Facebook

Remedium:nowa urbanistyka?

Z:A 68

KATEGORIA: Teoria

„Nowa Urbanistyka […] powstała w latach 70. i 80. poprzedniego wieku jako odpowiedź środowiska architektów ze Stanów Zjednoczonych na ogólne zjawisko rozpadu miasta. Chcieli oni stworzyć plany działania, które przywróciłyby zespołom miejskim kompaktowość, polegającą m.in. na tym, że są one dostępne dla pieszych, mają różnorodne funkcje na każdym obszarze, tworzą wartość inwestycyjną i przyczyniają się do ochrony środowiska”

Tak jak budynek musi dostosować się do ulicy, tak ulica – do charakteru dzielnicy, dzielnice – do danego miasta, a miasta mają wzmacniać siłę regionu. O skalach projektowania zgodnych z zasadami Nowej Urbanistyki rozmawiamy z Maciejem Mycielskim.

W reakcji na jakie zjawiska zostały określone i spisane zasady Nowej Urbanistyki?
Nowa Urbanistyka (czasem też nazywana Nowym Urbanizmem z ang. New Urbanism) powstała w latach 70. i 80. poprzedniego wieku jako odpowiedź środowiska architektów ze Stanów Zjednoczonych na ogólne zjawisko rozpadu miasta. Chcieli oni stworzyć plany działania, które przywrócą zespołom miejskim kompaktowość, polegającą m.in. na tym, że są one dostępne dla pieszych, mają różnorodne funkcje na każdym obszarze, tworzą wartość inwestycyjną i przyczyniają się do ochrony środowiska. Rozwój miasta powinien być przede wszystkim zrównoważony (sustainable), mądry (smart growth), odporny (resilient) oraz – co szczególnie istotne w Stanach Zjednoczonych – dostępny dla pieszych (walkable). Hasła te są logiczną kontynuacją oryginalnych postulatów, które były wyrażone np. w takich klasykach, jak Architecture for Communities Petera Katza, Sustainable Urbanism. Urban Design with Nature Douglasa Farra, czy wydanych w tym roku Walkable City Rules urbanisty Jeffa Specka. Inicjatorzy tej koncepcji to Andrés Duany, Elisabeth Plater-Zyberk, Peter Calthorpe, Stefanos Polyzoides i Elizabeth Moule, czyli amerykańskie legendy, które rozpoczęły ruch 40 lat temu. Konstatacja była bardzo prosta. Monofunkcyjne osiedla, dzielnice biurowe czy centra handlowe spowodowały, że koszty infrastrukturalne doprowadziły miasta do zadłużenia, a często nawet na granicę bankructwa.  Skostniałe prawo planistyczne poskutkowało tym, że powracanie do pierwotnych zasad urbanistyki, czyli tworzenia zdrowej, wielofunkcyjne zwartej tkanki, stało się niemałym wyzwaniem. Pierwsze osiedla w duchu „nowej” urbanistyki powstały trochę partyzancko. Projekt Seaside na Florydzie jest tego przykładem. Przewidziano w nim czytelne centrum i wykorzystano różne typy zabudowy. Zrezygnowano z grodzonego osiedla, zaprojektowano więcej skrzyżowań z główną ulicą i zintegrowano wszystko ze środowiskiem naturalnym. Został sporządzony plan regulacyjny oraz przyjęto jasne reguły – kod urbanistyczny i architektoniczny.
Pozwoliło to w prosty sposób pokazać „relacje” typów domów z ulicą. Chodziło o to, aby architektura brała czynny udział w tworzeniu przestrzeni publicznej. Wkrótce okazało się, że ludzie, którzy odwiedzali nowo powstające osiedle, odczuwali zmianę jakościową oraz przestrzenną. Projekt ten stał się punktem zwrotnym dla powstania ruchu Nowej Urbanistyki. Wartości działek wzrosły w ciągu roku o 20%, podczas gdy na sąsiednich osiedlach – jedynie o 2−4%. Ta ekonomiczna nobilitacja urbanistyki wiązała się ze świadomością, że architektura powstaje także po to, aby w pełni odpowiadać za współtworzenie przestrzeni publicznej. Kody: urbanistyczny, architektoniczny i krajobrazowy, tworzyły pewien rodzaj projektowej konstytucji, mówiącej o tym, jak od nowa można planować funkcjonalne dzielnice i miasta. To pierwsze doświadczenie rozwinęło się potem w innych miejscach, także z uwzględnieniem rewitalizacji. Jednocześnie pozwoliło na spisanie i weryfikację nowych zasad na podstawie stałych wartości urbanistyki oraz doświadczeń wynikających z rosnącej liczby miastotwórczych projektów. 

Karta Nowej Urbanistyki określa zasady zrównoważonej urbanistyki dla różnych skal projektowania: regionu, miasta, dzielnicy, a nawet pojedynczego budynku. Dlaczego spójność tych różnych poziomów jest tak ważna i jak ją osiągnąć? Jakie są powiązania pomiędzy tymi skalami?

