OGÓLNOPOLSKI MAGAZYN IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE |  |
|_#44  ZA

 

 

Inspiracja kontra plagiat
/ring opinii

/// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

       
Inspiracja kontra plagiat / ring opinii
       
       


  arch. Małgorzata Pilinkiewicz
/ architekt IARP, pracownia Archistudio Studniarek + Pilinkiewicz, przewodnicząca Śląskiej Okręgowej IARP


Nie szukam prawnych definicji inspiracji i plagiatu w architekturze. Nie doszukuję się też różnic i granic pomiędzy inspiracją a plagiatem.

Nie chcę wyliczać ilości powtarzalnych elementów, wątków, odniesień jednego dzieła w drugim i oznaczać, czy to już plagiat, czy jeszcze inspiracja. Nie chcę oceniać emocji, jakie miały wpływ na decyzje o zaczerpnięciu czy powtórzeniu pomysłów i idei innych twórców.

Nie uznaję za samodzielny i oryginalny utworu architektonicznego, którego autor nie widzi lub nie chce uznać podobieństwa do idei czy rozwiązań innego twórcy.

Inspirację lub plagiat mogę porównać wyłącznie do uczciwości, szczerości, zaufania i wiary, że swoją pracą architekt dochowuje najwyższych standardów etycznych i moralnych, w stosunku do tych, którzy oczekują od niego oryginalnego pomysłu.

W mojej ocenie inspiracja i plagiat nie zasługują na debatę o poszukiwaniu granicy pomiędzy twórczym poszukiwaniem i przetwarzaniem a kopiowaniem pomysłów innych twórców. Nie widzę też potrzeby definiowania tego, co dopuszczamy jako inspirację, a co uznajemy już za wykorzystanie cudzego utworu. W obu przypadkach nie tego oczekuje się od twórców w architekturze.

Nie dyskutuje się bowiem o uczciwości i zaufaniu w zawodzie, który uznano za zawód zaufania publicznego. Zawód architekta to publiczne zobowiązanie również w sferze emocji i decyzji, które przetworzone w oryginalny utwór architektoniczny są ich odzwierciedleniem.

 



  arch. Krzysztof Giemza
/ architekt, prokurent spółki Echo Investment


Pytając, czy w architekturze mamy do czynienia z plagiatem, tak naprawdę powinniśmy rozważać, czy występuje kradzież projektu bądź dzieła. Wówczas każdy z nas może zdecydować, w którym przypadku możemy mówić o inspiracji, a w którym o kradzieży. Architekturę kształtują ludzie i dlatego plagium nie można wykluczyć, bo leży on niestety w naszej naturze.

Dla mnie plagiat jest działaniem całkowicie świadomym, którego cel to powielanie już istniejących rozwiązań. Jednak gdy myślę o tym w kategorii architektów, czyli ludzi z natury dążących do twórczych poszukiwań i zachowań, to czy można powiedzieć, że w procesie twórczym występuje kradzież? Osobiście uważam, że nie, ponieważ tworzenie i kradzież to przeciwstawne, wykluczające się pojęcia. W twórczości nie ma miejsca na kradzież.

Czy Dominik Merlini, który zbudował Królikarnię w Warszawie, wzorując ją na renesansowej rezydencji Villa Rotonda, autorstwa Andrei Palladio, popełnił plagiat? Nikt tak nie uważa. Idąc dalej – czy twórcy palladianizmu, czyli Inigo Jones, Christopher Wren, którzy pełnymi garściami czerpali z dzieł Palladia popełniali plagiat?

Inspiracja oraz czerpanie z otaczającego nas świata kultury, dzieł innych twórców jest immanentną cechą pracy architekta. W naszym zawodzie odwołujemy się do tego, co widzimy, a w szczególności do tego, co podziwiamy i co rozbudza nasze emocje. Daje to asumpt do poszukiwania i odnajdywania własnej drogi, po której czasem błądzimy.

