Facebook

Architekt i jego praca, cz. IV

Z:A 70

KATEGORIA: A...symetria umowy

Najczęstszą przyczyną nieporozumień i sporów pomiędzy klientami a architektami jest niezrozumienie różnic pomiędzy studium programowo--przestrzennym, w którym teoretycznie występują elementy koncepcji funkcjonalno-przestrzennej, a zasadniczym projektem koncepcyjnym. Tymczasem to dwa odmienne – pomimo dużej zbieżności stylistycznej w zakresie świadczeń – etapy projektowania architektonicznego.

Studium programowo-przestrzenne stanowi bardzo dokładną analizę możliwości inwestycyjnych na konkretnych gruntach przeznaczonych pod przyszłą inwestycję. Wyniki prac z nim związanych są idealnym materiałem do przygotowania wniosku o wydanie przedprojektowej decyzji administracyjnej, określającej parametry inwestycji w zgodzie z przepisami planów zagospodarowania przestrzennego. Problem z formalnym nazewnictwem tej decyzji jest olbrzymi. Kiedyś taki dokument nosił miano „informacji o terenie”, później były to „warunki zabudowy”. Jeszcze później „decyzja o warunkach zabudowy”, a w ostatnich latach ugruntowała się nomenklatura „decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu”, by w 2003 roku powrócić do „decyzji o warunkach zabudowy”, wydawanej, gdy na terenie wybranym przez inwestora nie ma wykonanego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

W innych krajach tego typu dokumenty mają jeszcze inne nazwy, pomimo że założenie wszędzie jest podobne. Zatem, aby czytelnik (nieprofesjonalny) nie był całkowicie zagubiony w meandrach prawa (a raczej w jego niedoskonałościach), przyjąłem założenie, że w dalszej części cyklu będę posługiwał się jednorodną nazwą własną: „przedprojektowa decyzja administracyjna” (DA). Pod tym skrótem mieszczą się również ustalenia planów miejscowych. Z całą pewnością puryści prawni będą tym faktem oburzeni, ale publikacja przeznaczona jest dla osób, które na co dzień nie mają do czynienia z prawem, a pragną w jasny i prosty sposób zrozumieć istotę problemu.

Studium powinno odpowiedzieć zamawiającemu, czy planowana przez niego inwestycja jest pomysłem trafionym w konkretnej i wymarzonej przez niego lokalizacji, koncepcja zaś powinna pokazać szczegółowe rozwiązania przestrzenno-funkcjonalne wraz ze wstępną analizą kosztów przyszłej inwestycji.

Umowa o wykonanie projektu koncepcyjnego

Etap projektu koncepcyjnego jest pierwszą prawdziwą fazą o charakterze twórczym. Architekt, który do niego przystępuje, wykorzystuje wszystkie informacje uzyskane dzięki analitycznym pracom wykonanym w etapach wcześniejszych i –dodatkowo – opiera się na podstawowym dokumencie, jaki stanowi wspomniana wyżej (DA).

  • Ważna informacja dla zamawiających:

Projekt musi być całkowicie zgodny z zapisami (DA). Dokument ten określa parametry przestrzenno-techniczne jakie musi spełniać przyszła inwestycja, a także precyzuje, jakie uzgodnienia powinien mieć przyszły projekt oraz jakie warunki szczególne winien spełnić zamawiający przed wystąpieniem z wnioskiem o pozwolenie na budowę. W krajach, gdzie gospodarka przestrzenna znajduje się na normalnym poziomie, proces uzyskiwania decyzji administracyjnych jest zdecydowanie lepiej zorganizowany. Inwestor otrzymuje wypis z planu zagospodarowania przestrzennego. I to wszystko. Żadnej urzędniczej samowoli. Teoretycznie tak jest obecnie w Polsce, tyle że właśnie... teoretycznie. Jakość merytoryczna wielu planów pozostawia, delikatnie rzecz ujmując, wiele do życzenia.

Chociaż wielu zamawiających nadal będzie uważało, że części analityczne, związane z poprzednimi etapami, są w stanie zrealizować we własnym zakresie, to waga poprawności dokumentów niezbędnych do przygotowania wniosku o (DA) przekona przynajmniej część „opornych”, że architekt jest najwłaściwszą osobą do realizacji tego celu.

