Facebook

Architektura infrastruktury (mieszkaniowej)

Z:A 81

KATEGORIA: Temat wydania

Największą uwagę zwracają apartamentowce niezwykłe i luksusowe – jednak tło miejskiej codzienności stanowi przede wszystkim zwyczajna mieszkaniówka. To ta pozbawiona zadęcia i pritzkerowych ambicji zabudowa decyduje nie tylko o jakości życia w mieście, ale także o ogólnym estetycznym obyciu jego mieszkańców.

Gdy w 2005 roku zaczynałam pracę nad doktoratem dotyczącym dostępnego budownictwa mieszkaniowego, jedna z profesorek zablokowała mój przewód doktorski, przekonując, że mieszkaniówka to nie jest architektura – to budownictwo. Po latach właściwie bym się z nią zgodziła, z pewną jednakże modyfikacją: mieszkaniówka to nie (tylko) architektura, to infrastruktura.

Słownikowa definicja mówi, że infrastruktura to „urządzenia i instytucje usługowe niezbędne do należytego funkcjonowania społeczeństwa i produkcyjnych działów gospodarki” (za Słownikiem Języka Polskiego), a trudno wyobrazić sobie „należycie funkcjonujące społeczeństwo”, którego obywatele nie mają gdzie mieszkać. Co więcej, dopóki poruszamy się w ramach paradygmatu państwa solidarnego – a zgodnie z Konstytucją RP takim państwem jest Polska – społeczeństwu potrzebna jest także infrastruktura publiczna, czyli taka, która ma charakter dobra podstawowego i pozostaje w gestii podmiotu publicznego. W większości zgadzamy się, że nie można w prywatne ręce przekazać wszystkich dróg, szkół i ośrodków zdrowia, więc dlaczego podobnej miary nie przykładamy do infrastruktury mieszkaniowej? Same mieszkania komercyjne nie rozwiążą problemu ich dostępności, niezależnie od tego, ile ich wbudujemy.

Mieszkaniowa infrastruktura

Jeżeli w 2019 roku ktoś jeszcze wątpił, że traktowanie mieszkań po prostu jako towar jest błędem – i z punktu widzenia logiki, i prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa – rok 2020 dostarczył danych, które przekonać powinny wszystkich. W tym roku według danych GUS-u oddano do użytku ponad 221 tysięcy mieszkań, czyli najwięcej od 41 lat. To oznacza, że ostatnim razem tyle mieszkań powstało jeszcze w ramach gospodarki centralnej i budownictwa wielkopłytowego. W tym samym roku, w związku z pandemią prawie 40% polskich gospodarstw musiało ograniczyć swoje wydatki. Teoretycznie rzecz biorąc, mamy zatem wzrost podaży i zmniejszenie popytu. Tymczasem ceny mieszkań wzrastają znacznie ponad inflację, zmniejszając siłę nabywczą przeciętnej pensji (w połowie 2021 już w trzech miastach: Warszawie, Gdańsku i Krakowie nowe lokale kosztują średnio ponad 10 tys. zł za metr kwadratowy). Mimo takiego wzrostu większość mieszkań sprzedaje się jeszcze na etapie dziury w ziemi. Ten paradoks ma oczywiste uzasadnienie: w świecie sfinansjalizowanych nieruchomości, czyli takich, dla których funkcja finansowa ważniejsza jest niż wszystkie inne, wzrost cen jest nieunikniony.  W tym przypadku wartość mieszkań jako aktywów przewyższa ich wartość jako dachu nad głową, co się nie zmieni, dopóki na poważnie nie zaczniemy traktować mieszkań jako infrastruktury, która, mimo że kosztochłonna, jest niezbędna właśnie do funkcjonowania społeczeństwa.

