Facebook

Krajobraz wiejski - wartość czy towar ?

Z:A 79

KATEGORIA: Temat wydania

Obszary wiejskie, choć stanowią aż 93% powierzchni naszego kraju, mało zajmują środowisko architektów. Porozmawiajmy więc wreszcie o krajobrazie, który na naszych oczach podlega postępującym procesom degradacji i bezpowrotnym stratom.

Obszary wiejskie wciąż pozostają na marginesie głównego nurtu dyskusji na temat współczesnej architektury i przestrzeni. Zarówno dyskusje branżowe, jak i publiczne debaty oraz doniesienia medialne koncentrują się głównie na miastach – terenach intensywnie zaludnionych, o dużym potencjale ekonomicznym i kulturowym, miejscach spektakularnych wydarzeń i decyzji, a jednocześnie narastającej walki o przestrzeń i coraz częstszych konfliktów wokół nowych inwestycji.

Wpływ procesu suburbanizacji na krajobraz wiejski – wypełnianie otwartej przestrzeni zwartą zabudową mieszkaniową, fot. Andrzej Kijowski

Porozmawiajmy wreszcie o krajobrazie wsi

Profesjonalne i społeczne zaangażowanie w ochronę wartości kulturowych, krajobrazowych i przestrzennych, powszechne już w miastach, nie objęło jeszcze w widoczny sposób wsi. Co prawda rośnie świadomość wagi środowiska przyrodniczego, ale krajobraz kulturowy i tradycyjna zabudowa na tych obszarach nie są w społeczeństwie postrzegane jako wartości, które należy chronić. Tymczasem na terenach wiejskich, zwłaszcza położonych w sąsiedztwie dużych miast obecnie zachodzą bardzo intensywne, dramatyczne, a często nieodwracalne zmiany. Od kilku dziesięcioleci tereny te z przestrzeni produkcji żywności przekształcają się w wielofunkcyjną przestrzeń konsumpcji, w której coraz większego znaczenia nabiera rekreacja, mieszkalnictwo oraz produkcja i magazynowanie. Wzrost mobilności, zmiana modelu życia i organizacji czasu wolnego wzmagają popyt na wiejską przestrzeń. Tereny do niedawna użytkowane rolniczo stają się produktem na rynku nieruchomości, ofertą dopasowaną do potrzeb i wyobrażeń tych, którzy „konsumują” wiejską przestrzeń. Są coraz bardziej pożądanym miejscem zamieszkania dla ludzi związanych zawodowo z miastem lub też poszukujących na wsi nowych perspektyw zatrudnienia. Atrakcyjność krajobrazowa, obok walorów ekonomicznych (niższe ceny gruntów) i społecznych (więzi sąsiedzkie, poczucie bezpieczeństwa) sprawiają, że obszary wiejskie stają się przeciwwagą dla anonimowej, zanieczyszczonej i coraz droższej przestrzeni miejskiej. Powoduje to zagrożenia dla wartościowych struktur krajobrazowych. Przenoszenie na obszary wiejskie miejskiego stylu życia i narzucanie miejskich wzorców kształtowania przestrzeni przyczyniają się do zacierania specyfiki tego krajobrazu kulturowego. Następuje niszczenie dawnych układów osadniczych, deformacja historycznego rozplanowania wsi, dewastacja zabytkowych obiektów architektonicznych i zespołów zabudowy oraz układów zieleni. Zanika specyfika osiedli, wyrażająca się ich skalą i powiązaniem z krajobrazem otwartym, a także lokalna tradycja budowlana zastępowana przez rozwiązania katalogowe. Pojawiają się nowe, obce formy architektoniczne i przestrzenne. Postępuje proces wypełniania zabudową otwartego krajobrazu przy jednoczesnym braku ochrony cennych widoków i stref ekspozycji panoram. Zabudowa coraz częściej wkracza na obrzeża atrakcyjnych wizualnie obszarów chronionych, co można określić jako „zawłaszczanie krajobrazu”.

            Ekspansja terytorialna miast (urban sprowl) oraz zmiany preferencji lokalizacyjnych i mieszkaniowych, określane jako suburbanizacja i kontrurbanizacja są przedmiotami licznych badań, głównie z zakresu socjologii i geografii osadnictwa. W środowisku naukowym architektów, urbanistów i architektów krajobrazu problemy degradacji krajobrazu wiejskiego omawiane są od dawna, choć w ograniczonym gronie. Wciąż jednak albo nie są one dostrzegane albo bywają nawet lekceważone w praktyce gospodarowania przestrzenią, rzadko pojawiają się w czasopismach branżowych.

