Facebook

Architekt i jego praca, cz. XVIII

Z:A 84

KATEGORIA: A...symetria umowy

Odpowiedzialność architekta to część umowy z inwestorem, która pozwala m.in. określić zakres możliwych roszczeń klienta. Na co warto zwrócić uwagę przy jej formułowaniu przedstawiono w tym odcinku A…symetrii umowy.

W umowach o usługi architektoniczne dotyczących obiektów o niewielkim stopniu skomplikowania rozdział określający odpowiedzialność architekta jest  bardzo rzadko stosowany. Należy podkreślić, że jego zapisy nie są zobowiązaniem projektanta tylko określają odpowiedzialność za skutki nienależytego wykonania umowy. Architekt powinien być przygotowany na poniesienie konsekwencji w przypadku roszczeń ze strony klienta Powodem ich wystąpienia może być np.:

  • nieosiągnięcie założonych parametrów technicznych — co może oznaczać, że projekt wykonano z naruszeniem przepisów i norm budowlanych. Dla klienta konsekwencje mogą być bardzo różne, od błahych, nie wpływających zasadniczo na funkcjonowanie obiektu, do istotnych, w skrajnych przypadkach skutkujących katastrofą budowlaną. Warto zaznaczyć, że implikacje prawne z tytułu naruszenia przez architekta (termin ten należy tu rozumieć jako, „wielobranżowy zespół projektowy”) parametrów technicznych, mogą wykraczać poza zakres umowy. Za błędy w sztuce projektowej grożą sankcje z tytułu odpowiedzialności zawodowej (zależą one od znaczenia i istoty popełnionego błędu) oraz odszkodowawcze, w razie wystąpienia szkody. Niewątpliwie, każdą nieprawidłowość w funkcjonowaniu wybudowanego już obiektu należy sprawdzić, oraz ustalić osobę odpowiedzialną za błędy. W niektórych przypadkach winę za zakłócenia w funkcjonowaniu obiektu może ponosić... sam zamawiający, który — poprzez zmianę przeznaczenia części pomieszczeń lub wymianę niektórych elementów — powoduje wystąpienie usterek i wad. Klient, przed wystąpieniem z ewentualnym roszczeniem, powinien sprawdzić sam siebie. Co ciekawe, przyczyną „wad” może być obowiązujące, niespójne prawo, które poprzez niechlujstwo ustawodawcy często jest sprzeczne. Zdarza się, że jeden przepis pozwala zastosować konkretne rozwiązanie techniczne, a inny tego zabrania. I kto jest wtedy winny? Projektant, wykonawca, zamawiający? W takim przypadku państwo stanowiące prawo. Jednak konia z rzędem temu, kto wygra proces o odszkodowanie z powodu poniesionych (wymiernych) strat, wynikających z niechlujnych i nieprzemyślanych przepisów;
  • nieosiągnięcie założonych parametrów użytkowych — za takie nieprawidłowości ponosi odpowiedzialność wyłącznie architekt, a nie — jak to może mieć miejsce w punkcie opisanym powyżej — poszczególni projektanci branżowi. Wady użytkowo-funkcjonalne wynikają z niedouczenia architekta. Z powodu nieosiągnięcia założonych parametrów użytkowych zamawiający rzadko ponosi straty finansowe, ale tego typu nieprawidłowości mogą utrudnić użytkowanie obiektu. W przypadku pomieszczeń o charakterze technologicznym, błąd architekta uniemożliwi korzystanie z tych miejsc zgodnie z przeznaczeniem. W wyniku nieprawidłowości straty zamawiającego mogą być znaczne, i architekt powinien liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami finansowymi.

OC dla architekta

W wielu krajach prawo wymaga od architekta ubezpieczenia się od odpowiedzialności cywilnej za nieumyślne popełnienie błędów w sztuce projektowej. Takie przepisy początkowo spotykały się z oporem środowisk technicznych. Wydaje się, że niesłusznie. We współczesnym świecie szeroko pojętego biznesu, odpowiedzialność wiąże się z roszczeniami finansowymi. Problem z polisami ma jednak nieco inny wymiar, wiele zależy bowiem od tego, co ubezpieczyciel uznaje za nieumyślny błąd. A to już osobny temat. Inwestorzy powinni jednak zapamiętać generalną zasadę: architekt zawsze będzie zwolniony z odpowiedzialności, jeżeli badający sporną sprawę rzeczoznawca towarzystwa ubezpieczeniowego stwierdzi, że błąd nie został popełniony przez projektanta, tylko powstał na skutek innych okoliczności. Uwaga ta ma znaczenie o tyle, że ubezpieczyciele mogą domagać się zwrotu kosztów związanych z ekspertyzami od podmiotu zgłaszającego roszczenie, jeśli nie miało ono uzasadnienia.

