Facebook

Miasto jest nasze

Z:A 76

KATEGORIA: Standardy

Od redakcji: tegoroczną Honorową Nagrodę SARP otrzymał członek naszego samorządu, wiceprzewodniczący Dolnośląskiej Okręgowej Izby Architektów – Zbigniew Maćków. Z tej okazji publikujemy tekst, w którym opisuje on swoje podejście do projektowania i miasta.

Maćków Pracownia Projektowa powstała 25 lat temu. Założyliśmy ją, aby móc realizować to, w co naprawdę wierzymy, realnie wpływać na rzeczywistość i brać odpowiedzialny udział w dyskusji o budowaniu dobrego miasta.

Miejskość

Większość naszych ważnych projektów powstaje we Wrocławiu. To miasto, poprzez swoją bogatą tradycję architektoniczną, wpływa na naszą architekturę zarówno poprzez konkretny kontekst urbanistyczny, jak i kształtowanie naszej świadomości. Problemem naszego pokolenia bywa brak ciągłości w przekazywaniu doświadczenia zawodowego, dlatego to miasto jest naszą szkołą. Architektura Wrocławia, również ta najnowsza, ma swoje unikalne cechy. Są one punktem odniesienia dla  działań pracowni. Duża część tej aktywności to „cerowanie” przestrzeni zaprojektowanych przez naszych poprzedników, a bogata przeszłość tych miejsc stanowi dla nas źródło inspiracji przy poszukiwaniu właściwych rozwiązań.

Projektując budynki, zastanawiamy się, czy człowiek chce jeszcze mieszkać w prawdziwym, gęstym mieście. Czy jest w stanie zaadaptować się do jego fizjologii i podłożyć ją pod obrazy z natury tak mocno zakodowane w podświadomości? Ciepło sodowego światła, rytm opróżniania okolicznych biur, oddech – ten rześki – po spłukaniu stuletniej kostki deszczem i ten nieświeży po popołudniowych korkach. Klaksony, jakaś stłuczka, rozbita nad ranem butelka i sobotni kibole. W zamian – letni festiwal filmowy, śniadania w Mleczarni i spacery w parku. Wszystko w zasięgu.

Historię tych miejskich zmagań jak w soczewce skupia Thespian – typowo wrocławski zestaw problemów do rozwiązania, urbanistyczne „sprzątanie”, charakterystyczne dla miasta, które już kiedyś się odbyło. Nasze zadanie polegało na zbudowaniu styku dwóch, różnych pod względem gabarytu, obszarów zabudowy. Przy uzupełnianiu placu zabiegaliśmy o „nowe otwarcie” wzdłuż, zmieniającej skalę, najważniejszej osi w mieście. Architektonicznie próbowaliśmy skomponować współczesną kamienicę przez zaakcentowanie parteru o podwójnej wysokości z wyraźnie zaznaczoną strefą wejścia i tarasowe kształtowanie bryły budynku, nawiązujące do wysokości gzymsów i kalenic z placu. Podwójna fasada, niwelująca uciążliwości, umożliwia doskonały kontakt z otaczającą obiekt zielenią i żywym miastem. Można go niemalże dotknąć, podejrzeć, posłuchać. Jeśli są dziś jeszcze prawdziwi mieszczanie, to ten dom zrobiliśmy dla nich.

il. Budynek mieszkalno-usługowy Thespian we Wrocławiu, proj. Maćków Pracownia Projektowa, fot. Krzysztof Smyk / Maćków Pracownia Projektowa.

Ciągłość

Cechą charakterystyczną naszej architektury jest budowanie każdego projektu w oparciu o konkretny kontekst przestrzenny, kulturowy, estetyczny i funkcjonalny. Efekt to różnorodność przestrzenna i formalna, którą czysto technicznie można nazwać brakiem stylu. Kształtowanie formy pozostaje w tej sytuacji drugorzędne i jest pochodną innych poszukiwań. Paradoksalnie najtrudniejsze bywa projektowanie w miejscu pozbawionym silnego kontekstu, jak w przypadku Zintegrowanego Węzła Przesiadkowego Wrocław Stadion. Tworzenie w naszym mieście polega zazwyczaj na wypełnianiu jakiegoś przestrzennego ubytku w przebogatej tkance aglomeracji. Jest kontekst, jest się o co zaczepić. Tym razem okazało się nim być niepozorne skrzyżowanie o nietypowej geometrii i... „chaszcze po pachy” – koszmar senny każdego wrocławskiego architekta. Rzeczywiste otoczenie – nowy Stadion Miejski z esplanadą oraz wielopoziomowy węzeł drogowy przy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia – miało powstać dopiero równolegle z naszym obiektem. Program funkcjonalny był bardzo klarowny i niechcący sprowokował nas do odważniejszych poszukiwań formalnych. Gdzieś z tyłu głowy mieliśmy dobre tradycje ekspresyjnych stacji warszawskiej kolejki śródmiejskiej i niedosyt po przegranym konkursie na stadion.

