Premiera Z:A nastąpiła: 19.11.2007, ostatnia aktualizacja serwisu www: 15.02.2011


Reklama

 
 

 

 

Fontannowy zawrót głowy

Artykuł   
opublikowany   
w Z:A_01_2010 


Artykuły on-line

 

Dlaczego buduje się fontanny? Z różnych przyczyn, wśród których dostępność dla ludzi plasuje się niestety na ostatniej pozycji. Wyżej klasyfikowane są polityczne interesy, szpan, dbałość o prestiż czy estetykę. Zapraszam na subiektywny przegląd polskich wodotrysków.

 

 

 

 

Historycznie czy nowocześnie?
> Fontanna w parku (Wieluń)
Wśród ośmiu stron regulaminu konkursu na „Opracowanie koncepcji fontanny wraz z zagospodarowaniem terenu wokół fontanny w Parku Miejskim im. Żwirki i Wigury w Wieluniu” zaledwie pół strony zajmują wytyczne funkcjonalno-przestrzenne na temat przyszłej fontanny. Czytamy tam, że celem konkursu jest „uzyskanie najlepszej formy funkcjonalno-przestrzennej i estetycznej fontanny oraz terenu wokół”, jak również „uzyskanie koncepcji fontanny oraz zagospodarowania terenu wokół, najbardziej optymalnego pod względem technologicznym i ekonomicznym”. Ani słowa o możliwych rodzajach fontanny, jej roli w tej strefie miasta i życiu mieszkańców, a zadanie projektowe bazuje na określeniu „najlepsza”.

Wśród aspektów funkcjonalno-przestrzennych, estetycznych, technicznych (w tym normatywnym) i ekonomicznych zabrakło tych społecznych. Dalej czytamy, że „opracowane rozwiązania powinny być pozbawione barier architektonicznych i komunikacyjnych dla osób niepełnosprawnych”. W regulaminie są też wyrażone (nie wprost) ograniczenia natury społecznej: wskazana górna granica kosztów budowy (maks. 250 tys. zł brutto) oznacza potencjalny brak możliwości zastosowania nowoczesnego i uwielbianego przez mieszkańców rozwiązania dry-plaza lub historyzującego, paradnego, dostojnego i wysokiego wodotrysku (wysokość strumienia ma dla mieszkańców ogromne znaczenie symboliczne). Drugie ograniczenie („fontanna powinna posiadać formę architektoniczną nawiązującą do historycznego charakteru miasta Wieluń”) to konieczność nawiązania do dawnej stylistyki, która w domyśle determinuje wyłącznie historyzujący charakter fontanny. Gwoli wyjaśnienia, park miejski jest zabytkowy, zatem wytyczne stylistyczne kontynuują historyczność tego miejsca.

Przykład ten pokazuje, że można prosto i skutecznie sterować potencjałem przemian sfery społecznej i przestrzennej, wprowadzając do miasta atrakcję turystyczną (społeczną, integracyjną, krajobrazową i wreszcie hydrologiczną) lub miasta tej atrakcji pozbawiając.

Czy warto? Pozostawmy to pytanie Czytelnikom do własnej refleksji.


Partycypacja społeczna, i co z tego?
> Fontanna na rynku (Gniezno)
Postanowiono tu zrealizować fontannę w centralnym punkcie zabytkowego rynku. Na stronie internetowej przedstawiono cztery warianty wyboru, z których dwa konkretne projekty uzyskały akceptację służb konserwatorskich: 1) propozycję A Urzędu Miejskiego, 2) propozycję B Urzędu Miejskiego (niewiele różniącą się od A), 3) oczekiwanie innego rozwiązania, 4) istniejący stan rynku bez zmian.

Zdecydowanie najwięcej głosów zdobył wariant 3, co oznacza, że mieszkańcy wyrażają wolę zmiany ale i nie akceptują przedłożonych propozycji projektowych. Wynika z tego także, że gnieźnianie mają złożone oczekiwania wobec przyszłego zagospodarowania rynku, o czym świadczą wypowiedzi publikowane w Internecie. Jedna z nich sugeruje, iż należałoby rozpisać konkurs na projekt – zapewne w celu uzyskania bardziej wyszukanego rozwiązania. Rada Miasta i służby konserwatorskie również rozważały taką możliwość, ale jednocześnie toczyły między sobą spór na argumenty: radni postulowali, aby rynek miasta „żył”, bo mieszkańcy uważają go za „martwy”, sugerowali potrzebę zwiększenia masy zieleni, oceniali rynek jak mało atrakcyjny dla turystów, podawali przykłady innych rynków w Polsce, gdzie z sukcesem postawiono fontanny (np. Pułtusk, Wrocław).

Konserwatorzy z kolei twierdzili, że fontanny nie były historycznie elementem rynków, a rynek gnieźnieński powinien być placem na spotkania, jarmarki i okazjonalne zabawy, a nie na swobodną rekreację. Oceniając ten pomysł negatywnie dopuszczali realizację fontanny minimalistycznej, o formie i gabarytach zbliżonych do studni (aby nie zdominowała zabytkowego Rynku) i z cembrowiną o ponadczasowej stylistyce. Rozpatrywano nawet, by na środku Rynku stanął zrekonstruowany ratusz, a nie fontanna [protokół z Posiedzenia Komisji Promocji, Kultury i Turystyki Rady Miasta Gniezna z dn. 22.10.2008 r.].