Elementami składowymi koncepcji na tym etapie są w szczególności:

  • ramowy program zamierzenia inwestycyjnego;
  • koncepcja zagospodarowania działki;
  • projekty koncepcyjne poszczególnych obiektów;
  • skutki dla środowiska z podaniem przewidywanych: odpadów, gazów, spalin, innych substancji szkodliwych lub uciążliwych;
  • zapotrzebowania i wymagania dotyczące: dostawy wody, czynników energetycznych, transportu towarów i osób, parkowania, zatrudnienia pracowników itd.;
  • wstępny harmonogram przygotowania i realizacji inwestycji (etapowanie);
  • określenie wskaźnikowego kosztu realizacji inwestycji.

Rezultat pracy architekta, który zamawiający otrzymuje na tym etapie, ma w pełni twórczy charakter. Opracowana koncepcja nadaje przyszłej inwestycji konkretny kształt zarówno pod względem funkcjonalnym, jak i przestrzennym. Należy wyraźnie podkreślić, że jest to ostatni etap, gdzie zamawiający może jeszcze dokonać zmiany architekta bez ponoszenia zbyt dużych kosztów.

Co do kwestii honorariów architekta i jego zespołu, to problem ten zostanie szerzej omówiony w rozdziałach analizujących poszczególne moduły umowy. W tym miejscu można zasygnalizować jedynie fakt następujący: im kraj na wyższym poziomie cywilizacji ekonomicznej, tym wyższe są honoraria architektów. I nie wynika to z pazerności architektów, a z... założeń królowej nauk, czyli matematyki. O tym jednak później.

Czas, parametry i… korzyści

Termin opracowania projektu koncepcyjnego stanowi bardzo ważny element umowy. Jest to najistotniejszy etap całego procesu projektowego (tak teoretycznie właśnie być powinno). Im dokładniej zostaną ustalone parametry koncepcji, tym prostsze i szybsze będzie wykonanie faz następnych. Zamawiającym bardzo często wydaje się, że projekt koncepcyjny to tylko kolorowe obrazki z kilkoma widokami perspektywicznymi. Nic bardziej błędnego. Właśnie te „kolorowe obrazki”, uzupełnione o rzuty i przekroje proponowanej przez architekta wizji, stanowią podstawę do szacowania przyszłych kosztów projektowanej inwestycji. To etap rozstrzygający o pieniądzach inwestującego (dodajmy: dużych pieniądzach). Dobrze opracowany projekt koncepcyjny pozwala zamawiającemu właściwie zbudować biznesplan przyszłej inwestycji.

il. Piotr Fałkowski

Korzyści dla zamawiających (z dobrze wykonanego projektu koncepcyjnego):

  • pełna informacja o przyszłym przestrzennym kształcie zamierzeń inwestycyjnych;
  • w miarę dokładna informacja ekonomiczna, która jest odpowiedzią na to, czy zamawiającego stać na realizację przyszłej inwestycji.

Korzyść dla architektów (z dobrze wykonanego projektu koncepcyjnego):

  • skrócenie czasu opracowania kolejnych etapów projektowych (im dokładniej i lepiej zrealizowana jest praca analityczna – w sferze programu i rozwiązań przestrzennych – tym sprawniejsza praca w trakcie opracowywania projektu budowlanego).

Obie strony umowy powinny jednak pamiętać, że projekt koncepcyjny jest formą, która może ewoluować. Zamawiający właśnie na tym etapie powinien wnosić wszelkie uwagi. I ma do tego pełne prawo. Architekt nie jest nieomylny. Zamawiający zdecydowanie lepiej niż on zna swoje potrzeby. Architekt zaś ma świadomość wszelkich aspektów formalnoprawnych związanych z potrzebami klienta od strony przepisów budowlanych. Te wzajemne relacje są istotą sprawy. Projektowanie architektoniczne to wspólna praca obu stron, bez której nie da się zbudować prawidłowego kształtu projektowanego zamierzenia.

Na etapie koncepcji architekt poznaje zamawiającego. Wiedza ta często dotyka sfery intymnej klientów, szczególnie przy opracowywaniu zamówień związanych z ich życiem prywatnym, czyli np. domów jednorodzinnych. Zdobywane w ten sposób informacje architekt powinien traktować jako tajemnicę zawodową. Jest to jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego ten zawód postrzegany jest powszechnie jako zawód zaufania publicznego.