Komunalne i ładne

Czy mieszkaniowa infrastruktura może być dobrą architekturą? Oczywiście. Nawet do technicznej infrastruktury z powodzeniem możemy zastosować witruwiańską triadę. Ta dobra jest i użyteczna (funkcja) i sprawna (konstrukcja) i… ładna (forma). Na świecie docenia się mieszkaniową infrastrukturę, o czym świadczą choćby przyznane w ciągu kilku ostatnich lat nagrody Pritzkera: w 2014 roku projektującemu domy z papieru dla ofiar kataklizmów Shigeru Banowi, w 2016 znanemu z socjalnego budownictwa mieszkaniowego „rozłożonego w czasie” (incremental housing) Alejandrowi Aravenie, w 2018 zaangażowanemu w liczne projekty budownictwa niskokosztowego w Indiach Balkrishnie Doshi oraz wreszcie w tym roku Anne Lacaton i Jean-Philippe’owi Vassalowi, którym dwa lata wcześniej przyznano również nagrodę Miesa van der Rohe za modernizację spółdzielczego budynku mieszkaniowego z wielkiej płyty w Bordeaux. W Polsce dostępna architektura mieszkaniowa nie doczekała się jeszcze takiego uznania, jednak i tu widać powolne zmiany. Przeglądając wyniki konkursów architektonicznych, można dostrzec, że po latach totalnego ignorowania dostępne budownictwo mieszkaniowe zaczyna pojawiać się w gronie finalistów i stawać na podium. W 2014 roku finalistą nagrody Bryła roku zostały komunalne budynki przy ulicy Jagiellońskiej w Warszawie (projektu pracowni Kontrapunkt, Aleksander Mirek), a wydarzenie to w prasie i kuluarach komentowane było z niemałym zdziwieniem: „jak to? Budynki komunalne a ładne?” Dwa lata później do finału trafiły bloki na Osiedlu Bohaterów Września w Krakowie, zaprojektowane dla spółdzielni mieszkaniowej w biurze Tadeusza Lemańskiego. Zmiana następuje jednak bardzo powoli. Nagrody roku SARP przejrzałam wstecz do 2013 i obiekt dostępnego budownictwa mieszkaniowego nie pojawił się wśród nagrodzonych ani razu. W konkursie Życie w Architekturze w 2020 roku na 87 nominacji znalazły się dwa obiekty wybudowane przez Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS): dom wielopokoleniowy z serwisem opiekuńczym we Wrocławiu na osiedlu Nowe Żerniki (projektu Major Architekci) oraz budynek mieszkalno-usługowy przeznaczony dla seniorów przy ulicy Bł. Królowej Jadwigi w Szczecinie (pracowni STUDIO A4). Nagrodzona została jednak realizacja całego założenia osiedla Nowe Żerniki, w którym można dostrzec pewne ślady dostępnego budownictwa, jak choćby wspomniany dom wielopokoleniowy i trzy budynki kooperatyw. Nagrodę Architektoniczną Prezydenta m.st. Warszawy w roku 2021 otrzymał dom wielopokoleniowy realizowany przez TBS Warszawa Południe (projektu Sawa-Tech), ale to znowu jedyny obiekt tego typu zauważony we wszystkich siedmiu edycjach.  Warto zauważyć, że w żadnym z polskich prestiżowych konkursów nie ma osobnej kategorii dla budownictwa dostępnego, musi ono zatem rywalizować  z luksusowymi apartamentowcami. Nota bene we wszystkich konkursach jest osobna kategoria: dom jednorodzinny. Pozostaje pytanie, czy w obecnym momencie rozwoju, gdy cała branża zdaje już sobie sprawę z negatywnych konsekwencji rozproszenia zabudowy, nie należałoby zrezygnować z nagradzania zabudowy jednorodzinnej w ogóle, tak jak to uczyniono w Austrii?

Przegląd (wystarczająco) dobrych praktyk

Tak jak współczesna teoria macierzyństwa mówi, że bycie najlepszym rodzicem jest de facto szkodliwe i dla rodzica, i dla dziecka, a dobry rodzic to rodzic wystarczająco dobry, tak podstawowa architektura mieszkaniowa powinna być wystarczająco dobra: bez zadęcia i aspiracji, wygodna, oszczędna i zwyczajna – co oczywiście nie znaczy brzydka i byle jaka. Poniżej sprawdzam, czy wśród różnych typów dostępnej zabudowy mieszkaniowej znajdują się w ogóle – poza nagrodzonymi, o których wspomniałam wcześniej – realizacje wystarczająco dobre.

