OGÓLNOPOLSKIE CZASOPISMO IZBY ARCHITEKTÓW RP / NAKŁAD KONTROLOWANY 14 500 EGZ.
 
 
Zawod:ArchitektPortal_Z:A
 
 
 
 
Wyszukiwarka_Z:A  
  Reklama    
   
 
         
Z:A
| DOŚWIADCZENIA ZAWODOWE ZA  |
|_06/2009  ZA

 

 

Architekci na wyspach Lwa
///arch. Michał Salamonowicz, architekt IARP/// fragmenty

Dołącz na Fb


///
wersja
beta_2
serwisu
///

AKTUALNY NUMER

Zamów Z:A drukowany

Pobierz Z:A_free

> Zamów prenumeratę

WYDANIA ARCHIWALNE

> Czytaj wybrane artykuły

> Zamów Z:A_drukowany

> Szukaj w archiwum

> Pobierz Z:A_free (pdf)

> e-Newsletter Z:A

Podsumowując pięć lat „unijnej” obecności polskich architektów na rynku brytyjskim można powiedzieć, że wyszliśmy z tej próby obronną ręką. Jednak początki bywały trudne, o czym wielu obecnych i byłych emigrantów na pewno może zaświadczyć. Stąd potrzeba mówienia, także dziś, o podobieństwach i różnicach w postrzeganiu zawodu architekta między Polską a Wyspami. Przyda się to osobom już pracującym w Irlandii i Wielkiej Brytanii, zamierzającym dopiero spróbować tam swoich sił i wreszcie tym, którzy starają się o poprawę społecznego wizerunku architektów nad Wisłą.
       
Architekci na wyspach Lwa
       
       

Wszyscy wiemy jak cała ta historia się zaczęła: Po wstąpieniu Polski do UE i otwarciu się kilku rynków pracy na Zachodzie, wielu rodaków postanowiło wykorzystać nowe możliwości i wyjechało zagranicę. Nie mogło wśród nich zabraknąć architektów, którzy po latach izolacji ruszyli odważnie na podbój nieznanych rynków i klientów. Na pierwszy ogień tej zarobkowej emigracji poszły Wielka Brytania i Irlandia – właśnie te kraje okazały się szczególnie atrakcyjne dla budownictwa i architektury. W tym czasie Wyspy przeżywały boom gospodarczy, dlatego zapotrzebowanie na architektów było duże a zarobki kuszące. Istniały nawet specjalne agencje pośrednictwa pracy tylko dla architektów, pomagające w szybkim „zaczepieniu się” na wyspie.

Docenieni i uprawnieni Angielskie i irlandzkie pracownie chętnie przyjmowały absolwentów polskich uczelni architektonicznych także z innych przyczyn – zwrócono na przykład uwagę na różnice programowe w nauczaniu zawodu w porównaniu z lokalnymi oraz odmienne rozumienie funkcji architekta nad Wisłą i dostrzeżono w tym szansę na dopływ „świeżej krwi”. Kolejną przyczyną było pragnienie kontaktów z ludźmi wykształconymi w innej kulturze architektonicznej. Wreszcie nie zapomniano także i o tym, że taka współpraca może pomóc w późniejszym wejściu na polski rynek. Do tego nasi rodacy zwykle bardzo szybko się adaptowali, dobrze rysowali, znali oprogramowanie i zaskakiwali świeżością pomysłów. Takie cechy pozwalały nadrabiać ewentualne braki językowe solidnym rzemiosłem, a determinacja i zdolność pracy przez długie godziny (po to aby szybciej osiągnąć optymalny poziom) trafiały do przekonania pracodawcom i inwestorom.

Po wejściu Polski do UE unormowała się też kwestia uznawania kwalifikacji zawodowych. Przed 1 maja 2004 r. oficjalny tytuł architekta przysługiwał w Wielkiej Brytanii osobie, która z wynikiem pozytywnym zdała egzamin przeprowadzany przez ARB (Architects Registration Board – tamtejszy odpowiednik Izby Architektów). Po wejściu w struktury unijne procedura uznawania dyplomów i uprawnień stała się bardziej prosta i powszechna. Konieczność nostryfikowania dyplomów i zdawania egzaminów potwierdzających wiedzę i doświadczenie, okazała się zbyteczna. Według nowych wspólnotowych zasad należało przedstawić tłumaczenia i poświadczenia oraz wypełnić kwestionariusz. Tym sposobem polscy specjaliści, którzy posiadali już uprawnienia zdobyte w Polsce, przestali być konsultantami i asystentami a stali się pełnoprawnymi architektami. Należy tu również wspomnieć o wcale nierzadkich przypadkach osób, które nie czekały na wejście w życie unijnych rozwiązań prawnych i ukończyły studia po raz drugi, tym razem w Anglii, a uzyskawszy tam uprawnienia musiały przejść przez procedurę ich uznania w Polsce.