Reasumując, nie jest w interesie zamawiającego dążenie do zbytniego skracania terminu wykonania projektu koncepcyjnego. Oczywiście, nie należy też przesadzać z jego przedłużaniem. Warto w tej sprawie wysłuchać racji architektów. Zamawiający powinni z dużą ostrożnością podchodzić do zbyt krótkich terminów opracowania projektu koncepcyjnego oferowanych przez architektów. Może to oznaczać, że albo inwestor ma do czynienia z architektem geniuszem, albo z hochsztaplerem, próbującym dać mu tzw. gotowiec z szuflady. Takie działania są w pełni naganne i powinny być traktowane jako próba wyłudzenia honorarium. Z drugiej strony pośpiech oraz poganianie architekta zawsze mszczą się na zamawiającym projekt. Zwykle oszczędność na etapie koncepcji odbija się zarówno na kosztach realizacji, jak i w trakcie eksploatacji obiektu.

Dylematy inwestora

Nie zawsze wybrany architekt zadowoli zamawiającego swoją pracą. To problem bardzo delikatnej natury. Skąd bierze się to niezadowolenie? Najczęstsze przyczyny to:

  • Oceny na zasadzie ładne – brzydkie.

Zamawiający rzadko mają wyrobiony zmysł estetyczny. Takie ich prawo. Jednak eliminowanie architekta na podstawie takiego kryterium jest co najmniej ryzykowne. Są, co prawda, przypadki oczywiste, kiedy przedstawiona koncepcja nie wnosi niczego szczególnego lub ociera się o kicz, ale przed zmianą projektanta (na tej podstawie) warto się zastanowić.

  • Niespełnienie wymagań programowych.

Jest to oczywisty błąd architekta. Analizy poprzednich etapów wyznaczyły drogę, która powinna przynieść zamawiającemu najwięcej korzyści. Architekt bez powodu nie powinien zubażać ustalonych założeń programowych.

  • Niespełnienie wymagań formalnych.

Bardzo częsty grzech architektów. Zamawiający, szczególnie ten posiadający własne komórki inwestycyjne, już na etapie koncepcji jest w stanie znaleźć błędy związane nie tyle ze spełnieniem przez architekta wymagań decyzji administracyjnej (da), ile z innymi przepisami w budownictwie. Jeżeli architekt uwzględni uwagi i doprowadzi koncepcję do stanu zgodnego z literą obowiązującego prawa oraz oczekiwaniami zamawiającego, to problem nie wystąpi. Jeśli jednak je zignoruje – będzie to świadczyć o jego amatorszczyźnie (pomimo posiadanych uprawnień). W takich przypadkach zamawiający nie ma wyjścia i... odstępuje od dalszej współpracy. Najczęściej ma to finał w sądzie i procesie o zapłatę.

Istota powyższych konfliktów to dylemat zamawiających: przerwać czy kontynuować współpracę z wybranym architektem? Nie jest wskazane poszukiwanie porady u innego architekta. Postępowanie takie w konsekwencji może prowadzić do naruszenia norm środowiskowych i lojalności zawodowej. Inny architekt w takiej sytuacji staje się potencjalnym konkurentem, szczególnie gdy gospodarka danego państwa znajduje się w recesji, a na rynku projektowym zleceń jest „jak na lekarstwo”.

Kiedy zamawiający akceptuje przedstawioną przez architekta koncepcję, praktycznie wiąże się z nim do końca prac projektowych. W grę wchodzi prawo autorskie i każdy następny etap winien być realizowany w zgodzie z jego prawnymi aspektami. I nie jest do końca powiedziane, że – pomimo np. posiadania pełni majątkowych praw autorskich – zamawiający ma całkowitą w tym względzie dowolność (pod warunkiem, że architekt te prawa odsprzeda). Kwestie prawne, związane z uprawnieniami wynikającymi z autorskich praw majątkowych, zostaną szczegółowo opisane w modułach rozdziału dotyczącego budowy umowy.

  • Uwaga dla zamawiających:

W przypadku rezygnacji z usługi architekta na etapie projektu koncepcyjnego pod żadnym pozorem nie wolno wykorzystać jego pracy poprzez zlecenie opracowania koncepcji innemu architektowi. Będzie to ewidentne przestępstwo naruszające podstawowe prawa autorskie. W takich przypadkach zamawiający może się liczyć z pozwem sądowym, złożonym przez architekta na drodze postępowania cywilnego lub na skutek wniosku złożonego w prokuraturze przez architekta bądź reprezentującego jego interesy zbiorowego zarządcę prawami autorskimi. Prawo nie wyklucza równoległego dochodzenia roszczeń przez poszkodowanego.

