OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| PRAWO |  |
|_#42  ZA

 

 

Irlandzkie pozwolenie na budowę
/ czyli „jak to się robi na Zielonej Wyspie”

/// arch. Olaf Jasnorzewski, architekt IARP /// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Zapraszając do lektury niniejszego artykułu moglibyśmy nawiązać do dawnej obietnicy premiera Tuska o drugiej Irlandii, do rządowych prac nad nowelizacjami Prawa budowlanego, do exposé premier Kopacz na temat ułatwień w procesie inwestycyjnym, a nawet do wycofania się prof. Niewiadomskiego z prac Komisji Kodyfikacyjnej. Moglibyśmy. Ale możemy też postawić pytanie: a może „hamulec” jest wcale nie tam, gdzie szukają go nasi politycy...?
       
Irlandzkie pozwolenie na budowę
       
       

Na wstępie chciałbym wyjaśnić, dlaczego nie potrafię „z pamięci” przytoczyć aktów prawnych i paragrafów, na których opiera się irlandzki system uzyskiwania pozwoleń na budowę. Otóż system ten jest tak prosty i klarowny, że przez cały okres mojej pracy (2,5 roku) nie potrzebowałem sprawdzać praktycznie żadnych przepisów (poza planem miejscowym), żeby tworzyć projekty, które uzyskiwały pozwolenie na budowę! Mało tego – przeciętny architekt-obcokrajowiec, władający przyzwoicie językiem angielskim był w stanie, startując „od zera” (bez żadnej wiedzy merytorycznej dotyczącej irlandzkiej legislacji), opanować całą procedurę w ciągu 3-6 miesięcy i po tym okresie samodzielnie (choć oczywiście pod okiem szefa) przygotowywać projekty do pozwolenia na budowę!

Jeśli spróbujemy sobie wyobrazić Irlandczyka (lub innego obcokrajowca) władającego przyzwoicie językiem polskim, który w ciągu 3-6 miesięcy jest w stanie zrozumieć wszystkie akty prawne i procedury potrzebne do uzyskania pozwolenia na budowę w Polsce to... Nie, chyba nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić...

Opowiedzmy więc o irlandzkim systemie. Dla lepszego zrozumienia opisywanych zjawisk poniższy tekst uzupełniony został nie tylko o opublikowane na łamach Z:A fotokopie, ale także o udostępnione w internecie pliki pdf* zawierające projekt budowlany oraz dokumenty pochodzące z konkretnego postępowania administracyjnego do pozwolenia na budowę: domu przy Ormond Road nr 6 w Dublinie. Na marginesie dodam, że jest to projekt autorstwa dublińskiego biura Lawrence&Long Architects, w którym miałem przyjemność pracować w latach 2008-2009 i zgłębiać praktyczne tajniki irlandzkiego systemu.

Do czego służy ludziom system pozwoleń na budowę?

Jak przekonasz się Szanowny Czytelniku z kolejnych punktów tego artykułu, zarówno procedura, jak i kryteria wydawania pozwoleń na budowę w Irlandii mocno różnią się od tych funkcjonujących w Polsce. Zacznijmy jednak od początku, czyli od pytania: po co i do czego państwo i jego obywatele potrzebują w ogóle systemu pozwoleń na budowę i związanej z nim administracji urzędowej.

Oczywiście każde państwo nieco inaczej widzi tu swoje zadania i rolę, ale najważniejsza różnica pomiędzy Irlandią i Polską budzi najczęściej szok u moich polskich kolegów–architektów. Bo ciężko im sobie wyobrazić, by w taki sposób działała administracja budowlana w naszym kraju. Choć przecież na bardzo podobnych zasadach funkcjonowała przed wojną – w II Rzeczypospolitej...

 

Pamięci stu milionów

 

Dlatego w Irlandii projekt budowlany jest rozpatrywany pod kątem estetyki, wpasowania się w kontekst oraz poszanowania praw osób trzecich. Stąd niespotykane w polskich projektach elewacje kontekstualne (Contextual Elevations) pokazujące widoki pierzei ulicy, większego fragmentu otoczenia (np. osiedla), ukształtowania terenu etc. oraz rzadko spotykane u nas analizy nasłonecznienia i zacieniania otaczających nieruchomości. Stąd też bardzo duża uwaga przykładana do projektowanego sposobu wykończenia elewacji, wielkości i układu okien, materiałów użytych na okna i pokrycie dachowe, zagospodarowania zielenią i małą architekturą oraz do zachowania murów ogrodzeniowych i murków granicznych (będących w Irlandii świętością).