W dyskusji dominował głos, by nadzór nad projektowaniem pełniły służby konserwatorskie, a fontannę projektował specjalista od zabytkowych rynków. To błędne koło, bo podejście konserwatorskie z założenia wyklucza perspektywę nowoczesnego myślenia o przestrzeni miasta, zatem z góry ustalono, aby priorytet przyznać myśleniu historyzującemu. Internetowe głosowanie pokazało jednak brak akceptacji mieszkańców dla takiej formuły. A fontanny jak nie ma, tak nie ma.


Kopernikańska fontanna „Cosmopolis” w nocy

 

Zmiana funkcji miejsca
> Fontanna prestiżowa (Wrocław)
Fontanna Pergola powaliła na kolana niejednego widza synkretyzmem dźwięku, ruchu i światła. Nie czas, by poddawać analizie dyskusyjne walory artystyczne tej realizacji, zresztą nikt nie śmie publicznie powiedzieć o niej złego słowa. Ważne jest, że do fontanny ściągają tłumy mieszkańców nie tylko miasta, ale i okolic, aby słuchać, wąchać, oglądać, podziwiać i... czasem potajemnie zmoczyć łydkę. Potajemnie – ponieważ co jakiś czas przez megafon rozlega się donośne upomnienie: „Proszę wyjść z wody!”. Przypomina to krzyk strażniczki w moskiewskim metrze, gdy nieuważny użytkownik schodów ruchomych stanął w bezruchu po ich lewej stronie (przeznaczonej do ruchu). Jaki wstyd...

No cóż, wodotrysku wolno dotykać, lecz tylko wzrokiem. I niby jest show, ogromne koszty, tłumy gości, tysiące gofrów, setki grillowanych kiełbas, hektolitry piwa, prestiż, kompozycja, ale z drugiej strony nie można już ani puszczać motorówek, ani brodzić po dnie, ani nawet pryskać się dla zabawy. Lokalne władze również wspominają te atrakcje.
Dostęp do sadzawki jest ograniczony szczególnie dla wózków i rowerów – na całym obwodzie Pergoli brakuje zjazdów. Niby wszyscy są szczęśliwi (?), a jednak czegoś zabrakło – zlikwidowano bowiem ostatni zbiornik wodny, w którym bezpłatnie i w miarę bezpiecznie można było pobrodzić (tak mało i tak wiele!).

W mieście funkcjonują tylko cztery odkryte kąpieliska i dość kosztowny aquapark (kryte baseny są w lecie nieczynne), dlatego mieszkańcy – mówiąc metaforycznie – usychają. Władze nie kojarzą tych problemów z kilkoma zaniedbanymi i pustymi basenami przeciwpożarowymi, które można by uruchomić. Planują ich rozbiórkę i urządzenie skwerów lub chodników. Może jednak wziąć przykład ze Szczecina i nie demontować żelbetowych niecek? Tymczasem na Pergoli, w miejscu pełniącym funkcje rekreacyjne i wręcz ludyczne, zrealizowano obiekt ozdobny i prestiżowy, chroniony przez licznych strażników, którzy każdego gościa parku uznają za potencjalne zagrożenie dla kosztownego obiektu. Czy szukano innej lokalizacji? – nie wiadomo, lecz park z nowo powstającym centrum konferencyjnym i spektakularną żelbetową halą był na pewno dużą pokusą. Całkowitej zmianie uległa zatem formuła i nastrój tego miejsca. Być może było to zamierzone przez władze miasta, lecz na pewno nie przez mieszkańców.

Piasek w dyszach
> Fontanna-show (Toruń)
Na skwerze przy Alei Jana Pawła II znajduje się fontanna kopernikańska „Cosmopolis” (taki tytuł nosi również dedykowany fontannie utwór muzyczny autorstwa Krzesimira Dębskiego) inspirowana dziełem Mikołaja Kopernika. Układ dysz, mocowanych w granitowej, płytowej nawierzchni, nawiązuje do ósmej strony dzieła „O obrotach sfer niebieskich”.

Obiekt jest płaski (dry-plaza), cieszy oko kolorami, wybrzmiewa muzyką i... jest nazbyt wrażliwy na piasek wsypywany podobno do dysz przez bawiące się tam dzieci. Inspektor miejski skomentował: „ludziom brakuje kultury i wyobraźni”. Otóż nie, ludziom brakuje kontaktu z wodą, piaskiem i roślinnością, a dzieciom brakuje zwyczajnych placów zabaw, na których miałyby także kontakt z wodą. Jeżeli dzieci i ich opiekunowie otrzymają od miasta takie place zabaw, zmaleje zainteresowanie zabawami piaskiem w fontannie.

Skoro zaś wiemy, czego ludziom brakuje, dajmy im właśnie to coś, a nie „gadżety” prowokujące do eksperymentów. Technologie fontannowe są pełne możliwości, a w mieście warto stosować takie, którym piasek nie zaszkodzi. Ogrodzenie i ochrona fizyczna nie są wyjściem ani eleganckim, ani prospołecznym, ani skutecznym.

 

Anna Rumińska

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Artykuły on-line

 



Z:A do pobrania Z:A do pobrania

© Oria Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.