Co dzieje się, gdy towarzystwo ubezpieczeniowe uzna, że architekt popełnił nieumyślnie błąd, który naraził inwestora na straty? Ano, wypłaca odszkodowanie. Projektant traci wtedy przysługujące mu zniżki za bezszkodową działalność. Jeżeli szkoda wystąpi po raz kolejny, ubezpieczyciel podniesie architektowi składkę ubezpieczeniową. Kwota może być tak „wyśrubowana”, że... nieopłacalne będzie wykonywanie zawodu. Polisy zawierają pewien pakiet wyłączeń odpowiedzialności, w ramach którego ubezpieczyciel odmówi wypłacenia inwestorowi odszkodowania. Zwykle zdarza się to, gdy szkody powstały:

  • z powodu niedbalstwa architekta lub zatrudnionego przez niego specjalisty i wina zespołu projektowego została udowodniona wówczas architekt musi liczyć się z tym, że zamawiający wystąpi do sądu powszechnego o odszkodowanie za poniesione konkretne i wymierne straty. Opinia ubezpieczyciela może okazać się dla architekta przysłowiowym „gwoździem do trumny” oraz pogrążyć go w gigantycznych kłopotach finansowych;
  • w następstwie działań wojennych, stanu wyjątkowego, stanu klęski żywiołowej, rozruchów i zamieszek są to standardowe wyłączenia stosowane przez ubezpieczycieli, nie mające związku z pracą projektanta;
  • wskutek naruszenia praw autorskich i patentów;
  • w wyniku normalnego technicznego wyeksploatowania się budynku lub jego wadliwego użytkowania bywa że inwestor — użytkownik obiektu — wini za różne awarie architekta, a tak naprawdę przyczyną problemów jest zużycie techniczne budynku, nie mające żadnego związku z projektem.

Należy pamiętać, że zakresy wyłączeń ustalają indywidualnie towarzystwa ubezpieczeniowe.

Praca architekta — bynajmniej — nie jest wolna od stresu, jak powszechnie przyjęło się uważać. Wielu zamawiających próbuje tę sytuację dyskontować, obciążając projektanta „wirtualną” odpowiedzialnością. Cel jest zawsze ten sam — odzyskanie, i to z nawiązką, wypłaconego honorarium. Dlatego też architekci, w swoim dobrze pojętym interesie, powinni się odpowiednio zabezpieczać.

W umowie powinny znaleźć się stosowne zapisy, zakładające, że jeżeli inwestycja zrealizowana na podstawie wadliwie wykonanego projektu nie osiągnie założonych parametrów technicznych lub użytkowych, zamawiającemu przysługuje prawo dochodzenia swoich roszczeń z polisy ubezpieczeniowej OC architekta. W takiej sytuacji konieczne będzie wprowadzenie do umowy kolejnego modułu, odrębnie opisujące tę polisę . Architekt, natomiast, może zastrzec w umowie, że w przypadku strat, jakich dozna w wyniku nieuzasadnionych roszczeń ze strony zamawiającego, ten zobowiązuje się do ich pokrycia.

Podzlecanie prac projektowych i niezależni specjaliści

Oczywiście architekt nie jest w stanie samodzielnie wykonywać wszystkich opisanych świadczeń. Zatem, aby właściwie wywiązać się z przyjętych na siebie zobowiązań, musi — w zależności od wielkości zamówienia — zatrudniać zespoły specjalistów z różnych dziedzin sztuki inżynierskiej. Do podstawowego składu, praktycznie przy każdym zamówieniu, wchodzą: :

  • inżynier konstruktor;
  • inżynier sanitarny;
  • inżynier elektryk;
  • inżynier dróg i ukształtowania terenu;
  • kosztorysant.

Zespół ten może być rozbudowywany, w zależności od przedmiotu zamówienia, o specjalności takie, jak m.in.:

  • technolog żywienia;
  • technolog przemysłowy;
  • akustyk;
  • architekt krajobrazu;
  • architekt wnętrz;
  • geodeta;
  • geolog.

Jeżeli do tego dodamy, że wyżej wymienieni specjaliści też nie działają pojedynczo, to potencjalny klient łatwo zrozumie, że nad jego „marzeniem” pracuje często kilkudziesięcioosobowy sztab fachowców, którego w ogóle nie widzi. Przy zamówieniach na duże zadania inwestycyjne liczba projektantów i konsultantów specjalistycznych może wynosić nawet... 500 osób! Gwoli wyjaśnienia wypada napisać, że nad „zwykłym” projektem profesjonalnie opracowanego domu jednorodzinnego pracuje co najmniej pięć osób.

