Facebook

Miasto w szczegółach

Z:A 83

KATEGORIA: Temat wydania

Codzienne życie miasta rozgrywa się na ulicach, placach i skwerach. O komforcie użytkowania tych przestrzeni decydują zarówno ogólne założenia kompozycyjne oraz funkcjonalne, jak i dobrane materiały, detale, wykończenia i zieleń.

Nie da się mieszkać w mieście, nie korzystając z ulic i placów – są to miejsca tzw. pierwszego kontaktu. To również znaczący element przestrzeni miejskiej choćby pod względem powierzchni. Statystyki przygotowywane dla Warszawy pokazały, że ponad 67% terenów stolicy to obszary aktywne przyrodniczo, a prawie 1/5 to drogi (17%) lub tereny, które pełnią funkcje publiczne (4%)1. O przestrzeniach publicznych można zatem powiedzieć, że są wszechobecne oraz powszechne w mieście. Jednak zwłaszcza w przypadku ulic ich ranga, położenie oraz forma w dużej mierze warunkują, czy są one postrzegane jako ważne miejsce społecznych interakcji, czy tylko jako przestrzeń tranzytu. Dlatego ulice – chyba że mowa o bulwarach czy coraz bardziej popularnych woonerfach, zwanych też miejskimi podwórcami – niezwykle rzadko bywają doceniane w konkursach na najlepsze realizacje w kategorii „przestrzeń publiczna”. Architekt bądź architektka podejmujący się projektowania przestrzeni publicznej muszą zatem stworzyć projekt, który z jednej strony będzie cechował się wielofunkcyjnością oraz uniwersalnością, z drugiej – indywidualnym charakterem. Zadanie utrudnia fakt, że wiele z tych miejsc jest postrzegana jako przestrzenie czysto użytkowe, stanowiące część miejskiej infrastruktury, a ich projektowanie często zostało oddane branżystom, przede wszystkim inżynierom drogowym, bez udziału architektów. Ostatniowidać jednak wzrost znaczenia tego rodzaju projektów oraz próby realizowania ich w interdyscyplinarnych zespołach, w których skład coraz częściej wchodzą również kluczowi dla jakości projektu architekci krajobrazu.

Strefa aktywności w Chorzowie, proj. SLAS Architekci, fot. Michał Kopaniszyn

OD OGÓŁU DO SZCZEGÓŁU                                         

Holistyczne spojrzenie na przestrzenie publiczne jest kluczowe, ponieważ wynika bezpośrednio z ich charakteru i determinuje sposób, w jaki należy je projektować. Plac czy ulica to zaledwie fragment miasta składającego się także z innych elementów, na które projektant nie ma wpływu. Mowa przede wszystkim o „ścianach” miejskich wnętrz, czyli fasadach budynków. To, co leży w gestii projektanta, to „podłoga”, mała architektura, materiały, detale, infrastruktura, w tym przede wszystkim oświetlenie i zieleń. Nie wszystkie z nich mogą jednak być dobierane swobodnie. Projektując ulicę czy plac, tworzy się fragment większej sieci przestrzeni – nie jest to tylko „meblowanie”, ale tworzenie miejskiego krajobrazu. Dobierając posadzkę placu lub bulwaru, architekt w znaczny sposób wpływa na to, jak to miejsce będzie widziane przez odwiedzających i jak wkomponuje się jako przedpole z miejskimi widokami. Plac to nie tylko sekwencja statycznych obrazów, ale przestrzeń postrzegana też dynamicznie przez przemieszczające się osoby (pomocą w zrozumieniu tej idei może być znana książka Otwarty krajobraz autorstwa Gordona Cullena). Dobór faktury oraz gabarytu posadzki jest niezwykle istotny ze względu na różne perspektywy – od całościowej weduty, po codzienny punkt widzenia przechodnia. Ograniczeniem jest inwencja projektanta i budżet projektu, który zwykle pozwala na większą dowolność tylko w przypadku wyjątkowych przestrzeni publicznych.

Woonerf, ul. Abrahama w Gdyni, proj. A2P2 architecture & planning i NANU Architektura, fot. A2P2 architecture & planning.