Irlandzki urząd może odmówić wydania pozwolenia na budowę ze względu na: nie wpasowanie się w kontekst, nadmierną skalę inwestycji w stosunku do otoczenia, kiepskie wykończenie elewacji lub nie trafienie z materiałem (np. zaproponowanie tynku w okolicy, gdzie większość budynków jest wykończona cegłą elewacyjną).

Dlatego właśnie projekt budowlany sprowadza się, w 100% lub niemal w 100%, do części architektonicznej, ponieważ to architektura stanowi w Irlandii meritum sprawy i to ona będzie oglądana, po zrealizowaniu inwestycji, przez mieszkańców danej okolicy oraz przechodniów. Kwestie techniczne (budowlano-instalacyjne) stają się drugorzędne i leżą w gestii inwestora i projektanta (pod warunkiem zachowania standardów technicznych i bezpieczeństwa użytkowania obiektu). Dlatego większość spraw natury budowlanej przesunięta jest na etap wykonawstwa – bo to wtedy jest odpowiedni moment na dopracowywanie szczegółów.

Pamięci stu milionów

Wygląd projektowanych obiektów objętych procedurą pozwolenia na budowę jest zróżnicowany i dopasowany do sytuacji zastanej na działce i w jej otoczeniu. W Planach miejscowych (o czym opowiem dokładniej za chwilę, w punkcie 1) nie ma zazwyczaj wytycznych dotyczących wysokości budynków, linii zabudowy, kształtu dachu oraz innych elementów architektonicznych. Wszystko projektowane jest pod konkretną lokalizację i daje architektowi duże możliwości projektowe. Wymaga od niego jednak umiejętności negocjacji z urzędnikami oraz zdolności przekonywania ich do swoich pomysłów. Albowiem wpasowanie w kontekst nie oznacza „ślepej” kontynuacji istniejących form zabudowy i nie wyklucza bardzo śmiałych realizacji stanowiących absolutny kontrast dla otoczenia. Na poparcie tych słów – przykład z Dublina:
www.zawod-architekt.pl/zielonawyspa/kontekst
.

Dlatego każdy inwestor i projektant może umówić się na tzw. Pre–planning Meeting (czyli spotkanie przedprojektowe), które jest oficjalnym spotkaniem na linii inwestor/projektant – urząd. Sporządza się z niego oficjalną notatkę służbową, a ustalenia na nim poczynione są wiążące dla obu stron na dalszym etapie procedowania projektu (do pozwolenia na budowę). Takie spotkanie pomaga nakreślić zamysł inwestycyjny klienta, dowiedzieć się o zapatrywaniach urzędu na nasz projekt oraz określić, jak bardzo możemy „zaszaleć” z bryłą i architekturą. Pomaga także utemperować niektórych inwestorów (tak, tak – dokładnie to, co napisałem) opornych na uwagi architekta i pragnących postawić na działce tzw. „gargamela” lub „wycisnąć” z niej 120% normy (czyli np. PUM–u). Na takim spotkaniu krnąbrny inwestor może usłyszeć, że projekt wraz z wnioskiem zostanie formalnie przyjęty, ale na 100% otrzyma decyzję odmowną, więc upieranie się „przy swoim” będzie tylko stratą czasu, której to straty inwestor powinien być świadomy.

Innym aspektem dbania o ład przestrzenny i jednocześnie kryterium warunkującym uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę są uwagi osób trzecich (sąsiadów i nie tylko) oraz odwołania do An Bord Pleanála (Centralny Urząd Planowania – szerzej opisany w pkt. 4). Sam projektant też może się tam odwołać (nawet od pozytywnej decyzji), jeśli uważa, że urząd zbyt mocno zaingerował w jego projekt i zaburzył wyjątkową koncepcję architektoniczną lub urbanistyczną (to ten przypadek, o którym piszę pod koniec punktu 4). Zdarzają się bowiem sytuacje, w których urzędnik nie potrafi zrozumieć naprawdę unikatowego konceptu lub też sąsiedzi oraz różne instytucje i stowarzyszenia oprotestują lub ograniczą inwestycję „dla zasady” i ze zwykłej złośliwości.

