Reklama  

 

 

 



       
|  IZBA ARCHITEKTÓW
ZA  OKIEM PO OKRĘGU |
|_05/2010  ZA

 

Witam w przyjaznej Izbie!

ARCH. MICHAŁ BUSZEK, PRZEWODNICZĄCY ŚLĄSKIEJ OKRĘGOWEJ IZBY ARCHITEKTÓW (III KADENCJA) | fot. Tomasz Wlezień

 


O atmosferze, wrażliwości emocjonalnej i koleżeńskich rozwiązaniach prawnych
w Śląskiej Okręgowej Izbie Architektów, z jej przewodniczącym arch. Michałem Buszkiem dyskutują Sebastian Osowski i Tomasz Wlezień.


Trzecią kadencję kieruje Pan jedną z największych Okręgowych Izb Architektów. Czyli można mówić o sukcesach?
> Dla mnie od początku priorytetem było stworzenie w ramach Okręgowej Izby Architektów atmosfery koleżeńskości. Wydaje się, że w ciągu tych kilku lat udało się na Śląsku taki nastrój wytworzyć. Sprzyjał temu własny lokal, który jest naszą bazą, "terenem życzliwości", dającym możliwość mądrego dyskutowania, ze sobą oraz licznymi gośćmi, o architekturze i sprawach okołoarchitektonicznych.
Przewodniczący Rady Okręgowej jest zawsze na miejscu, będąc gospodarzem pracującym na co dzień w Izbie, budującym prawidłowe relacje koleżeńskie, kontakty z inwestorami, władzami, prawnikami i klientami. Tak wygląda "śląski" model działania Izby.

I jak ten model funkcjonuje na co dzień?
> Dla zapewnienia sprawnej i wygodnej obsługi naszych członków mamy biuro czynne w godzinach od 10:00 do 17:00. W siedzibie Izby gromadzimy czasopisma architektoniczne, bazy aktów prawnych, materiały reklamowe firm budowlanych. Można z nich korzystać na miejscu, popijając kawę lub herbatę. W ramach działalności biblioteki Izba przekazuje zainteresowanym, na płytach, zbiory aktów prawnych dla architektów.
W biurze Izby, w każdy wtorek, pełni dyżur prawnik, udzielający bezpłatnych porad związanych z naszą profesją. Towarzyszy mu Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. Plonem jest pomoc w około 250 sprawach w ciągu roku.
To izbowe życie przeplatane jest codziennymi spotkaniami, szkoleniami, które rozpoczynają się tradycyjnie słowami: "Witam w przyjaznej Śląskiej Okręgowej Izbie". Jeśli ktoś zaprzeczy, mogę na ten temat podyskutować.
Krótko mówiąc – uważam, że musimy tworzyć architektoniczną rodzinę, która mając umocowanie prawne, we właściwy sposób, będąc merytoryczną, uczciwą, przewidywalną, przebiegłą i konsekwentną, potrafi spożytkować swą wiedzę dla dobra środowiska. Tę zasadę stosujemy na co dzień wraz z przyzwyczajaniem architektów do potrzeby istnienia Izby, ale nie w roli organu, który jest przymusem, tylko naszej własnej organizacji.

Ma Pan mocne, przekonujące argumenty?
> Na jednym z zebrań obwodowych padały pytania dotyczące składek członkowskich. Dlaczego są tak wysokie? Odpowiedziałem: W samorządzie nie dzieje się nic bez udziału członków, którzy mogą mieć bezpośredni wpływ m.in. na wysokość składki. Jeśli na zjeździe obwodowym zostaną wybrani jako delegaci na zjazd okręgowy, na zjeździe okręgowym wybrani jako delegaci na zjazd krajowy, to tam w głosowaniu zdecydują o wysokości składki członkowskiej, która będzie obowiązywać koleżanki i kolegów. Zgłoś się do pracy, daj się wybrać. Przecież my wszystko robimy poprzez podniesienie ręki. To nie jest sytuacja, w której ktoś coś komuś narzuca.
Te 70 zł nie wzięło się z powietrza – to nasi delegaci, czyli my sami zadecydowaliśmy. Podaję ten najbardziej drastyczny przykład, bo tak łatwo się mówi: dlaczego składki? Ale jest kwestią do wyjaśnienia, co w ramach tych składek jest przekazane na rzecz dobra członków Izby? W naszym przypadku członków okręgu śląskiego. Ale wbrew pozorom – wytłumaczenie tego, właśnie w koleżeńskiej rodzinnej, atmosferze jest możliwe.

 

Dalsza część artykułu: dostępna w wersji drukowanej Z:A oraz w pliku PDF Z:A_05/2010

 

 

Zapraszamy do bezpłatnego pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 

 

 


Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.