TRWAŁOŚĆ I WALORY UŻYTKOWE

Równie istotnym aspektem jak dobór materiału jest spełnienie wymagań związanych z jego trwałością, a także bezpieczeństwem użytkowania. Projektowane wykończenia muszą spełniać wytyczne związane z wytrzymałością na obciążenia. O ile w przypadku ulic są one oczywiste, to przy projektowaniu placu czy skweru należy zastanowić się, czy w ramach ich użytkowania może wystąpić potrzeba wprowadzania cięższego sprzętu, np. w związku z imprezami miejskimi. Niejedna fontanna posadzkowa ucierpiała pod kołami ciężarówki. Istotne tu są nie tylko parametry wytrzymałościowe nawierzchni, ale przede wszystkim podbudowy. Biorąc pod uwagę, jak powszechne jest parkowanie na chodnikach, należy albo zaplanować tam mocniejszą podbudowę i bardziej wytrzymały materiał nawierzchni, albo słupki. W przypadku placów kluczowe jest egzekwowanie ograniczeń wjazdu ciężkich pojazdów – zasadę tę wprowadzono kilka lat temu m.in. w Krakowie, gdzie samochody dostawcze niszczyły nawierzchnię. W polskich warunkach klimatycznych wyzwaniem jest także odprowadzanie wody i zapobieganie skutkom przemarzania, które potrafi zniszczyć zewnętrzną powierzchnię nie tylko betonowych kostek, ale również nieodpowiednio dobranego kamienia o zbyt dużej nasiąkliwości. W trudnych warunkach pogodowych dobrze sprawdza się asfalt, jest jednak rzadko stosowany jako nawierzchnia do chodzenia. Wynika to z jednoznacznych skojarzeń z jezdnią, a także z faktu, że – w przypadku awarii sieci biegnących pod pieszymi traktami – łatwiej jest rozebrać i ponownie ułożyć kostkę lub płyty chodnikowe.

     Przy doborze materiału nawierzchni koniecznie należy myśleć nie tylko o jego walorach użytkowych i estetycznych, ale również o tym, czy dany produkt będzie nadal dostępny, gdy potrzebna okaże się przebudowa lub rozbudowa danej przestrzeni. To także kwestia związana z trwałością. Nie przypadkiem praktycznie każdy większy producent kostki betonowej ma własne wzory i wymiary – chodzi o to, aby uniknąć możliwości dowolnej wymiany produktów na etapie realizacji. Wskazuje to na znaczną przewagę kamienia, ponieważ, jak określa to Bartosz Zimny, projektant wielu łódzkich przestrzeni publicznych, w przeciwieństwie do betonowej galanterii kamień można „docinać jak kostkę masła” Gdy potrzebne będą nowe elementy, zawsze można je zamówić. Dzięki temu zachowana jest wizualna oraz użytkowa spójność projektu, a rozwój inwestycji można zaplanować na lata.

Strefa przyjazna pieszym, proj. A2P2 architecture & planning i NANU Architektura, fot. A2P2 architecture & planning

DOSTĘPNOŚĆ

Kwestie związane z dostępnością zapewnianą przez projektowanie uniwersalne jeszcze kilka lat temu bywały ignorowane, jednak nowe przepisy i coraz wyższa świadomość w tym zakresie już na to nie pozwalają. Termin „projektowanie uniwersalne” zakłada zapewnienie swobodnego oraz równego dostępu dla możliwie szerokiej grupy użytkowników. Chociaż zwykle odnosi się go do osób z niepełnosprawnościami, w tym zwłaszcza z ograniczoną mobilnością, wiąże się on także z innymi szczególnymi potrzebami, w tym w zakresie percepcji. Dlatego przestrzenie publiczne powinny być projektowane tak, by zapewnić intuicyjne użytkowanie. Zasady te zapisane są nie tylko w warunkach technicznych, ale i w lokalnych standardach, ustalanych przez samorządy.