 



  arch. Marcin Brataniec
/ architekt IARP, eM4.Pracownia Architektury. Brataniec


W ramach dyskusji o powtarzalności form proponuję lekturę kilku cytatów i definicji...

1. „Były to twory podobne z pozoru do istot żywych, do kręgowców, skorupiaków, członkonogów, lecz pozór ten mylił. Były to w istocie istoty amorfne, bez wewnętrznej struktury, płody imitatywnej tendencji materii, która, obdarzona pamięcią, powtarza z przyzwyczajenia raz przyjęte kształty. Skala morfologii, której podlega materia, jest w ogóle ograniczona i pewien zasób form powtarza się wciąż na różnych kondygnacjach bytu. (...)” (Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe. Traktat o manekinach. Dokończenie.)

2. Konwergencja (łac. convergere, zbierać się, upodabniać się) – w biologii proces powstawania morfologicznie i funkcjonalnie podobnych cech (...) w grupach organizmów odlegle spokrewnionych (niezależnie w różnych liniach ewolucyjnych), odrębnych dla tych grup cech pierwotnych, w odpowiedzi na podobne lub takie same wymagania środowiskowe, np. podobny typ pokarmu, wymagania lokomocyjne. (…) przykładu dostarcza porównanie skrzydeł niespokrewnionych ewolucyjnie organizmów, jak np. ptaków i owadów. (…) (www.pl.wikipedia.org/wiki/Konwergencja_(biologia))

3. Mimetyzm – (z gr. mimetés – naśladowca) oznacza naśladowanie, upodabnianie się. Jedną z jego form jest mimikra, która w świecie zwierząt pełni rolę przystosowania ochronnego. Zwierzęta bezbronne upodabniają się do zwierząt zdolnych do obrony, zyskując dzięki temu dodatkową ochronę przed wrogami. Zjawisko mimikry jest częste w świecie owadów, znane jest również u węży i ryb. Okazuje się, że u ludzi również pojawia się naśladownictwo, które najczęściej ma charakter nieświadomy. Tanya Chartrand i John Bargh z Uniwersytetu Nowojorskiego zauważyli, że mamy naturalną tendencję do naśladowania gestów i mimiki drugiej osoby. Nie służy to jednak obronie przed naturalnymi wrogami (…), lecz zbliżeniu, umocnieniu relacji między ludźmi.(…) (www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/m/201/mimetyzm)

4. Eklektyzm – w sztuce, literaturze, filozofii lub badaniach naukowych: łączenie w jedną całość niejednorodnych elementów mających swe źródło w różnych stylach lub doktrynach (www.sjp.pwn.pl/sjp/eklektyzm;2556136.html)

5.
– Ja poproszę to samo, co zamawiał
tamten pan.
– Kup mi takie jak ona ma.
– A co to jest to co ma tamta pani?
– Trzy razy to samo proszę...
– Odgapiasz..!

 



  arch. Paweł Zieliński
/ architekt, Mofo Architekci


Kiedy w 2000 roku wygraliśmy VIII Międzynarodowe Biennale Architektury w Krakowie, miałem okazję poznać osobiście Stanisława Fiszera, który jako przewodniczący jury wręczał nam nagrodę. Pamiętam, że po ceremonii rozmawialiśmy o nieskończonej chęci wykreowania czegoś niepowtarzalnego w każdym kolejnym zadaniu architektonicznym. Zapytałem go, co sądzi o tym, że my architekci, oglądając gazety i książki architektoniczne, patrzymy na te wszystkie wspaniałe publikowane budynki i nieraz zdarza nam się zainspirować jakimś rozwiązaniem. Odpowiedział pewną grą słów: „Wiesz... rzeczy, które projektujecie, muszą być do czegoś podobne, bo jeśli są »do niczego nie podobne«...” i uśmiechnął się.