Architekt w Anglii
Różnice miedzy angielskim i polskim architektem w codziennej praktyce zawodowej nie są może tak bardzo odczuwalne, jednak istnieją. Pamiętam jak zaraz po przyjeździe, rozmawiałem z brytyjskim architektem, który w pewnym momencie, ku mojemu zaskoczeniu stwierdził: „W Europie jesteśmy prawie bogami, tutaj tylko architektami”. Początkowo nie za bardzo zrozumiałem o co mu chodzi, przecież byłem w kraju sław, w kraju Fostera, Rogersa, Alsopa, Chipperfielda, Grimshawa, Farella, Wilkinsona, w kraju, gdzie pracownię ma Zaha Hadid i Future Systems. Dopiero później dowiedziałem się, iż w Anglii każdy może wykonywać zawód architekta, ale nie każdy może się nim nazywać. Prawo, a mianowicie ustawa Architect Act 1997, reguluje i chroni tytuł architekta, ale nie funkcję jak w przypadku polskiej ustawy. Z tego względu brak jest wymogów by projektant był architektem.

Rozwiązanie to jest bardzo niekorzystne i to zarówno dla architektów, jak i inwestorów. To, co z początku jawi się jako ekonomiczny zysk dla inwestora (czyli niższa stawka osób nieuprawnionych świadczących usługi architektoniczne) potem może okazać się tragiczne w skutkach. Takie osoby nie muszą płacić składek ubezpieczeniowych, uczestniczyć w szkoleniach, znać prawa budowlanego i mieć odpowiedniej wiedzy technicznej. Dlatego na Wyspach tak częste są przypadki poprawek, przeróbek, które uprawnieni architekci muszą wykonać po swoich nieuprawnionych poprzednikach. Na skutek tego społeczeństwo okazuje mniej zaufania architektom i nie docenia ich tak bardzo jak przedstawicieli innych branż budowlanych. Ludzie nie odróżniają architekta z uprawnieniami od pseudo-architekta. Natomiast samo pojęcie zawodu postrzegane jest prestiżowo, zapewne głównie dzięki mediom. W gazetach i na szklanym ekranie czołowe gwiazdy profesji pojawiają się regularnie za sprawą nowych, spektakularnych inwestycji i imprez takich jak Open House (podczas którego można zwiedzać krajowe ikony architektury).
Na Wyspach inaczej Polscy architekci na Wyspach niejednokrotnie musieli ciężko pracować, aby zdobyć autorytet i uznanie, podobnie zresztą jak każdy nowy przybysz, który wchodzi w nową rzeczywistość i musi poznać reguły jej funkcjonowania. W Polsce prawo budowlane bardzo jasno określa prawa i obowiązki projektanta, dodatkowo uchwały izby regulują obowiązki architekta i etykę zawodu. Na Wyspach zakres jego obowiązków, jak również wpływ na projekt i przebieg procesu budowlanego, zależą głównie od formy zamówienia i umowy. Oba dokumenty są sporządzane pod kątem charakteru inwestycji i priorytetów stawianych przez inwestora. Z tego wynikają też relacje architekta z innymi branżami. Architekt może stać na czele zespołu projektowego, może być niezależnym konsultantem, działającym z ramienia inwestora, może być zatrudniony na równi z innymi branżystami, może też pracować dla wykonawcy lub branżystów. W brytyjskiej praktyce architekt odpowiada zwykle za koordynację całości projektu i spójność poszczególnych projektów branżowych. Tradycyjnie rolą architekta jest także zarządzanie zespołem projektowym. Jednak sytuacja ulega zmianie w przypadku dużych i skomplikowanych projektów. Przyczyniły się do tego zmiany w przemyśle budowlanym, podyktowane następującymi czynnikami:

  • wzrostem obaw dotyczących bezpieczeństwa pracy i związanych z nią zagrożeń, a także wzrostem świadomości proekologicznej i potrzebą projektowania zrównoważonego,

  • gwałtownym rozwojem technologii, który wymusił konieczność wyraźniejszej specjalizacji branż i ich wewnętrznego rozdrobnienia na mniejsze gałęzie,

  • większą złożonością i skomplikowaniem projektów, co spowodowało konieczność głębszej specjalizacji w dziedzinach projektowych,

  • wyższymi wymaganiami dotyczącymi procesów budowlanych związanymi ze zwiększonym przepływem informacji i naciskiem na koordynację i planowanie.

Zmiana funkcji architekta przy dużych inwestycjach Rozwój i zmiany spowodowały konieczność przystosowania się branż do nowych realiów. Tradycyjnie architekt jest najważniejszym ogniwem łączącym inwestora z projektem i jego pierwszym źródłem kontaktu a kierunek rozwoju projektu leży w gestii architekta i innych branżystów. Wspomniane rozwój techniki i specjalizacja spowodowały, iż zadania leżące do tej pory po stronie wykonawcy, podwykonawcy i producenta zostały przerzucone na projektanta. Zaistniała konieczność określenia na wczesnych stadiach specyficznych wymogów projektu i jego planowania, a także pojawił się wymóg bardziej ukierunkowanego i efektywnego podejścia do projektu i formy udzielenia zamówienia. W efekcie, w przypadku dużych, skomplikowanych technologicznie inwestycji, tradycyjna rola architekta będącego „głową zespołu” została przesunięta. Na potrzeby takich inwestycji coraz częściej powstają wieloosobowe i wielobranżowe zespoły projektowe, gdzie architekt staje się tylko członkiem zespołu. Inwestorzy zaczynają postrzegać wówczas funkcję architekta jako jedną z wielu a jego samego jako dostawcę informacji.