I jeszcze jedna uwaga. Nowo wybrany architekt, który będzie korzystał z pracy kolegi, też odpowie dyscyplinarnie za naruszenie zasad etyki zawodowej, tyle że przed samorządem środowiskowym.

Koncepcja zwizualizowana

Jak zostało powiedziane, projekt koncepcyjny jest najbardziej twórczym etapem spośród wszystkich faz projektowych. Właśnie w tym momencie zapadają decyzje, od których zależy, czy wybrany architekt będzie kontynuował współpracę z zamawiającym. U podstaw „pokazania się” przez architekta leży chęć jak najlepszej prezentacji swojej pracy. Należy pamiętać, że wymaga to – pomimo ewidentnych zdolności plastycznych – również olbrzymiego nakładu pracy.

Zamawiający oczekują przedstawienia tzw. wizualizacji komputerowych. To bardzo efektowny i skuteczny we współczesnym świecie środek przekazu informacyjnego. Prezentacja za pomocą urządzeń komputerowych w pełni daje odpowiedź, czy to, co architekt oferuje, zadowala obie strony. W wyniku opracowań komputerowych bardzo trudno jest „ukryć” niedoróbki w projekcie, które są możliwe w tradycyjnych „ręcznych” technikach plastycznych. Zamawiający powinni jednak pamiętać o kilku podstawowych sprawach, związanych z wykorzystaniem komputerów przez architektów:

  • Komputer nie projektuje.

Powszechnie używa się sformułowań: „Proszę mi zaraz pokazać, co komputer zaprojektował”. Nic bardziej błędnego. To od zdolności architekta zależy, co komputer wyświetli na ekranie, a drukarka przeniesie na papier. Komputer stanowi tylko nowoczesne narzędzie, które pozwala przyspieszyć pewne czynności, np. tradycyjne rysowanie perspektyw wykreślnych jest nie dość, że trudne, to w dodatku pracochłonne. Taką techniką architekt mógł wykonać, jeszcze kilka lat temu, maksymalnie dwie, trzy perspektywy. Natomiast obecnie, dzięki komputerom, prezentację projektu można przedstawić w co najmniej kilkunastu ujęciach. Wprowadzanie danych do komputera z roku na rok staje się coraz prostsze i szybsze. To cieszy, ponieważ skracany jest czas na opracowanie projektów. Ale to tylko tyle. W przypadku „amatorskiego” architekta, zamawiający otrzyma i tak bezwartościowy projekt. I to pomimo tego, że projektant ten będzie dysponował najlepszym i najnowocześniejszym komputerem oraz oprogramowaniem. Komputer nie projektuje! Parafrazując, jest on tylko nowoczesnym „piórkiem kreślarskim”;

  • Zmiany w komputerowym projekcie nie zawsze są proste.

Architekt często słyszy: „A jak to w komputerze Pan/Pani poprawi i zmieni, to będzie dobrze”. Po pierwsze – najczęściej nie będzie dobrze, a po drugie – zmiany te, wbrew pozorom, nie są takie łatwe i wymagają czasu. Pech chce, a praktyka to potwierdza, że sugestie poprawek dotyczą zwykle elementów konstrukcyjnych. Nie ma nic gorszego, niż podjęcie próby nanoszenia zmian w obecności zamawiającego, patrzącego architektowi zza pleców na ręce. Taka sytuacja zawsze kończy się klęską projektanta i często złośliwym zadowoleniem inwestora;

  • Projektowanie komputerowe nie jest tanie, dlatego, że jest szybkie.

To przekonanie należy do największych błędów w rozumowaniu zamawiających. Ten sposób opracowywania projektów architektonicznych jest ciągle horrendalnie drogi. Wykorzystanie komputera jako narzędzia rzeczywiście skraca czas projektowania. Trzeba jednak uświadomić sobie, że komputer architekta to nie komputer dla księgowej, referenta czy handlowca. Parametry techniczne, wymagane od profesjonalnego stanowiska, są bardzo wygórowane. Koszt takiej jednostki bez monitora i oprogramowania wynosi ok. 3000 $. Minimalny monitor niezbędny do pracy powinien mieć obecnie przekątną co najmniej 27", a wielu obecnie korzysta z wielkości 42". I wreszcie oprogramowanie. Im łatwiejsze w obsłudze i wszechstronniejsze, czyli umożliwiające wykonanie nawet najwymyślniejszych wizji architekta, tym droższe. Cena profesjonalnych programów dla jednego stanowiska projektowego zaczyna się od 7500 $. Teoretycznie zamawiającego te sprawy nie powinny interesować, ale winien on mieć świadomość, co jest elementem składowym honorarium architekta. Należy do nich m.in. amortyzacja sprzętu i oprogramowania komputerowego, wymagająca raz na dwa lata aktualizacji, a w niektórych przypadkach opłacania tzw. rocznego abonamentu.