Mieszkania komunalne

Mieszkania komunalne (i ich interwencyjna forma – mieszkania socjalne) to w uproszczeniu lokale należące do miasta (lub wsi) udostępniane na preferencyjnych warunkach obywatelom spełniającym ustalone kryteria . Mimo że pełnią one bardzo ważną funkcję społeczną, jest ich mało (według danych GUS-u w 2019 roku na 14,8 mln mieszkań znajdujących się w Polsce jedynie 641 801 stanowiły komunalne), a jeszcze mniej ich powstaje. W 2020 roku, w tym samym czasie, gdy do użytku oddano 143 113 mieszkań wybudowanych na sprzedaż i wynajem oraz 74 107 mieszkań indywidualnych (czyli po prostu domków pod miastem), Polakom udostępniono 1 035 mieszkań komunalnych. Wychodzi około 0,000028 lokalu na jednego obywatela i są to właściwie wartości homeopatyczne. Ponadto, mimo że liczba mieszkań w Polsce systematycznie rośnie, spada liczba lokali komunalnych ­– w 2018 roku było ich 840 400, w 2015 – 886 667, w 2013 – 934 863 itd. Dzieje się tak, ponieważ właściwie od 1989 roku mieszkania komunalne traktowane są przez gminy jako obciążenie. Te w dobrych lokalizacjach systematycznie się wyprzedaje: czy to obecnym lokatorom z dochodzącymi do 90% bonifikatami, czy w ramach licytacji na wolnym rynku. Podlegają one następnie błyskawicznej komodyfikacji. Są flipowane, czyli w szybki sposób remontowane, często dzielone na mniejsze i sprzedawane, lub wynajmowane dla zysku. Jest to typowy przykład prywatyzacji zysków przy upublicznieniu strat – zyskują fliperzy, a kary płacone przez miasto za brak mieszkań socjalnych na końcu zapłacą podatnicy. Co gorsze, mimo szerokiej krytyki i dowodów, że takie postępowanie w dłuższej perspektywie jest szkodliwe dla wszystkich – również dla miast – część samorządów nadal przenosi mieszkańców socjalnych do niedocieplonych kontenerów zlokalizowanych w szczerym polu. W 2021 roku na taki krok zdecydował się na przykład Otwock. Wśród tych niewielu nowych inwestycji pojawiają się jednak także inwestycje ciekawe. Przykładem może być nieduże osiedle w Gliwicach przy ulicy Kujawskiej (projektu Pracownia Projektowa Daniel Płocica), w którym w czterokondygnacyjnych budynkach z balkonami powstanie docelowo 144 mieszkań. Inwestycja jest bardzo dobrze skomunikowana z miastem, znajduje się niedaleko Politechniki Śląskiej i dużego parku. Budynkom towarzyszy wielopoziomowy garaż, co jest rozwiązaniem kompromisowym – lepszym niż parkingi zajmujące cały teren półprywatny i tańszym niż te podziemne. Szkoda jedynie, że na dachu garażu nie zorganizowano terenów rekreacyjnych. Sympatyczny zespół dwóch budynków powstał w Sopocie. W białych, wykończonych płytami włóknowo-cementowymi obiektach przy alei Niepodległości (projektu Studio 2 Architekci) znalazło się 49 mieszkań z balkonami lub niewielkimi ogródkami. Siedem lokali zajmują osoby z budynków przeznaczonych do rozbiórki, na których miejscu powstaną nowe mieszkania komunalne. Jedno z nich oddano do użytku rodzinie repatriantów, którą zaprosiło tu Miasto Sopot, pozostałe lokale zostaną rozdysponowane zgodnie z listą oczekujących. Również w Trójmieście, tyle, że w Gdyni, za sprawą Laboratorium Innowacji Społecznych powstają bardzo dobre inwestycje komunalne od początku do końca projektowane z uwzględnieniem zasad projektowania uniwersalnego. Za przykład wziąć można składający się z 30 mieszkań budynek przy ulicy Dickmana (projekt 3MA), w którym zainstalowano windę, bezprogowe wyjścia na balkony oraz klamki okienne na wysokości dostępnej dla osób na wózkach. Co więcej w parterze budynku znajdują się dwa pomieszczenia wspólne, które stanowią rozwinięcie niewielkich mieszkań i przestrzeń integracji, a inwestycji towarzyszy ogród społeczny, który ma być użytkowany wspólnie przez wszystkich mieszkańców tej okolicy. Ciekawa, nieco eksperymentalna inwestycja została właśnie ukończona w Rybniku, przy ulicy Chrobrego (projektu Architekt studio projektowe, Paweł Kuczyński). Gotowe moduły mieszkaniowe zostały włożone w bryłę zabytkowej kamienicy, co miało w stosunkowo krótkim czasie pozwolić na uzyskanie wygodnych mieszkań przy zachowaniu zabytkowej fasady. Wprawdzie istniejąca ściana okazała się zbyt słaba i trzeba było ją rozebrać, jednak po oczyszczeniu cegieł poskładano ją, zachowując pierwotny układ. Ostateczny efekt jest niezwykle ciekawy – od zewnątrz pozostała historyczna elewacja w pierzei, od podwórza – nowoczesna, czarna bryła. Ta inwestycja to dobry przykład sprawnego łączenia celów miejskich: dostarczania infrastruktury mieszkaniowej i utrzymania dziedzictwa kulturowego.