Innym często spotykanym na Wyspach rozwiązaniem jest łączenie małych pracowni projektowych z pracowniami branżowymi w większe zespoły projektowe i konsorcja, w celu całościowej realizacji projektu.

Opisane tutaj rozwiązania są jednak stosowane zwykle jedynie przy dużych projektach. Dlatego pozycja architekta, jako generalnego projektanta w większości wypadków na pewno się utrzyma. Uzależnione jest to przede wszystkim od formy udzielenia zamówienia i formy obranej umowy na wykonanie prac projektowych i realizacyjnych.

Na skutek zachodzących przemian architekci w wielu przypadkach specjalizują się w określonych zagadnieniach projektowych, formach udzielania zamówień czy kontraktach. Obecnie na skutek nie najlepszej sytuacji gospodarczej i konieczności przetrwania na rynku, pracownie starają się powrócić do projektowej wszechstronności i poszerzyć wachlarz oferowanych usług.

Angielskie formy zamówienia Stosunkowo rozbudowane procedury udzielania zamówień były istotnym elementem, do którego architekci znad Wisły musieli się przyzwyczaić. Od tych właśnie procedur uzależniony jest bowiem wkład pracy potrzebny do opracowania projektu i pełniona w nim rola. W Wielkiej Brytanii można wyróżnić trzy formy udzielenia zamówienia i do każdej przypisane są standardowe umowy. Oprócz tych głównych form w praktyce często spotyka się ich wariacje. Coraz częściej niebagatelną rolę przy zamówieniach odgrywa na Wyspach także legislacja europejska i jej wymogi determinujące rolę architekta i zespołu projektowego, a także długoterminowe umowy ramowe. Formę zamówienia i umowy dobiera się stosownie do formy projektu. Standardowo możemy spotykać się z trzema głównymi formami udzielenia zamówienia, a mianowicie [1]:

1. Traditional/Conventional (Tradycyjna/Konwencjonalna) – forma stosowana od blisko 150 lat. Charakterystyczną cechą tego zamówienia jest oddzielenie części projektowej od wykonawczej. Przed rozpoczęciem przetargu dokumentacja projektowa zostaje całkowicie opracowana. Takie rozwiązanie gwarantuje utrzymanie jakości projektu i wykonania a także jego ceny. Natomiast czas wykonania robót może się wydłużyć. W tej formie udzielenia zamówienia możemy wyróżnić trzy główne typy umów:

  • Lump sum contracts (Umowy o Określonej Wartości) – wartość umowy jest określona zanim nastąpią prace wykonawcze. Jest to liczna grupa umów, w skład której wchodzi cały szereg kontraktów,

  • Measurement contracts (Umowy Pomiarowe) – wartość kontraktów pozostaje otwarta do czasu zakończenia przedsięwzięcia i jest oszacowywana na podstawie powtórnych wyliczeń do uprzednio uzgodnionej podstawy,

  • Cost reimbursement contracts (Umowy Zwrotu Kosztów) – kwota wyliczona jest na podstawie kosztów robocizny sprzętu i materiałów, do których dodane są koszty własne i profit.

(...)
To nie jest pełna treść artykułu. Jak przeczytać całość? Patrz poniżej.


> napisz do autora: msal@onet.pl

 
Cały artykuł możesz przeczytać w numerze Z:A_06/2009





Nakład_numeru_wyczerpany

Pobierz Z:A_free


Zapraszamy do pobierania wydanych dotychczas numerów
Zawodu:Architekt w wersji PDF

 

> polecamy: artykuły on-line

> strona główna Z:A

 
Polecamy w Z:A
Nie można „deregulować” architekta inżynierem budownictwa
Sebastian Osowski,
na podst. informacji IARP

IZBA ARCHITEKTÓW
Tajny plan
zniszczenia świata

arch. Wojciech Gwizdak
FELIETON
Osiedle oparte
na współpracy

arch. Piotr Fokczyński

WYWIAD Z:A
Rodzina wielorodzinna w lokalu o trwałych ścianach
arch. Bożena Nieroda,
arch. Wojciech Gwizdak
DEFEKTY PRAWA
Wszyscy chcą
zostać architektami...

Bartosz Wokan
ARCH_I_KULTURA

 

 

 
 
 
 
    Copyright © 2004-2018 Izba Architektów RP. Wszelkie prawa zastrzeżone.  |  Zarządzanie serwisem i custom publishing: Oria Media.