OGÓLNOPOLSKI MAGAZYN IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE | KOBIETY W ZAWODZIE |
|_#54  ZA

 

 

Pani i pan architekt
/ w duecie czy solo?

/// arch. Beata Stobiecka /// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Czy znana i odnosząca sukcesy kobieta-architekt jest dzisiaj zjawiskiem spotykanym czy wyjątkowym? Jest szanowana i doceniana, czy traktowana protekcjonalnie i zdominowana przez mężczyzn? Wzbudza podziw, a może niechęć koleżanek po fachu? Łatwiej jej pracować z mężem albo partnerem życiowym, czy też ze wspólnikami/wspólniczkami, kiedy w grę wchodzą wyłącznie relacje zawodowe?

Szybko okazuje się, że wymienione powyżej pytania to tylko preludium do tematu. Zapraszamy do lektury krótkiego wprowadzenia na temat partnerstwa w sukcesie oraz wywiadów z trzema paniami uprawiającymi zawód architekta w różnych okresach czasu i w różnych układach osobisto-zawodowych.

       
Pani i pan architekt / w duecie czy solo?
       
       

Zjawisko Zahy Hadid

Największa ze współczesnych kobiet-architektek, Zaha Hadid, dała swoim życiem i pracą piękny przykład niezależności od wszelkich reguł, w tym od męskiej dominacji, i niewątpliwie przyczyniła się do wzmocnienia pozycji kobiet w świecie architektury. Była kobietą-planetą albo raczej najmocniej świecącą gwiazdą, która spaliła wszystkie stawiane paniom w zawodzie architekta szlabany i zapory – stawiane oczywiście przez mężczyzn – i pokazała światu, że może być od wielu z nich lepsza, bardziej kreatywna, oryginalna, podziwiana oraz pożądana jako projektantka i autorytet najwyższej klasy.

Jako pierwsza i na razie jedyna kobieta zdobyła indywidualnie nagrodę Pritzkera. Jako pierwsza i na razie jedyna kobieta otrzymała Królewski Złoty Medal Imperium Brytyjskiego – RIBA Royal Gold Medal. Co ciekawe, otrzymała go z rąk Jane Duncan, obecnej prezydent RIBA – Królewskiego Instytutu Brytyjskich Architektów. Dodajmy, że Duncan jest w istniejącej od 1834 r. organizacji zaledwie trzecią kobietą na tym stanowisku, a jednocześnie trzecią w ciągu ostatnich 7 lat – po Ruth Redd i Angeli Brady.

Zatem patrząc jedynie na Wielką Brytanię, zauważyć można, że równolegle z nabierającym mocy zjawiskiem Zahy Hadid, przełamane zostały też inne bariery męskiego etosu zawodowego. Kobiety nie tylko projektują na równi z mężczyznami, ale też obejmują najwyższe funkcje w organizacjach, do których jeszcze niedawno nie miały wstępu. Ma to miejsce również w polskim świecie architektonicznym. Panie coraz częściej obejmują stanowiska przewodniczących okręgowych IARP i prezesury oddziałów SARP.

Czy jest to sygnał, że coraz więcej dobrze wykształconych, ambitnych kobiet pracuje w tym zawodzie, czy też może działały one już nawet sto lat temu, ale mało kto o nich wiedział, bo na projektach podpisywali się tylko panowie?

(...)

 



  arch. Jadwiga Grabowska-Hawrylak


Nie wiem, co znaczy myśleć po damsku

Była pani pierwszą kobietą, która obroniła po wojnie dyplom z architektury na Politechnice Wrocławskiej. Jak wtedy układały się pani relacje z kolegami i prowadzącymi? Chyba studiujących pań było bardzo mało?

> Było nas kilka na roku, ale jakoś rzadko widywałyśmy się na zajęciach, w każdym razie z żadną koleżanką się nie zaprzyjaźniłam. Miałam więcej kolegów, nie odczułam też nigdy żadnej dyskryminacji ani z ich strony, ani ze strony prowadzących zajęcia mężczyzn. Wręcz przeciwnie – zaraz na początku studiów dostałam asystenturę w katedrze rysunku u profesora Czajki. Byłam też pierwszą, która skończyła studia, choć jedna studentka bardzo chciała obronić się przede mną, ale oblała. Wszyscy profesorowie byli bardzo kulturalni, reprezentowali jeszcze przedwojenną klasę – wtedy architekt to była tzw. dobra marka.

 

Projektowała pani we Wrocławiu awangardową architekturę, nowoczesną, dotąd nieznaną. Jak była pani odbierana przez kolegów, przez zwierzchników? Czy panujące w biurze projektów stosunki sprzyjały awangardowej projektantce?

> Gdyby nie było między nami wszystkimi równości, nie byłaby możliwa praca w zespole! Byłam zawsze traktowana tak, jak wszyscy inni. Nigdy nawet nie rozmyślałam nad tym, że jestem kobietą, bo nigdy nie odczułam żadnych dysproporcji pomiędzy mną i kolegami, nie odczułam, że mam gorzej niż mężczyźni. Było raczej odwrotnie – to ja dostałam bardzo ciekawe zlecenie na zabudowę placu Grunwaldzkiego, do dzisiaj nie do końca wiem, dlaczego. Dyrektor przedsiębiorstwa budowlanego wiedział, że lubię projektować z betonu, a że nie mógł postawić ścian z cegły, bo cegielnia została zamknięta, zwrócił się z tym zleceniem do mnie.
Nie miałam pracowni, ale mały zespół i robiłam to, co było możliwe. To był dla architektów dobry czas – dużo powojennych „dziur” w zabudowie miasta do załatania nowymi budynkami. W tej chwili bardziej to doceniam, ale wtedy było to dla mnie zupełnie naturalne – wszyscy dostawali zlecenia do opracowania w zespołach, ja akurat dostałam coś może najciekawszego.

