OGÓLNOPOLSKI MAGAZYN IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| IZBA ARCHITEKTÓW | ŁÓDŹ, 24 CZERWCA 2017 |
|_#56  ZA

 

 

Muzyka rozwija obyczaje
/// wywiad Z:A  /// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

W jedną z czerwcowych sobót miasto Łódź, a dokładniej – siedziba Łódzkiej Okręgowej IARP i okoliczny Park Staromiejski nazywany „Parkiem Śledzia”, gościły profesjonalną scenę, przy której od popołudnia do wieczora trwał piknik, przegląd, przystanek… Mniejsza o nazwę, najważniejsze, że udało się – oprócz gwiazd występujących w dwóch kulminacyjnych koncertach dnia – zaprezentować na tej scenie muzyczne wybryki ośmiu formacji „towarzystwa architektonicznego”...

       
Muzyka rozwija obyczaje
       
       

Panowie, specjalnie odczekaliśmy z tą rozmową kilkanaście dni. Ochłonęliście?

> Teoretycznie tak, jednak jako twórcy czy też pomysłodawcy Przystanku Muzyka – Architekci po godzinach, już 1. lipca zagraliśmy krótki koncert w Krakowie na pikniku zorganizowanym przez Małopolską Okręgową Izbę Architektów. Przy okazji – dziękujemy za ciepłe przyjęcie, bardzo fajną atmosferę i podziękowania składamy na ręce przewodniczącego Marka Tarko. 
Prawdę powiedziawszy to muzyczne spotkanie w Łodzi zaliczyliśmy 24. czerwca, potem występ 1. lipca w Krakowie i już myślimy o festiwalu we wrześniu na powrót w Łodzi. Trudno mówić, abyśmy ochłonęli.

 

Piknik, przegląd, festiwal? Właściwie na jakim wydarzeniu byliśmy w Łodzi?

> Hmm... Pytanie o tyle trudne, iż wymaga długiego wywodu.

Dla nas, to znaczy dla Michała i dla mnie, od początku wydarzenie, które zorganizowaliśmy, miało charakter przeglądu przedfestiwalowego. Chcieliśmy, mówiąc prozaicznie, zorientować się, ilu architektów uprawia tak jak my „muzyczne wybryki” – jak nazwał to pewien znany architekt, o którym za chwilę.

Ideę spotykania się przy muzyce nazwałem kiedyś hasłem „Architekci po godzinach”, ale z racji miejsca, gdzie – mamy nadzieję – odbywać się będzie cyklicznie, przyjęta została nazwa „Przystanek Muzyka” (siedziba Łódzkiej Okręgowej IARP mieści się w zrewitalizowanej krańcówce tramwajowej – przyp. red.).

„Przystanek...” od dnia narodzin miał być wydarzeniem festiwalowym. Powiedzieliśmy sobie: jeśli festiwal – to na całego i jeżeli w naszej grupie zawodowej pojawiają się takie perły, jak np. Marek Grechuta, to wydarzenie organizowane dla naszych koleżanek i kolegów musi wnosić „coś jeszcze” w muzyczny rozwój każdego z nas. Przy założeniu, iż w dziedzinie muzyki wszyscy jesteśmy jednak amatorami, postanowiliśmy wzbogacić imprezę o fachową ocenę tego, co wyprawiamy na scenie lub w domowym zaciszu jako pasję czy odskocznię od codzienności.

 

Muzyka i architektura to dziedziny sztuki, które są w jednej rodzinie. Wiele nas łączy – te same podstawy kompozycji... Architekt, jak i muzyk, to osoba niezależna, twórcza, wolna... Wśród architektów jest naprawdę bardzo wielu muzykujących artystów.

arch. Ryszard Gruda, prezes IARP
(wywiad dla TVP3 Łódź)


Myśląc cały czas o Marku Grechucie, zaświtała nam myśl o jego koledze z akademika, równie znanym i również architekcie – Janie Kantym Pawluśkiewiczu. Zaczęliśmy działać, telefony, kontakty i wreszcie osobiste spotkanie po liście mailowym, którego fragment przytoczę, ponieważ wyjaśni się kilka użytych wcześniej pojęć:

„Szanowny Panie,
Dziękuję za list, który utwierdza mnie w prywatnym domniemaniu, iż Nasze Towarzystwo Architektoniczne w dalszym ciągu skłonne jest do „samodeprawacji”, której i ja wraz z Markiem Grechutą uległem jakiś czas temu.
Mam na myśli zainteresowania znacznie odbiegające od naszego ulubionego nurtu inżyniersko-architektonicznego.
Przede wszystkim GRATULUJĘ pomysłu, zaciętości w nim i kontynuacji muzycznych „wybryków”, które czasem prowadzą na profesjonalne manowce.
No i co dalej?
Dziękuję za zachętę współpracy i wstępnie deklaruję jakiś rodzaj kolaboracji.
A jaki – to proszę śmiało pisać.”

Tak zaczęliśmy „kolaborację”. Jan Kanty Pawluśkiewicz wyraził akces uczestnictwa w naszym przedsięwzięciu w roli przewodniczącego jury w trakcie planowanego wrześniowego koncertu finałowego dla wszystkich architektów muzyków. Jan Kanty Pawluśkiewicz jako „ciało doradcze” – super!

Szliśmy za ciosem, w szale i chęci przygotowania dla naszych muzykujących architektów pełnej zawodówki. Natychmiast po spotkaniu z panem Janem zadzwoniłem do swojego wieloletniego przyjaciela Piotra Hajduka. Piotrek – kompozytor, aranżer, wokalista, nauczyciel śpiewu, aktor. Profesjonalną karierę rozpoczął w 1990 r. w musicalu „Metro”, w którym brał udział od pierwszych przesłuchań. Następnie wyjechał z „Metrem” do USA i występował na Broadwayu. Związany jest z teatrem Buffo od początku jego działalności pod kierownictwem Janusza Józefowicza. Współpracuje z wieloma teatrami muzycznymi, m.in. Roma i Komedia...

Informacje poszły w świat... i nagle telefon, od kolegi architekta Marka Skórnoga z Łodzi, grającego w formacji „Prawie romantyczni”: „Stary no co Ty, robisz nam jakiegoś Idola albo Mam talent...? Mamy dosyć oceniania na co dzień, chyba to ma być zabawa, jakaś odskocznia, wiesz ja chyba nie zagram...”.

I tak właśnie słowa konstruktywnej krytyki, a właściwie kubeł zimnej wody na głowę, od kolegi Marka, za co bardzo serdecznie mu dziękuję, chyba uratował czerwcowe wydarzenie. Przegląd przedfestiwalowy stał się piknikiem, a cel osiągnęliśmy wspólnie. Zabawa do nocy z cudownymi komentarzami i chęcią na ciąg dalszy. 

Można by tak opowiadać godzinami, ale najważniejsze, że udało się – oprócz gwiazd występujących w dwóch kulminacyjnych koncertach wieczoru – zaprezentować osiem super grup muzycznych „towarzystwa architektonicznego”...

 

 

Rewitalizujemy w dalszym ciągu poprzez prowadzenie właśnie tego rodzaju imprez, gdzie nie tylko nasi członkowie, ale też ludzie z okolic, mieszkańcy Łodzi, korzystają z wolnych chwil przy dobrej muzyce.

arch. Jacek Janiec, przewodniczący Łódzkiej Okręgowej IARP
(wywiad dla TVP3 Łódź)

 

Co wywołało wasze największe emocje? Radość, że to się dzieje naprawdę? Trema muzyków otwierających koncert? Czy raczej stres organizatorów?

> Emocje nie odstępowały nas przez pięć tygodni przygotowań praktycznie dzień w dzień. Jak już pewnie niektórzy słyszeli – największych emocji dostarczyli nam wykonawcy budowy sceny i niech szczegóły zostaną tylko śladem naszych siwych włosów! Udało się, a techniczną część dźwiękową i obsługę uratował Damian, któremu również bardzo dziękujemy. Także za spokój w głosie i kontaktach telefonicznych przez cztery tygodnie.

 

Ile nieprzespanych nocy wiązało się z organizacją pikniku?