il. Zintegrowany Węzeł Przesiadkowy Wrocław Stadion, proj. Maćków Pracownia Projektowa, fot.  Jakub Certowicz / Maćków Pracownia Projektowa.

W początkowym okresie pracowaliśmy prawie wyłącznie na kartonowych i plastelinowych modelach, szukając właściwego wyrazu, aby dookreślić powstającą od zera przestrzeń. W ostatecznym wyborze pomogły nam: podporządkowana logice potoków ludzkich decyzja o asymetrii dachu i potrzeba płynnego, intuicyjnego przekierowania pasażerów na esplanadę stadionu. Nierównoległe, przecinające się linie, z których zbudowano bryłę, miały swoją genezę w zmultiplikowanych kierunkach dróg, szlakach kolejowych i tramwajowych, ale także pieszych i rowerowych. Miejsce, w którym się one zbiegają, obudowaliśmy strukturą złożoną z płaszczyzn, pozornie nieuporządkowanych, układających się jednak w dynamiczną i skończoną kompozycję. Tak uformowana bryła była przeciwwagą do łagodnych krzywizn stadionu i jego przedpola. Aby wpisać się w estetykę tego powstałego w międzyczasie obiektu z plątaniną dróg, całość ubraliśmy w surowy – nieco brutalistyczny w wyrazie – beton, uzupełniony elementami z ocynkowanej stali. Wielki, kroczący jaszczur, betonowe origami czy latawiec – te nazwy funkcjonujące w pracowni zdradzają, że tym razem złamaliśmy wszelkie nasze zasady i myśleliśmy przede wszystkim formą. Chyba każdy gdzieś w głębi ma lub miał taką atawistyczną potrzebę puszczenia latawca. Nasz tym razem był betonowy.

Na drugim biegunie rozważań o miejskiej kontynuacji jest projekt Szkoły Muzycznej przy ul. Piłsudskiego. Typologia współczesnych obiektów edukacji ze swej natury źle wpisuje się w gęste miasto. Szuka raczej ekstensywnych struktur, spokojnego sąsiedztwa i bliskości terenów mieszkaniowych. To zupełnie inny świat niż ten ściśnięty w śródmiejskich kwartałach. Zwarty, geometryczny układ narzucił regularną i zdyscyplinowaną dyspozycję funkcji – od strony ulicy buforem akustycznym dla sal lekcyjnych jest szeroki korytarz, pełniący funkcję zarówno głównej komunikacji, jak i przestrzeni rekreacyjnej. Piłsudskiego to jedna z tych reprezentacyjnych arterii, których znaczenie w hierarchii przestrzennej Wrocławia jest wyjątkowe. Jej struktura od zawsze była tworzona na zasadzie „wplatania” w pierzeję monumentalnych gmachów użyteczności publicznej. Budynkiem szkoły próbowaliśmy kontynuować ten zamysł kompozycyjny, „cerować miasto”, które kiedyś powstało.

il. Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna I i II stopnia im. Karola Szymanowskiego we Wrocławiu, proj. Maćków Pracownia Projektowa, Maciej Lulko / Maćków Pracownia Projektowa.

Język

Różnorodność u podstaw projektowania skutkuje różnorodnością form architektonicznych wyrastających raczej z określonego kontekstu niż założeń. Przy braku charakterystycznego ich „katalogu” wzrasta znaczenie języka architektonicznego opracowywanego indywidualnie dla każdego zadania. Te zmagania najlepiej pokazuje kilka lat modernizacji i przebudowy Domu Towarowego Renoma.

il. Zmodernizowany i rozbudowany Dom Towarowy Renoma we Wrocławiu, proj. Maćków Pracownia Projektowa, rzysztof Smyk / Maćków Pracownia Projektowa.

