Facebook

Detal regionalny reakcją na procesy globalizacji?

Z:A 83

KATEGORIA: Temat wydania

Unifikacja nowoczesnych technologii stosowanych w budownictwie i postęp w dziedzinie procesów projektowych wyparły detal architektoniczny jako istotny miernik kulturowej tożsamości. Wydaje się, że ratunkiem dla jej zachowania może być regionalizm współczesnej architektury.

Pojęcie regionalizmu współczesnej architektury jest coraz częściej przywoływane, ale też i trudne do zadekretowania, nie tylko w warunkach polskich. Chociaż w wielu krajach europejskich nie jest wyłącznie pojęciem teoretycznym, tam też są większe kultura społeczna i ranga architektury, a także przywiązanie do tradycyjnych kodów kulturowych. Do takich państw należy chociażby Szwajcaria, której federacyjny ustrój kantonalny sprzyja tożsamości kulturowej w architekturze. Chodzi o wypracowaną przez poszczególne władze praktykę poszanowania regionalnych tradycji w dziedzinie budownictwa i architektury. W pewnym zakresie pokrywa się to z postawą filozoficzną zapoczątkowaną z końcem XX wieku, a wspaniale rozwiniętą w XXI-wiecznej praktyce architektonicznej, identyfikującą projektowany obiekt z miejscem i/lub terenem jego lokalizacji, uwzględniającą różnorodne uwarunkowania, m.in. historyczne, klimatyczne, przyrodnicze, krajobrazowe oraz mentalne odbiorcy.

Detal dekoracyjny nawiązujący do lokalnej kultury, muzeum Luwr w Abu Zabi, proj. Architect Jean Nouvel, fot. © Louvre Abu Dhabi, Mohamed Somij

ARCHITEKTURA A BUDOWNICTWO

Patrząc na definicję architektury z semantycznego punktu widzenia, termin ten z perspektywy historycznej był niejako zarezerwowany dla obiektów monumentalnych, rządowych, sakralnych lub majętnych instytucji. Dla pozostałych kategorii publicznych czy indywidualnych stosowano pojęcie „budownictwo”, które dotyczyło zwłaszcza wszelkiego rodzaju typów budownictwa mieszkalnego oraz mieszkaniowego. Po pierwsze były one przedmiotem powszechnych i niezbywalnych potrzeb ludzkich, a po drugie autentycznym poligonem doświadczeń regionalnych, jeśli chodzi o wyraz tożsamości, a także lokalność rozwiązań. Co charakterystyczne, obiekty te w większości były realizowane bez udziału architekta, przynajmniej do początku XIX wieku, a w niektórych społecznościach nawet dłużej. To przeważnie one identyfikowały się z lokalnym tworzywem, materiałem budowlanym, tradycyjną formą (niekoniecznie etniczną), sposobem wznoszenia i oczywiście detalem budowlanym, który z czasem stał się obowiązującą architekturą. Były one przede wszystkim wyrazem naturalnych potrzeb: konstrukcyjnych, klimatycznych, a zarazem estetycznych, oraz wiedzy praktycznej wyspecjalizowanych ekip budowlanych, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, niekiedy za pośrednictwem wzorników. Gwarantowało to niezawodność i niezmienność sprawdzonych rozwiązań. Za tym też kryła się lokalność praktycznych metod, odmiennych w zależności od naturalnych uwarunkowań oraz zasobów materiałowych.