Mieszkania społeczne

Mieszkania społeczne w Polsce powstają głównie w ramach inwestycji Towarzystw Budownictwa Społecznego , od stycznia 2021 zastąpionych Społecznymi Inicjatywami Mieszkaniowymi (SIM). TBS-y zostały powołane w 1995 roku w celu budowy nieruchomości o umiarkowanych czynszach, za pomocą preferencyjnych kredytów i dopłat. TBS-y i SIM-y mogą działać jako spółki z o.o., akcyjne lub spółdzielnie osób prawnych. Mogą należeć zarówno do miast czy gmin, jak i do osób fizycznych. Ważne jest jednak, żeby były instytucjami typu not-for-profit – generowany zysk ma być przeznaczany na dalsze inwestycje, a nie na wypłatę dywidendy. Czynsz w mieszkaniach nie może przekraczać 4%. wartości odtworzeniowej lokalu rocznie, a przy zawieraniu umowy lokatorzy zobowiązani są do zapłaty zwrotnej opłaty partycypacyjnej w wysokości do 30%. tej wartości. W pierwszym okresie funkcjonowania TBS-ów nie było możliwości wykupu mieszkań, od niedawna taka opcja istnieje, nabywca jest jednak zobowiązany zapłacić pełną wartość rynkową oraz zajmować lokal co najmniej 10 lat. Z tego powodu na 82 000 mieszkań wykupiono na razie osiem. Wśród inwestycji TBS jest stosunkowo wiele porządnych realizacji. Jedną z moich ulubionych pozostaje II etap gliwickiego osiedla przy ulicy Granicznej/Strzelniczej (projektu Biura architektonicznego Moska i Rachuba) z 2011 roku. Modelowa niewielka inwestycja z wieloma usługami na parterach, gdzie udało się osiągnąć bardzo przyjazną przestrzeń między budynkami z uwagi na mnogość zieleni, balkonów i prywatnych przedogródków. Z nowszych realizacji na pewno warto wspomnieć o trwającej obecnie inwestycji w Szczecinie, w kwartale 36 między ulicami: Małkowskiego, ks. Bogusława X, Boh. Getta Warszawskiego oraz Bł. Królowej Jadwigi (projektu pracowni Domino Grupa Architektoniczna Wojciech Dunaj). Założenia są świetne – wnętrze kwartału będzie wyłączone z ruchu kołowego, znajdzie się w nim ogród społeczny i tereny zabaw dla dzieci, zewnętrzny amfiteatr i fontanna posadzkowa. W inwestycji zawarte zostały funkcje towarzyszące jak: żłobek, świetlica środowiskowa i podziemny parking wielopoziomowy. Mieszkania będą przeznaczone m.in. dla seniorów, wychowanków pieczy zastępczej i osób niepełnosprawnych. Za najważniejszą jednak trzeba uznać miastotwórczą funkcję zespołu, który uzupełnia niepełny kwartał, zachowując do niego powszechny dostęp. Ciekawe inwestycje zostały ukończone niedawno w Gdańsku. Jedna z nich to dwa budynki stanowiące uzupełnienie gdańskiego kwartału przy ulicy Kieturakisa 6 i 8 (projektu pracowni Meso Architekci Maciej Marszal, Michał Marszal). Oba obiekty bardzo dobrze wpisują się w zastany kontekst i stanowią uzupełnienie miejskiej tkanki. Architektura jest elegancka i wywarzona. Mieszkańcy mają do dyspozycji balkony i zieleń we wnętrzu kwartału. Drugi przykład warty uwagi  to uzupełnienie kwartału na Dolnym Mieście przy ulicy Wróblej (projektu Firmy Architektoniczno-budowlanej Styl). Tę inwestycję również należy docenić za uzupełnienie miejskiej zabudowy. Szkoda jedynie, że wnętrze kwartału praktycznie w całości przeznaczono na parkingi. Jeszcze jedna trwająca i warta odnotowania inwestycja to tyski kwartał zabudowy przy skrzyżowaniu alei Bielskiej i Jana Pawła II (projektu pracowni BBC Best Building Consultants), składający się z trzech budynków mieszkalnych z garażem podziemnym. Nowa zabudowa również porządkuje strukturę urbanistyczną okolicy, co w tym fragmencie Tychów jest wyjątkowym wyzwaniem.

