Facebook

Na styku lądu i wody - Gdańsk

Z:A 79

KATEGORIA: Temat wydania

Zbliżając się od strony morskiej, dostrzegamy zarys miasta charakterystycznego i nie do pomylenia z żadnym innym. Stoczniowo-portowy rys Gdańska to nawarstwiające się od stuleci dziedzictwo kulturowe, którego nieodłącznymi elementami przestrzennymi są: pirsy, magazyny, hale stoczniowe i żurawie.

Gdańsk, już w czasach średniowiecza jeden z najbogatszych portów północnej Europy, swój sukces zawdzięcza położeniu nad Bałtykiem i jednoczesnemu sąsiedztwu ujścia Wisły. Dawniej przeładunek portowy oraz budowa i naprawa statków odbywały się w bezpośredniej bliskości miasta – na obu brzegach Motławy. W miarę rozrastania się miasta funkcje stoczniowe , a wraz z nimi zwiększające się  uciążliwości, zaczęto stopniowo oddalać od śródmieścia. Zagarniano tym samym tereny przybrzeżnych łąk, położone coraz bliżej ujścia Martwej Wisły. Dalsze dzieje tych terenów związane są z bardziej radykalną ingerencją w otaczający krajobraz. 

Panorama terenów dawnej Stoczni Gdańskiej fot. artba_nwh/ Shutterctock.com

Krajobraz poprzemysłowy

Pozostałe w przestrzeni zabudowania i tereny dawnej stoczni - jej budynki, wewnątrzzakładowe ulice, place i inne przestrzenie stały się jej materialnym dziedzictwem[1]. Poza świadectwem historii stanowią wciąż dobrze zachowany przykład krajobrazu poprzemysłowego. Budynki te swoją architekturą i zastosowanymi konstrukcjami opowiadają o przemianach w stylistyce i rozwiązaniach stosowanych w różnych okresach na przestrzeni niespełna dwóch wieków jej działania. Typowe dla tego zespołu jest występowanie dużego zróżnicowania architektonicznego.

Budynki, powstałe w większości w latach 70. XX w., wykorzystują jak się wydaje materiały pochodzące z rozbiórek. Ich wizerunek cechuje pewna przypadkowość i niedopracowanie. Nierzadko brutalne zestawienie z perfekcyjnie wykończonymi fragmentami ścian pochodzących z końca XIX w. powoduje mieszane odczucia u odbiorców. To co może nie odpowiadać gustom estetycznym ogółu, jest już tematem debat ekspertów. Ci zaś w większości skłaniają się za pozostawieniem tej wielowymiarowej jakości, której cezura czasowa odpowiada najistotniejszym aspektom dziedzictwa niematerialnego stoczni.

Tereny stoczniowe przez dziesiątki lat działaności produkcyjnej były zamknięte dla postronnej publiczności. Dawną Stocznię Gdańską cechuje dziś dostępność, gdyż większość jej historycznego terenu stoi otworem dla wszystkich chętnych go poznać. Pomimo prowadzonych sukcesywnie od lat rozbiórek, miejsce to wciąż przemawia swoim postindustrialnym charakterem, nie sposób zatem odmówić mu takich cech, jak wyjątkowość i autentyzm.

Budynek biurowy Kraanspoor, NDSM, proj. OTH Architecten. fot. Anna Orchowska -Smolińska

Zderzenie starego z nowym

Wizja Młodego Miasta, będąca w fazie formowania się koncepcji, zakłada realizację dzielnicy z nowoczesną architekturą i poszanowaniem materialnego dziedzictwa przemysłowego. To połączenie z zasady nie jest niemożliwe, wymaga jednak od inwestorów rozważnego podejścia do zasobów, którymi dysponują. Równie ważne zadanie spoczywa na architektach, od których oczekiwać należy wysokiej kultury projektowej. Natomiast współpracujący z nimi konserwatorzy powinni być szczególnie wyczuleni na specyfikę tego konkretnie zespołu.