Detal współczesnych żaluzji w ścianie strukturalnej archetypu budynku, Muzeum Wsi Opolskiej, proj. db2 architekci, fot. Wojciech Kryński/ db2 architekci

 

     Od zarania dziejów detal był organicznie związany ze sposobem konstruowania obiektu, warunkami klimatycznymi i lokalnym budulcem. Kryteria te w większości przestały mieć zastosowanie dla budownictwa murowanego w epoce przemysłowej ośrodków miejskich, które straciły wtedy różnorodność materiałową. To lokalne techniki oraz kultura regionu determinowały tradycyjnie rozumiany detal budowlany, który z czasem lub równolegle urastał do rangi detalu architektonicznego, gdyż był jednocześnie przedmiotem kunsztu i sztuki zdobienia elewacji. Do dziś w poszczególnych regionach etnicznych Europy jest przedmiotem troski o zachowanie niebywałej różnorodności. Także w Polsce, w Bogatyni, corocznie w maju odbywa się tzw. Jarmark Przysłupowy z okazji Międzynarodowego Dnia Otwartych Domów Przysłupowych. To unikalny typ budownictwa drewnianego, występujący na obszarze Euroregionu Nysa, obejmującego swym zasięgiem Saksonię Wschodnią w Niemczech, Kraj Liberecki i Ustecki w Czechach, a także część Dolnego Śląska, w tym właśnie rejon Bogatyni. To jeden z wielu rodzajów obiektów małej skali o odmiennym, charakterystycznym detalu budowlanym z naszego kontynentu. Historia powstania domów przysłupowych sięga xvii wieku, ale większość z tych, które zachowały się do dziś pochodzi z XIX wieku. Ich liczbę w tym euroregionie szacuje się nawet na 17 tys., z czego około 600 znajduje się na terenie Polski, w samej Bogatyni – 136. Podobnych zestawień dla naszego kontynentu można zrobić dużo więcej, a zjawisko znane jest pod nazwą „architektura regionalna”. To już jednak przeszłość, tyle że zatrzymana w czasie i kultywowana przez różnorakie inicjatywy lokalne. Ważne jest to, co to oznacza dla obecnych decydentów oraz konsumentów współcześnie tworzonej architektury, której zasoby rosną w zastraszającym tempie w ramach procesów globalizacji, zarówno na dotychczasowych terenach rolnych, jak i już zurbanizowanych.

Tradycyjny materiał we współczesnym zastosowaniu, Muzeum Wsi Opolskiej. proj. db2 architekci, fot. Wojciech Kryński/ db2 architekci

NIEDBAŁY POSTĘP

     Naturalnie nie można nie zauważyć roli i znaczenia detalu architektonicznego właściwego dla budownictwa murowanego w przeszłości, a zwłaszcza w końcówce tzw. epoki przemysłowej. To właśnie w tamtym czasie nagminnie stosowany detal historyczny czy historyzujący – nie chcąc powiedzieć histeryzujący – w przeróżnych odmianach XIX-wiecznej architektury i budownictwa był m.in. przyczyną „rewolucji” w architekturze początku XX wieku i wpłynął na negujące postawy czołowych modernistów: Adolfa Loosa, Miesa van der Rohe, a później Le Corbusiera, a także zakwestionowanie wszelkiej, niewynikającej z technologii budowania dekoracji w modernistycznej architekturze. I tu rozeszły się drogi rozwoju europejskiej architektury kształtowanej przez wieki naturalnym imperatywem z tą wyłącznie funkcjonalistyczną. Modernistyczna ściana betonowa przestała tworzyć architekturę, stała się wyłącznie konstrukcją, czasami tylko przyozdobioną śladem drewnianego szalunku. A jednak drewnianego, gdyż zapewne dawał on – oprócz przyczyn czysto merkantylnych – namiastkę detalu związanego z naturalnym tworzywem. Sławny klasztor La Tourette koło Lyonu, projektu Le Corbusiera, odlany w jasnym betonie, ze ścianami niemającymi żadnej izolacji termicznej (osobiście tego doświadczyłem) jeszcze w kwietniu ogrzewany był gorącą wodą w ramach własnego systemu centralnego ogrzewania, a naturalna wentylacja pomieszczeń odbywała się za pośrednictwem ruchomych (uchylnych) paneli ściennych w zestawie stalowych ram okiennych. Wielu zapewne powie, że wcześniejsze epokowo budynki mieszkalne też nie miały izolacji termicznej w dzisiejszym rozumieniu potrzeb. Drewno, jako naturalny izolator termiczny, jest jednak pod tym względem skuteczniejsze od betonu, a poza tym symbolizuje odwieczny związek z naturą, tak ważny dla mentalnego odbioru architektury. Poza tym można go odtwarzać w nieskończoność, w przeciwieństwie do pozostałych prawie wszystkich naturalnych surowców budowlanych. I tu dochodzimy do sedna sprawy: co nam dało stosowanie betonu w sensie architektonicznym? Tylko możliwość sztywnego i ognioodpornego konstruowania, i niech tak zostanie! Dlaczego współczesne budynki utraciły język detalu na korzyść formy? Bo autentyczny proces budowania zastąpiła technologia budowlana. Obecnie wyrafinowana forma architektoniczna obiektu, zastępująca niejednokrotnie detal, stała się ważniejsza, o ile nie najważniejsza!