Mieszkanie plus / Mieszkanie na start

Mieszkanie plus i przeznaczone dla młodych osób Mieszkanie na start to podstawowy filar Narodowego Programu Mieszkaniowego, który został ogłoszony w 2016 roku jako główny rządowy projekt naprawy sytuacji mieszkaniowej. Inwestycje powstające w ramach programu miały być niedrogimi lokalami czynszowymi budowanymi na gruntach należących do Skarbu Państwa. Żeby skorzystać z mieszkania programu Mieszkanie Plus, nie trzeba wnosić opłaty partycypacyjnej, z biegiem lat możliwy jest wykup nieruchomości na własność, a opłata z tym związana może zostać włączona do czynszu.

Zgodnie z zapowiedziami już pod koniec 2019 roku gotowych miało być 100 000 mieszkań. W praktyce jednak wszystko szło znacznie wolniej: pojawiły się problemy z pozyskiwaniem gruntów, ponadto nie wszystkie gminy były zainteresowane budową mieszkań w ramach programu. Według danych Krajowego Zasobu Nieruchomości w styczniu 2021 roku ukończonych i w budowie było łącznie 1525 inwestycji, w których znalazło się w sumie 25 603 mieszkań.  Najbardziej znaną inwestycją wykonywaną w ramach programu jest Nowy Nikiszowiec (projektu pracowni 22 Architekci) – osiedle na przedmieściach Katowic o bardzo interesującej architekturze, ale skandalicznej lokalizacji. Architektura i układ zespołu nawiązują do znajdującego się w pobliżu osiedla robotniczego Nikiszowiec i zostały docenione nominacją do nagrody Miesa van der Rohe. Niestety od samego Nikisza Nowy Nikiszowiec oddzielają tereny przemysłowe i las, który zresztą został pod inwestycję częściowo wycięty. Nowe osiedle powstało więc w miejscu  cennego przyrodniczo terenu i bez dostępu do usług. Znacznie lepszą lokalizację ma niedawno oddane do użytku osiedle w Dębicy przy ulicy Ratuszowej (projektu pracowni EMA Studio Architekci). Jest ono zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącej zabudowy, ma układ kwartałowy z obszernym wewnętrznym dziedzińcem. W inwestycji znalazło się 201 mieszkań i tyle samo parkingów – niestety są to parkingi nawierzchniowe i z tego powodu można się obawiać, czy atrakcyjny teren wewnętrznego dziedzińca nie zostanie z biegiem czasu całkowicie zajęty przez pojazdy. W Toruniu kończy się budowa zespołu z 320 mieszkaniami (projektu pracowni S.A.M.I. Architekci). Nowością jest zastosowanie prefabrykacji co znacznie przyspieszyło prace i pozwoliło na prowadzenie ich również zimą. Na budowę przyjeżdżają gotowe ściany z wykończoną elewacją, ociepleniem, elektryką i stolarką. Architektura zespołu jest skromna, ale wystarczająca, niestety układ urbanistyczny przywodzi na myśl „architekturę spadochronową”. Osiedle jest całkowicie pozbawione kompozycji, nie zapewniono także podziału na strefy ani gradacji przestrzeni.

