OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama  
   
 
         
Zamów Z:A drukowany
| IZBA ARCHITEKTÓW ZA  |
|_#40  ZA

 

Architekt i inżynier budownictwa. Para z różnicą charakterów
/// arch. Borys Czarakcziew, architekt IARP, arch. Wojciech Gwizdak, architekt IARP
/// artykuł online w całości

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> Forum Z:A /// skomentuj

> e-Newsletter Z:A

> Dopisz swój e-mail

Jesteśmy blisko siebie, ale poważnie różni nas charakter pracy. Realizujemy inne zadania, mamy inną odpowiedzialność, a architekta cechuje dodatkowo osobista bliskość w relacjach z klientem. Wszystko to decyduje o odmiennych regulacjach przyjmowanych dla zawodów architekta i inżyniera budownictwa.
       
Architekt i inżynier budownictwa. Para z różnicą charakterów
       
       

Zawód architekta i zawód inżyniera budownictwa to dwa różne zawody współpracujące na pewnych polach aktywności. Można było to zauważyć podczas ostatniego przesłuchania w sprawie porównania wykonywania niektórych zawodów 30 września br. w Komisji Europejskiej w Brukseli. Zawód inżyniera prezentował swoje regulacje w panelu poświęconym sektorowi budownictwa, a zawód architekta w panelu dedykowanym świadczeniu usług na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej. Jak się okazuje – zawód architekta jest regulowany prawnie w 23 krajach Unii Europejskiej, a zawód inżyniera jedynie w 11. Praktycznie wszystkie kraje członkowskie (a w szczególności te, w których zawód architekta nie jest regulowany prawnie) stworzyły bardzo wymagający mechanizm kontroli świadczenia usług przez architektów. Dlaczego? Ponieważ zawód architekta w Europie jest zawodem regulowanym, czyli w rozumieniu unijnej dyrektywy o wzajemnym uznawaniu kwalifikacji zawodowych, jest to: działalność zawodowa lub zespół działalności zawodowych, których podjęcie, wykonywanie, lub jeden ze sposobów wykonywania wymaga, bezpośrednio bądź pośrednio, na mocy przepisów ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych, posiadania specjalnych kwalifikacji zawodowych; w szczególności używanie tytułu zawodowego zastrzeżonego na mocy przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych dla osób posiadających odpowiednie kwalifikacje zawodowe stanowi sposób wykonywania działalności zawodowej.

Co najważniejsze – na szczeblu unijnym doprowadzono do zharmonizowania wymogów kształcenia architektów. Takiej regulacji pomimo prób nie udało się wprowadzić dla zawodu inżyniera.
Być może wiąże się to również z oceną panującą wśród polityków unijnych, że architekci jako grupa zawodowa są lepiej zorganizowani, o czym może świadczyć aktywność nie tylko Europejskiej Rady Architektów (ACE), ale również Sieci Kompetentnych Organizacji Uznających Kwalifikacje Architektów (ENACA), jako organu doradczego Komisji Europejskiej w sprawach dyrektywy o wzajemnym uznawaniu kwalifikacji.

Architekt...

Co sprawia, że w Europie architekci są traktowani z taką atencją? Otóż przesądza o tym szczególny i szeroki zakres odpowiedzialności, jaki ponoszą przy wykonywaniu swojej pracy oraz szczególna, indywidualna relacja między klientem a architektem.

Rolę architekta w procesie inwestycyjnym można bowiem, dla lepszego zobrazowania, określić jako tłumaczenie – z uwzględnieniem wszystkich uwarunkowań – z języka zbiorowych i indywidualnych potrzeb egzystencjalnych, społecznych, kulturalnych, gospodarczych etc., na język materii budowlanej i odpowiednie, dla tych potrzeb i uwarunkowań, tej materii kształtowanie. Oznacza to, że rola architekta rozciąga się na cały proces przygotowania i realizacji inwestycji, niezależnie od jej skali i rodzaju, a funkcja budynku, szeroki zakres zagadnień użytkowych, bezpieczeństwo publiczne, zdrowie publiczne, dziedzictwo historyczne czy też zrównoważony rozwój w odniesieniu do środowiska, to główne zadania, przed którymi staje architekt.