Co ciekawe – po odrzuceniu projektu przez urząd, czyli po wydaniu decyzji odmownej przez wydział architektury lub negatywnej decyzji przez An Bord Pleanála, można bardzo szybko (właściwie od razu) wystartować z kolejnym projektem na tę samą działkę i ten sam typ inwestycji (tyle że o nieco zmienionej formie architektonicznej lub funkcji). Urząd bierze wtedy pod uwagę poprzednie aplikacje i sprawdza, co się zmieniło w stosunku do poprzednich propozycji. Jeśli stwierdzi, że charakter „skorygowanej” inwestycji nie zawiera już „punktów zapalnych”, to wydaje pozwolenie na budowę.

Tak szybkie działanie inwestora i projektanta jest możliwe dzięki niewielkim wymogom formalnym dotyczącym zawartości projektu (co opisuję dalej, w punkcie 2) i nie hamuje „z urzędu” zamiarów inwestycyjnych obywateli (w przeciwieństwie do Polski, gdzie już po kilku „przebojach” z różnymi urzędami i uzgodnieniami w różnych instytucjach wiele osób ma dość jakiegokolwiek budowania). Ogólnie rzecz biorąc – cały system działa znacznie lepiej niż u nas i daje nieporównywalnie lepsze efekty końcowe jeśli chodzi o ład przestrzenny i architekturę oraz rozwój budownictwa.
Zatem jak to się robi na Zielonej Wyspie? Oto praktyczny opis procedury krok po kroku...

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.


 

Pełne wersje dokumentów 01-17:

1_ Development Plans – są podstawą do opracowywania projektów i wydawania pozwoleń na budowę

2_ Development Standards – są zbiorem wytycznych i parametrów obowiązujących
dla projektowanych inwestycji

3_ Irlandzki projekt do pozwolenia na budowę – najczęściej sprowadza się wyłącznie
do rysunków architektonicznych

4_ Ostateczne pozwolenie na budowę – dopiero tutaj podane są warunki techniczne,
np. przyłączeń, wykonania zjazdu, odbioru śmieci itp.

5_ Mapa do celów projektowych - jej zawartość przypomina naszą mapę ewidencyjną
z naniesionymi elementami uzbrojenia terenu

6_ Projekt Zagospodarowania Terenu

7_Site Notice – obowiązkowa informacja o budowie/inwestycji

8_ Wniosek o pozwolenie na budowę

9_ Ekspertyza konserwatorska – przykład dokumentu dodatkowego, wymaganego indywidualnie dla konkretnej inwestycji

10_ Dokumentacja fotograficzna do ekspertyzy konserwatorskiej – uzupełnia fachowy opis rzeczoznawcy

11_ Przykładowy sprzeciw strony złożony w postępowaniu

12_ Informacje dodatkowe – urząd może nakazać ich dostarczenie (tutaj: rysunki 3D)

13_ Przykład pisma urzędu ws. żądanych korekt do projektu

14_ Decyzja odmowna urzędu – musi zawierać uzasadnienie

15_ Decyzja pozytywna o pozwoleniu na budowę może zawierać uwagi i warunki wymagane do spełnienia podczas realizacji inwestycji

16_ Projekt instalacji kanalizacji deszczowej – przykład dodatkowej dokumentacji żądanej podczas procedury sprawdzania projektu arch.-bud.

17_ Projekt wpięcia kanalizacji deszczowej do istniejącej sieci – przykład dodatkowej dokumentacji żądanej podczas procedury urzędowej


Linki do stron przywołanych w artykule

1 www.zawod-architekt/zielonawyspa

2 www.zawod-architekt/zielonawyspa/dublincity

3 www.zawod-architekt/zielonawyspa/kontekst

4 www.zawod-architekt/zielonawyspa/riai

 

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Irlandzkie pozwolenie Irlandzkie pozwolenie na budowę
/ czyli „jak to się robi na Zielonej Wyspie”

System uzyskiwania pozwolenia na budowę w Irlandii opisany krok po kroku – na czym polega i czym różni się od polskiego? Zamieszczamy też przykładowe dokumenty...
 
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_#42
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 

 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.