Premiera Z:A nastąpiła: 19.11.2007, ostatnia aktualizacja serwisu www: 15.02.2011


Reklama

 
 

 

 

Życie po życiu

Artykuł  
opublikowany  
w Z:A_02_2010

 

Artykuły on-line

 

Większość z nas zapewne jeszcze pamięta, ile rozgłosu wywołała wydana w połowie lat siedemdziesiątych niewielka książeczka Raymonda A. Moody’ego. Doktor filozofii i medycyny oraz znany w świecie badacz zjawisk pogranicza życia i śmierci, na całe dekady podgrzał wtedy odwieczną i zapewne immanentnie nierozwiązywalną polemikę pomiędzy światami nauki i wiary. Trudno się temu dziwić – wszak pytanie o to, co dzieje się z nami po śmierci towarzyszy człowiekowi prawdopodobnie od chwili uzyskania samoświadomości i prawdopodobnie nigdy go nie opuści…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ostatnio usłyszeć można coraz wyraźniejsze głosy dobiegające ze sfer zbliżonych do polityki sugerujące, że należałoby znieść zasadę obligatoryjnej przynależności do samorządów osób wykonujących tzw. wolne zawody. W zasadzie nie powinno to budzić niczyjego wielkiego zaskoczenia, skoro ostatnio sam Premier Rządu szermuje hasłem deregulacji a Unia Europejska od dawna nawołuje do znoszenia wszelkich ograniczeń konkurencyjności. Co prawda niedawne, w majestacie prawa przeprowadzone przez UOKiK, postępowanie nie wykazało, aby IARP w czymkolwiek ową konkurencyjność naruszała, ale to nie powinno, w moim pojęciu, usypiać naszej zdolności przewidywania. Obserwując sytuację także z perspektywy moich częstszych ostatnio wizyt w Brukseli przypuszczam, że ze zniesieniem obowiązku przynależności będzie tak, jak z upadkiem na Ziemię wielkiej asteroidy – wiadomo, że upadnie, pytanie tylko: kiedy?

Źródłem finansowej stabilności IARP są regularne wpływy z tytułu obowiązkowych składek członkowskich, stanowiące obecnie gros przychodów organizacji. Te właśnie składki są źródłem nieukrywanej niechęci szeregu architektów wobec instytucji Izby, kwestionujących jej rację istnienia, wskazujących na niewielką przydatność i skuteczność organizacji, zwłaszcza w kontekście kosztów ponoszonych na jej rzecz przez całe środowisko. Są więc wszelkie podstawy aby zakładać, że zniesienie obowiązku przynależności spowodowałoby masowy odpływ członków z Izby, a w konsekwencji niemal natychmiastowy, głęboki kryzys jej finansów. Wobec pozostających w mocy poważnych zobowiązań zewnętrznych i niemałych kosztów wewnętrznych organizacja w jej obecnym kształcie nie miałaby większych szans na przetrwanie.

W tym miejscu należałoby zadać sobie po raz kolejny pytanie: no dobrze, ale tak naprawdę, to na co nam ta Izba? Obawiam się, że o ile nie zdefiniujemy jasno „produktu” – w postaci konkretnych świadczeń na rzecz naszych członków – to na nic.

 

Racją istnienia Izby Architektów są z jednej strony zobowiązania Polski
wobec innych Państw Członkowskich Unii Europejskiej w ramach
wspólnego rynku usług profesjonalnych
, z drugiej takie
działania na rzecz jej członków, które mogą zapewnić im zdolność
do skutecznego konkurowania na tymże rynku
.

 

Racją istnienia Izby Architektów są z jednej strony zobowiązania Polski wobec innych Państw Członkowskich Unii Europejskiej w ramach wspólnego rynku usług profesjonalnych, z drugiej takie działania na rzecz jej członków, które mogą zapewnić im zdolność do skutecznego konkurowania na tymże rynku. Jesteśmy dopiero na początku długiej drogi i pewnie dlatego większość z nas nie wyczuwa jeszcze, z jak fundamentalną zmianą jakościową mamy tutaj do czynienia. Za kilka lat rynek usług architektonicznych w Europie będzie najprawdopodobniej wyglądać zupełnie inaczej. A jak? To w znacznym stopniu uzależnione jest od nas, a zwłaszcza od naszej zdolności adaptacji do szybko zmieniających się warunków zewnętrznych. W tej akurat dziedzinie, Polacy zawsze wykazywali ponadprzeciętne zdolności i mam nadzieję, że wykażą się nimi również polscy architekci.

