Facebook

Architektura w epoce postcovidowej

Z:A 77

KATEGORIA: Temat wydania

W tzw. nowej normalności będziemy musieli przemyśleć wiele spraw dotyczących przestrzeni sprzed ery postcovidowej. Jakie wizje płyną z Włoch, pierwszego na naszym kontynencie państwa doświadczonego koronawirusem?

Adolf  Loos powiedział kiedyś, że „Architekt to murarz, który zna łacinę”. Staram się pamiętać o tej definicji, bo w naszym zawodzie istotna jest świadomość tego, co robimy. Są takie chwile, w których polega on na koordynacji wielu elementów i wiedzy z różnych dziedzin, by znaleźć ich syntezę i by mogły się one zmaterializować we właściwych rzeczach. Często są one piękne, natomiast nigdy niewłaściwe (bo jeśli takie są, nie mogą być piękne). Obecnie, dotknięci przez nowego niewidzialnego wroga, który ograniczył naszą potęgę gospodarczą, poczucie bezpieczeństwa i całe życie, musimy wyrwać się ze stanu zawieszenia narzuconego przez wirusa i powrócić do działania, ale już w celu tworzenia rzeczy właściwych i pięknych (nie takich samych jak przed covidem), które przywrócą pozytywną wizję przyszłości po doświadczonej lekcji pokory.

Perspektywy

Co robić, by Europa znów patrzyła w przyszłość? Jak architekci mogą pomóc społecznościom, wśród których żyją? Są murarzami – nie kapłanami, psychologami, ekonomistami czy politykami – którzy zyskali odrobinę kultury, ale dysponują umiejętnością projektowania. Słowo „projekt” pochodzi od wyrażeń pro (naprzód) i gettare (rzucać), czyli oznacza rzucanie czegoś, co zmaterializuje się w przyszłości. „Łacina” architektów musi zatem obejmować wiedzę typową dla innych, po to, by rozumieli oni różne języki i dokonywali ich syntezy w budowanych: środowisku, mieście, wsi, przyrodzie, inaczej mówiąc – w architekturze.

W pamięci potomnych 2020 będzie rokiem pandemii, żałoby i kryzysu gospodarczego. Tragicznym wydarzeniem, które zmieniło świat. Wiemy, że historia nie dzieje się linearnie, a skokowo, i do wielkich przekształceń dochodzi po wielkim zamieszaniu (wojnach, inwazjach, odkryciach). W naszej epoce już przed 2020 rokiem podsumowano różne innowacje, zdolne wprowadzić na naszym globie zdecydowane i szybkie zmiany.

Kto 50 lat temu mógł przewidzieć, że 10 największych firm na świecie nie będzie sprzedawać dóbr materialnych? Kto 30 lat temu wyobraziłby sobie obecną rolę platform, na których można rozmawiać, wymieniać się fotografiami, emocjami, informacjami, prowadzić telekonferencje na pięciu kontynentach mniej lub bardziej za darmo (jeszcze bez teleportacji naszych ciał, ale umysłów już tak)? Mówiąc ogólnie, kto by pomyślał, że wiedza (czy to wyrażona przez big data, badania, czy instytucje edukacyjne) stanie się pierwszym czynnikiem globalnego rozwoju gospodarczego? Kto 20 lat temu wpadłby na to, że kolejne kryzysy międzynarodowe lub wojny handlowe będą się rozgrywać w sieci? I kto by powiedział 10 lat temu, że te wojny będą czynić użytek z nowych technologii, by narzucić nowe systemy zielonej energii?

Z tych pytań wyrasta wizja świata coraz bardziej oderwanego od naszej fizyczności, od faktu, że jesteśmy zwierzętami o szczególnych lękach, słabościach, psychice, bezpośrednich powiązaniach ciała z otaczającym nas środowiskiem albo z tym, co pijemy, jemy, czym oddychamy i co przyswajamy w formie naturalnego i sztucznego promieniowania czy co widzimy i wąchamy podczas spaceru. Straszny mały wirus przypomniał nam o tym, ale przede wszystkim – przez ograniczenie społecznych przyzwyczajeń – uświadomił nam, jakie to ważne, że jesteśmy zwierzętami stadnymi.

Wizja

Wydawałoby się, że świat, redukujący znaczenie tego, co namacalne, a zatem także naszego ciała, czyni to także ze środowiskiem i architekturą (która mimo że jest fizyczna, to niesie symboliczny przekaz) dla potrzeby bezpośrednich kontaktów międzyludzkich. Czy zatem przestrzeń, w której toczy się nasze życie, odgrywa teraz mniejszą rolę?