Detal uniwersalny wśród lokalnych kodów kulturowych , Z House, proj. GEZA Gri e Zucchi Architettura, fot. Gianni Antoniali

     Po doświadczeniach XX-wiecznych nie można twierdzić, iż architektura to tylko ludzka wizja; że budynek to jedno, a ludzie w nim żyjący nie mają z nim nic wspólnego. Historia pokazuje, jak na kształt i postrzeganie architektury wpływały zawsze nie tylko lokalna kultura czy gospodarka, lecz przede wszystkim materia oraz technologie, i że nie można traktować oddzielnie człowieka, natury i architektury. Powszechny w nizinnej Europie sposób budowania z użyciem techniki ściany i konstrukcji muru pruskiego dał w efekcie charakterystyczny detal strukturalny kultywowany do XX wieku. W dobie funkcjonalizmu, mimo jego ambitnych założeń społecznych, w ostateczności utraciliśmy powyższe zależności na korzyść szybkości oraz liczby realizacji budowlanych, co umożliwiło oczywiście niebywały postęp w wielu dziedzinach życia. Paradoksalnie, w dobie globalizacji, przynajmniej w dziedzinie kształtowania środowiska kulturowego, coraz częściej wracamy do tej triady, najprawdopodobniej nie z własnej inicjatywy, ale na skutek zagrożeń związanych z nadmierną eksploatacją dóbr naturalnych i globalnym ociepleniem. W sytuacji kiedy w ciągu ostatniego 70-lecia na świecie nastąpił przyrost wybudowanej kubatury w liczbie przekraczającej wszystko to, co wzniesiono przed tym okresem, a obiekty te odpowiadają za prawie 40% emisji co21, stało się jasne, że na projektantach spoczywa odpowiedzialność za harmonijne współistnienie architektury z klimatem ziemi. To jednak musi się odbyć jakimś kosztem, bowiem w zetknięciu z naturą przyczyna i skutek architektury są powiązane z klimatem. Minęły już te czasy, kiedy na studiach projektowaliśmy wyłącznie funkcję i formę estetyczną, a od problemów cieplnych był projektant instalacji. Z owych 40% emisji dwutlenku węgla za jej 2/3 odpowiada bieżąca eksploatacja budynków (ogrzewanie, oświetlenie, sterowanie procesami, komfort powietrza)2. Pozostała 1/3 to ślad węglowy zamknięty w procesach produkcyjnych materiałów budowlanych. Współczesne dziedziny przemysłu związane z ogromnym sektorem budownictwa trudno zliczyć. Te najbardziej energochłonne to: hutnictwo stali konstrukcyjnej, hutnictwo metali kolorowych, przemysły ceramiki budowlanej i galanterii ceramicznej, produkcja szkła oraz cementu. Dla tego ostatniego, przy wypalaniu minerału niezbędnego do jego pozyskania, w 2021 roku wyemitujemy do atmosfery 1,7 gigaton co2. Szwedzka firma budowlana, znana ze stosowania wyśrubowanych norm bezpieczeństwa i środowiskowych w realizowanych obiektach, już stosuje w Polsce cement o obniżonym śladzie węglowym, którego emisyjność jest średnio o 42% mniejsza niż w betonie o tradycyjnej recepturze. Dla porównania, jak podaje Global Carbon Projeckt3, spalanie gazu ziemnego dla zbilansowanych potrzeb wszystkich gospodarek świata w tym roku spowoduje emisję 7,7 Gt co2.