Profesor Andrzej Tomaszewski zwraca uwagę na możliwe sposoby postępowania projektowego w sąsiedztwie zabytków, wskazując trzy drogi, jakimi projektant może podążyć[2]. We wszystkich z nich do głosu dochodzi percepcja odbierający zderzenie starego z nowym na zasadach kontrastu. Do wyboru jest konfrontacja nowoczesnych form z historycznymi, która nieumiejętnie przeprowadzona lub niepotrzebnie przejaskrawiona powoduje obniżenie wartości zabytku. Innym sposobem jest zastosowanie neutralnych form, co pomimo, że wywodzi się z teorii konserwatorskiej, obarczone jest ryzykiem bycia nijaką, szybko starzejącą się architekturą. Ostatnim rozwiązaniem może być naśladownictwo otaczających zabytków w zakresie skali, formy i techniki historycznej. Wykorzystanie zasady pastiszu często prowadzi jednak do “produkcji fałszywych zabytków”. Jak wynika z przedstawionego zestawienia żadna z dróg nie jest rozwiązaniem idealnym, należy zatem na wstępie uświadomić sobie złożoność projektowania w otoczeniu obiektów zabytkowych.

Istnieją obawy o zahamowanie rozwoju na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej związane z procedowanym wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miejsce to musi w przyszłości odrodzić się, żyć i rozwijać niezależnie od wagi, jaka jest przypisywana jego zasobom kulturowym. W świadomości ogółu pokutuje konflikt ochrony dziedzictwa z rozwojem. Dziś równie dużym zagrożeniem dla zabytku jest zbyt pieczołowite utrwalanie treści z nim związanych, zakrawające o muzeifikację czy “wypreparowanie” go jak eksponatu, co uniemożliwia właścicielom poddanie obiektu adaptacji i korzystanie z niego na zasadach komercyjnych. Charakter dziedzictwa zaczął się zmieniać, także tego wpisywanego na listę UNESCO. Za wartościowe uznano ogromne zasoby architektury, w tym zabytki techniki. Jak pisze Bogusław Szmygin “w ochronie takich dóbr konieczne jest uwzględnienie okoliczności i celów pozakonserwatorskich – zapewnienie użytkownikom, właścicielom, zarządcom tych dóbr możliwości ich wykorzystania (…) Ochrona konserwatorska staje się więc tylko jednym z wielu zadań, choć oczywiście ogranicza to zakres działań konserwatorskich”[3].

Crane Hotel Faralda, Amsterdam, proj. Sponge Architects fot. Ian Trower

Dobre praktyki

Działania związane z przywracaniem do życia pojedynczych obiektów poprzemysłowych i całych zakładów są obecnie powszechną praktyką na świecie. Realizuje się coraz więcej projektów integrujących w sobie działania rewaloryzacyjne i adaptacyjne przeprowadzane w poszanowaniu walorów kulturowych i z maksymalnym wykorzystaniem zasobów. Mamy też znacznie więcej przykładów odpowiednio wykonywanych zabiegów konserwatorskich na dawnej substancji. Ich wspólną cechą jest możliwie rzeczywiste oddanie użytkownikom obiektu w jego naturalnym stanie i otoczeniu. Wykluczona jest jakakolwiek estetyzacja czy fałszowanie rzeczywistego zużycia lub, co jeszcze bardziej niebezpieczne, przywracanie do pierwotnej formy.

Warte propagowania działania związane z nowymi pomysłami na wykorzystanie terenów postoczniowych mają miejsce w największej stoczni holenderskiej Nederlandsche Dok en Scheepsbouw Maatschappij. Ta rozległa przestrzeń i jej imponujące tło z torami dźwigowymi, halami produkcyjnymi i pochylniami stało się przystanią dla sektora kreatywności. Na terenie pojawiły się liczne inicjatywy artystyczne, festiwale muzyczne i inne wydarzenia kulturalne. Jedną z dawnych hal magazynowych NDSM Loods przekształcono w tzw. Miasto Sztuki (Kunststad). Jest to jedyny w rodzaju zabytek architektury, w którym mieszka około czterystu artystów, projektantów, architektów i scenografów, co daje mu status największego inkubatora artystycznego w Holandii. Wyraziste, otwarte i przestrzenne place stoczniowe oraz nabrzeża są atrakcyjne dla twórczych eksperymentów, innowacyjnych ambicji i alternatywnej przedsiębiorczości. Od ubiegłego roku mieści się tam największe na świecie muzeum sztuki ulicznej Lasloods. Połączenie dziedzictwa przemysłowego z nową aktywnością twórczą stworzyły ciekawą dynamikę.