Szczególnie warto o tym pamiętać, kiedy mowa o elemencie umowy związanym z ustaleniem honorarium architekta. Liczebność zespołu projektowego powinna rozjaśnić wątpliwości dotyczące wysokości proponowanego przez architekta wynagrodzenia.

Z pewnością czytelnicy, którzy są potencjalnymi inwestorami, zastanawiają się: dlaczego architekt podzleca niektóre prace wchodzące w skład opracowania projektowego, a nie zatrudnia specjalistów na stałych etatach? Zawód architekta wykonywany jest przeważnie w małych pracowniach autorskich. Poza wiodącym projektantem zatrudniani są asystenci, czyli zazwyczaj architekci terminujący w zawodzie, oraz średnia kadra techniczna. Duże firmy architektoniczne zatrudniają pełne spektrum specjalistów, ale należy zaznaczyć, że zamówienia, jakie w tych olbrzymich biurach projektowych są realizowane, nie należą do tych powszechnie zlecanych małym pracowniom. Nie oznacza to jednak, że te nie podołałyby im .. Są to jedynie kwestie organizacyjne. Wielkość pracowni oraz jej aktualna struktura zatrudnienia zależy tylko i wyłącznie od skali zleceń, które są do wykonania. Wbrew pozorom, ważniejsze niż liczba personelu projektowego jest są wiedza i talent współpracujących osób. Nawet największa korporacja projektowa wypuści bezwartościowy merytorycznie projekt, jeżeli zatrudnione w niej osoby będą amatorami. Taka jest prawda.

Podzlecanie prac projektowych stanowi bardzo interesujący element umowy. Jego konkretne zapisy, pojawiają się najczęściej z inicjatywy inwestorów, którzy zlecają prace projektowe po raz kolejny, i mają własne doświadczenia z dotychczasowej współpracy z architektami oraz ich zespołami. Życie pokazuje, że w przypadku zamówień na duże założenia inwestycyjne, prawidłowy dobór przez architekta specjalistów z poszczególnych branż technicznych ma zasadnicze znaczenie dla właściwego funkcjonowania przyszłej inwestycji. Dlatego doświadczeni inwestorzy zwykle proszą o przedstawienie dossier zawodowego całego zespołu projektowego. Architekt może jednak zastrzec, że zamawiający nie ma wpływu na skład personalny jego ekipy.

Zdarza się, że to inwestor zastrzega sobie prawo do wskazania specjalistów, którzy mają współpracować z architektem. Wówczas ważna jest możliwość weryfikowania ich kwalifikacji . Warto sprawdzić dotychczasowy dorobek projektowy takiej osoby oraz opinie kolegów architektów, z którymi współpracował.

Inną częstą praktyką klientów jest domaganie się zapisania w umowie, że architekt wykona zlecone mu prace własnymi siłami. Gdyby chodziło o to, aby projektant nie działał jak pośrednik — to można by uznać takie wymagania inwestora za uzasadnione. Jeśli jednak oznaczać by to miało, że architekt dostanie zlecenie dopiero wówczas, gdy zatrudni na etatach pełny zespół specjalistów, to można śmiało mówić o nadużyciu. Nikt przy zdrowych zmysłach, a tym bardziej w okresie recesji gospodarczej, nie będzie ponosił olbrzymich kosztów utrzymania etatowego personelu. Poza tym zawsze może pojawić się zamówienie, w którym jednym ze świadczeń do wykonania będzie czynność o charakterze niszowym wymagająca zatrudnienia projektantów o wąskich specjalnościach, np.: akustyków, technologów przemysłowych w danej dziedzinie, technologów teatralnych i kinowych, hydrologów.

Podsumowując, można śmiało stwierdzić, że wprowadzenie tego modułu umowy jest konieczne w przypadku zamówień na duże przedsięwzięcia inwestycyjne, oraz gdy w ich przedmiocie występuje wiele prac o charakterze wydzielonym.

Co można zalecić architektom, stosując autoironiczną, prawniczą zasadę „ostrożności procesowej”? Dobrym zwyczajem jest poinformowanie klienta, że część prac projektowych wykonają osoby zatrudnione na etacie w pracowni architekta. Jeśli jednak w trakcie negocjacji strony ustalą, że niektóre zadania zostaną powierzone niezależnym specjalistom, wówczas w umowie, w rozdziale ograniczającym odpowiedzialność architekta, należy bezwzględnie umieścić stosowne postanowienia.

Waldemar Jasiewicz
Waldemar Jasiewicz
Architekt IARP

przewodniczący Rady Podlaskiej Okręgowej Izby Architektów RP, rzeczoznawca budowlany, do 2004 roku współwłaściciel pracowni projektowej

TAGI

reklama

Warto przeczytać