...a powiem ci jak ważna jest kultura sportu i rekreacji w twoim kraju – taka parafraza popularnego powiedzenia bardzo dobrze wpisuje się w myśl przewodnią niniejszego numeru Zawodu:Architekt, dotyczącego w przeważającej części architektury sportowej.
Dzisiaj nie trzeba już nikogo przekonywać (a szczególnie architektów!), że w ciągu ostatnich kilku lat nadrabiamy dystans względem zamożniejszych społeczeństw i energicznie zaspokajamy głód posiadania obiektów sportowych. Powstają stadiony, hale, pływalnie. Będziem organizować piłkarskie Euro 2012 i siatkarski mundial w 2014 r., marzymy o innych ważnych imprezach.
Mamy świadomość, że dzisiejsze widowiska sportowe wymagają, jak nigdy przedtem, wyjątkowej oprawy. Areny, która wraz ze sportowcami i kibicami jest zdolna zmienić mecz w prawdziwy spektakl. O stadionach mawia się nawet (być może trochę na wyrost), że są katedrami naszych czasów – w ten sposób porównuje się dzisiejsze widowisko sportowe z obrzędem religijnym, ale także podnosi prestiż stadionów czy hal. Wszak wszyscy pamiętamy czym była katedra dla średniowiecznego miasta...
Mnogość zagadnień, nad którymi projektanci muszą zapanować w tak ogromnym procesie inwestycyjnym wymaga architektonicznej biegłości, balansującej na pograniczu różnych dyscyplin. Trzeba umieć rozmawiać ze współuczestnikami inwestycji, uwzględniać funkcje główne i pomocnicze (także ekonomiczne) obiektu, tendencje architektoniczne i konstrukcyjne. A także pamiętać o ocenie ludzi, na co dzień z takich obiektów korzystających: kibiców, sportowców, ekip telewizyjnych...
Właśnie na to spojrzenie, niejako z drugiej strony, często zaniedbywane, położyliśmy w tym numerze Z:A wyjątkowo duży nacisk.
Oprócz artykułów związanych z architekturą sportową wszystkim Czytelnikom polecamy wywiad z nowym prezesem Izby Architektów RP Wojciechem Gęsiakiem i blok tekstów biuletynowych. Zachęcamy do lektury nowego Zawodu:Architekt bo, parafrazując inne popularne powiedzenie: w dobrej architekturze dobry sport.
Sebastian Osowski, redaktor naczelny Z:A
PS
Najistotniejsze, by rozwój infrastruktury sportowej i rekreacyjnej nie tylko przybierał na sile, ale przede wszystkim aby przechodził z reprezentacyjnych stadionów i hal lokalizowanych w największych aglomeracjach w stronę obiektów mniejszych,
budowanych na potrzeby lokalnych społeczności. I temu będziemy kibicować.
|