Po odkryciach prekursorów powstała organizacja, która przekształciła się w Congress for the New Urbanism (Kongres Nowej Urbanistyki). Po kilku edycjach (w 1996 roku) sformułowano tzw. Charter of the New Urbanism (Kartę Nowej Urbanistyki), przetłumaczoną później na język polski (dostępna na oficjalnej stronie  CNU: https://www.cnu.org/sites/default/files/cnucharter_polish.pdf). Określono w niej wspomniane skale projektowania wraz z zaleceniami, jak holistycznie patrzeć na proces planowania, ze względu na to, że wszelkie elementy życia są z tym związane. W preambule Karty czytamy: „Rozwiązania przestrzenne same w sobie nie rozstrzygną problemów społecznych i ekonomicznych, jednakże żywotność ekonomiczna, stabilizacja społeczna ani zdrowe środowisko naturalne nie mogą obejść się bez spójnych i wspomagających je ram przestrzennych”. Dlatego ta wieloskalowość jest tak potrzebna. Trzeba pamiętać, że mamy tutaj do czynienia z nowym systemowym rozwiązaniem, które uwzględnia całość zagadnień urbanistycznych. Jak się okazało, była to właściwa i jedyna możliwa w tych czasach odpowiedź na zjawisko suburbanizacji. Przesłanie samej Karty jest bardzo czytelne. Tak jak np. budynek musi dostosować się do ulicy, tak ulica – do charakteru dzielnicy, dzielnice – do danego miasta, a miasta mają wzmacniać siłę regionu. Zaletą Karty jest to, że nie stanowi ona wykładni teoretycznej, ale została oparta na praktycznej wiedzy urbanistycznej oraz jest w stanie uwzględnić realia rynkowe, a także zmieniające się marzenia i potrzeby społeczne. 

Jak powinna wyglądać dobrze zaprojektowana ulica, czyli taka, która stymuluje ruch pieszy i relacje między przechodniami? 

Przede wszystkim ulice muszą być przyjazne i bezpieczne nie tylko dla samochodów, lecz także dla pieszych i rowerzystów, a pierzeje powinny aktywizować przestrzeń. Myślę, bez wchodzenia w szczegóły projektowe, że w Europie mamy liczne przykłady znakomicie zaprojektowanych ulic, które stymulują ruch pieszy i rowerowy, np. w Kopenhadze. Bardzo polecam zwiedzenie stolicy Danii. Doświadczenia przekształcenia amerykańskich miast są bardzo podobne – np. w Nowym Jorku. Kluczem jest to, aby ulice nie tylko traktować jako arterie samochodowe, lecz także jako ważne wnętrza urbanistyczne.  Zresztą również w Warszawie widać już znaczne zmiany w tym zakresie, to bardzo dobra tendencja, która rozwinęła się m.in. dzięki ruchom miejskim czy licznym konferencjom poświęconym temu tematowi. Bez przyjaznych przestrzeni publicznych nie ma przyjaznego miasta.

 W jaki sposób projektanci mogą wspomagać społeczności we wpływaniu na kształt środowiska zbudowanego? 

Najlepiej wspomagać wspólnymi warsztatami projektowymi np. typu charrette. Te profesjonalne warsztaty urbanistyczne zostały zainicjowane w Stanach Zjednoczonych przez słynne biuro Duany Plater-Zyberk. Prowadzone są tam dziś specjalne szkolenia dla koordynatorów takich warsztatów, ze względu na fakt, że wiele innych, wcześniejszych prób partycypacji społecznej zakończyło się porażką. Sam termin charrette został przejęty z tradycji francuskich akademii sztuk pięknych, gdzie pod koniec XIX wieku określał małe wózki używane przez asystentów do zbierania rysunków na egzaminach, co odzwierciedlało intensywność prac na warsztatach. Zazwyczaj trwają one od 3 do 8 dni w lokalizacji projektu. Mają na celu stworzenie właściwej platformy do dyskusji i współpracy wszystkich  zainteresowanych stron, a więc lokalnych władz, społeczności, inwestorów i właścicieli terenu. Jednocześnie wielodyscyplinarny zespół podczas codziennych spotkań i prezentacji opracowuje rozwiązania  projektowe, których podsumowaniem jest klarowna koncepcja. Warsztaty charrette wymagają zmierzenia się z wieloma złożonymi zagadnieniami, merytorycznego przygotowania, ścisłego utrzymania wyznaczonych terminów oraz posiadania odpowiedniego know-how. Nasza pracownia wprowadziła tę metodę w Belgii oraz w Polsce. Zaplanowano według niej m.in. nową dzielnicę Siewierz-Jeziorna, restrukturyzację dzielnicy Gdynia Zachód czy terenów inwestycyjnych PKP w Gnieźnie, a w Warszawie uzgodniono wizję rozwoju Pola Mokotowskiego, placu Powstańców  Warszawy czy ostatnio obszaru przy ul. Szwedzkiej w ramach projektu „Osiedla Warszawy”. 

