Facebook

Przemija postać gór

Z:A 79

KATEGORIA: Temat wydania

Nie ulega wątpliwości, że główną cechą fenomenu krajobrazu jest jego zmienność. Podlega on nieustanym procesom przyrodniczym, przekształca go działalność człowieka, a to wszystko w różnych rytmach. Są więc zmiany powolne, długie i te nagłe, skokowe, wszystkie jednak w gruncie rzeczy – nieodwracalne.

Tytuł dawno już wydanego zbioru esejów Jacka Woźniakowskiego o obrazie gór w sztuce nosi nazwę „Góry niewzruszone”. Czy rzeczywiście góry pozostają niewzruszone”? Czy jest to teza do obrony? Odpowiedź zależy od naszej definicji. Należy jednak założyć, parafrazując Heraklita, że „nie można wejść dwa razy do tego samego krajobrazu”.

Przytłaczająca większość zmian w przestrzeni gór nie jest efektem celowych, świadomych działań – nie jest projektowana. To raczej wynik projektów gospodarczych, zmian legislacyjnych, pochodna mniej lub bardziej obiektywnych trendów. Ba, zmienia się także estetyka przestrzeni, czyli wyobrażenia o widokach idealnych czy pożądanych, co ma swoje przełożenie na politykę ochrony czy kształtowania krajobrazu. Jedno jest pewne: świadome działania w tym zakresie nie mogą być utożsamiane z urbanistyczną czy architektoniczną praktyką.

Pracując nad audytem krajobrazowym Małopolski, próbuję zidentyfikować i opisać przemiany krajobrazu tutejszych gór: Tatr, Pienin, Gorców, całego pasma Beskidów – od Beskidu Makowskiego po Beskid Niski, podgórskich krain: Orawy, Podhala i Spiszu , wreszcie Pogórzy, gdzie niejednokrotnie nachylenia stoków, względne wysokości i rodzaje roślinności (np. obszar ciężkowicko-rożnowski) stwarzają obraz zupełnie górskiego krajobrazu. Owe przekształcenia można przedstawić za pomocą czterech modeli: stabilizacji, dewastacji, rewitalizacji (melioracji) i wreszcie kreacji krajobrazów nowych.

Nowa architektura w starych strukturach, domy dla powodzian w Lanckoronie fot. archiwum Janusza Sepioła / zespół ds. audytu UMWM

Mozaika form

Krajobrazy stabilne to obszary zdominowane przez takie elementy, dzięki którym rozpoznajemy je, postrzegamy jako „swojskie” czy „charakterystyczne”, można by rzec – budujące tożsamość lub wręcz – utwierdzające stereotyp. W wypadku gór Małopolski tymi motywami są pokrywające całe pasma lasy mieszane, beskidzka mozaika lasów i pół, tradycyjne rozłogi pól, szerokie, kamieniste koryta rzek, tradycyjne formy rolnictwa (wypasy owiec, stogi siana), drewniane kościoły i cerkwie w kępach starodrzewia czy kapliczki ujęte wyniosłymi drzewami.

Drugą, najliczniejszą, grupę krajobrazów zdominowały elementy oznaczające zmianę, a w zasadzie degradację, krajobrazu. Katalog tych czynników jest dość oczywisty i niestety szeroki. To przede wszystkim rozpraszanie zabudowy, które na niektórych obszarach górskich, a zwłaszcza Pogórzy, przyjęło rozmiary klęskowe. I nic nie zapowiada zahamowania owego procesu; w Małopolsce na terenach wiejskich buduje się od 5 do 10 tys. domów rocznie, a warto wspomnieć, że od wstąpienia Polski do UE sieć utwardzonych dróg lokalnych uległa właściwie podwojeniu (przybyło 5 tys. km), co oznacza zupełnie nową „perforację” krajobrazu i radykalne zwiększenie potencjalnych obszarów do zabudowy. Drugi znamienny czynnik zmian to „schodzenie” rolnictwa z gór. Dość trudno jest uchwycić to zjawisko ilościowo, ale chodzi o tysiące hektarów, które podlegają odłogowaniu, zakrzaczaniu, tzw. dzikiej sukcesji leśnej i stopniowemu zalesianiu, na początku drzewami określanymi jako chwast leśny. Zupełnie wyjątkowy charakter ma rozwój lasów i w ogóle dzikiej przyrody w Beskidzie Niskim, gdzie w wyniku pacyfikacyjnej akcji „Wisła” zlikwidowano nieomal wszystkie wsie.

Zanikają również tradycyjne formy rolnictwa – coraz mniej jest terenów wypasów owiec, a kopy siana zastępują wielkie bele z białej folii. Górski krajobraz dewastują agresywne formy ogrodzeń działek, często z betonowych prefabrykatów, chaos i związany z tym nadmiar sieci energetycznych. Przykrywa go też – jak w całej Polsce – liszaj reklamy zewnętrznej zarówno wielkopowierzchniowej, jak i tej mniejszej, pokrywającej płoty i budynki.