Współczesny regionalizm w krajobrazie górskim, Z House, proj. GEZA Gri e Zucchi Architettura, fot. Gianni Antoniali

CZUŁA ARCHITEKTURA

Obecnie na świecie coraz większa grupa ludzi zdaje sobie sprawę z zagrożeń ogromnego przyrostu kubatury budowlanej dla globalnego ocieplenia. Wśród nich są architekci, którzy manifestują swe poglądy nie tylko teoretycznie, lecz także praktycznie. Grupa ta usiłuje realizować, jak ją nazywam, parafrazując naszą noblistkę, czułą architekturę. Jeszcze kilkanaście lat temu fascynowały nas betonowe budowle, ogromne skale, przekroczone wielokrotnie budżety sztandarowych, w wielu krajach, inwestycji, m.in. całe dzielnice biurowców. Pandemia zmieniła, i jeszcze zmieni, nas użytkowników oraz część inwestorów, a także ich punkt widzenia na inwestycje, których być może nie będziemy potrzebować, ale trzeba będzie je ciągle utrzymywać przy życiu lub zmieniać im funkcję. To de facto jest dalszym inwestowaniem w być może zbędne kubatury. Czy nie lepsze wydają się więc obiekty wykonane z naturalnych surowców, takich jak drewno i jego pochodne, kamień czy cegła, które w podobnych sytuacjach można po prostu rozebrać? Odpowiedź na to pytanie zmienia postrzeganie architektury i oznacza nieuchronnie, że ślad węglowy materiału, z którego budujemy, kreuje jego wartość estetyczną. Ta waga leży także niewątpliwie w archaicznej, naturalnej formule.

     W podobnym aspekcie chyba punktem zwrotnym były realizacje szwajcarskich architektów naturalistów końca XX wieku, a zwłaszcza duetu Jacquesa Herzoga i Pierre’a de Meuron. Jedna niepozorna oraz niepokaźna, zrealizowana jeszcze w ulubionym przez nich betonie, to archetyp chałupy, domu mieszkalnego w podgórskim krajobrazie. Autorzy nie odwołali się wprawdzie do charakterystycznej dla ich kraju tradycyjnego stylu chalet suisse, a jedynie do formy uniwersalnej, pozbawionej jakiegokolwiek tradycyjnego (regionalnego) detalu, w całości wykonanej z betonu architektonicznego. Zaproponowali czystą ideę chałupy, która „wszystko i wszystkim” tłumaczy, a odlana z gładkiego betonu tak naprawdę niczego więcej nie potrzebuje dla swego praktycznego funkcjonowania, zarówno w warunkach klimatycznych, jak i w szerszej świadomości społecznej. Nie potrzebuje więc także żadnego detalu: woda opadowa spływa po symetrycznych dwóch połaciach i ścianach zewnętrznych, bez gzymsu, rynien i rur spustowych. To zapoczątkowało trend powrotu do tradycyjnej sylwety domu, tyle że w nowej technologicznej i minimalistycznej odsłonie, bezdetalowej, i – co ciekawe – niekoniecznie o funkcji czysto mieszkalnej. Ruszyła lawina tego typu rozwiązań identyfikujących architekturę obiektów, w tym publicznych, z mityczną przeszłością domostwa. A pamiętając, że w kulturze europejskiej geneza architektury bywała związana z budownictwem nie kamiennym, a drewnianym, zapanowała moda na wysyp chałup w różnych odmianach materiałowych i funkcjonalnych, która trwa zresztą do dziś. Trend ten pozwolił na przypomnienie mentalnej przeszłości pojęcia „dom” i w pewnym sensie ucywilizowania krajobrazu podmiejskiego bez definiowania regionalnego.