Oddolne budownictwo mieszkaniowe

Czwartą formę dostępnego budownictwa mieszkaniowego stanowi oddolne budownictwo mieszkaniowe, czyli kooperatywy, małe spółdzielnie mieszkaniowe i cohousing. Jest to grupa słabo w Polsce reprezentowana, jednak ciekawa i z wielkim potencjałem. W skrócie zaliczają się do niej mieszkania, które powstały nie dla zysku (non profit), a ich budowa (lub adaptacja) przeprowadzona została w sposób wspólnotowy i partycypacyjny przez przyszłych mieszkańców. Obiekty tego typu są zazwyczaj wyposażone w pomieszczenia wspólne i mają znaczenie dla społecznej aktywizacji okolicy, w której się znajdują. Powstawanie takich inwestycji jest możliwe zgodnie z obecnym stanem prawnym, trudniej natomiast uzyskać finansowanie. Sytuacja może ulec polepszeniu po wejściu w życie ustawy o kooperatywach, która znajduje się obecnie na etapie ostatnich konsultacji. Najbardziej znaną inwestycją z tej grupy jest Kooperatywa Pomorze w Gdyni. Pierwszy budynek – zespół domów szeregowych – został ukończony w 2012 roku, kolejne w 2014 (szeregówka) i w 2016 (budynek wielorodzinny). Niestety z punktu widzenia architektury i urbanistyki obiekty nie przedstawiają większej wartości – powstały na obrzeżach miasta, na podstawie projektów katalogowych. Znacznie ciekawsze architektonicznie są trzy budynki wybudowane przez kooperatywy w ramach osiedla Nowe Żerniki we Wrocławiu (za projekt dwóch z nich odpowiada pracowania Creoprojekt). Architektura bardzo dobrze wpisuje się w zabudowę wielorodzinną i jednorodzinną – obiekty stoją na styku nowego osiedla i istniejących domków. W zastały kontekst wpisują się również użyte materiały: biały tynk i drewno. W układzie brył wyróżnione zostały dodatkowe funkcje znajdujące się w budynkach. Całkiem inny typ inwestycji przedstawia kooperatywa Nieporęcka 12, która powstała w wyniku renowacji i adaptacji starej kamienicy na warszawskiej Pradze (projekt Pracownia Nieporęcka). Inicjatywa rozpoczęta przez grupę architektów jako działanie oddolne w kolejnych etapach przerodziła się w działanie deweloperskie: grupa wybudowała jeszcze dwie kamienice przy tej samej ulicy. Co przy okazji dobrze obrazuje zagrożenie komodyfikacją, jakie stoi za kooperatywami, o ile wspomagalibyśmy ich powstawanie systemowo.

il. Anna Nowokuńska

Budownictwo na plus?

