OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| FELIETON |  |
|_#42  ZA

 

 

 

Sztuka aikido
/// arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP /// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Arch. Wojciech Gwizdak proponuje nową taktykę wobec rządzących i prób wprowadzenia nowelizacji prawa budowlanego: skoro nie możemy poprawić konstrukcji tego budynku, to pomóżmy mu się zawalić. Są rzeczy tak źle urządzone, że nie warto ich ratować.
       
Sztuka aikido
       
       

Wstęp

Przed laty słyszałem ciekawostkę z planu serialu „Czterej pancerni i pies”. Otóż w skromnym umyśle jednego z Szarików (a podobno w całym filmie grało ich kilka) zakiełkowała, słuszna skądinąd, myśl, że w całym tym rozgardiaszu, w którym bierze udział – najważniejsza jest kamera. Siadał więc na wprost obiektywu i wpatrywał się w nią podczas kręcenia scen, w których nie brał udziału. Uniemożliwiał tym samym pracę całej ekipie, bo przecież kto chciałby oglądać przygody Janka i jego kolegów z psem na środku ekranu gapiącym się na widza... Przeganiano więc Szarika, ale ta bestia zawsze jakimś sposobem wracała na swoje miejsce. I gdy sytuacja wydawała się już zupełnie beznadziejna, ktoś wpadł na genialny pomysł, by zamiast przeganiać psa podsunąć go na tyle blisko kamery, by nie łapał się już w kadr, a kamera kręciła ujęcia nad nim. Zwierzę nie dostrzegło różnicy, a ekipa mogła pracować dalej...

Rozwinięcie

Zastanawiam się więc nie tylko, czy jest sens walczyć o lepsze przepisy budowlane, ale czy w ogóle mamy szansę? Walczymy z silniejszym przeciwnikiem, ale także z przeciwnikiem, który ma nad nami pełnię władzy. Skoro państwo chce mieć kiepską i niedziałającą ustawę, to co my możemy zrobić? Zwróćmy uwagę, że działanie aparatu państwowego przeciwko własnym obywatelom to nie tylko złe prawo, opresyjny system podatkowy czy żywienie się administracji naszym kosztem.

Przykład? Każdy z nas dokłada wszelkich starań, by własne dzieci wyposażyć w jak najlepszą wiedzę – posyłamy je na zajęcia dodatkowe, pilnujemy, by odrabiały lekcje, przekazujemy im swoją wiedzę i doświadczenie życiowe – jednym słowem robimy wszystko, by były lepiej wykształcone niż inne dzieci, by lepiej powodziło im się w życiu niż innym. Tymczasem państwo ma problem odwrotny – robi wszystko, by wyrównywać szanse. Bierze nasze podatki i wydaje je na to, by dzieci, których nawet nie znamy, nie odstawały za bardzo od naszych. Gorzej, że tak samo jest w świecie dorosłych. Każdy z nas żyły sobie wypruwa w codziennej walce o lepsze, własne jutro, a państwo tymczasem... zabiera nam dużą cześć naszych dochodów i przeznacza je na podniesienie poziomu życia osób, które z takim wysiłkiem próbujemy wyprzedzić.

Jako skromny delegat na zjazd krajowy Izby Architektów widzę, ile sił i energii wkładają osoby z Rady Krajowej (i nie tylko) w walkę z tym lewiatanem. Ile kosztuje to czasu, wysiłku i pieniędzy. Dlatego proponuję – zróbmy z państwem to, co zrobiła ekipa filmowa z Szarikiem. Nie walczmy z głupotami, tylko „pociągnijmy” je dalej.

Skoro jeden poseł z drugim nie rozumie, że wiata (obiekt budowlany nie będący budynkiem) nie ma powierzchni zabudowy, to niech w prawie budowlanym będzie napisane, że można budować bez pozwolenia wiaty o powierzchni zabudowy do 50 m2. Będzie wtedy można budować wiaty o dowolnej powierzchni dachu, ponieważ żadna z nich nie przekroczy 50 m2.

Skoro prof. Niewiadomski wpisał do kodeksu budowlanego, że obiekty budowlane mają być odsunięte o 4 m od granicy działki (art. 224 § 1. projektu – wersja podstawowa przyjęta przez Komisję w dniu 16 kwietnia 2014 r.), a obiekty budowlane to np. ogrodzenie (art. 3 pkt 9-10 projektu – wersja podstawowa, przyjęta przez Komisję w dniu 16 kwietnia 2014 r.), to niech mu będzie. Musimy tylko zadbać, by każde starostwo i każdy nadzór budowlany przestrzegał tego przepisu, i by żadne ogrodzenie nie powstawało w granicy działki.

Taki kolega Gadomski (Rada Krajowa) czy kolega Andrzejewski (Komisja ds. Legislacji) dwoją się i troją, robiąc „rejtany” na komisjach sejmowych czy senackich, uniżenie przymilają się do ministrów czy podsekretarzy stanu. Koleżanka Nieroda z Krakowa czyta dziesiątki stron ustaw i rozporządzeń dziennie i z grupą kolegów z Małopolskiej Okręgowej Rady IARP opracowuje propozycje poprawy tego, co próbują nabroić posłowie i senatorowie. I po co to wszystko?