Od tamtego momentu minęło 15 lat pracy naszego biura i przyglądając się różnym powstającym budynkom i naszym projektom, zaryzykuję twierdzenie, że plagiat w architekturze jest niemożliwy.
Nieprzeparta chęć bycia oryginalnym nie pozwala nam i zapewne innym architektom, na bezmyślne skopiowanie budynku jako całości. Twierdzę też, że architektura nie jest sztuką, jest rzemiosłem, a czasami, pewne budynki, stają się dziełami sztuki. Kiedy pojawi się takie dzieło, wyznacza ono jakiś kierunek, tak jak stało się to z ratuszem Rafaela Moneo w Murcji. Powstające po tym dziele budynki, wykorzystujące tę charakterystyczną zasadę elewacji, są do niego podobne i potwierdzają atrakcyjność i wielkość tego rozwiązania.

Myślę, że do pewnego czasu inspirujemy się architekturą oglądaną, aż nadchodzi moment, kiedy znajdujemy rozwiązanie oryginalne i wtedy ono staje się elementem krajobrazu, do którego inne projektowane formy, chcą być podobne. Osobiście marzę o takim momencie, w którym zaprojektujemy coś tak ekscytującego, co będzie inspiracją dla nowych obiektów, które będą chciały być podobne do naszego.

 



  prof. dr hab.arch. Ewa Kuryłowicz
/ architekt IARP, Kuryłowicz&Associates,
Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej,
Fundacja im. Stefana Kuryłowicza


„Plagiat ma złe konotacje. Kojarzy się, jak najbardziej słusznie, z oszustwem, przywłaszczaniem cudzej pracy i prezentowaniem jej jako swojej, bez wskazania komu tak naprawdę jesteśmy dłużni”1.

W kręgu kultury zachodniej własność intelektualna, do jakiej należy bez wątpienia koncepcja architektury, jest chroniona prawem autorskim, ale też ciągle i pomimo wszystko(!) – względami honoru i przyzwoitości. Owszem, rozważanie tej tematyki musi uwzględniać XIX-wieczne nakazy stylistyczne opierające się na dążeniu do doskonałości w osiąganiu wyrazu architektonicznego poprzez bezpośrednie stosowanie gotowych wzorców architektury klasycznej. Tam kopiowano jednak elementy, nie zaś kompletne rozwiązania z ich zastosowaniami.

Jest jednak inne jeszcze uzasadnienie dla unikania odniesień do przeszłych wieków lub stylów, do zrealizowanych już gdzieś indziej budynków lub ich projektów – mianowicie odmienność lokalizacji budynków, niepowtarzalna jak linie papilarne. Jest to cecha najbardziej determinująca przyjęte rozwiązanie i wyróżniająca architekturę wśród innych sztuk pięknych. To wymogi miejsca, jego cechy rozumiane jako kontekst, czy bardziej metafizycznie jako genius loci, stanowią zawsze najprawdziwszą inspirację. W przypadku prawdziwych dzieł architektonicznych jest to sprawdzalna reguła.

Abstrahując więc nawet od kwestii braku uczciwości – można zadać pytanie: czy można „przenieść” rozwiązanie odpowiednie dla jednego, konkretnego miejsca na Ziemi, w miejsce inne? Odpowiedź brzmi: nie da się tego zrobić bez szkody dla autentyczności projektu, jego doskonałości, trafności obserwacji, która inspiruje do sformułowania określonych koncepcji – formy, jej przekazu, użytych środków wyrazu, rozwiązań formalnych i technicznych. I to, w mojej opinii, jest główny argument uzasadniający najgłębszą odrazę do plagiatów.

Architekci, których projekty zostały „splagiatowane”, powinni zatem protestować na równi z tymi, którzy są tym oburzeni z ogólnych powodów etycznych, nie zaś pławić się w pustej glorii tych „godnych kopiowania”. Jeśli zgodzimy się na powtarzalność rozwiązań, będą to mogli robić ludzie, którzy nie mają słuchu – a my, jak muzycy, musimy go mieć. I używać. Za to też jesteśmy odpowiedzialni.



