Facebook

18 lat izby architektów

Z:A 76

KATEGORIA: Temat wydania

Architektura jest świadectwem kultury czasów, w których żyjemy. W sposób często niezauważalny przez nas definiuje rozwój cywilizacji i okresów, w których powstała. Nie wszyscy chodzimy na koncerty do filharmonii, nie często chodzimy do galerii sztuki, coraz rzadziej sięgamy po literaturę, ale zawsze przebywamy w przestrzeni definiowanej architekturą, dającej świadectwo czasów jej realizacji.

Jakość i charakter kultury zależą też od architektów. Większy na nią wpływ mamy od 15 grudnia 2000 roku, czyli od dnia, w którym parlament uchwalił ustawę o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa i urbanistów. Wówczas podjęliśmy się zarządzania, regulowania i nadzoru nad wykonywaniem zawodu architekta w Rzeczypospolitej. Przejęliśmy te zadania od władzy wykonawczej. Wejście w życie tej ustawy było finałem wielu lat starań merytorycznych i organizacyjnych, animowanych przez, jedyną do tego czasu, organizację zawodową architektów, czyli Stowarzyszenie Architektów Polskich. Było potwierdzeniem stanowiska, iż poziom wykonywanych zadań powinien określać obiektywnie najwyższe kompetencje wykonawcy. To właśnie nazywamy samorządem zawodowym. Powołanie go ustawą stanowiło zwieńczenie wielu lat pracy kolegów architektów, członków kilkunastu oddziałów SARP.

Projekt ustawy był realizacją naszych starań w niemal pełnym zakresie. Jednym znaczącym wyjątkiem była liczba izb powołanych ustawą. Warunkiem powstania Izby Architektów było powołanie dwóch pozostałych, czyli Izby Inżynierów Budownictwa oraz Izby Urbanistów. Izba Inżynierów Budownictwa nie spełnia, moim zdaniem, przepisu art. 17 ust. 1 Konstytucji RP o obligatoryjności zrzeszania się. Zawód inżyniera budownictwa nie jest zawodem zaufania publicznego (nie wykonuje zadań publicznych dla kogokolwiek), a przywołany artykuł Konstytucji określa obligatoryjność zrzeszania się właśnie dla zawodów zaufania publicznego. Nie powinno istnieć zobowiązanie inżynierów budownictwa do przynależności do izby dla wykonywania zawodu.

Izba Urbanistów już nie istnieje. Ustawodawca zlikwidował ją inną ustawą. Tematem odrębnej debaty jest to, kto w imieniu samorządów terytorialnych może być autorem planów zagospodarowania przestrzennego. Niezaprzeczalnie jest to zadanie właśnie tych samorządów. W innych państwach wykonują ją na rzecz samorządów wykształceni architekci, członkowie właściwych izb. To obszar dyskusji, a docelowo – noweli ustawy.

Dążyliśmy też do tego, by władza wykonawcza nie dostała prawa do wydawania rozporządzeń. Nie dostała ona uprawnień do regulowania działalności Izby aktami wykonawczymi ustawy. Jest to zgodne z regułą ograniczonego zaufania do urzędników. Wszystkie regulacje poniżej poziomu ustawy są wyznaczane uchwałami władz izb. To też jest ograniczenie i zobowiązanie.

Opracowanie założeń i projektu ustawy wymagało dużej pracy powołanych przez SARP zespołów ds. Izby. Przygotowywały one propozycję statutów i regulaminów w okręgach i na szczeblu krajowym. One też przewidywały wszystkie niezbędne organy izb oraz wyznaczały obszary terytorialne izb okręgowych. Opierając się na założeniu, że partnerem organów okręgowych izb będzie najczęściej administracja publiczna szczebla wojewódzkiego, przyjęto, iż Izba Architektów będzie składać się z 16 okręgowych izb o obszarach działania odpowiadających podziałowi na województwa.

Projekty przyszłych dokumentów Izby powstawały przed powstaniem IARP, przygotowywali je członkowie zespołów powołanych przez Zarząd Główny SARP.

Po uchwaleniu ustawy o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa i urbanistów minister właściwy powołał ich komitety organizacyjne. Działały one do pierwszych zjazdów trzech izb. Regulowały udział uprawnionych projektantów w pierwszych zjazdach okręgowych i działały do czasu, gdy pierwsze zjazdy izb wyłoniły delegatów na zjazdy krajowe, a te uchwaliły właściwości i liczbę organów, ich statuty i niezbędne regulaminy.