Czy łatwo wypracować wspólną wizję z ludźmi? W Polsce doświadczenie konsultacji nauczyło nas skojarzeń z koszmarem, bo niestety każdy walczy tylko o swoje.
Nie musi tak być. Widzę duży potencjał w konsultacjach, jeśli dobrze się je przeprowadzi, a ich cele są jasno określone. Stronę społeczną trzeba uwzględnić w odpowiednim momencie i we właściwy sposób. Przewidziana obecnie w ustawie forma konsultacji raczej nie wystarczy. Wydaje się, że pozwala na skonsultowanie poszczególnych interesów, a nie tego, jak dana dzielnica czy obszar ma się rozwijać całościowo, z uwzględnieniem wszystkich aspektów środowiskowych, rynkowych i finansowych. 

Czy polskie warunki sprzyjają realizacji zasad Karty Nowej Urbanistyki? Co powinno się usprawnić?
Trudno mi się wypowiedzieć na temat potrzebnych systemowych zmian w Polsce. Jeśli mówimy o warunkach prawno-planistycznych, to one nie zabraniają realizacji tych zasad. Jednak także nie ułatwiają ich z racji wielu znanych wszystkim sprzeczności, braku spójności, czy niepewności w obecnym systemie planowania, a ustawa o planowaniu wymaga aktualizacji. W naszej pracy, po uzgodnieniu z interesariuszami konkretnej wizji rozwoju, opracowujemy tzw. masterplan koordynacyjny, który pozwala na skoordynowanie złożonego procesu przygotowania terenu do inwestycji (ang. land development). Zawiera on również, na podstawie wypracowanej wizji, całościowe wnioski do odpowiednich czy potrzebnych zmian w dokumentach planistycznych. Miasta wciąż się rozwijają, zmieniają się założenia i sztuka polega na tym, aby aktualizować plany z uwzględnieniem realnych potrzeb, kosztów i zysków oraz możliwości realizacji.
Jak wprowadzić w życie postulaty wpasowania się w lokalną historię, klimat, tradycję budowlaną i otoczenie w sposób nowoczesny?

 Nie ma tu większych ograniczeń, jak dla mnie wymaga to tylko pewnej wrażliwości w projektowaniu budynków, tak aby wzmacniać daną urbanistykę, tożsamość miejsca. Można to zrobić w sposób nowoczesny. Myślę, że szukanie genius loci czy też wpisanie się w dane środowisko miejskie jest oczywistym zadaniem każdego architekta i kulturotwórcy. Lokalność to także budowanie uwzględniające klimat i wszyscy chyba dostrzegają, że nie można tego lekceważyć. Inaczej projektuje się obiekty na Florydzie, a inaczej w Skandynawii. Różnice w budowaniu wynikają też z dostępności materiałów na poszczególnych obszarach czy z zachowanego rzemiosła. Warto, aby ono przetrwało, bo jest częścią piękna, a z pewnością może mieć też nowoczesne zastosowanie w architekturze. Nasz zawód wyraża się zarówno w twórczym rozwinięciu, jak i w utrzymaniu lokalnych tradycji. 

Wydaje się, że pod względem stylu i sposobu budowania myślenie o Nowej Urbanistyce jest dość stereotypowe. Czy Nowa Urbanistyka preferuje jakieś konkretne z nich?

 We wspomnianym projekcie Seaside, w kodzie architektonicznym zostały określone dopuszczalne materiały, sposób konstrukcji oraz proporcje. I dzięki wymaganiom konstrukcyjnym przetrwał on już niejedno przejście huraganu z Zatoki Meksykańskiej. Można tu znaleźć całą gamę stylów architektonicznych – od najbardziej tradycyjnych, lokalnych do najbardziej awangardowych: dekonstruktywizmu czy modernizmu, ale wszystkie one stosują się do tego samego kodu. Każdy budynek jest inny, jednak wszystko do siebie pasuje. Widać tu siłę podejścia, które pozwala na uwzględnienie różnych charakterów, a jednocześnie „wciela” Nową Urbanistykę, gwarantującą jakość przestrzeni. W tej koncepcji nie chodzi o styl, lecz o odpowiednią jakość i funkcjonalność, zarówno przestrzeni publicznych, jak i miejskiej architektury w procesie planowania oraz budowania miast o zrównoważonej urbanistyce. Chyba wszystkim na tym zależy.

Maciej Mycielski
Maciej Mycielski

architekt-urbanista, wieloletni współpracownik Duany Plater-Zyberk & Co, od 2004 roku prowadzi pracownię Mycielski Architecture & Urbanism (MAU) w Warszawie

TAGI

reklama

Warto przeczytać