Odpowiedź brzmi: nie. Gdyby tak było, nie czulibyśmy dyskomfortu wywołanego ograniczeniem wolności osobistych narzuconym przez lockdown we wszystkich krajach świata. Co więcej, dopiero teraz, gdy jesteśmy ich pozbawieni, doceniamy funkcjonalność domów, ogrodów, placów, przestrzeni publicznych i prywatnych, zaspokajających naszą potrzebę kontaktów i po prostu życia.

Jeśli więc myślimy o tym, jaka będzie architektura w epoce postcovidowej, to musi ona uwzględniać istotną rolę wiedzy, naszej fizyczności, potrzeby towarzystwa. Zawsze. Nawet w okresach krytycznych, takich jak ten, którego teraz doświadczamy, i który może jeszcze dać o sobie znać w bliskiej przyszłości, mimo zapowiadanej szczepionki (a zatem zwycięstwa nad tym małym buntowniczym wirusem). Musimy zwiększyć elastyczność przestrzeni otaczających nasze życie. Jeszcze kilka miesięcy temu uważaliśmy, że jest ona konieczna wobec pogorszenia klimatu czy zmian społecznych, dziś natomiast wiemy, że będziemy musieli nauczyć się jej w obliczu nowych wymagań, zarówno na poziomie poszczególnych części naszych miast, jak i całego systemu.

Te koncepcje rodzą pytanie, czy modele zamieszkania i pracy promowane przez współczesną kulturę architektoniczną są w stanie odpowiedzieć na takie wyzwania? Być może należy zacząć myśleć o innych wzorcach, opierających się na przestrzeniach bardziej płynnych, wielofunkcyjnych i niepowodujących zanieczyszczeń:

  • dom jako miejsce, w którym żyje rodzina, ale także miejsce nauki, pracy, odpoczynku, z przestrzeniami prywatnymi i półpublicznymi, takimi jak dachy, dziedzińce czy atria, zaprojektowanymi do nowego wykorzystania;
  • biuro jako miejsce spotkań i dzielenia się pracą, którą można wykonywać także w innych lokalizacjach, albo jako smartworking;
  • przestrzenie publiczne trzeba będzie zaadaptować do nowych systemów mobilności, przedkładających ekologiczne sposoby przemieszczania się (soft mobility) nad publiczne; samochody autonomiczne (self-driving cars) wkrótce pozwolą zwolnić wiele miejsc parkingowych, te zaś będzie można wykorzystać do zwiększenia powierzchni zieleni miejskiej;
  • budynki szkolne, służby zdrowia i inne obiekty publiczne trzeba będzie zapewne przemyśleć na nowo, by zaadaptować je do nowego modelu użytkowania.

Wielkie zmiany już tu są

Znaczące zmiany wywołane przez wirusa pojawiły się już w ogólnych ramach politycznych. Jeszcze kilka miesięcy temu kryzysy gospodarcze były „przywilejem” określonych państw (Europa Południowa, Europa Wschodnia), obecnie dotykają one wszystkich (wirus jest demokratyczny?). Rok 2020 zapamiętamy, ponieważ otworzył bezprecedensowe perspektywy. Unia Europejska – która jako główny ekonomiczny motor rozwoju kontynentu w końcu obrała w swoich działaniach politycznych i gospodarczych kurs „zielony” – aktywowała takie formy finansowania, o jakich jeszcze rok temu nikomu się nie śniło. Niespodziewanie wszystkie państwa zostały wezwane do uczestniczenia we wspólnym przedsięwzięciu, aby Europa, jako suma poszczególnych narodowych gospodarek, mogła współzawodniczyć handlowo, choć na mniejszą skalę, z Chinami i USA.

Jaka będzie architektura w epoce postcovidowej?

Wyzwanie, do którego podjęcia zaproszono architektów, polega na udziale w tej wizji we wszystkim, co dotyczy przekształcenia przestrzeni fizycznej w zrównoważoną – z gospodarczego, środowiskowego i społecznego punktu widzenia.

Chodzi o skonkretyzowanie zasad wyznaczonych w The Urban Agenda for the UE (Agenda Miejska dla UE) i wprowadzenie ich w życie po lekcji udzielonej nam przez covid-19. Potrzeba też odpowiedzi na apel (The New  European Bauhaus) przewodniczącej Komisji Europejskiej – Ursuli von der Leyen, która zwróciła się do architektów i przedstawicieli kilku innych zawodów, by stanowili pomost między technologią a kulturą, ponieważ nowa wielka wizja Europy nie może ograniczać się do przeniesienia energii ze starego źródła do nowego. Po UE Next Generation przewodnicząca Komisji Europejskiej rzuciła w październiku 2019 roku nowe wyzwanie – o nowy europejski Bauhaus, mówiąc:

„Pragnę jednak, aby było to coś więcej niż tylko projekt środowiskowy lub gospodarczy. Europejski Zielony Ład musi być również – co szczególnie istotne – nowym przedsięwzięciem kulturalnym dla Europy. Każdy ruch ma swój odrębny styl. Niezbędna zmiana systemowa wymaga własnej estetyki: połączenia wzornictwa i trwałości.