Inżynier budownictwa...

Często słyszymy, że zawód inżyniera wiąże się z takim samym zakresem działań, jak i odpowiedzialności, a jest ona szczególna, gdyż dotyczy bezpieczeństwa konstrukcji. Jak podniesiono podczas przesłuchania przed Komisją Europejską, zawężanie bezpieczeństwa publicznego budynków do zaufania, że sufit nie spadnie obradującym na głowę, jest dużym uproszczeniem i wiąże się z brakiem zrozumienia tematu.

Dla architekta sprawa bezpieczeństwa konstrukcji to tylko jedno z zadań, gdyż musi on zaprojektować funkcjonalny obiekt, tak aby był optymalny w użytkowaniu. Obiekt ma spełniać zarówno oczekiwania inwestora i wymagania użytkowników (cele prywatne), jak i aspekty ochrony ładu przestrzennego (cele publiczne) oraz wiele innych.

Trywialne ograniczanie odpowiedzialności za budynek do jego konstrukcji czyniłoby nieistotnymi główne przyczyny wznoszenia budynków. Budynki wznosimy dla funkcji użytkowej, jaką mają pełnić, a konstrukcja ma się jej podporządkować. Prymitywne wmawianie społeczeństwu, że architektura to konstrukcja + ozdoby, prowadziłoby do konkluzji, że kulturę i historię naszego narodu tworzyliśmy poprzez dodawanie ozdóbek do stabilnej konstrukcji. To tak jakby udowadniać, że każdy piasek jest plażą.

Wskazać również należy, że o ile w zawodzie architekta spełnienie indywidualnych potrzeb inwestora wymaga nawiązania osobistej więzi pomiędzy architektem a klientem, to w zawodzie inżyniera budownictwa takie relacje są nieistotne dla jego pracy, a wręcz niewskazane. Inżynier, w zakresie swojej odpowiedzialności za bezpieczeństwo konstrukcji, musi podlegać obiektywnym czynnikom swojej pracy i nie może być mowy o wchodzenie w żadne „indywidualne relacje”. To właśnie z tego powodu architekci są zawodem zaufania publicznego, a inżynierowie nie mogą nim być. W innym przypadku zawodem zaufania musieliby zostać np. kierowcy autobusów oraz przedstawiciele innych, odpowiedzialnych zawodów, których błąd w wykonywaniu swoich obowiązków mógłby zagrażać bezpieczeństwu ludzi. Inaczej mówiąc: nie każdy zawód obciążony społeczną odpowiedzialnością jest zawodem zaufania publicznego.

 

 

Harmonizacja a programy nauczania

W obliczu odpowiedzialności zawodowej, harmonizacja zawodu architekta w Europie stała się nie tylko potrzebą, lecz również faktem. Izba Architektów RP przeprowadziła analizę programu nauczania inżynierów na polskich uczelniach (na podstawie materiału przygotowanego przez Polską Izbę Inżynierów Budownictwa), z której wynika, że kształcenie inżynierów wypełnia jedynie w 10-15 procentach wymagania stawiane dyrektywą edukacji architektów. Wiele uczelni nie ma w programie zajęć inżynierów budownictwa ani jednej godziny z projektowania architektonicznego. Te fakty były też powodem, dla którego Minister Infrastruktury, odpowiadając na jedną z interpelacji poselskich w Sejmie RP, zauważył słusznie, że: w świetle dyrektywy 2005/36/WE nie jest możliwe nadawanie inżynierom budownictwa uprawnień do projektowania w specjalności architektonicznej właśnie z uwagi na zakres kształcenia.