Pierwszy Zjazd Krajowy Izby Architektów wyłonił też w całości pierwsze władze Izby Krajowej. Powstała Izba Architektów Rzeczypospolitej Polskiej.

Dwie dekady działalności Izby skłaniają do wspomnień, wymienię więc kilku twórców organizacji, przepraszam od razu za pominięcie kilkunastu, szczególnie tych pracujących w oddziałach SARP. Było nas wielu i wszyscy chcieliśmy Izby idealnej. Prezesem SARP był Rysiek Jurkowski, a z nim my wszyscy w oddziałach i Zarządzie Głównym, czyli: M. Włodarczyk, T. Taczewski, O. Dziekoński, J. Szczepanik-Dzikowski, A. Kasprzak, K. Baczyński, S. Ciecholewski, W. Jarząbek, M. Budzyński, S. Hałabuz, J. Leniart, R. Szczepański, J. Żmijowski, H. Zubel, B. Czarakcziew, A. Zwierzchowski, S. Żak, A. Poniewierka, M. Czuryło, K. Degórski, D. Anisiewicz, J. Jaworski, K. Ferenc. To pierwsi robotnicy Izby, a potem, w wielu przypadkach, pierwsza jej władza.

Tworząc ustawę, nie przewidzieliśmy szczegółów jednego ważnego problemu. Oprócz SARP powstała Izba Architektów. Wiedzieliśmy, które kompetencje przejmie Izba z SARP. Sądziliśmy natomiast, że będą one inaczej akcentowane. Zakładaliśmy, że Izba położy akcenty na jakość, standardy przekształcenia warsztatu pracy, wynagrodzenia i etykę wykonywania zawodu, a SARP będzie zajmować się „wielkością”, rywalizacją i jej twórczym obiektywizowaniem. Krytyką architektoniczną, zachowywaniem równowagi z otoczeniem i jakością przestrzeni publicznej. Oczywiście paleta indywidualności koleżanek i kolegów oraz interdyscyplinarność naszego zawodu pozostawały do twórczego wykorzystania przez obie organizacje.

Zakładaliśmy, że wynikające ze specyfiki naszego zawodu zróżnicowanie poglądów między obiema organizacjami będzie regulowane w dyskusjach wewnętrznych, a na zewnątrz będziemy prezentować wypracowane, zgodne stanowisko. Tak by pewnie było, a na pewno tak powinno być w interesie naszego środowiska. Nie uwzględniliśmy jednak po pierwsze temperamentu kolegów, a po drugie – interesu partnerów zewnętrznych w różnicowaniu stanowisk Izby i SARP. Zredukowało to możliwości osiągania celów całego środowiska architektów. Łatwiejsze do realizacji stały się cele partnerów: inwestorów, deweloperów. To zawsze dzieje się w dłuższej perspektywie, zawsze kosztem jakości twórczej naszej pracy, zawsze też zwiększa możliwość subiektywnego określenia jej ograniczeń. Jest oczywiste, że wyznacza je zamawiający. Z rzadka wielcy i uznani twórcy mogą uzyskać większą autonomię i w większym stopniu definiować sami swoje ograniczenia. Nie robi tego dla nich Izba lub SARP, choć są one z nich dumne.

Dziś dobrze byłoby, gdyby obie organizacje, do których przynależę, nie konkurowały ze sobą i nie były „rozgrywane”. By to zawodowe małżeństwo (wybaczcie, Państwo, niezgrabną metaforę) zbliżyło się do siebie. Zresztą nie tylko celami, może też przyszłą siedzibą. Wykonujemy piękny i trudny zawód, i to od nas zależy, w jakim stopniu inni będą nas uznawać za niezbędnych twórców, a nie tylko koniecznych projektantów.

Bądźmy również niezbędni, jako członkowie Izby Architektów, w określaniu standardów gospodarowania przestrzenią, rozumianą jako niezbywalne dobro wspólne. Nie oddajmy tego pola. Przestrzeń to odpowiedzialność w dużej mierze architektów. Musimy ją rozumieć i odpowiedzialnie kształtować we wszystkich skalach, bo zdarza się nam ją popsuć.