Dlatego też zainicjujemy nowy europejski ruch Bauhaus: wspólne wzornictwo i twórczą przestrzeń, w której architekci, artyści, studenci, naukowcy, inżynierowie i projektanci będą ze sobą współpracować, aby urzeczywistnić tę wizję. Nowy europejski Bauhaus będzie siłą napędową, która pozwoli ożywić Europejski Zielony Ład w sposób atrakcyjny, innowacyjny i ukierunkowany na człowieka. Będzie to ruch oparty na zrównoważonym rozwoju, dostępności i estetyce. Pozwoli przybliżyć naszym obywatelom ideę Europejskiego Zielonego Ładu oraz sprawi, że recykling, odnawialne źródła energii i różnorodność biologiczna staną się oczywistością.

Każdy powinien móc poczuć, zobaczyć i doświadczyć, czym jest Europejski Zielony Ład. Dzięki przemysłowi budowlanemu wykorzystującemu naturalne materiały, takie jak drewno czy bambus. Dzięki architekturze, która przyjmie naturalne formy i zasady konstrukcji, od samego początku uwzględniając ekosystemy, umożliwiając i integrując w procesie planowania zrównoważony charakter i możliwość ponownego wykorzystania. (…)

Pragnę, aby Nowy Europejski Bauhaus zapoczątkował twórczy i interdyscyplinarny ruch, który rozwijałby standardy estetyczne i funkcjonalne – w zgodzie z najnowocześniejszymi technologiami, środowiskiem i klimatem. Jeżeli uda nam się połączyć zrównoważony rozwój z dobrym wzornictwem, Europejski Zielony Ład zyska nowe bodźce, także poza naszymi granicami. Powinno posłużyć to do stymulacji dyskusji na temat nowych metod budowy i form projektowania. Powinno umożliwić eksperymenty i zapewnić praktyczne odpowiedzi na pytania o charakterze społecznym: jak może wyglądać współczesne życie Europejczyków w harmonii z przyrodą. Dzięki temu nasz XXI wiek będzie piękniejszy i bardziej humanitarny”1.

Ta wizja, a także gospodarka o obiegu zamkniętym, obejmuje wszystkie czynności naszej produkcji, zatem trzeba na nowo przemyśleć łańcuch produkcyjny, jego uczestników, ich role i cele. Może to przybrać różne formy w konkretnych okolicznościach w różnych państwach, ale kilka elementów prawdopodobnie będzie takich samych dla wielu poszczególnych sytuacji.

Utworzenie policentrycznych miast, w których wszystko jest dostępne w zasięgu 30 minut, ze zintegrowanymi publicznymi systemami przemieszczania się, ograniczającymi użycie własnych samochodów do jednej mili, z ułatwieniami dla ekologicznych i elektrycznych sposobów poruszania się, reaktywowaniem usług ekosystemowych pozwalających na symbiozę między miastem a wsią, przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym, wykorzystaniem energii publicznej i prywatnej oraz zasobów gospodarczych w sposób zintegrowany – oto wyzwania, które przed nami stoją i wymagają zmiany narzędzi pracy projektantów miejskich, urbanistów oraz architektów. Konieczne też będzie zminimalizowanie biurokracji, wynikającej z przerośniętego systemu norm i ról, na rzecz myślenia projektowego, niestandardowego przy równoczesnym stosowaniu się do kognitywnej ramy ograniczeń na różnych terytoriach.

Musimy przemyśleć wiele spraw dotyczących XX-wiecznego miasta, zbudowanego zgodnie z regułami, ale pozbawionego emocji i o marnej jakości. To najtrudniejsze wyzwanie, które będzie wymagać działań zróżnicowanych w czasie i swoim zakresie.

Wybór włoski

We Włoszech dyskutujemy o problemach, działaniach oraz pozwalającym je osiągnąć zarządzaniu. Z trwającej wciąż debaty wynika, że kierowanie postcovidowym środowiskiem zbudowanym będzie wymagało różnych kroków. Pierwszy już zaczyna być wdrażany, na ostateczne zrealizowanie innych trzeba będzie poczekać kilka miesięcy.