     Podstawowe wymogi dostępności dotyczą przede wszystkim geometrii – spadków i kątów nachylenia, unikania progów oraz schodków. Oczywistym aspektem jest stosowanie ścieżek dotykowych dla osób niewidomych i niedowidzących oraz taki dobór kolorystyki i faktur, aby bezpiecznie prowadziły ciągami pieszymi i nie powodowały utraty orientacji. Katalogi gotowych produktów umożliwiających taką nawigację obejmują liczne przykłady fakturowanych betonowych płyt czy stalowych guzów montowanych w kamieniu, ale podobną rolę spełni np. pas z łupanego granitu, wyróżniający się dotykowo od gładkich płyt chodnikowych. Różnice wysokości można oznaczyć kontrastowym materiałem, balustradą lub np. donicą.

     Pewne wymagania związane z dostępnością bywają niespójne z tymi dotyczącymi np. trwałości. Przykładem może być pozorny drobiazg, jaki stanowią fazowane brzegi betonowej kostki. Producenci zwykle proponują ich wykonanie ze względu na to, że ostro zakończone krawędzie po pewnym czasie mogą zacząć się kruszyć. Taka nawierzchnia nie jest jednak wystarczająco równa dla osób z niepełnosprawnościami oraz szczególnymi potrzebami. Dlatego dobierając materiały, należy uważnie przestudiować kontekst, a w podjęciu ostatecznej decyzji mogą pomóc coraz bardziej powszechne miejskie referaty zajmujące się zagadnieniami dostępności. Jednym z pierwszych w Polsce był gdyński Wydział Dostępności, z którym należy uzgadniać projekty przestrzeni publicznych.

     Wymagania dotyczące dostępności w pewnym stopniu mogą ograniczać twórczą swobodę projektantów. Szczegółowe wytyczne odnośnie wymiarów pochylni, zabezpieczenia różnic wysokości czy konieczność oznakowania dotykowego utrudniają tworzenie minimalistycznych projektów, gdzie subtelne linie posadzek łagodnie się przenikają, dominuje jeden materiał, a zamiast ławek z oparciami zaproponowane są siedziska wkomponowane w całość. To, co doskonale wygląda na zdjęciach w architektonicznych magazynach, nie zawsze będzie wygodne i bezpieczne dla użytkowników. Ponadto wyjściowy katalog materiałów wykończeniowych czy miejskich mebli może być już opracowany i wskazany przez zamawiającego. Na tym jednak polega kunszt projektanta, aby ograniczenia przekuć w rozwiązania, które są atrakcyjne i dopasowane do lokalnego kontekstu.

     Utrudnienia mogą również pojawić się m.in. tam, gdzie wytyczne konserwatorskie przewidują używanie wyłącznie naturalnych, szlachetnych materiałów. Wówczas zamiast standardowych żółtych, widocznych z daleka płytek fakturowych należy użyć kamienia, wykończonego w sposób odróżniający się wizualnie i dotykowo od pozostałej nawierzchni. Z kolei aby ułatwić przemieszczanie się po tzw. kocich łbach, można lokalnie zeszlifować ich górną powierzchnię, uzyskując bardziej wyrównane przejście, albo wprowadzić pas z innego, równego kamienia. Takie pasy nazywa się czasem żartobliwie „szpilkostradami”, lecz korzystają z nich chętnie nie tylko osoby na wysokich obcasach, ale i używające wózków dziecięcych lub inwalidzkich oraz rowerów. Zakres możliwych rozwiązań koniecznie należy uzgodnić ze służbami konserwatorskimi.

     Kwestia projektowania instrukcji orientacji w terenie i intuicyjnego oraz świadomego korzystania z przestrzeni jest przedmiotem działań specjalistów od tzw. wayfindingu, zwykle grafików i specjalistów od wzornictwa, którzy wzbogacają przestrzeń o warstwę dodatkowych informacji graficznych. Proces ten może także dotyczyć działań krajobrazowych, np. wyróżnienia ważnych elementów placu czy organizacji ciągów ruchu pieszego, wyznaczania ścieżek przemieszczania się oraz oznakowania przestrzeni. Rozwiązania mogą być różne, np. linie i znaki wzdłuż najczęściej uczęszczanych tras. Jednym ze światowych prototypów tego typu oznakowania był londyński system „Czytelny Londyn” z 2018 roku. Dziś duże miasta najczęściej mają własne normy i standardy w tym zakresie. To ważne, aby dodatkowe informacje opierały się na zrozumiałych dla wszystkich piktogramach oraz symbolach. Wówczas osoby nieumiejące czytać (np. dzieci) lub nieznające obowiązującego w danym kraju języka mogą także odszyfrować te oznaczenia.