Nowe powszechne zjawisko na obszarach wiejskich – osiedla deweloperskie złożone z szeregów identycznych domków na miniaturowych działkach wśród pól, fot. Elżbieta Raszeja

Fotel z widokiem, czyli zamieszkać na wsi

            Według danych zawartych w raporcie Polska wieś 2020, na obszarach wiejskich mieszka już ponad 40% ludności kraju, a przecież rolnicy stanowią w tej grupie coraz mniejszy odsetek. W okresie transformacji ustrojowej, od 1989 roku nastąpiło odwrócenie wcześniejszego trendu związanego z napływem ludności do miast. Rozpoczął się proces przenoszenia się poza nie, przebiegający jednak w sposób spontaniczny i niekontrolowany.

            Kto i dlaczego przeprowadza się na wieś? Na to pytanie z pewnością najlepiej odpowiedzą socjologowie czy antropolodzy kultury. Z pewnością bywają różne powody takich decyzji, wynikające z indywidualnych planów życiowych, dążeń i oczekiwań, stanu świadomości i zasobów finansowych. Dla jednych jest to możliwość realizacji marzenia o „domu z ogródkiem”, życia w otoczeniu natury, wychowywania dzieci w zdrowym środowisku, dla innych – jedyny sposób na zapewnienie rodzinie takiej powierzchni mieszkaniowej, na którą nie byłoby ich stać w mieście. Nowi mieszkańcy żyją zwykle obok miejscowej ludności i zachowują dystans do lokalnej tradycji, której nie musza się podporządkowywać. Owszem, cenią sobie „przyjemną okolicę i piękny krajobraz”, czasem podziwiane jedynie przez okno z wygodnego fotela, ale przestrzeń, którą zamieszkują, nie jest w ich świadomości wypełniona żadną treścią kulturową i służy jedynie realizacji ich własnych celów.

Jako „wymarzone domy w wymarzonej wiejskiej przestrzeni” powstają obiekty oderwanie od miejscowej tradycji budowlanej. Przyczyną jest brak dobrych wzorców architektonicznych, uleganie panującym modom i trendom, skutecznie rozpowszechnianym przez atrakcyjnie podaną reklamę Obiekty realizowane obecnie na wsi zacierają zróżnicowanie regionalne i lokalne, często rozpowszechniają fałszywy, powierzchowny wizerunek „wiejskości”. Pseudoregionalne domy są często zlepkiem cytatów z różnych regionów Polski, a nawet z różnych epok historycznych, zbiorem wspomnień inwestora z zagranicznych podróży lub realizacją marzeń ukształtowanych przez estetykę popkultury.Współczesne „dworki”, wznoszone na niewielkich, pozbawionych zieleni działkach, niewiele mają wspólnego z historycznym wzorem, do którego się odwołują. Są deformacją fenomenu kulturowego polskiego dworu, którego istota i treść wykraczała poza nieudolnie dziś naśladowaną formę zewnętrzną. Do niedawna największym problemem kształtowania nowej zabudowy na terenach wiejskich były: brak spójności stylistycznej, różnorodność form, zwykle powtarzających miejskie wzorce lub będących karykaturalną propozycją „architektury wiejskiej”. W związku z tym pojawił się postulat ujednolicenia zabudowy. Czy jednak odpowiedzią na ten problem mają być niekończące się szeregi identycznych domków na miniaturowych działkach, zlokalizowane „w szczerym polu”? Zasadniczym problemem jest dzisiaj nie tylko nietrafność pojedynczych rozwiązań architektonicznych, lecz przede wszystkim lekceważenie i zaniedbywanie kontekstu krajobrazowego, brak związku z istniejącymi strukturami oraz wtórne podziały własnościowe. Nowe zespoły zabudowy przeważnie pozbawione są czytelnej kompozycji. Są raczej chaotycznymi skupiskami domów, efektem szatkowania przestrzeni, sprzedawanej po kawałku i wypełnianej zabudową. Brak w nich wewnętrznej logiki, spójności funkcjonalnej i przestrzeni publicznej. Często przybierają postać typowo miejskich układów urbanistycznych – ciasno zabudowanych ulic, które jednak nie tworzą „miasta”. Nie są też przecież „wsią”, a jedynie „terenem zabudowanym”. Czy ich mieszkańcy tak chcieliby opisać swoje miejsce zamieszkania?