Inną nową inwestycją na terenach dawnej stoczni NDSM efektywnie wykorzystującą potencjał miejsca jest Mediawharf. Siedziba MTV Networks Nederland wypełniła 5000 metrów kwadratowych dawnej stolarni stoczniowej. Za projekt adaptacji hali odpowiada architekt Max van Aerschot, a wnętrza zaprojektowała pracownia QuA. Wyjściowym założeniem przy rewitalizacji historycznego budynku, w którym znalazły się naszpikowane nowoczesną technologią studia i biura dla różnych stacji oraz wspólna przestrzeń wykorzystywana przez MTV Networks było jak największe poszanowanie oryginalnej architektury budynku.

Pewne elementy dawnej infrastruktury przemysłowej wydają się pozbawione potencjału powtórnego ich wykorzystania. Tak było w wypadku 270-metrowej estakady (Kraanspoor) postawionej na dnie basenu stoczniowego. Ta mająca zaledwie  8,7 m szerokości żelbetowa konstrukcja, która pierwotnie nosiła na sobie ciężar dwóch operujących żurawi jezdnych posłużyła jako fundament nowoczesnej architektury z nurtu high-tech. Co ważne, projektantom z OTH Architecten przyświecało nie tylko zachowanie tego interesującego postindustrialnego elementu z 1952 roku, lecz również brali pod uwagę idee zrównoważonego rozwoju. Nowy obiekt eksponuje historyczną podstawę, gdyż jest uniesiony 3 metry powyżej imponującego betonowego kolosa, stykając się z nim jedynie smukłymi stalowymi podporami. Struktura zewnętrzna betonu u podstawy nowego budynku poddana została jedynie niezbędnym zabiegom konserwatorskim, całkowicie uwidaczniając naturalne dla niej ślady użytkowania.

Ciekawostką może być wykonana w 2013 roku adaptacja żurawia stoczniowego o nazwie Hensen Kraan 13 na luksusowy aparthotel (Crane Hotel Faralda). W jego wnętrzach z powodzeniem zaprojektowano trzy apartamenty hotelowe i studio telewizyjne. Realizacje w dawnej amsterdamskiej stoczni NDSM są jednym z wielu pozytywnych przykładów, które możemy obserwować na terenach opuszczonych przez przemysł stoczniowy lub funkcje portowe.

Stare Miasto w Gdańsku fot. Jurand38 / Shutterstock.com

Szanse i zagrożenia dla stoczni w Gdańsku

Jednym z założeń jest maksymalne, wielowymiarowe wykorzystanie potencjału historycznego tego krajobrazu, także za pomocą subtelnych świadków i reliktów związanych z dawną działalnością tego terenu. Immanentnym elementem dawnej Stoczni Gdańskiej jest system przestrzeni pomiędzy budynkami, w tym stoczniowe ciągi technologiczne, uliczki, przejścia, połączenia, estakady, tory wewnętrznej kolei i podtorza urządzeń jezdnych (np. żurawie czy suwnice) oraz innych elementów całej skomplikowanej morfologii byłego zakładu przemysłowego. Trudno rozdzielić budynek od jego otoczenia, gdyż jedno i drugie decyduje o spójnym przekazie. Pułapką może w tym wypadku być wyizolowanie obiektu historycznego od jego naturalnego kontekstu. Podobnie dzieje się z urządzeniami dawniej pracującymi w zakładach przemysłowych. Traktuje się je jak obiekty i poddaje zabiegom ekspozycyjnym pozbawiając przy tym naturalnych im cech. Przykładem tego mogą być portowe czy stoczniowe żurawie na trwałe przytwierdzane do obcych sobie lokalizacji. Co gorsza pozbawia się je podtorzy przekłamując ich pierwotna funkcjonalność. Działania takie mogą powodować efekt stojących na postumentach muzealnych eksponatów.