     W tym duchu działają od pewnego czasu także organizacje publiczne i zawodowe wspierające architekturę europejską oraz teoretycy, ostatnio m.in. Philippe Rahm ze swoją wystawą „Histoire Naturelle de L’Architecture”, w Pawilonie Arsenału w Paryżu (na jej bazie powstało także wydawnictwo o tym tytule). Nie jest to oczywiście jedyny przykład zwrotu w globalnej architekturze, ale trudno w krótkiej wypowiedzi przytaczać dużo więcej chwalebnych działań w tym zakresie, większość zna je zapewne z licznych wydawnictw. Co jednak z tego ma wynikać dla naszych rozważań o detalu we współczesnej architekturze? Przede wszystkim rodzi się pytanie: czy istnieje nadzieja na detal regionalny identyfikujący przynajmniej tę powszechną formę budownictwa z konkretnymi znanymi nam krainami, krajobrazami, miejscami?

     Przywołany na początku rozważań motyw ściany szachulcowej, jako przykład regionalnej techniki budowlanej, jest jednocześnie generatorem detalu strukturalnego, tzn. ściśle związanego z techniką budowania, co przełożyło się z czasem na szerokie zastosowanie architektury tego typu i jej etniczne zdobienia. Stopniowo ów pierwotny detal obrósł w różne ozdobniki, ale to nie przeczy jego oryginalnym cechom, które leżą u podstaw stosowania standardowych przegród budowlanych oddzielających przestrzeń prywatną od publicznej, także obecnie i także w Polsce. W pojęciu ciągłości „historii naturalnej architektury” do dziś nic się nie zmieniło, aktualny jest imperatyw klimatu, nawet bardziej niż do tej pory. Zmieniają się jedynie technologie wykonawcze i to one decydują o możliwości stosowania detalu architektonicznego. Projektanci usiłują go jedynie realizować na różne sposoby, mając z tyłu głowy historyczny rozwój architektury i nasze odwieczne tęsknoty do jej zrozumienia.

     Nadzieją może być jedynie czuły detal. Pojęcie tradycyjnych regionów, pomimo unijnej filozofii: myśl globalnie, działaj lokalnie, zatarte przez globalne technologie budowlane, straciło moc sprawczą. Jedną z tendencji, która od pewnego czasu realizuje tę nadzieję, jest idea site-specific. Została ona wprawdzie zapożyczona ze świata sztuki, ale w kreacjach czysto architektonicznych – przecież tak od niej nieodległych – znalazła szczególne uzasadnienie. Naturalna specyfika miejsca realizacji obiektu architektonicznego zobowiązuje niejako do działania w zgodzie i zrozumieniu formalnych poszukiwań w sferze tworzywa oraz ducha miejsca (genius loci). Jak go wyrazić bez materiału, detalu i formy – środków organicznie związanych z architekturą? Po prostu nie da się! Dotyczy to przeważnie mniejszych form, ale nie tylko. W skali urbanistycznej przykładem z ostatnich lat jest chociażby nowa Filharmonia w Szczecinie, projektu Fabrizia Barozziego i Alberta Veigi, jako „duch brakującego kwartału miasta”. Kameralną architekturą jest realizacja z 2018 roku – Czatownia Bobrów w Starym Sączu, projektu 55Architekci. W tym roku została ona nominowana do najważniejszej nagrody architektonicznej w Europie – EU Prize for Contemporary Architecture – Mies van der Rohe Award w kategorii architektura współczesna. Znakomitych przykładów jest zresztą więcej z ostatniego dwudziestolecia, nie tylko w Polsce. Generalnie chodzi w nich o niebezpośrednie powiązanie architektury z kulturowym otoczeniem poprzez nowatorską definicję dzieła, poprzedzone badaniami specyfiki miejsca, uwzględniającymi jego aspekty historyczne, topograficzne, środowiskowe, przyrodnicze, społeczne i duchowe. Kryteria te są przytaczane także przez gremia przyznające w kilku ostatnich edycjach architektoniczne Noble, czyli nagrody Pritzkera. Nagrody i nominacje do niej były i są, co najmniej od Petera Zumthora (laureat z 2009 roku), wyrazem aktualnych potrzeb oraz tęsknot gatunku ludzkiego jako konsumenta tworzonego przez architektów środowiska kulturowego. Jeden z ostatnich nagrodzonych, Balkrishna Doshi (2018), dość dawno zauważył: ‚Everything ismutually dependent. From the design of a pin to the design of a metropolis. All that should be understood is differences in scale and spheres of influence’’  (Wszystko jest wzajemnie uzależnione. Od projektu szpilki do projektu metropolii. Wszystko, co należy zrozumieć, to różnice skali i ich sfera wpływów).

