Facebook

RING - Czego nie uczą szkoły architektury?

Z:A 67

KATEGORIA: Ring opinii

Co zrobić, aby edukacja architektoniczna spełniała oczekiwania zarówno pracodawców, jak i studentów? Co jest ważniejsze: umiejętność poszukiwania idei czy biegłość techniczna?

AGATA TWARDOCH
Po prawie 15 latach pracy na wydziale architektury, po licznych warsztatach projektowych w Polsce i za granicą, posiadając przy tym pewne doświadczenie w pracy jako architekt (zarówno jako pracownik, jak i pracodawca) oraz mając w pamięci swoje coraz bardziej odległe studia – mam kilka postulatów odnośnie do obowiązujących na polskich uczelniach programów nauczania. Z różnym skutkiem staram się je wdrażać na własnych zajęciach. Po pierwsze, więcej wychodzenia z uczelni! Architektury nie można nauczyć się (tylko) w szkole. Architektura i urbanistyka nie są naukami ścisłymi i w znacznej mierze opierają się na kompetencjach, czyli wiedzy, umiejętnościach i doświadczeniu – a te zdobywać trzeba poza uczelnią. Jestem wielką zwolenniczką zajęć typu pbl (project/ problem based learning) – są one zanurzone w realiach i zajmują się prawdziwymi problemami. Dzięki konfrontowaniu studentów z realnymi użytkownikami uczymy ich komunikacji, rozumienia niejednoznaczności potrzeb, opowiadania o swoich wizjach przed nieprofesjonalnym odbiorcą oraz całej złożoności relacji pomiędzy inwestorem a architektem. W pewnym stopniu – także wrażliwości i odpowiedzialności. Po drugie, mniej ocen, więcej rzetelnej dyskusji! Tendencja do bezustannego karania i nagradzania (przy pomocy ocen) uczniów wszystkich szkół wydaje mi się niezrozumiała również w przypadku wyższych uczelni. Nie znaczy to, że nie dostrzegam potrzeby ewaluacji. Oczywiście, wykonane prace trzeba poddać krytyce, przeanalizować i omówić. Ale dobrze, gdy celem oceny będzie nauka (dla autora pracy i reszty grupy, dlatego powinna być ona publiczna, a autorzy – dopuszczani do głosu), a nie nagradzanie czy karanie. Ocena, jeżeli już musi się pojawić, powinna być zrozumiała. Po trzecie, mniej reguł – więcej krytycznego myślenia! W dobie testów i procedur wszystkim po trochu wyłącza się krytyczne myślenie. Moi studenci postawieni przed wyborem – proszę samemu zdefiniować problem badawczy – są często bezradni. Przez całą edukację uczniom daje się bardzo mało wolności, a co za tym idzie – mało poczucia odpowiedzialności za swoje decyzje i swój rozwój. Zadania trzeba wykonywać od linijki do linijki, a najważniejsze jest rozwiązanie zgodne z kluczem. Takie podejście zdecydowanie nie służy kształceniu architektów, którzy przecież powinni poszukiwać rozwiązań out of the box i brać odpowiedzialność za skutki ich realizacji. Po czwarte, więcej książek! Tak, uważam, że architekci też powinni czytać książki. •

 

