiały sposób. BIM umożliwia nam także testowanie w świecie wirtualnym rozmaitych wariantów w celu wyboru optymalnego rozwiązania.

Wiemy, czym jest BIM, a czy jesteśmy świadomi, czym nie jest? Z pewnością nie może być sam w sobie rozwiązaniem technicznym, tylko modelem budynku czy bazą danych, nie zastępuje ludzi i daleko mu do perfekcyjności. Myślę, że nie jest też ani „rewolucyjną szansą”, ani „złem koniecznym”. Stanowi naturalny ciąg zmian technologicznych w projektowaniu.

Obecnie dostrzegam zarówno szanse, jak i trudności w codziennej pracy z BIM-em. Bez wątpienia jest on przyszłością naszej branży. Ważne, by powstawały odpowiednie standardy projektowania i by poziom wynagrodzenia zbilansował się z cenami oprogramowania oraz utrzymania wykwalifikowanej kadry. Ma to szansę nastąpić, gdy inwestorzy sami doświadczą zalet dokumentacji wykonanej w BIM-ie oraz oszczędności w realizacji inwestycji i zarządzania nią.

Marcin Buczek-Palczyński

Kluczem do sukcesu wykorzystywania BIM-u w pracowni architektonicznej jest jego odpowiedni proces wdrażania. Dobrze przemyślany, dostosowany do skali tematów, jakimi zajmują się architekci, może otworzyć przed biurem projektowym nowe możliwości.

Często popełnianym na początku wdrażania błędem jest myślenie o BIM-ie jedynie jako o programie komputerowym. Modelowanie informacji o budynku to przede wszystkim nowa metoda pracy, sposób przepływu danych pomiędzy wszystkimi projektantami oraz zarządzanie projektem. Zgodnie z tą perspektywą nie wystarczy jedynie nauczyć się kolejnego programu komputerowego, konieczne jest stworzenie nowego modelu pracy, który wykorzysta wszystkie zalety BIM-u.

Co musi zaistnieć, aby proces wdrożenia postępował harmonijnie? Pracownia powinna mieć w swoich szeregach fascynata, który pała entuzjazmem do BIM-owej rewolucji. Taka osoba staje się swoistą lokomotywą zmian. Codziennie wspiera zespół w zakresie wiedzy technicznej i poprawia również jego morale. Drugim czynnikiem jest wybór do tego procesu prostego tematu. Jeżeli architekci podczas pracy będą zmagać się zarówno z BIM-em, jak i trudnościami projektowymi, szybko powrócą do narzędzi, z którymi czują się pewnie. Trzeci czynnik ułatwiający wdrożenie to odpowiedni bufor finansowy. Wiele oferowanych na rynku programów jest droższych od tych typu CAD. Jednak w przeciwieństwie do narzędzi kreślarskich rozwiązania wykorzystujące bim są zazwyczaj wielofunkcyjne i zastępują wszystkie funkcje oprogramowania. Praca w BIM-ie pozwala również zaoszczędzić czas. Ostatnim elementem tej układanki jest inwestor. Przy opracowywaniu pierwszego projektu powinniśmy zadbać, aby BEP – czyli wytyczne do projektu – był prosty i przejrzysty dla wszystkich.

Wdrożenie modelowania informacji o budynku w sposób odpowiedzialny to otwarcie się na nowe możliwości oraz nowych klientów, czerpiących liczne korzyści z tak przygotowanej dokumentacji.

Jan Popowski

BIM to obecnie bardzo modne słowo w branży budowlanej. Nie chodzi w nim o wykorzystanie konkretnego oprogramowania, jak to się utarło w powszechnej świadomości, ale o nowe podejście do procesu projektowego – przejście z kreślenia na płaszczyźnie do pracy w przestrzeni na jednym, wielobranżowym modelu. Jest on tworzony z wykorzystaniem obiektów, które zawierają nie tylko informację przestrzenną. Są bowiem swoistą bazą danych – mieszczącą w sobie pełen przekrój informacji na temat określonego elementu – z której korzystają wszyscy zaangażowani w proces inwestycyjny. Po zakończeniu budowy model może być przydatny do zarządzania budynkiem. W tym właśnie tkwi potęga BIM-u – nie tylko scala on proces inwestycyjny, lecz także pozwala koordynować cały cykl życia obiektu.