Skoro nie możemy poprawić konstrukcji tego budynku, to pomóżmy mu się zawalić. Są rzeczy tak źle urządzone, że nie warto ich ratować. Ratunkiem jest pomóc im zakończyć żywot. Być może wtedy, na ruinach, będzie można zbudować coś sensownego?

O.O.O.

Jeśli w nowelizacji Prawa budowlanego i w Kodeksie budowlanym pojawia się pojęcie Obszaru Oddziaływania Obiektu, lecz bez podania jego definicji (a najwyraźniej nikt nie zdaje sobie sprawy z ważności O.O.O. w nowych przepisach budowlanych), to przestańmy walczyć z machiną biurokratyczną, tylko pozwólmy jej działać.

Zdaje się, że nikt nie widzi, jaką linię orzecznictwa przyjmują sądy administracyjne, uważając, że każde ograniczenie w zagospodarowaniu powoduje uznanie sąsiada za stronę, co skutkuje tym, że O.O.O. jest bardzo rozległy i bardzo niewielka, znikoma liczba inwestycji będzie „łapała” się na zgłoszenia.

Nie tłumaczmy posłom, czy senatorom, że tworzą martwy przepis i po raz milionowy mydlą oczy społeczeństwu. Zaczekajmy, aż ustawa wejdzie w życie i napiszmy podręcznik jak wyznaczać O.O.O., z którego będzie wynikać, że praktycznie każdy budynek oddziałuje na działki sąsiednie. Przykład? Jeśli budynek z oknami wybudujesz 4 m od granicy działki, to uniemożliwiasz sąsiadom postawienie śmietnika, bo będzie się musiał odsunąć 10 m od twoich okien, czyli 6 m od granicy działki. A gdyby nie nasz budynek, mógłby się odsunąć tylko o 3 m. Jest ograniczenie w zagospodarowaniu? Jest! Czyli każdy, stawiając dom w odległości 4 m od granicy działki, oddziałuje na sąsiednią działkę i nie ma mowy o zgłoszeniu.

Powiem więcej – sam fakt, że nasz inwestor ma działkę budowlaną powoduje wystąpienie oddziaływania. Gdyby nie to, nasz sąsiad mógłby się wybudować w granicy działki, gdyż przepisy paragrafu 12. mówią o odległościach od granicy z działką budowlaną i nie dotyczą np. działek rolnych. Podobnie jest z przepisami o przesłanianiu, zacienianiu, placach zabaw dla dzieci... – takich przepisów jest naprawdę wiele. Wydajmy ten podręcznik w formie książeczki i roześlijmy do starostów, wojewodów i sądów administracyjnych – niech się utrwala nasza „złośliwa”, ale zgodna z linią orzecznictwa, interpretacja.

Zakończenie

Aikido to japońska sztuka walki polegająca na wykorzystywaniu siły przeciwnika do jego pokonania. Im silniej przeciwnik uderza, tym bardziej się poobija. Im głupszy przepis stworzy parlament, tym bardziej się skompromituje (choć nie wiem, czy można jeszcze bardziej?).

Wykorzystajmy niewiedzę rządzących przeciwko nim samym, bo dotychczasowe działania Izby Architektów to odwalanie pracy za osoby, które biorą za to ciężkie pieniądze z budżetu państwa. Izba w ramach konsultacji społecznych (czyli za darmo) przygotowuje propozycje poprawek, które w dodatku często nie przekładają się na nic – trafiają do kosza.

Wielu ludzi pracuje w ramach naszej Izby, składki naszych członków wydawane są na opinie prawne i inne opracowania. Nie dość, że jest to mało skuteczne, wykrwawia izbę organizacyjnie, finansowo i psychicznie, to jeszcze nasi członkowie nie widzą żadnych efektów naszego samorządowego działania.

34 członków Głównej Komisji Urbanistyki i Architektury to architekci i za pracę w tym organie nie pobierają żadnego wynagrodzenia (zwracane są tylko koszty dojazdu). Tymczasem wśród 17 członków Komisji Kodyfikacyjnej Prawa budowlanego nie ma ani jednego architekta, jest za to 11 lub 12 prawników i zgodnie z rozporządzeniem pobierają oni wynagrodzenie jak sędziowie (a przewodniczący i wiceprzewodniczący trochę więcej, por. § 13 rozporządzenia Dz. U z 2012 r. poz 856).

Architekci są zaś łaskawie zapraszani do prac Komisji jako eksperci. Dlaczego mamy sprzedawać nasze know-how za darmo, pisząc korekty? Dlaczego mają iść na to nasze składki? Pora może zmienić taktykę i zamiast ostrzegać ślepego, że zmierza w stronę przepaści – podstawmy mu nogę.

Zasada „im gorzej, tym lepiej” w zaistniałej sytuacji ma głęboki sens, bo zamiast kolaborować z aparatem opresji, zacznijmy mu wkładać kij w szprychy.

 

PS Wymieniłem w tekście nazwiska tylko kilku osób pracujących na rzecz IARP, wiem jednak, że takich osób jest znacznie więcej. Wszystkim należą się podziękowania

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Architekt skazany na sukces Sztuka aikido
Arch. Wojciech Gwizdak proponuje nową taktykę wobec rządzących i prób wprowadzenia nowelizacji prawa budowlanego: skoro nie możemy poprawić konstrukcji tego budynku, to pomóżmy mu się zawalić. Są rzeczy tak źle urządzone, że nie warto ich ratować.
 
Polecamy lekturę Z:A_#42
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.