1_www.arct.cam.ac.uk/plagiarism, pobranie 25 maja 2015

 



  arch. Piotr Fokczyński
/ architekt IARP, architekt miasta Wrocław, wiceprzewodniczący Dolnośląskiej Okręgowej IARP


Podążając za definicją zawartą w prawie autorskim – żeby stworzyć utwór architektoniczny musimy odnaleźć w naszym projekcie przejaw działalności twórczej, nadać mu indywidualny charakter i utrwalić.

Rozważamy tutaj zagadnienie, czy ta działalność twórcza ma indywidualny charakter i na dodatek czy nie jest naśladownictwem lub, jeszcze gorzej, kopią, która wprost stawiałaby zarzut przypisania autorstwa cudzego dzieła.

Wszystkie podobieństwa formy i detalu, które zostały przetworzone i w oryginalny, autorski sposób połączone ze sobą i z układem funkcjonalnym obiektu, nie wykraczają moim zdaniem poza pojęcie inspiracji. Ta samokontrola jest bardzo ważna, bo przecież wszyscy przeglądamy to, co dzieje się na świecie. Referencje architektoniczne to stały punkt rozpoczynający pracę nad projektem. Nie ma w tym nic złego.

Rodzące się trendy w architekturze, kanony czy style nie mogłyby powstać gdyby nie swoisty dialog pomiędzy architektami – twórcami, wyrażany poprzez ich utwory. Bardzo trudno zdefiniować i opisać definicję plagiatu. To się na ogół wyczuwa. Dlatego, ze względu na złożoność dzieła, „złapanie” kogoś na plagiacie w dziedzinie architektury jest trudniejsze niż w przypadku muzyki, malarstwa czy rzeźby.

Autorskie podejście oparte na indywidualnej, twórczej analizie wzajemnych relacji pomiędzy funkcją i formą gwarantuje, że unikniemy „bezmyślnego” naśladowania, od którego już niewielki krok do plagiatu.

 



  arch. Wojciech Gwizdak
/ architekt IARP, 2G Studio Wojciech Gwizdak,
członek Rady Legislacyjnej IARP, prezes SARP Oddział Kielce


W projektowaniu architektonicznym, jak w każdej działalności intelektualnej, w oczywisty sposób mamy do czynienia ze zjawiskiem plagiatu. Jednak z tego samego powodu różnica między nagannym plagiatem a dopuszczalną inspiracją jest nieostra.

Człowiek, a zwłaszcza twórca, używając swego intelektu potrafi obejść każdą sztywną i aprioryczną granicę. Mimo świadomości tego faktu, postaram się postawić śmiałą tezę: Jeśli idea i rozwiązania są kopią innego projektu, a różnice dotyczą tylko rozmiarów, dostosowania do kształtu działki, uwarunkowań przestrzennych, to mamy do czynienia z plagiatem. Jeśli natomiast autor inspirował się wieloma różnymi pomysłami z różnych projektów, to możemy już chyba mówić o twórczym przetworzeniu, czyli o inspiracji, a nie o plagiacie.

W zależności od stopnia przetworzenia inspiracji czy rozwinięć pomysłów mamy powód do wielkiej lub mniejszej chwały. Dobrze opisuje to jedno z praw Murhpy’ego zwane (z nieznanych mi powodów) prawem Felsona: Kradzież pomysłu jednej osobie to plagiat, kradzież pomysłu wielu osobom to praca badawcza. Koniec artykułu

 

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Inspiracja kontra plagiat / ring opinii Inspiracja kontra plagiat
/ring opinii

Gdzie kończy się inspiracja a zaczyna plagiat? Czy powielanie wzorców jest w architekturze nieuniknione? Te pytania stawiamy siedmiorgu architektom, którzy dzielą się z nami swoimi refleksjami na temat oryginalności i kopiowania.
 
Polecamy lekturę Z:A_#44
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.