Może nam w tym pomóc oczekiwana nowa ustawa o planowaniu przestrzennym (oczekujmy jej, domagajmy się jej i współpracujmy nad jej kształtem ze wszystkimi w SARP oraz w Towarzystwie Urbanistów Polskich). Zwiększmy możliwości oporu wobec zabierających i dewastujących przestrzeń, zarozumiałych i nierozumiejących jej wartości czy hierarchii. W imię dobra publicznego i wspólnego.

Przestrzeń to wartość, która zasługuje na regulacje w formie kodeksu. Mam wątpliwości, czy dotyczy to też prawa budowlanego. Może wymaga to namysłu sięgającego regulacji Unii Europejskiej, w końcu wszyscy projektujemy w Unii. Jako projektanci europejscy jesteśmy członkami swoich izb i nie chcę (hipotetycznie) zamykać dyskusji nad kształtem kodeksu budowlanego, gdy nie będą znane regulacje lub deregulacje unijne tego obszaru. To nas w końcu czeka, w związku z większą (w co wierzę) integracją.

Legislacja to wielka rzecz, również na poziomie Izby. W końcu miną kolejne ustawy COVID-owe, skończy się bieżączka legislacyjna i wierzę, że pozwoli to mądremu parlamentowi uchwalać prawo niekoniunkturalne, poważne i pożyteczne, również w zakresie dotyczącym pracy członków Izby. Tego nam wszystkim życzę.

18 lat Izby Architektów to wiek uprawniający do oczekiwania dojrzałości. Powinniśmy od siebie wymagać umiejętności wyznaczania celów i skutecznego ich osiągania, poszanowania partnerów, w tym SARP, braku koniunkturalizmu. Wiary, że zamówienia publiczne przestaną być dominującym źródłem wartościowych umów, tak przecież jest, gdy rozwinięta klasa średnia decyduje o kierunkach rozwoju.

To już życzenia, składane ze świadomością, że bywamy twórcami, a w architekturze wiąże się z tym i wolność, i odpowiedzialność. Każdemu architektowi życzę wolności, a naszej Izbie partnerstwa i odpowiedzialności.

 

 

 

 

 

Kaziemierz Ferenc
Kaziemierz Ferenc
Architekt IARP

Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej. Był pracownikiem Miastoprojektu w Krakowie, Biura Projektów Budownictwa Komunalnego w Rzeszowie, Wydziału Architektury Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Rzeszowie, Biura Projektów Budownictwa Miejskiego w Rzeszowie i Rzeszowskiego Biura Projektowego, Inwestprojektu w Rzeszowie. W latach 80. aktywnie działał w „Solidarności”, co zakończyło się internowaniem. W latach 1985–1990 prowadził własną pracownię projektową. Od 1990 do 1994 roku był wojewodą rzeszowskim. Będąc wieloletnim członkiem SARP, pełnił kolejno funkcje członka zarządu, wiceprezesa oraz prezesa Oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich w Rzeszowie. W roku 1997 – jako wiceprezes, członek Zarządu Głównego SARP – został oddelegowany do pracy nad organizacją struktur samorządu zawodowego Izby Architektów RP, dzięki czemu przyczynił się do powstania samorządu zawodowego architektów w Polsce. Od 2002 do 2004 roku był prezesem Izby Architektów RP. Miał szczególny wpływ na kształtowanie zasad ustrojowych samorządu zawodowego architektów, w tym treści ustawy o samorządach zawodowych architektów, inżynierów budownictwa oraz urbanistów. Obok nieocenionego wkładu w prace legislacyjne odznaczył się wyjątkowym zaangażowaniem w organizowanie struktur Izby szczebla krajowego i okręgów. Jego działalność na rzecz środowiska architektów została uhonorowana brązową, srebrną, złotą i honorową odznaką SARP oraz złotą honorową Izby Architektów RP. Jako wiceprezes Urzędu Mieszkalnictwa, poprzez wkład w proces legislacyjny, przyczynił się do rozwoju budownictwa i gospodarki przestrzennej w Polsce. W latach 1998–2001 wiceminister spraw wewnętrznych. Od 2006 roku pełni funkcję Honorowego Prezesa Krajowej Rady Izby Architektów RP.

reklama

Warto przeczytać