> ...ta z 23 na 24 czerwca na pewno była nieprzespana. I następna też...!

 

Skąd pomysł, by myśleć o muzycznych spotkaniach architektów w takiej większej niż klubowa skali?

> To nie jest tylko nasz pomysł. W czasie kiedy Łódzka Okręgowa Izba Architektów oddawała do użytku swoją nową siedzibę otrzymaną od miasta, czyli krańcowy przystanek tramwajowy, przewodniczącym był jeszcze kol. arch. Roman Wieszczek.

Pełniłem wtedy (Konrad Karmański – przyp. red.) przez cztery lata zaszczytną funkcję członka Okręgowej Rady. W jednej z rozmów z Romanem i na forum spotkań z radą planowaliśmy szumne otwarcie naszej nowej siedziby. Daliśmy radę, ideą zaraziłem kilkudziesięciu kolegów architektów z instrumentami i się udało. Dalej to już była konsekwencja czynu, Wieszczek ściskał dłonie i propagował, gdzie tylko się dało. Szkoda słów, on też za tym nie przepada. Roman – dziękuję!

 

Atmosfera była bardzo nieskrępowana i sympatyczna. Przywitała nas prawdziwa scena z profesjonalnym nagłośnieniem, czego nie spodziewałem się, oglądając zdjęcia z poprzedniej edycji festiwalu. Fakt, że publiczności nie było zbyt dużo, być może trochę za późno impreza została nagłośniona. I tego trochę żałuję.

Jako jedyny architekt w zespole, osobiście popieram takie działania i na pewno chętnie wezmę udział w kolejnych, namawiając gorąco pozostałych kolegów. To było cenne doświadczenie sceniczne – w tym składzie debiut na większej scenie, a dla perkusisty w ogóle pierwszy występ publiczny.

arch. Przemysław Sakowski, Piątek po pracy
(Zachodniopomorska Okręgowa IARP)

 

Od początku chcieliście na scenę zapraszać zespoły z całej Polski, a przed scenę nie tylko architektów, ale także mieszkańców Łodzi?

> Nie, to założenie rozwinęło się w trakcie. Ostatecznie najważniejszym stało się myślenie o przywróceniu świetności miejscu, jakim jest krańcowy przystanek tramwajowy przy ul. Północnej 12 będący naszą siedzibą. Obecnie przyświeca nam myśl, by zbliżyć się do mieszkańców Łodzi, integrować środowisko młodych i tych starszych architektów, przesuwać granicę rewitalizowanych fragmentów miasta od historycznego centrum w kierunku nowego miasta, uzmysławiać to, iż architekci są wrażliwi nie tylko na ogólnie pojętą architekturę, ale że są to normalni – jeżeli w obecnych czasach można tak powiedzieć – ludzie. Jeden zbiera znaczki, drugi makulaturę, ale to cały czas człowiek, a nie komputer...

 

I stąd dodatowe atrakcje? Pokaz zabytkowych pojazdów czy spacer z przewodnikiem po „Parku Śledzia”?

> Chcemy, żeby było ciekawie dla młodych i starych. I aby podczas dobrej zabawy przemycić też odrobinę elementów edukacyjnych. Chyba o to chodzi. Architekt to zawód, który posługuje się praktycznie wszystkimi dostępnymi narzędziami, aby progresywnie wpływać na rozwój własny i ogółu. 

 

To była wielka przyjemność, szczególnie zapadło nam w pamięć ciepłe przyjęcie przez słuchaczy i organizatorów pikniku, co w przypadku zespołu grającego ciężką, metalową muzykę zdarza się dość rzadko.

Organizacja wydarzenia była na bardzo wysokim poziomie – za jakość dźwięku odpowiadała profesjonalna firma, która mimo braku znajomości naszej muzyki, nadała nam wspaniałe brzmienie, wzbogacone efektami dźwiękowymi.

Miejsce również było bardzo urokliwe i charakterne – piękna zajezdnia tramwajowa, park i osiedle z wielkiej płyty, które niczym gigantyczne pudło rezonansowe odbijało na pół Łodzi nasze ciężkie gitarowe riffy.

dr inż. arch. Marcin Giedrowicz, Hedorah
(Wielkopolska Okręgowa IARP)

 

Ile mieliście zgłoszeń i kto decydował o kwalifikacji do przeglądu? 