Obserwujemy też tendencję postrzegania terenów poprzemysłowych sąsiadujących ze śródmieściami ich rezerw terenowych, na których możliwe są realizacje programów inwestycyjnych (podobnie jak w innych częściach miasta). Nie inaczej myśli się o terenach postoczniowych w Gdańsku. Urzędnicy z gdańskiego magistratu mieli w 2018 roku w planach wykonanie całkowicie nowego zagospodarowania nabrzeży w najstarszej części stoczni. Projekt zakładał wykonanie “stoczniowych bulwarów” z nabrzeżem pokrytym nową nawierzchnią i zabezpieczonym ciągiem chromowanych barierek, a także wyposażony w estetyczne ławeczki i kwiatony. Nie uzyskał jednak finansowania ministerialnego. Warto zastanowić się czy miejsce chętnie odwiedzane dla poczucia łączności z autentycznym charakterem dawnej stoczni byłoby po takiej transformacji równie atrakcyjne i prawdziwe.

Na wyjątkowość zasobu kulturowego dawnej Stoczni Gdańskiej składają się różne wartości i czynniki działające na siebie wzajemnie w sposób synergiczny. Obok treści historycznych, związanych z samym zakładem przemysłowym, znajdują się te dotyczące strajków robotniczych i przemian ustrojowych. Dodatkowo, specyfiką krajobrazu przemysłowego, w rozumieniu zabudowy i zagospodarowania, jest pewna „warstwowość”, a dla obserwatora z zewnątrz czasem niezrozumiałe zagęszczenie i chaotyczność. W rzeczywistości są one wynikiem dostosowywania struktury przestrzennej i modyfikacji ciągów technologicznych do nowych potrzeb. Można zatem powiedzieć, że układ ten rozważnie wpisuje nowe potrzeby eksploatacyjne w zastaną przestrzeń.

A co z przyszłością tego terenu? Bliższe poznanie zespołu dysponującego całym wachlarzem zasobów, wartości, atutów i symboliki karze postawić sobie szereg pytań o sposoby dalszego postępowania. Jak poprowadzić proces planowanych na tym terenie inwestycji i jak zarządzać dziedzictwem stoczni, by miejsce to dalej żyło? Czy możliwy jest rozwój tego terenu symbiotycznie powiązany z jego ochroną? Jak uszlachetnić jego dziedzictwo, nie redefiniując cennego przekazu? Czy możliwe jest przekształcenie tego terenu zapewniające jego dostępność i przystępność dla wszystkich? Jak sprawić, by dzielnica ta wciąż mówiła o sobie jako o dawnej stoczni, nie będąc sztucznym tworem dla elit? Na te i wiele innych pytań szukamy wciąż odpowiedzi.

 

 


[1] Zasoby dziedzictwa kulturowego dawnej Stoczni Gdańskiej były przedmiotem opracowań szczegółowych m.in. w następujących badaniach przeprowadzonych na zlecenie Europejskiego Centrum Solidarności i Narodowego Instytutu Dziedzictwa: EWIDENCJA OBIEKTÓW DAWNEJ STOCZNI GDAŃSKIEJ, Anna Orchowska-Smolińska, Andrzej Dietrich, Arkadiusz Woźniakowski, Gdańsk 2014; Wytyczne konserwatorskie dla terenu Stoczni Gdańskiej, Anna Orchowska-Smolińska, Arkadiusz Woźniakowski, Gdańsk 2018; Ekspertyza określająca dopuszczalny zakres ingerencji inwestycyjnej na terenie zespołu zabytkowego dawnej Stoczni Gdańskiej, w kontekście zachowania krajobrazu kulturowego oraz ochrony wartości dziedzictwa materialnego i niematerialnego tego obszaru, miejsca proponowanego do opisu na Listę Światowego Dziedzictwa, Anna Orchowska-Smolińska, Arkadiusz Woźniakowski, Gdańsk 2019.

[2] Andrzej Tomaszewski, Konserwacja pomiędzy estetyka” a autentyzmem, w: Ku nowej filozofii dziedzictwa, Kraków 2012, s. 119-120.

[3] Bogusław Szmygin, ŚWIATOWE DZIEDZICTWO KULTURY UNESCO – charakterystyka, metodologia, zarządzanie, Warszawa-Lublin 2016, s. 55.

Anna Orchowska - Smolińska
Anna Orchowska - Smolińska

architekt, adiunkt w Katedrze Historii, Teorii Architektury i Konserwacji Zabytków WAPG; jej profil naukowy to badania i wyznaczanie ram ochrony obiektów i zespołów poprzemysłowych, ze szczególnym uwzględnieniem portów i stoczni, a także architektury modernizmu

reklama

Warto przeczytać