OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE |  |
|_#40  ZA

 

Wzajemne relacje inwestorów publicznych i architektów
/// Wywiad z arch. Peterem Swinnenem, Naczelnym Architektem Flandrii
/// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Piętnaście lat temu system zamówień publicznych w tym kraju był zamknięty i zarezerwowany dla kilku „wybrańców”. W zasadzie żadne publiczne zlecenia nie trafiały do całego środowiska architektów. Podjęto wówczas działania, by świat szans i możliwości otworzyć dla wszystkich. Dzisiaj flamandzki system działa inaczej, jego narzędzia nie powstały jednak z myślą o architektach. Rozmowę z trzecim naczelnym architektem Flandrii przeprowadzili: arch. Ewa Frankiewicz, arch. Dawid Strębicki i red. Sebastian Osowski.
       
Wzajemne relacje inwestorów publicznych i architektów
       
       

Dawid Strębicki: „Publiczna” architektura w Polsce znalazła się w sytuacji patowej. Obserwujemy problemy we współpracy architektów z inwestorami publicznymi. Dotyczy to wszystkich szczebli administracji państwowej, począwszy od lokalnych jednostek samorządowych po urzędy krajowe. Z jednej strony architekci nie potrafią przekonać klientów publicznych o wartości dodanej, jaka może powstać dzięki architekturze. Z drugiej – inwestorzy publiczni skupili swoją uwagę na szybkości realizowania inwestycji. Powszechnie stosowaną przez nich metodą są przetargi oparte
na kryterium najniższej ceny.

> Peter Swinnen: W Belgii zauważamy podobny problem. Architekci zbyt często dzielą się swoimi umiejętnościami i kompetencjami za darmo, w imię nie do końca przeze mnie zrozumiałych ambicji. W rezultacie, zarówno na rynku prywatnym, jak i publicznym, widzimy coraz większy brak szacunku dla zawodu architekta oraz unikalnego know-how tej profesji.

Na szczęście mamy też pozytywne przykłady takie jak system Open Call** (Otwarte Zaproszenie, flam. Open Oproep – przyp. red.), ale nawet w tym systemie trzeba tłumaczyć architektom: „Proszę pracujcie zgodnie z tym, ile wam płacą”.

Zawsze powtarzam inwestorom, że płacąc architektom za koncepcję projektu 5000 euro, mogą się od nich spodziewać prezentacji portfolio i pierwszych idei projektu: „To jest nasza postawa, takie zajmujemy stanowisko, widzieliśmy lokalizację inwestycji, poznaliśmy program funkcjonalny, Państwa życzenia dotyczące planowanego obiektu, a także ambicje społeczne. W związku z tym chcemy podejść do tego zagadnienia w następujący sposób...”. Takiego rodzaju prezentacje są właściwą odpowiedzią na zapytanie potencjalnego klienta, który przeznacza 5000 euro na wynagrodzenie za koncepcję konkursową.

Tymczasem co robią zaproszone zespoły projektowe? Tworzą szczegółową prezentację z gotową koncepcją projektu. To chyba jest ogólnoeuropejski lub może nawet globalny problem w postawie architektów i ich sposobie pracy nad tworzeniem projektów. Dlatego myślę, że brak szacunku dla projektantów jest ich własną winą. Mówiąc szczerze, jestem głęboko przekonany o wyjątkowej roli architektury i jej bezpośrednim oddziaływaniu na otaczającą nas rzeczywistość. Jednocześnie zadziwia mnie postawa architektów i ich świat. Łatwo jest uważać się za wyjątkowych, ale bez umiejętności prowadzenia dialogu otwartego na potrzeby innych, trudno wzbudzić w partnerach chęci do współpracy.

Open Call to system wyboru koncepcji architektonicznej i architekta:

  • oparty na konkursach architektonicznych (dwuetapowa procedura konkursowa, analiza kryteriów jakościowych),
  • zgodny z europejskim prawem zamówień publicznych (procedura przetargowa, kryteria cenowe).

System Open Call (flam. Open Oproep) jest zgodny z europejskim prawem zamówień publicznych. Stosowany jest we Flandrii i częściowo na terenie Brukseli.

DS: Wydaje mi się, że właśnie kwestia niknącego szacunku przerodziła się w Polsce w bardzo silne współzawodnictwo cenowe. Dochodzi do sytuacji, gdzie architekci zgadzają się na honorarium wynoszące 1% lub 2% kosztów inwestycji. Dotyczy to również otwartych konkursów, których organizatorzy oferują czasami coś tak absurdalnego jak brak nagród finansowych za „nagrodzone” koncepcje, a dla zwycięskiego zespołu przewidziane jest jedynie zaproszenie do udziału w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, prowadzonego w trybie zamówienia z wolnej ręki.

> PS: Oczywiście to zależy od skali. Chętnie pracowałbym za stawki 1-2%, jeżeli inwestycja byłaby naprawdę ogromna.

DS: Niestety, to nie są takie przypadki.

Sebastian Osowski: Nie mamy nawet czegoś na wzór Otwartego Zaproszenia.

> PS: Powinniście mieć!

SO,DS: Właśnie dlatego spotykamy się tutaj, w Brukseli.

> PS: Powinniście mieć nie tylko system Open Call, ale też Naczelnego Architekta Kraju, jako fizyczny, namacalny punkt odniesienia. Uważam, że to jest kluczowa kwestia. Wprowadzenie na przykład samego Otwartego Zaproszenia, które w dodatku byłoby nadzorowane przez jakąkolwiek organizację reprezentującą architektów, jest złym pomysłem.

DS: Kontynuując tę myśl... Jaka jest pozycja i rola Naczelnego Architekta Flandrii? Czytając teksty Boba Van Reetha (pierwszy Vlaams Bouwmeester – przyp. red.) zawsze rozumiałem, że osoba pełniąca tę urzędową funkcję nie reprezentuje architektów...

> PS: Absolutnie nie reprezentujemy architektów! Funkcja Naczelnego Architekta Flandrii powstała w 1999 roku, aby wspierać inwestorów publicznych.

(...)

Podstawowym zadaniem systemu Otwartego Zaproszenia jest służenie inwestorom publicznym. Dla zespołu Architekta Naczelnego to bardzo intensywny proces, bo zawsze wspieramy i prowadzimy klientów indywidualnie. Wydaje mi się jednak, że ten system pracy udowodnił przez ostatnie piętnaście lat, że właściwie każde zlecenie publiczne może być realizowane według procedury Otwartego Zaproszenia.

DS: A co z architektami?

> PS: Architekci są tylko częścią całego procesu. Są dla nas bardzo ważni i tam gdzie możemy, staramy się bronić ich interesów, bo to oni są naszym zasobem. Ale stanowią tylko jedno z narzędzi, a nie cel sam w sobie. Nasz koronny cel to pokazanie inwestorowi publicznemu, jak ważną rolę społeczną odgrywa jego inwestycja. Nasze zadanie sprowadza się w skrócie do połączenia potencjalnie najlepszego zadania projektowego z potencjalnie najlepszym procesem jego tworzenia i potencjalnie najlepszym architektem. W tym kontekście bardzo trafną decyzją Boba Van Reetha było skupienie się na początku na inwestorach, a nie na architektach.


 

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.


 
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_#40
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 

 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.