> Wszystko działo się bardzo szybko i było różnie. Zdarzało się, że ktoś się zgłosił, potem wycofywał... Dzisiaj to już nieważne. Ostatecznie wszyscy, którzy się „zameldowali” – zagrali. Osiem zespołów z Polski, to połowa na jaką liczyliśmy, ale to i tak bardzo dobrze. Przy 16 okręgach, a tym samym 16 zespołach, taki przegląd musiałby trwać dwa dni. Daliśmy radę w jeden i było znakomicie. Mamy nadzieję, że we wrześniu będzie nas więcej.

 

Jak oceniacie poziom muzyczny koleżanek i kolegów? Lub inaczej – czy otrzymaliście już deklarowaną ekspercką opinię Piotra Hajduka?

> Naszym zdaniem, a właściwie według opinii odbiorców przeglądu, było super i to jest chyba najważniejsze. Nie robiliśmy tego tylko dla siebie. Ważniejsze są uśmiechy tych, którzy słuchali. Opinie oczywiście są, były redagowane przez wspomnianego Piotra Hajduka na bieżąco, jednak to dodatek tylko dla występujących składów, taki „in plus”, o tym nie mówimy, ale liczmy, że już we wrześniu będzie się nas słuchało jeszcze lepiej.

 

 

Jesteśmy zachwyceni organizacją i poziomem koncertu. Czuliśmy się znakomicie, co pozwoliło okiełznać choć trochę tremę – to dopiero nasz drugi koncert odkąd gramy razem.

Miejsce klimatyczne, koledzy z Łodzi włożyli mnóstwo pracy w organizację, efekty znakomite. Bardzo chętnie weźmiemy udział w kolejnych edycjach czy podobnych imprezach, zawsze zachęcając znajomych nie tylko architektów do obejrzenia i posłuchania.

arch. Marcin Kozłowski, StansurovY
(Mazowiecka Okręgowa IARP)

 

Powiedzcie... jak się zaprasza takich muzyków jak Leszek Cichoński czy Tune? To wasza charyzma czy grube pieniądze?

> Nieskromnie mówić samemu o własnej charyzmie. Bo to i nie charyzma, tylko lata pracy i kontaktów, jak to w naszym zawodzie...

Leszka Cichońskiego zaprosił nasz kolega, wieloletni nauczyciel rysunku, architekt, gitarzysta i współorganizator „Przystanku Muzyka” – Wojciech Sielczak. Podobnie miała się sprawa z zaproszeniem zespołu Tune. To akurat Michał Borowski, mój przyjaciel i współorganizator oraz perkusista – zaprosił i przyjechali...

Czy grube pieniądze? I tak, i nie. Bardzo pomogła Łódzka Okręgowa Izba Architektów.

 

Warto było?

> Mamy nadzieję, że tak. Chyba trzeba pytać uczestników.

 

Czyli będzie kontynuacja?

> Nie wyobrażamy sobie, że nie! Koniec artykułu

 


Osobiste podziękowania dla:
Ryszarda, Idy, Ilony, Zuzanny,
Anny, Konrada, Sebastiana,
Wojtka, Marcina, Gąsiora
       Konrad Karmański i Michał Borowski

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Polecamy lekturę Z:A_#56
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Młodzi architekci
w Europie: kondycja
i przyszłość zawodu

arch. Jola Starzak,
arch. Dawid Strębicki, architekci IARP

DOŚWIADCZENIA
Obszar Oddziaływania Obiektu / refleksje przed godziną „zero”
arch. Piotr Gadomski, architekt IARP
PRAWO
Konkursy: ziemia obiecana czy droga donikąd?
arch. Krzysztof A. Nowak

IZBA ARCHITEKTÓW
Sztuka aikido
arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
FELIETON
Anioł najbardziej przykuwa moją uwagę / czyli polski gust architektoniczny...
autor: Błażej Prośniewski, redakcja: Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.