Deregulacja w Polsce i w Europie

Proces przeglądu zakresu stosowania dyrektywy o wzajemnym uznawaniu kwalifikacji był impulsem w Polsce do zapoczątkowania tzw. deregulacji. Działaniem tym zostały objęte w drugiej transzy zawody architekta, inżyniera budownictwa i urbanisty. Deregulacja zamieniła się w dereglamentację w stosunku do urbanistów w Polsce, a w odniesieniu do architekta i inżyniera skróciła wymagany okres praktyki zawodowej niezbędnej do uzyskania dostępu do zawodu.

Polska pozostaje obecnie liderem w deregulowaniu dostępu do zawodów. Dalecy od tego są Niemcy, którzy wolą swoje ostre przepisy gwarantujące harmonię rozwoju przestrzeni niż chaos przestrzenny, jaki powstaje w krajach bez regulacji np. na południu Włoch.

Jak wiemy, problemy te dotyczą w szczególności państw postsocjalistycznych. W Polsce, w latach 60. XX wieku, władze komunistyczne doszły do wniosku, że nieszkodliwym społecznie będzie umożliwienie projektowania architektury inżynierom budownictwa w terenach wiejskich.

Do tego kolejne regulacje prawne w sposób niezrozumiały starały się wprowadzić wzajemne przenikanie uprawnień konstrukcyjnych i architektonicznych, nazywając je jedynie „specjalnościami”.

 

 

Reguły ograniczeń w uprawnieniach ograniczonych

Za fałszywy, by nie powiedzieć demagogiczny, argument należy uznać tezę o konieczności symetrii uprawnień w ograniczonym zakresie. Głosi ona, że skoro w ograniczonych uprawnieniach konstrukcyjnych, które mogą zdobywać architekci, nie ma ograniczenia w postaci „zabudowy zagrodowej”, to nie powinno go być również w ograniczonych uprawnieniach architektonicznych dla inżynierów. Miejmy nadzieję, że tezy tej za Prezesem PIIB nie zaczną z rozpędu powtarzać ministerstwa czy inne organy centralne.

Popatrzmy na obowiązujące przepisy. W nowym rozporządzeniu w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie podział ten wygląda następująco:

§ 12. 2. Uprawnienia budowlane w specjalności konstrukcyjno-budowlanej w ograniczonym zakresie uprawniają do projektowania konstrukcji obiektu lub kierowania robotami budowlanymi w odniesieniu do konstrukcji obiektu, o kubaturze do 1000 m3 oraz:

1) o wysokości do 12 m nad poziomem terenu, do 3 kondygnacji nadziemnych i o wysokości kondygnacji do 4,8 m;
2) posadowionego na głębokości do 3 m poniżej poziomu terenu, bezpośrednio na stabilnym gruncie nośnym;
3) przy rozpiętości elementów konstrukcyjnych do 6 m i wysięgu wsporników do 2 m;
4) niezawierającego elementów wstępnie sprężanych na budowie;
5) niewymagającego uwzględniania wpływu eksploatacji górniczej.

Mamy więc do czynienia z 6 obostrzeniami w przypadku ograniczonych uprawnień konstrukcyjnych.

W przypadku ograniczonych uprawnień architektonicznych ustawodawca przewidział następujące ograniczenia

§ 11. 2. Uprawnienia budowlane w specjalności architektonicznej w ograniczonym zakresie uprawniają do projektowania lub kierowania robotami budowlanymi, w odniesieniu do architektury obiektu o kubaturze do 1000 m3 w zabudowie zagrodowej lub na terenie zabudowy zagrodowej.

Jak widzimy, mamy tu do czynienia tylko z 2 ograniczeniami: kubatury i funkcji zabudowy.