Zadanie było z pozoru banalne – znalezienie opakowania, a dokładnie formy dla współczesnej maszyny handlowej, składającej się z wielu nielubianych komponentów (wielopoziomowy parking) i technologicznych obowiązków (czerpnie, wyrzutnie, ażury). Maszyny perfekcyjnie zaprogramowanej na potrzeby współczesnego handlu przez specjalistów z Londynu i wprowadzającej swoją masą sporą dysharmonię w skali tego fragmentu miasta. W kontrze był monumentalny i kultowy, zniszczony, ale nadal bezkompromisowo piękny, gmach Dernburga, przed którym należałoby przyklęknąć. Sprawy nie ułatwiały niezwykle skomplikowane zapisy planu miejscowego. Spowodowało to wielomiesięczne miotanie się od ściany do ściany w poszukiwaniu formuły rozwiązującej wszystkie problemy.

Klucz tym razem był blisko – w pierwszych intuicyjnych szkicach i rozmowach – choć, aby go zauważyć, musieliśmy w ciągu kilkunastu miesięcy dyskusji i przygotowywania alternatywnych wersji zatoczyć koło. Zależało nam przede wszystkim na stylistycznej oraz formalnej kontynuacji istniejącej architektury przy użyciu współczesnego języka znaków, z wykorzystaniem do zbalansowania skali obiektu dynamiki, tak charakterystycznej dla epoki. Ostatecznie spójność starej i nowej części uzyskaliśmy dzięki proporcjom, zabiegom redukującym masę, horyzontalnym podziałom elewacji, charakterowi zastosowanych materiałów oraz kolorystyce. Dynamika jednoznacznie horyzontalnej elewacji nowej części została spotęgowana przez wachlarzowe odchylenie poziomych gzymsów, które bardzo mocno zaznaczają pierwszy plan fasady. Jego tło stanowią szklane witryny i ściana wykończona płytami włóknocementowymi w kolorze ciemnobrunatnym, korespondującym z ceramiczną okładziną zabytkowego gmachu. Nowa bryła łączy się z nim za pośrednictwem atrium wejściowego, które pełni funkcję buforu między obiema częściami.

Tożsamość

Projektowanie jest procesem rozwiązywania problemów funkcjonalnych, formalnoprawnych, urbanistycznych, społecznych, a nie – poszukiwań formalnych. Dla właściwego poradzenia sobie z trudnościami należy je poprawnie zdefiniować. W takiej sytuacji nie do przecenienia jest kontakt z adresatem architektury i bezpośrednim klientem, który niekiedy staje się równoprawnym partnerem procesu projektowania.

Umiejętność dyskusji to jedna z podstawowych cech architekta (jest wpisana w sposób uprawiania tego zawodu). Brak porozumienia z klientem/inwestorem/użytkownikiem uniemożliwia, naszym zdaniem, tworzenie dobrej architektury. Nie ma jej bowiem przy „złym” kliencie. Czasem, jak w przypadku Ratusza w Siechnicach, staje się nim społeczność, w której żyjemy.

il. Ratusz w Siechnicach, proj. Maćków Pracownia Projektowa, Maciej Lulko / Maćków Pracownia Projektowa.

Siechnice przez siedem stuleci rozwijały się poprzez systematyczne dogęszczanie obszaru ograniczonego trójkątem ulic, w którego centrum kulminację stanowiła bryła elekrociepłowni projektu braci Erlichów. Ta misternie nawarstwiana tkanka została zupełnie zignorowana decyzją władz, które w latach 80. ubiegłego stulecia zlokalizowały tu największe w Polsce przedsiębiorstwo ogrodnicze i towarzyszące mu osiedle mieszkaniowe. Powstał klasyczny socjalistyczny wyrób miastopodobny. Organizm bez zdefiniowanego centrum, bez przestrzeni publicznych, z dwoma środkami ciężkości i rozsypanymi pomiędzy nimi funkcjami. W 1997 roku powódź odkreśliła przeszłość grubą kreską. Kumulacja nieszczęść wyzwoliła mechanizmy obronne. Pojawiły się śmiałe plany, z których pierwszy zmaterializował się powstaniem gimnazjum. To dało asumpt do przedefiniowania całego układu urbanistycznego i lokalizacji nowego centrum miasta. Nasz główny zamysł oparliśmy na interakcji pomiędzy dwoma mocno wpisanymi w świadomość mieszkańców budynkami: kościołem i gimnazjum. Wyznaczyły one nowy środek ciężkości Siechnic, który wraz z ich historyczną osią wytworzył własną regułę geometryczną. Nam pozostało tylko wyłapanie i zapisanie w MPZP nowych relacji przestrzennych. Kwintesencją tej zasady jest bryła ratusza, którą zagięliśmy w miejscu przecięcia się dwóch siatek przestrzennych. W decyzjach architektonicznych co i rusz pobrzmiewają odniesienia do lokalnych tradycji budowania (duże połacie klinkieru, przejścia bramowe, dominanty).