     Dostępność łączy się też z oświetleniem. Dobór natężenia światła jest związany z hierarchią użytkowania przestrzeni. Stosowanie wyłącznie norm dla projektowania dróg sprawia, że np. jezdnia i przejścia dla pieszych są lepiej doświetlone niż chodniki. Tam, gdzie witryny sklepów czy podświetlone reklamy wyrównują tę różnicę, nie ma problemu, jednak w przypadku przestrzeni współdzielonych albo tam, gdzie piesi czują się mało bezpiecznie, odpowiednie dostosowanie natężeń będzie miało duże znaczenie dla komfortu użytkowania. Należy jednak pamiętać o unikaniu zanieczyszczenia światłem i odpowiednim doborze opraw oświetleniowych, które ograniczają to zjawisko.

Wspólny dziedziniec w Poznaniu, proj. Paweł Grobelny, fot. Dawid Majewski

MAŁA ARCHITEKTURA

Oprócz aranżacji miejsca służącego do wygodnego siedzenia – ergonomicznego, z oparciami i podłokietnikami ułatwiającymi wstawanie, w miejskiej przestrzeni istotne są także miejsca do spontanicznego przysiadania, np. murki lub barierki. Do klasycznego zestawu należą siedziska różnego typu – ławki, przysiadaki czy, coraz popularniejsze, miejskie leżanki. Przynajmniej część z nich powinna umożliwiać odpoczynek osobom ze specjalnymi potrzebami ruchowymi. Wokół nich należy pozostawić wolną przestrzeń dla wózka inwalidzkiego lub dziecięcego, aby nie blokowały przejścia. Powinny być też one chronione przed nadmiarem słońca. Lokalizacja ławek w mieście często wywołuje opór mieszkańców, którzy wiążą ich obecność z osobami nadużywającymi alkoholu bądź będącymi w kryzysie bezdomności. W rzeczywistości z miejskiej ławki korzystają wszyscy. Zapewnienie społecznego nadzoru i publicznego widoku z reguły pozwala na osiągnięcie poczucia bezpieczeństwa bez konieczności stosowania monitoringu.

     Miejsca odpoczynku w przestrzeni miejskiej nie tylko pobudzają życie społeczne, ich występowanie jest także ściśle powiązane z zapewnieniem dostępności. Ponieważ na rynku oferowanych jest wiele różnych modeli miejskiego umeblowania, publiczni zamawiający starają się, jak najbardziej ujednolicić ich dobór, aby uniknąć niespójności w miejskiej przestrzeni. Standaryzacji nie podlegają wyłącznie elementy wyposażenia, ale także paleta kolorystyczna czy np. wybór elementów miejskich systemów informacji. Wyjątkowe przestrzenie mogą wyłamywać się z tego rygoru (takie zapisy zdarzają się w planach miejscowych), a projektanci mają wówczas szansę na wybór z szerszego katalogu środków wyrazu lub stworzenia rozwiązań indywidualnych.