Nieprawdziwość tezy o konieczności doprowadzenia do symetrii uprawnień bierze się chyba z faktu niezrozumienia czym zajmuje się architekt, a czym inżynier budownictwa. Architekt, jako główny projektant, kształtuje budynek rozpoczynając od „scenariusza życia budynku”, czyli jego przeznaczenia, funkcji i strony użytkowej, to im podporządkowuje wszystkie dalsze aspekty projektu. Inżynier budownictwa zajmuje się zaś stroną techniczną budynku, czyli konstrukcją nośną oraz problematyką technicznej realizacji budynku (na marginesie: w praktyce nie zwalnia to architekta koordynującego projekt od odpowiedzialności za ten zakres usług przed klientem – inwestorem). Te właśnie różnice sprawiają, że ograniczone uprawnienia konstrukcyjne zawierają ograniczenia stricte techniczne – rozpiętość konstrukcji, wysokość budynku, zastosowanie konstrukcji sprężonych itp., natomiast uprawienia ograniczone w branży architektonicznej zawierają odniesienie do funkcji zabudowy – czyli zabudowę zagrodową. Obydwa zakresy uprawnień zawierają jeszcze ograniczenie odnośnie kubatury – do 1000 m3.

Z tych właśnie powodów nie może być mowy o symetrii zapisów, głęboka asymetria jest wręcz konieczna i naturalna. Przy projektowaniu podciągu nie ma bowiem znaczenia, czy zostanie zrealizowany w budynku gospodarczym, domu jednorodzinnym czy przedszkolu (poza koniecznością przyjęcia odpowiednich obciążeń użytkowych), ale ma znaczenie, jaka jest jego rozpiętość – duża wymaga większej wiedzy i doświadczenia. Ustawodawca słusznie zabrania więc w ramach ograniczonych uprawnień konstrukcyjnych projektowania i realizowania podciągów większych niż 6 m. Analogicznie jest w przypadku ograniczonych uprawnień architektonicznych. Nie ma znaczenia, czy budynek będzie miał podciągi o większej czy mniejszej rozpiętości, znaczenie ma funkcja obiektu. A ponieważ architekt zajmuje się kształtowaniem funkcji w bardzo szerokim zakresie (od obiektów prostych do złożonych i skomplikowanych funkcjonalnie, w których występuje wiele czynników), to ograniczenia w uprawnieniach muszą jej właśnie dotyczyć.
Inżynierowie budownictwa podczas studiów nie są uczeni analizowania i kształtowania użytkowych aspektów budynków. Ciężko też mówić o możliwości zdobycia tych umiejętności w tracie praktyki zawodowej, dlatego też proste funkcjonalnie obiekty w zabudowie zagrodowej mogły znaleźć się w zakresie ich uprawnień. Jeśliby, zgodnie z postulatami PIIB, wykasować z ograniczeń „zabudowę zagrodową” i pozostawić tylko ograniczenie kubaturowe – okazałoby się, że inżynierowie budownictwa mogą zaprojektować architekturę budynku o każdej funkcji, nie tylko garaży, wiat czy wygódek, jak to przedstawia PIIB, ale także stacji benzynowych, przedszkoli, obiektów handlowych... A pewnie zobaczylibyśmy też wkrótce projekty budynków „podzielonych” na kilka „osobnych” kubatur – do 1000 m3 każda.

 

 

Ograniczenia inżynierów architektów

Problemem pozostaje funkcjonowanie inżynierów architektów z ich ograniczonymi uprawnieniami architektonicznymi. Osoby po 3,5 roku studiów architektonicznych zapewne potrafią kształtować budynki o bardziej skomplikowanej funkcji niż zabudowa zagrodowa. Najlepiej byłoby ustanowić dla nich kolejny, osobny rodzaj ograniczonych uprawnień architektonicznych, ale z pewnością nie może być zgody na podnoszenie zakresu ograniczonych uprawnień architektonicznych inżynierom budownictwa z powodu większej wiedzy inżynierów architektów.

O co kolegom inżynierom chodzi?