  • Nie każda wizja architekta jest tania.

Wykorzystanie komputera pozwala architektowi „poszaleć”. Przyjmie on każdy pomysł. Efektowna wizualizacja cieszy oko stron umowy. Jednak zamawiający podczas prezentacji powinni mieć ze sobą szklankę zimnej wody. Warto poprosić o szacunek kosztów prezentowanego rozwiązania. Co prawda, w przypadku dobrego architekta nie trzeba stosować orzeźwiających środków. Profesjonalista bowiem jest w stanie zaprojektować, a tym samym zaprezentować, efektowną formę przy zachowaniu ekonomicznego rozsądku. Gorzej sytuacja będzie się przedstawiać w przypadku architekta zafascynowanego komputerem, a nie merytoryczną stroną zamówienia. Architekt, który wpada w pułapkę nieograniczonych możliwości oferowanych przez programy wspomagające projektowanie, przedstawia inwestującemu nie dość, że propozycję drogą, to w dodatku najczęściej wątpliwą zarówno pod względem inżynierskim, jak i architektonicznym. Oczywiście, taki błąd można popełnić również przy „ręcznym” sposobie wykonywania projektów, jednak zdarza się to zdecydowanie rzadziej. Przy klasycznych rysunkach architekt inaczej myśli nad projektem. Przy pracy z komputerem, właśnie poprzez skrócenie jej czasu, końcowa koncepcja bardzo często pozbawiona jest tego, co starzy, dobrzy architekci nazywają „duszą projektu”. Nie należy o tym zapominać. Szkoda, że to już jest historia.

Powyższe ostrzeżenia dla zamawiających, będące jednocześnie radami dla architektów, zostały napisane po to, aby umowa na opracowanie projektu koncepcyjnego miała sensownie ustawione proporcje (dotyczące i honorarium architekta, i terminu opracowania). Kompletnym nieporozumieniem jest niedopracowana koncepcja architektoniczna, która następnie będzie przekształcała się w projekt budowlany. Zwykle można przyjąć, że w takich przypadkach dla zamawiającego ta inwestycja będzie znacznie droższa, a zrealizowany obiekt w wielu miejscach błędny i niespójny architektonicznie. Stąd tak ważny jest właściwy dobór czasu niezbędnego na przygotowanie projektu koncepcyjnego.

  • Uwaga dla zamawiających:

Nie należy oszczędzać na koncepcjach i żądać zbyt krótkich terminów wykonania projektów koncepcyjnych. To zawsze mści się w przyszłości.

  • Uwaga dla architektów:

Nie można dawać się wciągnąć w pułapkę fascynacji narzędziem, jakim jest komputer. To tylko narzędzie, takie samo jak ołówek, rapidograf, pędzel. Warto zachować dystans pomiędzy „samozachwytem” a profesjonalnym podejściem do stworzenia koncepcji.

Przy formułowaniu umów nie występuje konieczność tworzenia szczegółowych, osobnych rozdziałów. Wystarczy dokładnie opisać przedmiot umowy, termin jej realizacji, kwestie praw autorskich (gdzie elementy te występują), określić terminy dostarczenia przez zamawiającego wszelkich wstępnych analiz wykonanych w etapach wcześniejszych, dodać „rutynowe” formuły i to wszystko. W dalszych rozdziałach zostaną przedstawione przykłady umów o powyższe świadczenia.

Ciąg dalszy nastąpi…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Waldemar Jasiewicz
Waldemar Jasiewicz
Architekt IARP

przewodniczący Rady Podlaskiej Okręgowej Izby Architektów, rzeczoznawca budowlany, do 2004 roku współwłaściciel pracowni projektowej

reklama

Warto przeczytać

Brak powiązanych artykułów.