OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
   
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama    
   
 
         
Z:A
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE ZA WOLNE MYŚLI |
|_03/2013  ZA

 

 

Dwa światy, jedna budowa
/// arch. Paweł Wład Kowalski, architekt IARP /// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> e-Newsletter Z:A

Sytuacja gospodarcza polskich biur architektonicznych pogarsza się od wielu lat. Jest to przede wszystkim efekt sposobu uprawiania zawodu przez architektów i wynikających z tego relacji z klientem. I właśnie one są główną osią problemu.

       
Dwa światy, jedna budowa
       
       

Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy idee modernizmu wyniosły twórczość architektoniczną poza świat odbiorcy i ustawiły architekta na postumencie jego stwórcy. W Polsce w konsekwencji takiego podejścia klienci zaczęli traktować architektów jak ludzi pozostających „na zewnątrz” ich świata, a sam zawód usytuowany został w relacjach społeczno-gospodarczych, z jednej strony jako domena artystów, a z drugiej, jako nieodłącznie związany z nieakceptowaną biurokracją.

W socjalistycznej produkcji prefabrykowanych domów, byliśmy „klientowi” potrzebni, ponieważ realizowaliśmy jego plan. Co prawda cierpieliśmy z powodu zgniecenia swobody twórczej, ale rozgrzeszaliśmy się tym, że uprzemysłowienie architektury było częścią planu lansowanego przez ojca modernizmu – Le Corbusiera. W tamtych czasach biura projektowe dobrze prosperowały, a architekt na budowie był niepotrzebny.

Na zachodzie było i jest inaczej. Tam klienci zmusili twórców do czytelnego wyjaśniania projektu, pod groźbą nieuzyskania ich akceptacji. Inwestor otrzymuje więc dowody, że rozwiązanie jest dobre, choć i tak ostatecznie rozliczy projekt w trakcie budowy i po odbiorach, gdyż to architekt za nią odpowiada. Koszty dokładnych makiet, wizualizacji, analiz, niezależnych ekspertyz, wliczone są w inwestycję, ponieważ per saldo jej służą i tworzą współodpowiedzialność inwestora, przez jego bardziej świadome decyzje. U nas inwestor wybiera najtańszą ofertę, potem zmienia umowę i umywa ręce od odpowiedzialności, wszystko spychając na projektanta i pogrążając go w stratach.

Architekt bez ziemi
Przebudowa państwa na tory gospodarki wolnorynkowej raczej nie przebudowała naszej mentalności zawodowej. Nadal siedzimy w biurach, jak w klatkach, a tworzymy „z lotu ptaka”.

Utraciwszy status przewodnika w świecie klienta-odbiorcy, na rzecz bycia laboratoryjnym twórcą-eksperymentatorem, już ostatecznie oddaliliśmy się od klienta-odbiorcy żyjącego budową. Nas na budowach nie było i nie ma. W większości nie chcemy tam być, boimy się jej z wielu powodów. Głównym jest brak właściwego przygotowania do zawodu, zarówno pod względem techniczno-budowlanym, jak i humanistycznym, poznania potrzeb odbiorcy i percepcji świata z jego strony.

Projektujemy architekturę jak artyści. Sprowadzamy ją do brył, które chcemy wcisnąć użytkownikom, nieświadomym jaki projekt zamówili. Ma być twórczym dziełem, a emocje, odczucia, komfort życia i użytkowania mieszkańców są na dalszym planie. To dlatego architekt i klient oddalają się od siebie coraz bardziej.

Inwestor minimalizuje naturalny stres
Klient z powodu nieumiejętności czytania projektu, przeżywa głęboki stres podczas jego zamawiania. Dla niego to „kot w worku”, więc płacić nie chce, bo nie wie za co. Urządza przetargi, porównuje ceny, negocjuje jak zakup towaru leżącego na ladzie, a przecież go tam materialnie nie ma. Tak naprawdę negocjacje dotyczą ustalenia warunków, by projekt dopiero powstał.

Mechanizm rynkowy przeciwstawia sobie architektów i klientów, podczas gdy w ich relacjach potrzebna jest współpraca, zaufanie i współodpowiedzialność. Popularność projektów gotowych, wynika stąd, że one są już na stole i w oczach klientów minimalizują ryzyko błędu otrzymania projektu bardziej spełniającego ambicje i możliwości architekta, niż potrzeby inwestora. Na zachodzie prefabrykacja projektów poszła dalej. Klienci kupują tam gotowe domy, a nie gotowe projekty, przy których konieczna jest jeszcze praca adaptacyjna dostosowująca je do potrzeb klienta czy warunków lokalizacji. Tam mają oni jednak pewność, że spełni je zamawiany dom, dotykalnie sprawdzony podczas wizyty w wiosce domów modelowych. Tak nieuchronnie będzie i u nas. Wtedy, niestety, zarówno pracy jak i możliwości kontaktu z klientem będziemy mieli jeszcze mniej.

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.



> napisz do autora: pawel.wlad.kowalski@wm.com.pl

 
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_03/2013





Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.