Przez cztery lata istnienia magazynu Z:A i wcześniejsze trzy lata istnienia BIA, wiele dyskusji wokół tych wydawnictw dotyczyło charakteru publikowania wywiadów i prezentacji z architektami – członkami IARP. Rozmawiałem o tym ze zmieniającymi się w kadencjach członkami Krajowej Rady Izby Architektów RP, z członkami pierwszej Komisji Wydawniczej IARP, a czasami także z przewodniczącymi Okręgowych Izb Architektów RP.
Dylematy wiązały się z zasadniczym pytaniem: o granicę pomiędzy wymianą doświadczeń zawodowych, a promocją osoby architekta.
Z pewnością wielu z nas pamięta Biuletyn Izby Architektów. Jego „urzędowa” formuła dokładnie oddawała pierwsze obawy tworzącej się Izby. Obawy o odbiór, z jakim mogłaby spotkać się prezentacja doświadczeń lub architektury zaprojektowanej przez pojedynczego członka IARP. Z jednej strony – to przecież jedyna droga wymiany doświadczeń. Z drugiej – mówiliśmy o łamach czasopisma samorządowego. Można powiedzieć: należącego do wszystkich uprawnionych architektów w Polsce.
A jednocześnie planowaliśmy rozwój. I to nie tylko rozwój w kierunku merytorycznym, ale również ekonomicznym. Mówiąc wprost: chodziło o pozyskiwania funduszy z publikacji reklam, tak, aby istnienie czasopisma nie obciążało składek członków samorządu. Do dzisiaj pamiętam słowa ówczesnego skarbnika IARP arch. Andrzeja Kasprzaka: „Panie Sebastianie, proszę nam zbudować imperium”. Uśmiecham się teraz, wspominając jak wiele całkowicie antykomercyjnych ograniczeń zostało wówczas nałożonych na Biuletyn...
Przekształcenie BIA w Zawód:Architekt było rodzajem eksperymentu. Dość powiedzieć, że samo przekonanie KRIA do tej próby zajęło mi ponad półtora roku. Stopniowo rozwijaliśmy i modyfikowaliśmy koncepcję programową Z:A, cały czas starając się utrzymywać wyłącznie poziom wymiany doświadczeń. Nie opisywaliśmy sylwetek architektów, a fotograficzną prezentację zrealizowanych inwestycji rozumieliśmy jako element dokumentacji doświadczeń – autentyczne potwierdzenie profesjonalizmu i dokonań rozmówcy. Nie obywało się jednak bez głosów wątpliwości.
Tyle historia.
Po powołaniu w marcu 2011 roku nowego składu Komisji Wydawniczej i jej pierwszym oficjalnym posiedzeniu przy aktywnym udziale członków zespołu redakcyjnego Z:A, podjęta została decyzja, że naturalnym krokiem w dalszym rozwoju samorządowego czasopisma będzie ustalenie „Standardu prezentacji doświadczeń architektów na łamach Z:A”. Tylko w ten sposób możemy jeszcze bardziej przysłużyć się środowisku i zawodowi.
Po szczegóły zapraszam do działu dla architektów.
Sebastian Osowski
redaktor naczelny
|