BORYS CZARAKCZIEW

Zawód architekta ulega przekształceniu związanemu nie tylko z nowymi technologiami, ale także ze zmianą społecznego znaczenia tej profesji. Powoli musimy się przyzwyczaić, że romantyczne pojmowanie naszego zawodu jako kreatora przestrzeni, który szkicuje swoje wizje w pracowni, a następnie nadzoruje ich realizację na budowie, odchodzi do lamusa. Architekt coraz częściej będzie koordynował działania multidyscyplinarnego zespołu. Młodzi adepci powinni być więc lepiej przygotowani do pragmatyki wykonywania swojej pracy. Muszą umieć funkcjonować w grupie, rozwiązywać konflikty społeczne, prowadzić wywiady i mediacje, wiedzieć, ile kosztuje każda ich decyzja, a także mieć świadomość, co niesie za sobą bycie pracodawcą. Obecnie edukacja skupia się głównie na zagadnieniu kreowania przestrzeni. Nie można też zapominać o wiedzy fachowej, technicznej. Na studiach coraz częściej odchodzi się od tych aspektów projektu, a uwagę skupia na ładnym rysunku czy kompozycji. Wielokrotnie spotykałem się z programami uczelni, w których sylwetka absolwenta była najważniejsza. Niestety, w życiu zawodowym to nie ona, a kwalifikacje są receptą na sukces. Studia nie wystarczają do nabycia wiedzy umożliwiającej odpowiedzialne świadczenie usług architektonicznych. Obowiązkowa praktyka zawodowa nie niesie za sobą żadnych wymogów jakościowych – po prostu musi trwać 2 lata. 70% osób zaczynających studia architektoniczne nigdy nie otrzyma pełnego dostępu do zawodu w Polsce. Czy to wina studiów, czy też braku zainteresowania współpracą ze strony klientów? Chyba jednak powodowane jest to ogólnym przekonaniem, że skoro można kupić katalog „gotowych” projektów, to architekt nie jest już potrzebny. Jak pokazują badania ace (Architects’ Council of Europe) The Architectural Profession In Europe 2018. A Sector Study ponad 60% studentów architektury to kobiety. Wierzę, że panie zmienią świat, bo to do nich należy przyszłość, a tym samym nasz zawód wróci do łask społeczeństwa! •

 

ANTONI DOMICZ

Uczelnie kształcą na potrzeby rynku. Istnieje społeczne zapotrzebowanie na Projektantów Branży Architektury. Architekci nie są potrzebni (choć bywają wyjątki). Szkoły wyższe preferują studentów ambitnych, ambitnie zaliczających przedmioty obowiązkowe i grzecznie realizujących zalecenia korekt projektów kursowych w celu uzyskania średniej ocen gwarantującej studia magisterskie. W wielu szkołach tych korekt udzielają krewni i znajomi królika (choć bywają wyjątki). Z przeprowadzonych kilka lat temu, przez znakomitego dydaktyka Politechniki Wrocławskiej arch. Romana Rutkowskiego, badań ankietowych wynikało, że zaledwie 14% studentów interesowało się architekturą, w tym 2% bardzo. To właśnie z tego grona wywodzą się przyszli Architekci, twórcy Architektury. Ambicja wystarcza, by zostać Projektantem Branży Architektury. By zostać Architektem, niezbędna jest pasja, a tej nie nauczy żadna szkoła. Już na drugim roku studiów, na ogólnopolskim spotkaniu studentów architektury, mieliśmy obrazoburczą prezentację z konkluzją, że więcej nauczy nas spacer po ulicy z podniesioną do góry głową niż zajęcia obowiązkowe na uczelni. To nadal aktualne, choć nastąpił ogromny skok jakościowy tego spaceru. Powstało wspaniałe, niewyczerpane źródło wiedzy – internet. Wystarczy parę ruchów myszką, kilka kliknięć w klawisze laptopa i już możemy podróżować – spotykać samych mistrzów, uczestniczyć w wykładach i prezentacjach, śledzić najnowsze projekty i realizacje, ekscytować się wynikami konkursów, a czasem w nich uczestniczyć. Internet pozwala podróżować wirtualnie, gps zaprowadzi nas prosto do wybranych miejsc. Dla tych, którzy oprócz pasji obdarzeni są talentem i umiejętnością autoreklamy, otwarte są drzwi renomowanych światowych biur architektonicznych, gdzie na praktykach można doświadczać blasków i cieni życia zawodowego. Zdarza się, że dla podniesienia prestiżu i nasze uczelnie zatrudnią architekta z nazwiskiem i nauczyciela zarażającego studentów miłością do architektury. Są jeszcze warsztaty ossa (Ogólnopolskie Spotkania Studentów Architektury), prawdziwa szkoła kreacji. Nic, tylko studiować. •

Ciąg dalszy nastąpi...

Maciej Jagielak
Maciej Jagielak

architekt, członek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Budownictwa Naturalnego, współtworzy nieformalną grupę projektową Fuchi Studio

reklama

Warto przeczytać