Jak już wyżej wspomniano – liczba zajęć z projektowania architektonicznego na wydziałach budownictwa ogranicza się do 15 czy 30 godzin w trakcie całego procesu kształcenia. Są jednak również politechniki, które nauczają inżynierów budownictwa bez ani jednej godziny z zakresu architektury. Czyżby PIIB chciała, by w Polsce funkcjonował system, w którym można otrzymać dostęp do wykonywania zawodu, którego nawet nie liznęło się na studiach?

Dlaczego więc PIIB nie walczyła równie bezwzględnie na przykład o przyznawanie ograniczonych uprawnień konstrukcyjnych dla absolwentów innych wydziałów politechnik, którzy nie mieli ani godziny zajęć ze statyki budowli, konstrukcji stalowych czy żelbetowych – np. absolwentów automatyki czy wydziałów elektrycznych? Dlaczego PIIB nie domagała się powstania, przykładowo, ograniczonych uprawnień instalacji sanitarnych dla architektów, mimo że studenci architektury mają zajęcia z tego przedmiotu?

Jest nieprawdopodobne, by decydenci PIIB nie mieli wiedzy na temat różnic między charakterem pracy architektów i inżynierów budownictwa. Zawody te są blisko siebie, lecz jednocześnie dzieli je przepaść. Przyczyna, dla której zarówno pojedynczy inżynierowie, jak i PIIB reprezentująca całe inżynierskie środowisko, głoszą poglądy, które śmiało można nazwać herezją, pozostaje im tylko znana. Być może przyczyną tą jest fakt, że osoby, którym PIIB przedstawia swoje stanowisko w sprawie rozszerzania ograniczonych uprawnień architektonicznych, wiedzą bardzo mało na temat budownictwa i można je łatwo uwieść półprawdami. Zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę, że PIIB liczy ponad 115 tysięcy członków, a IARP około 11 tysięcy.

Ta magia liczb używana była jako argument polityczny w dyskusjach sejmowych w trakcie tworzenia ustawy „deregulacyjnej”. Posłowie usłyszeli, że wprowadzenie regulacji, jakie obowiązują wraz z wejściem ustawy o ułatwieniu dostępu do niektórych zawodów regulowanych, spowoduje nagłą i dramatyczną konieczność wpisania się rzeszy 50.000 inżynierów do Izby Architektów RP w celu wykonywania swojego zawodu.

Dziwnym trafem ta liczba osób wykonujących elementy zawodu architekta (jak rozumiemy – w ramach członkostwa w PIIB) nie pojawiała się w tabelach obrazujących liczbę architektów w Polsce w przeliczeniu na 10.000 mieszkańców. Może dlatego Polska wypadała w nich wyjątkowo słabo, a przecież wskaźniki te pokazywano jako uzasadnienie do deregulacji, której celem miałoby być powiększenie liczby projektantów usług architektonicznych.

Przed napisaniem tego artykułu specjalnie udaliśmy się do swoich Izb Okręgowych, aby zobaczyć, czy funkcjonujące od dwóch miesięcy regulacje prawne spowodowały tłumy i kolejki inżynierów (ograniczonych zapisami prawa w wykonywaniu swojej aktywności zawodowej) oczekujących na wpis do IARP. Jak wynika z naszego rekonesansu, zjawisko jest marginalne, a wręcz szczątkowe, gdyż w wielu regionach Polski nie wpłynął ani jeden wniosek.

Pamiętajmy zatem, gdy magia liczb okazała się jedynie strachem na wróble, że przed nami wiele pracy, aby wyczyścić postkomunistyczne nawyki i regulacje.Koniec artykułu

 

 

 
  Forum Z:A /// skomentuj artykuł
     
Architekt i inżynier budownictwa. Para z różnicą charakterów Architekt i inżynier budownictwa.
Para z różnicą charakterów

Jesteśmy blisko siebie, ale poważnie różni nas charakter pracy. Realizujemy inne zadania, mamy inną odpowiedzialność – piszą arch. Borys Czarakcziewarch. Wojciech Gwizdak.
 
Polecamy lekturę Z:A_#40
Zamów Z:A drukowany



Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2017 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.