     Z uwagi na wymóg konkurencyjności wynikający z prawa zamówień w kontekście katalogów istnieją dwie szkoły. Pierwsza polega na podaniu dokładnej specyfikacji dostępnych na rynku produktów bez wskazania producenta, co pozwala na produkcję analogicznych mebli przez inną firmę. Taki katalog ma m.in. Poznań. Z kolei np. Gdańsk dysponuje również projektami indywidualnymi, realizowanymi na zamówienie. Zwykle katalogi przewidują różne typy umeblowania w zależności od kontekstu – inne w dzielnicach historycznych, inne we współczesnych lub np. na terenach zieleni. Mało docenianym detalem w przestrzeni miejskiej są elementy umożliwiające zabawę oraz uprawianie sportu różnym grupom użytkowników, np. skateparki czy, coraz popularniejsze, skwery z urządzeniami dla młodzieży i dorosłych. Ich wyposażenie to często wielofunkcyjne, a także atrakcyjne wizualnie elementy, jak boiska do gry w piłkę czy koszykówkę, tory do jazdy na deskorolce lub BMX-ie, których głównym zadaniem jest ułatwienie aktywności związanych z ruchem na świeżym powietrzu. Doskonałym przykładem tak wyposażonej przestrzeni jest nagradzany wielofunkcyjny skwer w Chorzowie według projektu autorstwa SLAS Architekci. Kolorowe pola o różnych funkcjach i wykończeniu stanowią świetny katalog możliwych rozwiązań, a całe miejsce jest nie tylko niezwykle atrakcyjne użytkowo i wizualnie, ale jego realizacja zmieściła się z bardzo racjonalnym budżecie.

     Planując miejsca dla takich aktywności, dobrze pamiętać o detalach, takich jak punkty zasilania bądź oświetlenia. Warto zainwestować w umiejętne rozmieszczenie, a także zamaskowanie skrzynek elektrycznych, które mogą być zlokalizowane pod ziemią. Ominięcie tego szczegółu może wywołać lawinę kpin pod adresem tzw. bzbwi (Budek z Bardzo Ważnymi Instalacjami), przypadkowo dekorującymi chodniki. Często pomijanym elementem jest też wyposażenie służące utrzymaniu porządku – brak koszy bądź toalet publicznych doprowadzi do zanieczyszczania okolicy.

ZIELEŃ TO NIE TYLKO DRZEWA

Dzięki książce Jana Mencwela hasło „betonoza” jest już rozpoznawane w całej Polsce. Przekaz, wzmocniony internetowymi memami przedstawiającymi rynki oraz place „przed” i „po” modernizacji w ostatnich latach diametralnie przestawił sposób myślenia o zieleni. Nawet przestrzenie, które nigdy nie były zadrzewione, np. z uwagi na tworzenie przedpola ekspozycyjnego dla historycznych obiektów, bywają krytykowane za „betonozę”. Nadmierne utwardzanie powierzchni czy ignorowanie zieleni jest nie tylko passé, ale przede wszystkim – mało rozsądne. Tradycyjnie tereny zielone zawsze stanowiły budulec przestrzeni publicznej – szpalery drzew, kwietniki oraz zieleńce podkreślały kompozycyjne układy i zapewniały odpoczynek. Dzisiaj nie jest to wyłącznie element służący estetyzacji, ale odrębny, żyjący ekosystem, który podlega projektowaniu i wykonuje pracę na rzecz miasta. Oczywiście, na placach można zbudować zacieniające konstrukcje, tylko po co, jeśli tę rolę – oraz wiele innych – mogą spełniać drzewa? Staranny dobór zieleni pozwala na kształtowanie odpowiedniego mikroklimatu – cienia bądź chłodu latem, ochrony przed wiatrem zimą. Drzewa schładzają przestrzeń, np. dzięki uwalnianiu zmagazynowanej wody. Trawniki czy niecki retencyjne mogą zostać wprzęgnięte w prace związane z retencjonowaniem wód opadowych, spowolnieniem spływu oraz ograniczeniem skutków suszy. Ogrody deszczowe można wkomponować w praktycznie każdy projekt krajobrazu, a strategie w zakresie retencjonowania wody opadowej w obrębie działki są wdrażane przez kolejne miasta, m.in. Bydgoszcz i Gdańsk. W ostateczności analogiczną rolę do ogrodów retencyjnych mogą też pełnić podziemne zbiorniki, jednak zieleń niesie dodatkowe korzyści – pozwala ona na oczyszczanie powietrza ze szkodliwych zanieczyszczeń i wyłapywanie mikrocząsteczek.

