OGÓLNOPOLSKI MAGAZYN IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| FELIETON |  |
|_#55  ZA

 

 

Romantyzm wyboru
/// arch. Piotr M. Glegoła, architekt IARP /// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

W okolicy matur zawsze dochodzi do sytuacji, kiedy zatroskana mamusia lub tatuś zadają mi nieretoryczne pytanie: Co myślę o tym, że ich córka/syn będzie zdawać na Architekturę?
Hmm... i co ja mam im odpowiedzieć?
       
Romantyzm wyboru
       
       

Mógłbym rzec: „piękny zawód” – ale to przecież oklepane i niejednoznaczne, bo wiele jest pięknych zawodów, które wykonując, nie trzeba w niedzielę pracowicie rysować np. magazynu odpadów albo zestawienia stolarki/ślusarki, zastanawiając się romantycznie „czy jak się pomylę, to moje ubezpieczenie obejmie ten błąd czy nie?”.

Chciałbym obiecać, że „dobrze płatny” – lecz szkoda po kilku latach stracić znajomych, którzy mając dosyć finansowego wspomagania swojej pociechy, znienawidzą mnie, oczywiście we mnie i moich poradach upatrując przyczyny ekonomicznych problemów latorośli i w konsekwencji własnych.

A może przywołać tezę, że architekt to zawód budzący „zrozumienie i poważanie społeczne”? Chociaż wiadomo, że nie przejdzie mi to przez gardło, bo przed oczami stanie mi wyraz twarzy tych klientów, którzy przychodzili do pracowni z zeszytami w kratkę z „gotowym projektem” i jednym pytaniem: „to ile będzie za pieczątki i kwity?”. Ale z drugiej strony właśnie to – o ironio – jest moim zdaniem, najbardziej pocieszające i nobilitujące dla architektów. Stawia nas to jako grupę zawodową w segmencie współczesnej sztuki, która też cierpi na brak powszechnego szacunku i zrozumienia.

Bałbym się wspomnieć, że córka czy syn mogą w początkowej fazie pracy etatowej cierpieć na „syndrom dr Quinn”, bo właśnie te objawy spowodowały, że jeden z moich kolegów przestał być architektem. Wystarczyło, że każdej niedzieli, punkt 18:00, zaczynał się serial o nieustraszonej lekarce rozwiązującej problemy społeczne na Dzikim Zachodzie – by zdawał on sobie odpowiedzialnie sprawę, że za 12 godzin, czekają go w pracy setki trudnych decyzji, wśród których poranne pytanie: „jak rozwiązać detal balkonu, unikając mostków cieplnych, tak aby być w zgodzie z charakterystyką energetyczną budynku?” wydaje się jednym z najprostszych...

Więc może powinienem powiedzieć, jak co dzień to sobie powtarzam, że uprawiam „zawód-wyzwanie”? Że dzięki temu nigdy nie musiałem skakać na bungee, latać szybowcem, grać w ruletkę ani uprawiać innych sportów ekstremalnych, ponieważ wykonanie jakiejkolwiek umowy w ramach obowiązującego od lat prawa budowlanego dostarczało mi więcej emocji i adrenaliny? A kiedy pojawi się „Kodeks”, to emocje sięgną zenitu porównywalnego (choć nie wiem czy będą tak piękne) ze skokiem na spadochronie z balonu szybującego na wysokości stratosfery.

Mógłbym również zapewnić, że czekają tam maturzystę „ciekawe studia”. Co niewątpliwie jest prawdą i to skrajnie wręcz wyczynową. Nie stają mi tu jednak przed oczami możliwości wydziałowej biblioteki, poematy płynące z ust wspaniałych wykładowców czy światłe uwagi rzetelnych asystentów konsultujących projekty, a tylko pewien wieczór podczas majowego pleneru. Widzę wtedy jak żywą sytuację z przeszłości, gdy solidnie spóźniony na wieczorną (właściwie już nocną) imprezę, zbliżałem się do kwatery wydziałowych znajomych: oto mój kolega ucieka wokół budynku przed gospodynią, która goni go z dużą zaciętością oraz z siekierą w ręku, co dałoby się może jakoś jeszcze wytłumaczyć, gdyby nie to, że miał na sobie tylko buty. Jednocześnie trochę wyżej, na dachu (tuż przy rynnie) tej samej pięknej i klimatycznej willi, siedziała rozbawiona para studencka, spożywając przemiennie, z dużą determinacją i upodobaniem, jakiś płyn bezpośrednio z niewielkiej szklanej butelki, co może nie byłoby niczym dziwnym, gdyby nie fakt, że i oni nie mieli na sobie ubrania. Podobnie zresztą jak druga para (tutaj trudno było rozróżnić jakiej płci i czy różnej) widoczna bezwstydnie przez okno w pokoju na parterze, ponieważ nie zdążyła zgasić światła ani zasłonić zasłon...

Zaskakujące, że w tym miejscu – nie wiem absolutnie dlaczego, bo najfajniejsze dopiero miało się zacząć – zwykle tracę już zainteresowanie rozmówcy, który pytał co myślę o wyborze architektury. Co ciekawe, kobiety (albo ojcowie córek zainteresowanych architekturą) wytrzymują nawet krócej. A szkoda, bo chciałem akurat tą właśnie opowieścią zilustrować, jak bardzo trzeba być wysportowanym i mieć dobrą kondycję psychofizyczną do wykonywania profesji architekta, w często – jak widać – ekstremalnych warunkach.

Cóż, romantyzm naszego zawodu ma wiele twarzy oraz pokus, a jego wybór to duża odpowiedzialność. Trudno zliczyć, ile razy zastanawiałem się, co bym robił, gdybym nie był architektem. Przyznam, że nie mam pomysłu – wciąż wychodzi mi to samo. Natomiast znam wielu, którzy często mówią, że „gdyby wiedzieli”, to by zostali kimś innym.

PS
Fajnie jest się mądrzyć... Tylko co powiedzieć własnemu synowi maturzyście, który zakomunikował właśnie, że zamierza pójść w ślady ojca? Matko jedyna!  Koniec artykułu

 

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Polecamy lekturę Z:A_#55
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Młodzi architekci
w Europie: kondycja
i przyszłość zawodu

arch. Jola Starzak,
arch. Dawid Strębicki, architekci IARP

DOŚWIADCZENIA
Obszar Oddziaływania Obiektu / refleksje przed godziną „zero”
arch. Piotr Gadomski, architekt IARP
PRAWO
Konkursy: ziemia obiecana czy droga donikąd?
arch. Krzysztof A. Nowak

IZBA ARCHITEKTÓW
Sztuka aikido
arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
FELIETON
Anioł najbardziej przykuwa moją uwagę / czyli polski gust architektoniczny...
autor: Błażej Prośniewski, redakcja: Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.