Enklawa przyrodnicza Bobrowisko, Stary Sącz, proj. 55 Architekci. Przykład wystudiowanej architektury site-specific, fot. Sylwester Adamcz yk / © 55 Architekci

TĘSKNOTA ZA DETALEM

Konstatując, trzeba stwierdzić, że motywacje zastosowania detalu regionalnego we współczesnej architekturze, którego istotę próbujemy ciągle zachować dla potomnych w olbrzymiej spuściźnie historycznej, nie powiodły się. Dzisiejszą architekturę motywują rosnące potrzeby zarówno ilościowe, jak i funkcjonalne, komercyjne aspekty zysku i renty, szybki indywidualny sukces. Sprzyjają temu nowe technologie budowlane oraz techniki projektowe, w których perfekcja i ekonomika rozwiązań, jak również globalne wymagania użytkowe tworzą gładkie, strukturalne przegrody zamykające architekturę na świat znanych i czytelnych do tej pory doznań estetycznych.

     W ten właśnie sposób wróciliśmy niejako do detalu strukturalnego, czyli wynikającego z zastosowania nowoczesnych technik budowania, a może nawet, jak obecnie, „montowania” architektury. Nasze tęsknoty ciągle są jednak te same, istniały nawet wówczas, gdy rozkwitł modernizm i wydawało się, że to już „koniec historii”. Właśnie wtedy Mies van der Rohe mawiał: „duch tkwi w detalu!”Ratunkiem dla nieuniknionej chyba globalizacji, także w architekturze, są współczesne technologie drewna konstrukcyjnego i jego wyroby. To uniwersalne tworzywo zawsze niesie ze sobą ładunek czułej architektury. Poza tym wszystkim, pozyskując jego naturalne zasoby z naszego środowiska, nie tracimy ich bezpowrotnie, możemy je w nieskończoność odtwarzać, oczywiście przy rozsądnej polityce środowiskowej i regionalnej. To jedyny ratunek dla nas i dla naszej planety. Tak już zresztą czynią kraje zasobne w drewno i w... mądrość. •

 

1 Dane według raportu Międzynarodowego Zespołu ds. Klimatu (IPCC), AR6 Climate Change 2021: The Physical Science Basis, online: https://www.ipcc.ch/report/ar6/wg1/?fbclid=IwAR3y6M_RyokswS6LzdjMe167KcjglbCT2Df6EqrkvzWxFwHvbYAw8kW8cUQ (data dostępu: 15.12.2021).
2 Tamże
3 Raport organizacji Global Carbon Project, Global Carbon Budget 2021, online: https://www.globalcarbonproject.org/carbonbudget/21/publications.htm (data dostępu: 15.12.2021).

 

Wojciech Jan Chmielewski
Prof. Wojciech Jan Chmielewski
Architekt IARP

Członek OKK przy MPOIA, wcześniej członek Rady MPOIA, profesor Politechniki Krakowskiej, członek KUiA PAN w Krakowie; specjalizuje się w zagadnieniach regionalizmu architektury współczesnej, autor licznych publikacji na ten temat

reklama

Warto przeczytać