Model zawierający wszystkie elementy budynku nie pozostawia miejsca na domysły, każdy zaprojektowany fragment jest do wglądu na życzenie użytkownika. To duża zmiana w podejściu do koordynacji – w przypadku systemu cad architekt musi bazować głównie na wyobraźni przestrzennej i własnej spostrzegawczości. Projektowanie staje się łatwiejsze i nie wymaga już tak dużego zaangażowania w tworzenie dokumentacji. Zaoszczędzony dzięki temu czas można przeznaczyć na pracę kreatywną. Z drugiej strony początkowym ograniczeniem mogą być wysokie koszty wdrożenia BIM-u oraz niedostateczne zrozumienie narzędzia projektowego i zasad współpracy.

Pozostaje pytanie, czy dany moment jest właściwy na zmianę modelu projektowania, jakim jest przejście z metodyki CAD do BIM. Trzeba przewidzieć odpowiedni bufor czasowy na pierwszy projekt i opracowanie standardów współpracy – potem można już czerpać korzyści z nowego systemu.


Mikołaj Gierych

Komputery – jako narzędzie pracy architekta – pojawiły się w naszym zawodzie w tym samym momencie, co ja. Oczywiste było dla mnie, że modelowanie 3D wraz z parametryzacją wszystkich elementów stanowiło kolejny krok w rozwoju technologii projektowych i z niecierpliwością czekałem, aż będę mógł z nich skorzystać. Minęło 25 lat, a ja mam wrażenie, że nadal jestem w punkcie, wyjścia, mimo że w pracowni kilkukrotnie podjęliśmy próbę wdrożenia BIM-u.

Podejście pierwsze: jedna z firm oferujących odpowiednie oprogramowanie dość agresywnie zaczęła promować się na naszym rynku. Pomyśleliśmy, że to dobry moment, by wprowadzić BIM.

Im bardziej „wgryzaliśmy się” w temat, tym bardziej rzedły nam miny. Wymagania sprzętowe były poza naszym zasięgiem, brakowało realnego wsparcia w polskich warunkach: norm, języka, produktów. Ilość pracy, którą musielibyśmy wykonać, byłaby ogromna. Żaden z klientów nie był tym zainteresowany. Uznaliśmy, że poczekamy…

Podejście drugie: okazało się, że mamy inwestora, który chce! Odpowiednie komputery nie były już takim problemem, zaopatrzyliśmy się póki co w wersje testowe oprogramowania i zaczęliśmy się szkolić. Gdy negocjacje umowy powoli dobiegały końca, usłyszeliśmy od inwestora: „Panowie, z tym 3D to chodziło nam o perspektywki…”.

Podejście trzecie: tym razem byłem zdeterminowany, by w końcu uruchomić przynajmniej jedną linię technologiczną BIM w pracowni, może zacząć od mniejszych projektów, oswoić się. Prawie się udało, do czasu aż wybili mi to z głowy branżyści. Nie byli oni gotowi na zmiany, a ci, którzy byli, okazali się za drodzy. Potem przyszedł kryzys. W międzyczasie, wiedząc, co jest jednym z kluczowych dla BIM-u problemów, złożyliśmy wniosek o dopłaty w ramach programu Innowacyjna Gospodarka do stworzenia repozytorium parametrycznych bloków 3D powiązanych z produktami dostępnymi na rynku. Projekt odrzucono jako „niezrozumiały”.

Ostatnio znowu dzwonili do nas z tej pierwszej firmy. Program nadal nie jest dostosowany do polskich warunków.

PS Na spotkaniu projektowym z dużym klientem (sieć międzynarodowa) nieśmiało zapytałem, w jakim standardzie wymagają projektu, czy konieczny jest BIM. W odpowiedzi usłyszałem: „BIM, a co to takiego?”.

Michał Tempiński
Michał Tempiński
Architekt IARP

członek MPOIA RP, właściciel i BIM manager biura projektowego PROPAGITA

Marcin Buczek-Palczyński
Marcin Buczek-Palczyński
Architekt IARP

BIM manager w biurze architektonicznym Artur Jasiński i Wspólnicy, członek zarządu SARP Oddział Kraków

Mikołaj Gierych
Mikołaj Gierych
Architekt IARP

członek Zespołu ds. Wycen Projektów Mazowieckiej Okręgowej Izby Architektów RP, prowadzi własną pracownię projektową

Jan Popowski
Jan Popowski

absolwent Politechniki Wrocławskiej, architekt w Maćków Pracownia Projektowa, w wolnym czasie fotograf

reklama

Warto przeczytać