Facebook

RING - Kto powinien podejmować decyzje planistyczne?

Z:A 68

KATEGORIA: Ring opinii

Na ile decyzje planistyczne i urbanistyczne powinny być podejmowane przez profesjonalistów, a na ile przez polityków?

Na ile decyzje planistyczne i urbanistyczne powinny być podejmowane przez profesjonalistów, a na ile przez polityków? Jaka jest rola władz, administracji publicznej i projektanta w kreowaniu polityki przestrzennej? O opinie zapytaliśmy architektów, którzy patrzą na ten proces z różnych perspektyw – urbanisty, inwestora i właściciela pracowni projektowej.

 

1. MAŁGORZATA ŁAPETA 

Urbanistyka jest instrumentem polityki. Tak było kiedyś i tak jest teraz. Historyczne centra miast lokacyjnych, osiedla z wielkiej płyty, chaotyczne dzielnice domków jednorodzinnych na przedmieściach, cała przestrzeń, która nas otacza – to wszystko jest konsekwencją podjętych niegdyś decyzji politycznych. Wpływają one na przestrzeń, ponieważ politycy tworzą prawo. Chcielibyśmy więc, aby słuchali oni profesjonalistów, którzy z prawem tym będą mieli do czynienia na co dzień. Jest to ważne w kraju, gdzie trzy różne akty prawne określają definicję działki budowlanej, a stosowanie przepisów w praktyce jest czasem trochę inne na Śląsku, inne na Mazowszu, a na Podhalu, jak mawiają górale, Prawo budowlane w ogóle się nie przyjęło. W przypadku planowania przestrzennego proces decyzyjny jest odbiciem hierarchiczności władzy – od poziomu krajowego, poprzez regionalny, do lokalnego. Praca planistów, którzy tworzą ramy dla pracy architektów, jest determinowana przez decyzje polityczne. Ostateczny kształt przestrzeni zależy od postanowień wszystkich szczebli tej hierarchii, od ogółu do szczegółu. Ale czy to wszystko? Współczesne miasta mają nowe potrzeby, decyzje planistyczne powinny być więc podejmowane także przez tych, którzy chcą mieć bezpośredni wpływ na to, jak wygląda otaczająca ich przestrzeń. Wynika z tego tak duża popularność wszelkiego rodzaju ruchów miejskich oraz inicjatyw wspierających oddolne procesy rozwoju miast, zakładających tworzenie koncepcji projektowych na ściśle wyznaczonych obszarach. Wszystko pod okiem profesjonalistów, ale z włączeniem lokalnej społeczności w proces decydowania o przemianach.