Krok 1 – tlen. Niezbędne zabiegi, jakich potrzebuje poważnie chory pacjent, to te utrzymujące go przy życiu. Korzystając z tego przykładu, rząd włoski przyjął w sierpniu 2020 roku ustawę stanowiącą, że ci, którzy poprawią sprawność energetyczną budynku mieszkalnego (jedno- i wielorodzinnego), otrzymają ulgę podatkową w wysokości 110% (do wykorzystania w ratach przez pięć lub dziesięć lat) kosztu intwestycji. Mechanizm zakłada, że klient może przenieść tę pomoc na firmę budowlaną lub bank finansujący prace. Koszty kredytu bankowego bankowej (który można zlikwidować poprzez przeniesienie ulgi podatkowej) są pochłaniane o 10%, powyżej 100% są przeznaczane na pokrycie nakładów pracy i planowania. Ten mechanizm pozwala Włochom natychmiast rozpocząć działania na wielu placach budowy, zgodnie z wytycznymi Europejskiego Zielonego Ładu. Inwestycje te zapewnią tlen firmom (także przemysłowym) dotkniętym kryzysem i pozwolą państwu (które będzie płacić za prace) stopniowo zadłużać się przez następnych 10 lat.

Krok 2 – nabycie instrumentów do interwencji chirurgicznej. Po wyjściu z ostrej fazy choroby pacjent może poddać się operacji i lepiej, żeby została ona wykonana z użyciem dobrych narzędzi. We Włoszech prowadzone są prace nad uaktualnieniem prawa regulującego budownictwo i kwestie urbanistyczne. Dotyczą one:

  • ograniczenia biurokracji, także zwiększenia pomocniczej roli fachowców, którzy certyfikują zgodność projektów z bieżącymi regulacjami, poprawiają te dotyczące remontów istniejących budynków (by uniknąć używania nowych, niezagospodarowanych terenów);
  • nowego, jednolitego prawa odnoszącego się do działań budowlanych, kodyfikującego wiele wymagań środowiskowych sprzyjających gospodarce o obiegu zamkniętym;
  • nowego prawa dotyczącego władz miejskich i samorządu terytorialnego, przewidującego utworzenie Narodowej Agencji Miast, zarządzanego przez Biuro Prezydium Rządu w sposób holistyczny i niesektorowy, jak to ma miejsce obecnie w poszczególnych ministerstwach;
  • projektu uchwały Narodowej Rady Architektów, zapewniającej ocenę dopuszczalności danych projektów na podstawie ich dostosowania do miejskich strategii przyjętych przez lokalne samorządy, a nie zgodności z matematycznymi parametrami, takimi jak wskaźniki, wysokość, odległości itd.

Krok 3 – zabieg chirurgiczny i rekonwalescencja (witaminy i rehabilitacja). Trzecia faza, która wykorzystuje także dostępne środki europejskie, przewiduje wzmocnienie sieci połączeń pociągami dużej prędkości (co jest ważne dla powiązania silnych terytoriów z mniej rozwiniętymi), rozbudowanie komunikacji publicznej, powszechne działania na rzecz regeneracji zaniedbanych przedmieść oraz odnowę obszarów górskich (szczególnie dotkniętych trzęsieniem ziemi w 2016 roku), które wymagają nowych połączeń z miastami (nie zależności od nich, ale wzajemnej osmozy). Przykładowo m.in. na terenach górskich powstają „produkty” używane przez mieszkańców miast, takie jak powietrze, woda, żywność czy krajobrazy, a miasta z kolei dysponują usługami niezbędnymi dla zasiedlających obszary wiejskie. Konieczne więc jest kulturowe i społeczne wyważenie między byciem mieszkańcem miasta a mieszkańcem wsi. Można to osiągnąć przy większym fizycznym współuzależnieniu pozwalającym na spędzanie czasu w obu miejscach, a zatem przy wyposażeniu wsi w sieci komputerowe i lepsze drogi, by umożliwić pracę zdalną, ułatwieniu opodatkowania terenów wiejskich czy stworzeniu szans na to, aby ludzie pozostali na wsi.

tłumaczyła Barbara Gadomska

 

PRZYPISY:

  1. Cytat za: U. von der Leyen, Nowy europejski Bauhaus: artykuł przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, online: https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/pl/ac_20_1916 (data dostępu: 29.12.2020).

 

 

 

 

Diego Zoppi
Diego Zoppi

członek Narodowej Rady Włoskich Architektów, koordynator Departamentu Badań i Rozwoju Urbanistyki

reklama

Warto przeczytać