Jak widać infrastruktura mieszkaniowa może być dobrą architekturą. Stosunkowo wiele ciekawych inwestycji powstaje w Polsce w ramach budownictwa TBS/SIM i komunalnego. Te realizacje mają często znakomitą, śródmiejską lokalizację, a wiele TBS-ów uzupełnia brakujące fragmenty miasta i porządkuje przestrzeń. Inwestycje z tych dwóch grup są często łączone z procesami rewitalizacji i modernizacji istniejącej tkanki miejskiej, dzięki czemu aglomeracje mogą realizować równocześnie różne cele. Lepiej niż w przypadku architektury komercyjnej jest w tym wypadku także z inkluzyjnością inwestycji komunalnych i TBS. Często wszystkie mieszkania wykonane są w standardzie pozwalającym na bezproblemową adaptację do potrzeb osób z niepełnosprawnościami i uwzględniają zasady projektowania uniwersalnego. Niestety warunku dobrej lokalizacji nie spełniają praktycznie żadne inwestycje z programu Mieszkanie plus, które często lokalizowane są w szczerym polu (na przykład w Nakle nad Notecią czy Sianowie). Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ dla dostępności architektury mieszkaniowej najbardziej istotna jest lokalizacja – przy niewielkich lokalach i ograniczonych funduszach kluczowa jest możliwość korzystania z komunikacji publicznej i publicznej infrastruktury społecznej: szkół, przedszkoli, bibliotek, ośrodków zdrowia. Słabość programu Mieszkanie plus uwidacznia także lokalizacja większości inwestycji w niewielkich miejscowościach, gdzie głód mieszkaniowy nie jest tak silny jak w dużych miastach. Osiedla dostępne są także zazwyczaj… dostępne, czyli niegrodzone, a z towarzyszącej im infrastruktury mogą korzystać wszyscy. Te inwestycje przejmują dzięki temu funkcje integracji społecznej dla okolicy, np. na placach zabaw spotykać mogą się dzieci różnych rodziców. Niestety w Polsce nie ma na razie przykładów celowego mieszania mieszkań o różnym standardzie i podstawach zasiedlenia (mixed tenure), który to trend w Europie uznaje się za najlepszy sposób na zachowanie spójności społeczeństwa i wprowadza obowiązkowo do zapisów planistycznych. W naszych warunkach ze zróżnicowaniem społecznym mamy do czynienia jedynie w ramach śródmiejskich kamienic, gdzie w jednym budynku znajdują się często nieruchomości już sprywatyzowane i jeszcze publiczne. Niestety większość miast dąży do podziału kamienic na całkowicie miejskie lub całkowicie prywatne, bo przy takiej strukturze łatwiej nimi zarządzać, więc i ten przejaw różnorodności wkrótce zniknie. Niepokojący jest także trend budowy dużych zespołów mieszkań komunalnych – np. w Krakowie na osiedlu Przyzby-Zalesie, gdzie w jednej inwestycji znajdzie się ich ponad 350. To najlepszy sposób, żeby potęgować społeczne rozwarstwienie i wzmacniać negatywne stereotypy oraz modele zachowań.

Niedoceniana architektura

Architekci nie cenią dostępnego budownictwa mieszkaniowego, ale sytuacja nie lepiej wygląda od drugiej strony. Magazyn „Strefa Gospodarki” co roku przygotowuje ranking najlepszych Towarzystw Budownictwa Społecznego w Polsce. Pod uwagę bierze się w nim takie kryteria, jak wyniki finansowe danego TBS-u, przeprowadzone inwestycje, liczbę pracowników oraz nakłady przeznaczone na szkolenie kadry. Nie pojawia się nic na temat jakości wytwarzanej przestrzeni. Gdy o inwestycjach mieszkaniowych z kategorii mieszkań dostępnych pisze się w prasie codziennej, podaje się liczbę mieszkań i metrów kwadratowych, funkcje towarzyszące, koszty budowy i warunki najmu. Czasem pojawia się informacja o wykonawcy robót i o kosztach. Bardzo trudno dotrzeć do danych o autorach projektu – czyżby w „prawdziwym świecie” nikogo to nie obchodziło? Pomiędzy tymi zjawiskami zachodzą bardzo silne związki. Architekci nie cenią inwestycji z zakresu dostępnego budownictwa mieszkaniowego, a reszta społeczeństwa nie docenia jakości przestrzeni i architektury zwyczajnych mieszkań. Wydaje się, że wyjście z tego impasu zależy jednak od architektów – dopóki sami nie zaczniemy patrzeć na dostępne budownictwo mieszkaniowe jak na architekturę, dopóki nie zaczniemy go nagradzać, pokazywać i o nim mówić, nie zmienimy społecznego stanu świadomości. Żeby coś się w tej kwestii zmieniło, musimy najpierw sami połączyć sprzeczności architektury i infrastruktury.

Agata Twardoch
Agata Twardoch

architektka i urbanistka, profesorka Politechniki Śląskiej, członkini TUP oraz Affordable Housing Forum; współprowadzi pracownię projektową 44STO; zajmuje się dostępnym budownictwem mieszkaniowym i alternatywnymi formami zamieszkania.

reklama

Warto przeczytać