Atak przemysłu czasu wolnego, polana szczytowa Jaworzyny Krynickiej fot. archiwum Janusza Sepioła / zespół ds. audytu UMWM

Nowym zjawiskiem jest wyraźne przyspieszenie eksploatacji lasów, zwłaszcza prywatnych, w Małopolsce dość licznych. To swoisty paradoks – powierzchnia zalesiona rośnie, ale jej jakość, zasobność gwałtownie się obniża. Można też śmiało mówić o powstawaniu nowych krajobrazów. W obszarach górskich związane są one z przemysłem turystycznym: od całych wiosek i kompleksów turystycznych poprzez pojedyncze inwestycje aż do coraz liczniejszych wież widokowych. Efekty są różne, niestety najczęściej negatywne. Wielkość inwestycji jest przeskalowana (jak np. w Białce Tatrzańskiej) albo są one zupełnie chaotyczne (m.in. na szczycie Jaworzyny Krynickiej).

Krajobraz płynny

Aby obraz ten nie był zbyt pesymistyczny, trzeba wspomnieć o inwestycjach, które poprawiają stan krajobrazu. Chodzi przede wszystkim o działania podejmowane w ramach programów rewitalizacji małych miast albo uzdrowisk (np. Szczawnica), a także odnowy wsi. Charakter masowy mają renowacje drewnianych kościołów i ich otoczenia oraz finansowana przez samorząd regionalny wielka akcja odnowy kapliczek i przydrożnych krzyży.

 Nową jakość w krajobrazie wsi wprowadziła moda na urządzanie przedogródków i w ogóle troska o ogrody przydomowe. Zdarzają się także przykłady przemian w większej skali – to zakładanie winnic (raczej na obszarze podgórzy, to już ponad 100 obiektów), nowoczesnych form sadów (Sądeczczyzna i Limanowszczyzna) oraz farm bydła w Beskidzie Niskim. Są także przykłady – fakt, że rzadkie – nowej ambitnej architektury w małych miejscowościach, do których należą domy dla powodzian w Lanckoronie.

Rozproszenie zabudowy na terenie Wiśnicko-Lipnickiego Parku Krajobrazowego fot. archiwum Janusza Sepioła / zespół ds. audytu UMWM

Na pewno obszary górskie Małopolski to nie krajobrazy „zamrożone”, choć takie istnieją i wymagają ochrony. Największą część stanowią krajobrazy „płynne”, w których występują zarówno czynniki pozytywne, jak i dewastujące, widoki wsi postrolniczej, hybrydowej, urbanizującej się, ale i orientującej się coraz silniej na turystykę. Rozumna polityka wiele z nich jest w stanie utrzymać jako krajobrazy harmonijne. Jest też trzecia, najbardziej zauważalna, grupa krajobrazów „w stanie wrzenia” – na obszarach górskich to głównie tereny przemysłu czasu wolnego. Rosną one spontanicznie, ale zdarzają się i komponowane, stąd ich pojawienie się nie zawsze oznacza degradację, ale zawsze jest przedmiotem najbardziej dyskusyjnych i trudnych wyborów. Stawia też największe wyzwania dla projektowania architektonicznego. Jakie to niełatwe, pokazuje rozstrzygnięcie konkursu na schronisko górskie na Lubaniu.Krajobrazy polskich gór są w dużej części objęte ochroną w formie parków krajobrazowych lub obszarów chronionego krajobrazu. Nie są to instrumenty bardzo skuteczne, szczególnie ten drugi pozostaje właściwie fikcyjny. W koncepcji audytu krajobrazowego większość obszarów naszych gór typowana jest do grupy „krajobrazów priorytetowych”. Przyszłość pokaże, czy spowoduje to poprawę ich ochrony i kształtowania.

Jedno nie ulega wątpliwości. Praca nad krajobrazem nie jest odpowiedzialnością konkretnych instytucji czy grup zawodowych. Przestrzeń kształtują architekci, rolnicy, energetycy, drogowcy, leśnicy, prawnicy i wiele innych grup. Ważne, by potrafili ów krajobraz zobaczyć. Jeśli to się uda, reszta przyjdzie sama. Rola ludzi „od przestrzeni” – urbanistów i architektów – pozostaje jednak kluczowa, bo jej kształtowanie to najbardziej wysublimowana forma działania architektonicznego i najbardziej wszechogarniająca postać urbanistyki. Bo choć krajobraz się zmienia i musi się zmieniać, to jednak chcielibyśmy, aby góry w jak najwyższym stopniu pozostały „niewzruszone”.

Janusz Sepioł
Janusz Sepioł

architekt i historyk sztuki; w latach 1981–90 urbanista w Biurze Rozwoju Krakowa, a następnie Architekt Wojewódzki, Marszałek Małopolski, senator RP VII i VIII kadencji, generalny projektant nagradzanych planów, laureat i juror w wielu konkursach; wyróżniony medalem honorowym SARP i Nagrodą im. Regulskiego; współorganizator Biennale Architektury w Krakowie; założyciel Galerii Architektury GAGA, autor wielu tekstów i kilku książek o architekturze

reklama

Warto przeczytać