(...)

 



  arch. Dorota Szlachcic


Architektura nie ma płci

Skąd wybór architektury? Czy decydując się na studia, miała już pani wizję przyszłej pracy? Na studiach architektonicznych było wtedy, na początku lat 80., trochę więcej kobiet, ale przewaga nie była tak miażdżąca jak dzisiaj.

> Zaczęło się od tego, że w liceum byłam w supermatematycznej klasie i do dzisiaj każdy nowy projekt rozwiązuję jak zadanie matematyczne. Bardzo podobała mi się interdyscyplinarność zawodu architekta, również to, że w jego uprawianie wpisane jest m.in. zarządzanie zespołem ludzi.
To, ile kobiet studiuje architekturę, nie ma większego znaczenia, bo później, na polu zawodowym, zostaje ich z reguły mniej niż mężczyzn. Często decydują się na poświęcenie rodzinie i nie wracają już do tego zawodu, który jest bardzo trudny i wymagający całkowitej dyspozycyjności. Trzeba wykazać się ogromną pracowitością i nie każda kobieta jest na to gotowa. Sądzę jednak, że rozwój nowych technologii pozwoli wracać kobietom do wykonywania pracy architekta, np. przez możliwość pracy w domu i łączenia życia zawodowego z rodzinnym. Oczywiście jest to bardzo trudne.

 

Jak to wygląda w pracowni? Pracuje pani z asystentami i asystentkami – czy jest jakaś zawodowa różnica między nimi?

> Nie ma żadnej różnicy, dziewczyny bardzo dużo pracują, mają w sobie ogromną siłę i ambicję. Nie ma podziału ze względu na płeć. Pracujemy w bardzo dużych zespołach i najbardziej twórcze działanie ma miejsce w zróżnicowanych grupach, damsko-męskich, jednak nie to jest najważniejsze, a kwalifikacje. W zespołach mamy dużo osób zróżnicowanych pod względem specjalności, konkretnej wiedzy i na tym bazujemy, podział na dziewczyny i chłopców w kwestiach merytorycznych, finansowych i wszystkich innych nie istnieje. Dla mnie architektura nie ma płci i nie jest ważne, z kim pracuję, ale jak to robimy.

(...)

 



  arch. Marta Mnich


Misja społeczna jest mi bliska

Już po 3 latach od ukończenia studiów założyła pani własną pracownię projektową. Czy to znaczy, że bardzo szybko uznała pani, że nie chce pracować „na czyjś sukces”?

> Bardzo ważne były dla mnie nauka i doświadczenie zdobyte zaraz po dyplomie, w dużej pracowni – Maćków Pracownia Projektowa. Jednak od samego początku byłam przekonana, że w tym zawodzie istotna jest praca na własny rachunek.

 

Ale pracownię założyła pani nie sama, lecz z architektem, z którym tworzyliście też parę w życiu...

> Poznaliśmy się na studiach i zarówno w czasie nauki, jak i mojej pracy zawodowej w MPP robiliśmy razem projekty, ale głównym bodźcem do otworzenia własnej działalności był wygrany konkurs. To było duże zlecenie, które pozwoliło nam „rozwinąć skrzydła”. Projekt robiliśmy wspólnie z pracownią CH+, z którą współpracujemy do dzisiaj. Chcę podkreślić, że nawet mając własną firmę, wszystkie projekty wykonujemy w zespole, działającym na innej zasadzie niż tradycyjne pracownie. Układ jest demokratyczny, nie ma szefa, wszyscy są równi i odpowiedzialni za to, co robią.

Z Łukaszem byliśmy też parą prywatnie, ale życie tak się potoczyło, że w tej chwili jesteśmy jedynie partnerami zawodowymi. Dość powszechnym zjawiskiem wśród architektów jest łączenie życia prywatnego z pracą. Wynika to zapewne z faktu, że jest to zawód twórczy, a to łączy ludzi. Nasze życie prywatne i zawodowe przenikało się bardzo płynnie, ale przyszedł taki moment, że stało się to nużące. Paradoksalnie – po rozejściu się nasza wspólna praca z czasem ułożyła się lepiej, górę wzięły obiektywizm, profesjonalizm, higiena psychiczna. Wcześniej ciężko było utrzymać właściwą równowagę.

 

 

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.

 

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_#54
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Młodzi architekci
w Europie: kondycja
i przyszłość zawodu

arch. Jola Starzak,
arch. Dawid Strębicki, architekci IARP

DOŚWIADCZENIA
Obszar Oddziaływania Obiektu / refleksje przed godziną „zero”
arch. Piotr Gadomski, architekt IARP
PRAWO
Konkursy: ziemia obiecana czy droga donikąd?
arch. Krzysztof A. Nowak

IZBA ARCHITEKTÓW
Sztuka aikido
arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
FELIETON
Anioł najbardziej przykuwa moją uwagę / czyli polski gust architektoniczny...
autor: Błażej Prośniewski, redakcja: Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.