Osiedle wiejskie zawsze wyróżniała swoista logika funkcjonalna i ład kompozycyjny. Istniał pewien „kanon przestrzenny”, w którym zapisany był model życia lokalnej wspólnoty i powszechnie przyjęte wartości. Tworzyły go takie elementy jak: forma przestrzeni publicznej, usytuowanie obiektów sakralnych i symbolicznych, kształt i wielkość siedlisk oraz wzajemne relacje między nimi, udział zieleni w zagospodarowaniu osiedla, wewnętrzny układ komunikacyjny.

Wzory przestrzenne wykształcone w trakcie historycznego rozwoju terenów wiejskich trwają nadal, mimo całkowicie zmienionej rzeczywistości gospodarczej i społecznej. Jak trwałe okażą się dzisiejsze struktury urbanistyczne, będące efektem podziałów własnościowych? Często są one przypadkowe, dyktowane chwilową koniunkturą, a nie spójną wizją i rozważną polityką przestrzenną, przy tym usankcjonowane prawnie, zapisane w księgach wieczystych i katastrach W przyszłości łatwiej będzie poprawić złą architekturę, niż naruszając „święte prawo własności”, naprawić błędy w gospodarowaniu przestrzenią.

Skala i kompozycja zabudowy tradycyjnej wsi oraz jej ekspozycja w krajobrazie fot. Elżbieta Raszeja

„Taka gmina …”, czyli między podziałami a wizją przestrzeni

Kształtowanie krajobrazu w praktyce dokonuje się przez bieżące zarządzanie jego zasobami, uwzględniające różne potrzeby społeczne i ekonomiczne oraz lokalne aspiracje. Obecny rozwój przestrzenny prowadzi do rosnącego rozpraszania zabudowy, a obszary wiejskie często traktowane są jako „zapasowe tereny” rozwoju miasta. Studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin tworzy się w oparciu o przeszacowane potrzeby w zakresie obszarów zabudowy mieszkaniowej. Analiza istniejących studiów gmin pozwala na stwierdzenie, że pełne zagospodarowanie terenów przeznaczonych w tych dokumentach pod zabudowę nie jest możliwe w perspektywie jednego, a nawet kilku pokoleń. Z kolei plany miejscowe mają charakter fragmentaryczny, zaś wielkość i kształt projektowanych zespołów zabudowy wynika z parametrów terenów wyłączonych z użytkowania rolniczego. Na obszarach wiejskich króluje „urbanistyka łanowa”, czyli zabudowywanie kolejnych odrolnionych łanów pól. W zasadzie nie sporządza się planów zagospodarowania całych wsi w granicach ich obrębów, co pozwoliłoby na uchwycenie podstawowych relacji przestrzennych w szerszym kontekście. W praktyce dominują inwestycje realizowane na podstawie decyzji administracyjnych.

Osobnym zagadnieniem jest „kreatywna” interpretacja prawa lokalnego prowadząca do nadmiernego zagęszczania zabudowy. Doceniając rolę i znaczenie społeczności lokalnych, nie można się jednak zgodzić na pozostawianie decyzji przestrzennych wyłącznie na szczeblu lokalnym. Poza kontrolą formalnoprawną musi istnieć nadzór merytoryczny nad dokumentami planistycznymi. W procesie kształtowania ładu przestrzennego chodzi o upowszechnianie pewnych wartości, a nie tylko o redukowanie pojedynczych problemów w tym zakresie. Nie wystarczą tylko prawo i rozbudowane instytucje nadzorujące. Kiedy w społeczeństwie „wyparowują” wartości, a pozostają tylko regulacje, to wciąż trzeba mnożyć akty prawne, a ludzie specjalizują się w ich omijaniu. Wielokrotnie powtarzane jest stwierdzenie o szkodliwości decyzji administracyjnych i konieczności zaniechania ich stosowania, a także o zagrożeniach płynących z nowych ustaw (np. lex deweloper). Przestrzeń wiejska, zmieniająca swój charakter, coraz bardziej staje się „własnością” całego społeczeństwa, które jednocześnie musi zwiększać swoją świadomość w zakresie jej kształtowania i ochrony, a także odpowiedzialności za jej stan.

Rozlewanie się zabudowy i zacieranie granic pomiędzy wsiami fot. Andrzej Kalinowski

Czy jest tu architekt?