2. PAWEŁ WŁAD. KOWALSKI

„Jezioro będzie tu, a wieżowce postawimy tam” – ta wypowiedź dyrektora z filmu Stanisława Barei jest wciąż aktualna. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło w podejściu do urbanistyki i planowania, chociaż niewidzialna ręka rynku zastąpiła projektantów w białych kitlach, którzy na filmie pochylali się nad makietą fragmentu miasta, aby zdecydować, gdzie co ma być. Transformacja ustrojowa w Polsce spowodowała upadek urbanistyki. Socjalistyczne „to, co wspólne, jest niczyje” kapitalizm przekuł w czyn. Wspólne „niczyje” zostało rozprzedane, ma już prywatnego właściciela. Urbanistykę zdławił wolny rynek, który w planowaniu przestrzennym wyparł jej sens rozumiany jako wspólne ułożenie indywidualnych praw w harmonijnie działający organizm miasta. „Bo nie ważne, czyje co je, ważne to je, co je moje” – prywatna własność ponad wszystko. Przestrzeń miejska jest wypadkową wielu czynników z różnych dziedzin. Urbanistyka polega na odkrywaniu praw i zasad, które ją współtworzą, po to, aby móc zarządzać rozwojem aglomeracji. Architekt traktuje plan jak projekt, komponuje, zamiast zgłębiać istotę kształtujących przestrzeń działań i efekty ich korelacji. Nie tworzy się cyfrowych modeli symulujących różnorodne procesy, urbanistyka została zredukowana do projektu układu zabudowy. Tymczasem transformacji ustrojowej w Polsce towarzyszy rozwój techniki cyfrowej, która wsparła wolny rynek, a nie optymalizacje rozwoju wspólnej przestrzeni miasta. Prawo miejscowe to zasady i warunki mające zapewnić określony ład w prognozowanym rozwoju we wszystkich dziedzinach, oddziałujących na przestrzeń. Od stu lat plany tworzone są jak projekty urbanistyczne − to rozmieszczenie funkcji i ich strukturalne powiązania. Architekci jak iluzjoniści kreują wizualizacje inwestycji, często kamuflujące rzeczywisty interes polityków lub zleceniodawców. Nie są reprezentantami lokalnej społeczności, bo ta im nie płaci. Płacą inwestorzy, a efekty tego widać w krajobrazie. Każdy buduje osobno bez związku z kontekstem i ładem, byle spełnić przepisy prawa i żongluje nimi tak, by osiągnąć maksymalny zysk. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego to prawo miejscowe, które tworzy dla siebie lokalna społeczność w ramach jej uprawnień samorządowych, a nie gotowe rozwiązania. Politycy zlikwidowali zawód urbanisty, profesjonalistów przekształcili w funkcjonariuszy wykonujących polecenia władzy. Tworzą oni plany na zamówienie określonego inwestora, dbają często, by zapisy prawne były mętne, niejednoznaczne, aby w wodzie tej dało się dużo złowić. Ważniejsze od pracowni architektonicznych są kancelarie, a zatwierdzanie projektów i ład przestrzenny zależą od wyroków sądowych, którymi kieruje się administracja architektoniczno-budowlana, aby uniknąć wysokich kar za skuteczne zaskarżanie ich decyzji. Polityka to władza, a plan to ustanawiane przez nią prawo. W jego tworzeniu powinni uczestniczyć profesjonaliści umiejący przewidywać jego skutki. Dla kogo i po co? Dla wspólnej wartości, jaką jest ład przestrzenny, i po to, by ją rozwijać oraz zabezpieczać przed tym, aby nie stała się kosztem rynkowego zysku dla różnych inwestycji.

Polityka to władza, a plan to ustanawiane przez nią prawo. W jego tworzeniu powinni uczestniczyć profesjonaliści umiejący przewidywać jego skutki.

3. KRZYSZTOF GIEMZA

Role w procesie tworzenia prawa miejscowego określone są ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i powinny być pełnione profesjonalnie. Brak fachowości jednej ze stron w procesie tworzenia prowadzi do ułomnego produktu, jakim w tym wypadku jest prawo miejscowe. Najprościej odnieść to do projektowania w skali architektonicznej – dobre budynki powstają, jeżeli inwestor i architekt wykazują się profesjonalizmem, m.in. w budowaniu relacji, i wzajemnie określają cele, które przed nimi stoją.  W projektowaniu urbanistycznym, a konkretnie w tworzeniu prawa miejscowego, schemat postępowania jest analogiczny do projektowania w skali architektonicznej, jednak proces – bardziej złożony – nie sprowadza się tylko do „gry” między sponsorem a architektem. Złożona rola tego pierwszego – polityka – w tworzeniu prawa miejscowego jest rozdzielona między organ sporządzający plan (wójta, burmistrza, prezydenta) a Radę Gminy/Miasta. Sponsor reprezentuje również społeczność. Zadaniem urbanisty architekta jest implementowanie do projektu planu miejscowego swojej wiedzy i stosowanie jej w sposób uwzględniający cele i uwarunkowania społeczne. Myślę, że należy zadać pytanie o to, co powoduje, że sponsor (polityk lub politycy) jest przygotowany do roli, jaką pełni. Czy jego profesjonalizm nie powinien być weryfikowany po to, aby był on świadomym uczestnikiem procesu tworzenia prawa? Jednocześnie należałoby przedyskutować z ustawodawcą czytelność podziału ról oraz zastanowić się, czy nie należy doprecyzować niektórych elementów w całym procesie planistycznym. Wydaje się, że nasze środowisko powinno aktywniej brać udział w dyskusji na temat zmian narzędzi, jakimi tworzy się prawo miejscowe w zakresie planowania i zagospodarowania przestrzennego.

TAGI

reklama

Warto przeczytać