Ta rewolucja wymagała niezwykle odważnych mieszkańców. Inspirowani przez światłych liderów społecznych zaufali oni architektowi, który wśród nich się wychował i pomógł wpasować ich śmiałe wizje w ramy przestrzenne. Po gimnazjum zrewitalizowano park, zrealizowano pełnowymiarową halę sportową, drugi, nowy park, zbiornik kąpielowy, duże tereny rekreacyjne, strefę przemysłową, szereg budynków mieszkalnych, a ostatnio plac targowy i stadion miejski. Tak po cichu wyrosło nowe miasto. Zbudowane z cegieł i marzeń mieszkańców.

Troska

Koncept architektoniczny zawsze wieńczyła realizacja. Konfrontacja z klientem i wykonawcą przy wznoszeniu obiektu jest prostą kontynuacją i przedłużeniem procesu projektowania. Budowa okazuje się prawdziwą weryfikacją wszelkich koncepcji przestrzennych – nie ma architektury bez budowania. Nasz zawód może być powołaniem, ale bez realizacji staje się tylko wykształceniem. Budowa ze swoimi atrybutami: błotem, pyłem, świeżym betonem w wykopie, zapachem farb antykorozyjnych i spawania, jest niezwykłym i fascynującym światem. Ale czy tak będzie nadal? Katastrofa ekologiczna u progu nadchodzących dekad staje się faktem.

Aby sprowokować dyskusję w tym zakresie, zaprojektowaliśmy we Wrocławiu obiekt sakralny – kaplicę wotywną niemal całkowicie skonstruowaną z odpadów. Dla nietypowo sformułowanego zadania staraliśmy się przetransponować tradycyjny model sacrum na współczesne formy i znaczenia. Przestrzeń religijna, historycznie wyznaczana obrysem kubatury obiektu sakralnego, została tu wytyczona symbolicznie. Z uwagi na interesującą nas ciągłą interakcję z AOW postanowiliśmy zbudować umowne granice. Bariery energochłonne EPCH 420, tworzące pięć przesuniętych względem siebie pierścieni, wycinają wirtualnie przestrzeń i czynią ją „bezpieczną” w warstwie znaczeń. By nie przerywać ich obwodu, zdecydowaliśmy się je lekko unieść, tak aby można było do nich wejść, i tym samym stworzyć moment kulminacji formy podkreślony symbolem religijnym. Geometria wielokątów wraz z podporami wyznacza środek ciężkości, w relacji do którego umiejscowiono ławkę do kontemplacji. W ten sposób wytworzono, przefiltrowaną przez symbolikę religijną, prostą interakcję pomiędzy odbiorcą a funkcjonującą autostradą.

il. Kaplica wotywna we Wrocławiu wykonana z materiałów pochodzących z recyklingu, proj. Maćków Pracownia Projektowa, fot. Maciej Lulko / Maćków Pracownia Projektowa.

Znakomita większość elementów użytych do budowy kaplicy pochodzi z recyklingu i demontażu. Pogięte bariery noszą jeszcze ślady wypadków komunikacyjnych, być może któraś uratowała komuś życie. Beton i asfalt użyte do płyty podstawy leżały porzucone po budowie autostrady i zarastały chaszczami. W dobie publicznej dyskusji nad zbytkami i wszechobecnym kiczem udało się przekonać przedstawicieli kościoła do współczesnej formy i myślenia ekologicznego. To dla nas niezwykle istotne doświadczenie. Porzucona w komunikacyjnym chaosie, w projektowanej kwietnej łące, frapująca geometrią forma być może stanie się przyczynkiem do łamania schematów i wychodzenia z kolein poprawności formalnej przy projektowaniu obiektów sakralnych.