     Zapomnianym aspektem jest wątek związany ze wsparciem dla rozwoju bioróżnorodności i przyrodnicze urozmaicenie wyjałowionych z zieleni miast. Obecność przyrody jest kluczowa dla redukcji stresu i wzmacniania odporności – potrzeba spacerowania po parkach oraz lasach okazała się szczególnie ważna podczas pandemii. W związku ze zmianami klimatu takich narzędzi przeciwdziałania ich negatywnym skutkom w miastach będzie potrzeba coraz więcej. Z punktu widzenia projektowania zieleni, zwłaszcza nasadzeń drzew, największym wyzwaniem są kolizje z sieciami. Rozwiązaniami mogą być ekranowanie sieci, likwidacja kolizji bądź stosowanie kanałów technologicznych. Częste argumenty związane z koniecznością zachowania dróg pożarowych czy przesłaniania światła przejazdu tych tras mogą być także ominięte dzięki odpowiedniemu doborowi gatunkowemu lub formowaniu zieleni. Nie ma zatem wymówek, aby jej nie stosować. Aby uzupełnić „środowiskowe” wyposażenie, warto także pamiętać o faunie i przemyśleć zasadność zastosowania np. roślin miododajnych, hoteli dla owadów oraz budek dla ptaków.

NAJWAŻNIEJSI SĄ ZAWSZE UŻYTKOWNICY

Dobrze zaprojektowana przestrzeń publiczna jest wynikiem holistycznego myślenia od szczegółu do ogółu. Istotną rolę odgrywa też praca zespołowa i dobra kooperacja branż, która pozwala na odpowiednie zgranie wszystkich komponentów. Najważniejszym celem tej współpracy jest stworzenie miejsc, które będą przyjazne i atrakcyjne dla ludzi, tworząc scenerię dla ich codziennej aktywności. To założenie powinno stanowić punkt wyjścia dla strefowania sposobu użytkowania oraz doboru i rozmieszczenia zieleni oraz umeblowania. Poza kontrolą projektanta pozostaje najważniejszy, choć najmniej przewidywalny element – użytkownicy. Analizy i konsultacje przedprojektowe czy prototypowanie, takie jak działania pod hasłem „Żywej ulicy”, w wielu polskich miastach może pomóc w rozpoznaniu ich potrzeb i ocenie, czy zaproponowane zmiany się sprawdzają. To niełatwe zadanie, ponieważ stanowią oni niezwykle zróżnicowaną grupę, często o przeciwstawnych potrzebach i oczekiwaniach. Dlatego partycypacja w projektowaniu przestrzeni publicznych jest kluczem do sukcesu w ustaleniu ich programu i sposobu zagospodarowania, zwłaszcza gdy planowane są duże zmiany. Tą drogą idą m.in. Łódź, gdzie mieszkańców włączono w projektowanie ulic Starego Polesia, czy Poznań, w którym współpraca z mieszkańcami była elementem procedury konkursowej na projekt rynku na Łazarzu, przeprowadzonej w tzw. formule flamandzkiej.

     Ostatecznym testem dla projektu jest zadowolenie użytkowników. Przy wszystkich ograniczeniach technicznych i projektowych warto pamiętać, że przestrzeń publiczna ma przynosić też zmienność i radość, cieszyć oko „od święta” oraz w zwykły dzień, zimą i latem, w szybkim biegu do celu czy na leniwym spacerze. Kiedy ludzie po prostu chcą w niej być, to znak, że cała mozolna praca projektanta się powiodła. •

1 Raport z planowania Warszawy nr 3 „Jaki krajobraz nas otacza?”, Miejska Pracownia Planowania Strategicznego i Strategii Rozwoju Miasta, Warszawa.

 

Monika Arczyńska
dr Monika Arczyńska

architektka, współzałożycielka pracowni konsultingowo-pro- jektowej A2P2 architecture and planning, wykładowczyni na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej

Łukasz Pancewicz
dr Łukasz Pancewicz

urbanista, współzałożyciel pracowni konsultingowo-projektowej A2P2 architecture and planning, adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, członek TUP i ISOCARP, zajmuje się partycypacją społeczną w planowaniu

reklama

Warto przeczytać