            Zabudowa wiejska przez wieki wznoszona była przez lokalnych budowniczych i „wyrastała” niejako z miejscowego krajobrazu. Od architektury miasta różnił ją zawsze ów szczególny związek ze środowiskiem, uzależnienie od klimatu i trwałość tradycyjnych form. Efektem oddziaływania tych czynników jest wciąż jeszcze istniejące zróżnicowanie budownictwa wiejskiego w obrębie kraju. Można jednak zauważyć pewne wspólne cechy tradycyjnej zabudowy. Są to jej racjonalność i logika, jako odpowiedź na warunki zewnętrzne i potrzeby użytkowe mieszkańców oraz możliwości materiałowe i techniczne. W tym wyrażał się przez wieki autentyzm tego typu zabudowy. Współczesne nawiązanie do lokalnej tradycji nie może polegać na cytowaniu historycznych wzorów czy odtwarzaniu prymitywnego planu wiejskiej chałupy i powielaniu detali. Powinno być ono twórczą kontynuacją form oraz elementów stworzonych w przeszłości, znaczących historię danego miejsca. Tutaj też otwiera się pole dla nowych rozwiązań architektonicznych – energooszczędnych i ekologicznych – określanych dzisiaj jako projektowanie zrównoważone (sustainable design). Wyznacznikiem dobrej architektury wiejskiej jest prostota, szczerość i logika wypowiedzi.

             Taką architekturę będą tworzyli tylko dobrze wykształceni architekci, rozumiejący specyfikę zabudowy wiejskiej i umiejący właściwie zidentyfikować oraz zinterpretować krajobraz wsi. Wiedzę tę studenci powinni zdobywać na zajęciach z ruralistyki. Niestety, na większości uczelni jest to przedmiot o bardzo zredukowanej liczbie godzin. Nie wydaje się też, aby nowe standardy kształcenia architektów wprowadzone w 2018 roku (m.in. z inicjatywy Izby Architektów RP) poprawiły tę sytuację. Projektowanie ruralistyczne znalazło się bowiem w grupie przedmiotów projektowych w pewnym sensie „uzupełniających” w stosunku do projektowania architektonicznego i urbanistycznego, obok projektowania wnętrz oraz „projektowania wynikającego z uwarunkowań lokalnych”. Dla całej grupy tych przedmiotów przewidziano łącznie 80 godzin w programie studiów pierwszego stopnia, podczas gdy na projektowanie architektoniczne i urbanistyczne – 1245. Takie potraktowanie tego zagadnienia może być odczytane jako obniżenie jego rangi w procesie kształcenia współczesnego architekta. Jest to niezrozumiałe i zaskakujące wobec opisanych wyżej deformacji. To nie tylko kwestia warsztatowej sprawności, lecz także świadomości i odpowiedzialności, niezbędnych przy wykonywaniu zawodu zaufania publicznego. Skutkiem stawiania tej problematyki w rzędzie projektów uzupełniających są niestety złe rozwiązania przestrzenne (stosowanie na wsi zasad urbanistyki miejskiej) i architektoniczne (bezrefleksyjne przenoszenie miejskich wzorców). Kształtowanie krajobrazu i architektury wsi to ważny element nauczania architektów. Obok wykładów z teorii ruralistyki w programie studiów powinny znaleźć się projektowanie struktur podmiejskich oraz projektowanie architektoniczne na terenach niezurbanizowanych.. Miejmy nadzieję, że dobrze wykształceni, świadomi i wrażliwi architekci będą rozumieli problemy współczesnej wsi, a także swoją rolę w ich rozwiązywaniu.

            W krajach zachodniej Europy troska o krajobraz wiejski rozpoczęła się już w latach 80. XX wieku i obejmowała nie tylko obszary o wyjątkowych wartościach, ale również te „zwyczajne”, powszechnie występujące. Jej efektem jest m.in. Europejska Konwencja Krajobrazowa, obowiązującą w Polsce od 2015 roku, która wprowadza obowiązek wzmacniania instrumentów ochrony krajobrazu w ramach planowania i zarządzania przestrzenią. Obyśmy zdążyli ochronić ten wiejski, zanim ulegnie zniszczeniu.

Elżbieta Raszeja
Elżbieta Raszeja

architekt, profesor na Wydziale Architektury i Wzornictwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, kierownik Pracowni Projektowania Urbanistycznego i Planowania Przestrzennego, wiceprezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Polskich Architektów Krajobrazu, członek Rady Naukowej Audytu Krajobrazowego Województwa Wielkopolskiego, autorka wielu publikacji na temat krajobrazu i architektury wsi, m.in. książki Ochrona krajobrazu w procesie przekształceń obszarów wiejskich

reklama

Warto przeczytać