Poszukiwania

Ostatni spektakularny rozwój technologii budowlanych miał miejsce na początku XX wieku, wraz z dojściem do głosu modernistycznych idei poprawiania jakości życia. Hasła głoszone przez naszych poprzedników, skupiające się na upowszechnieniu dostępu do mieszkań, szły w parze z rozwojem technologii gwarantujących te możliwości. Po zmianach uwarunkowań rynkowych, zarówno presja społeczna, jak i model rozwoju biznesu deweloperskiego nie sprzyjały kontynuacji nowych metod prefabrykacji. Rozdrobnienie rynku inwestorskiego nie szło w parze z niezbędnymi dużymi nakładami na rozwój i modernizację fabryk domów, które są kapitałochłonne na starcie. Obserwujemy te procesy od ponad 25 lat i zauważamy, że jest to jedna z głównych przyczyn ciągłego deficytu w bilansie mieszkaniowym, skutkującego stałym wzrostem cen i niedostępnością mieszkań.

W naszej pracowni chcemy eksplorować potencjały, jakie dają zarówno niewykorzystane inwestycyjnie tereny, jak i technologia prefabrykacji w nowej, modułowej odsłonie. Pracownia w swoich poszukiwaniach oraz pracach eksperymentalnych zajmuje się zrozumieniem przyczyn regresu współczesnych technologii budowlanych i związanego z tym kryzysu na rynku mieszkaniowym, który skutkuje coraz mniejszą liczbą dostępnych lokali. Stąd nasza mocna koncentracja na obiektach całkowicie prefabrykowanych, montowanych na działce w kilka dni przez wyspecjalizowaną ekipę. Pozwala to uniezależnić cenę realizacji od coraz bardziej kapryśnego rynku usług, wynikającego z powszechnego braku siły roboczej i zaniku kompetencji w budowaniu.

Jednocześnie pracownia dostrzega nowe tendencje społeczne związane z dużą mobilnością, dynamiką rynku pracy i rozluźnieniem więzi rodzinnych. Prowadzi to do przetasowań jeśli chodzi o typologie mieszkaniowe i odmienne preferencje pokolenia, które zaczyna dominować na rynku konsumenckim. Zmiana własności na długoterminowy najem, ekonomia współdzielenia i umiar w oczekiwanym programie funkcjonalno-przestrzennym wytwarzają potrzebę nowych typologii zamieszkiwania. W swoich projektach stawiamy sobie za zadanie propagowanie takich, które bardziej odpowiadają na potrzeby współczesnego mieszkańca dużego miasta, ale przede wszystkim – dążymy do obalenia mitu o nieciekawych, powtarzalnych budynkach i słabej jakości prefabrykacji. Wierzymy, że jest dokładnie odwrotnie. Chcemy, aby postrzeganie mieszkania jako jednego z aktywów na wąskim rynku inwestycyjnym zostało zastąpione przez myślenie inżynierskie

Empatia

Niezwykle istotną składową naszego działania w architekturze jest doświadczanie. Jesteśmy przekonani o tym, że aby kompetentnie współtworzyć gęste i dobre miasto, trzeba w nim funkcjonować na co dzień, odczuwając wszelkie jego niedoskonałości oraz przewagi. Życie we współczesnej, hybrydowej metropolii to współistnienie z ludźmi. Pracujemy w starej kamienicy, zajmujemy więc tylko część budynku, staramy się wpisać w inne rytmy życia mieszkańców, zrozumieć i uszanować ich potrzeby. Daje nam to pokłady bezcennego doświadczenia i nieakademickej wiedzy, jakże niezbędnych w toczącej się dyskusji o współczesnym miejskim biotopie.

Zamiast nadużywać modnej, urbanistycznej nowomowy, wolimy obserwować realne procesy rehabilitacji miejsc i społeczności. Cieszyć się, kiedy nasze przywrócone do życia w ramach wspólnej pracy podwórko, wyposażone w nowe meble miejskie, integruje ludzi, a także smucić się i zastanawiać, kiedy zastajemy bramę wejściową całą w poweekendowym anturażu. Wierzymy, że dzięki temu współistnieniu bliżej nam do zrozumienia fenomenu współczesnego miasta.

il. Rewitalizacja podwórka przy ul. Podwale 61 we Wrocławiu, proj. Maćków Pracownia Projektowa, fot.Maciej Lulko / Maćków Pracownia Projektowa.

 

 

 

 

 

Zbigniew Maćków
Zbigniew Maćków
Architekt IARP

założyciel i główny projektant pracowni Maćków Pracownia Projektowa, wiceprzewodniczący Rady Dolnośląskiej Okręgowej IARP, członek MKAU Wrocław

TAGI

reklama

Warto przeczytać

Brak powiązanych artykułów.