Aby jednak móc efektywnie konkurować na rynku rozpościerającym się od Atlantyku do Morza Czarnego w jednym kierunku, a od Przylądka Północnego po Maltę w drugim, należy się do tego naprawdę dobrze przygotować. Uważam, że polska Izba Architektów może i powinna zaangażować się w czterech głównych obszarach tematycznych, aby swoim członkom zapewnić jak najlepszą pozycję startową.

Obszar pierwszy to system szkolenia ustawicznego, którym należy objąć wszystkich praktykujących architektów. W Europie staje się to już dzisiaj elementarnym standardem, oczekiwanym przez wszystkich inwestorów instytucjonalnych i coraz liczniejszych inwestorów indywidualnych.

Obszar drugi to ubezpieczenia, których znaczenie w procesie inwestycyjnym nieustannie wzrasta i w przewidywalnej przyszłości wzrastać będzie. Dostawcy systemów ubezpieczeń od skutków odpowiedzialności za błędy zawodowe prędzej czy później zauważą statystyczną zależność pomiędzy poziomem wyszkolenia profesjonalistów a wskaźnikiem szkodowości ich działalności zawodowej.

Środowisko architektów reprezentowane przez wyrażającą ich interesy, wiarygodną instytucję ma nieporównywalnie lepszą pozycję negocjacyjną wobec ubezpieczycieli przy ustalaniu korzystnych stawek i warunków ubezpieczenia OC.

Obszar trzeci to ochrona prawna szeroko rozumianych interesów polskich architektów. To wciąż nieco zaniedbane poletko, pomimo wszystkich wkładanych w nie wysiłków i ponoszonych niemałych kosztów. Szwankuje zarówno skuteczność działań w zakresie udziału Izby w procesie tworzenia legislacji, jak i rozwiązywanie bieżących spraw dotyczących naszych członków. Obiektywnie niewielka w tym nasza wina, z racji na ograniczone możliwości lobbowania oraz rozmiar i stopień skomplikowania zagadnień prawnych we współczesnym świecie, niemniej wysiłek ten musi być kontynuowany a metody i procedury działania stale doskonalone.

Obszar czwarty to dostęp do informacji, którego wagi nie sposób przecenić, ponieważ otaczający świat zalewa nas dzisiaj oceanem bezwartościowego spamu, w którym coraz to trudniej jest się poruszać i oddzielać przysłowiowe ziarno od plew. Tymczasem dostęp do wartościowych informacji we właściwym czasie to klucz do sukcesu w każdej działalności. Niewątpliwym, choć bardzo spóźnionym sukcesem ostatnich kilku tygodni jest uruchomienie nowego systemu komputerowego IARP – pozostaje jeszcze nauczyć się efektywnie go wykorzystywać.

Jeżeli tylko Izba Architektów zdoła wystarczająco czytelnie i zrozumiale zdefiniować swoje produkty i przekona do nich znaczącą część naszego środowiska zawodowego, możliwe będzie jej życie po życiu, czyli trwanie niezależnie od obowiązku przynależności. Jeśli się to nie uda, będzie kłopot...

Post Scriptum
Podobnie jak inne osoby społecznie pracujące w organach Izby, angażujące na rzecz środowiska zawodowego swój prywatny czas, nierzadko ograniczając przy tym swoje możliwości wykonywania zawodu, doświadczałem okazjonalnie mniejszych lub większych przykrości ze strony koleżanek i kolegów, spoglądających na naszą Izbę niechętnym okiem. W tym aspekcie nie miałbym nic naprzeciw temu, aby była to organizacja całkowicie dobrowolna.

Paweł Kobylański

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artykuły on-line

 



Z:A do pobrania Z:A do pobrania

© Oria Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.