Miło mi się przywitać. I choć robię to nie po raz pierwszy – przecież spotykam się z architektami
i projektantami przy różnych okazjach od blisko 9 lat – to jednak pisząc te słowa, tremę
odczuwam jak nigdy.
To dzień premiery. Dzień próby. Dlatego przyznaję – pożera mnie trema ogromna. Zdecydowanie
większa niż wówczas, gdy podczas spotkań z gronem członków Krajowej Rady Izby
namawiałem, przekonywałem, argumentowałem i ręczyłem głową, że to nam się uda. Wielu
patrzyło na projekt ostrożnie, nawet sceptycznie. I doskonale ich rozumiem. I tym większe słowa
podziękowania składam. Za zaufanie, za wiarę, za odwagę tej ostatecznej decyzji na tak.
Trzymacie właśnie w rękach premierowy numer pisma „Zawód:Architekt”. Jego formuła
to owoc doświadczeń, dyskusji i opinii, jakie zgromadziłem, pracując przez kilka ostatnich lat
w bliskim kontakcie z Waszym środowiskiem. Jako sekretarz redakcji nieistniejącego już miesięcznika
„bit” (wspominam z łezką w oku), organizator cyklu spotkań „Projektowanie Ponad
Standardami” (przed kilku laty) i koordynator szkoleń „Technika w architekturze” (zupełnie niedawno
poświęconych tematowi murów). Skrzydeł dodaje mi fakt, że wielu z Was zdecydowanie
pozytywnie oceniało merytoryczną stronę tamtych przedsięwzięć.
Głównym celem postawionym przed Z:A jest przekazywanie treści merytorycznych, rozwijanie
wiedzy praktycznej i wymiana doświadczeń związanych z uprawianiem zawodu architekta
jako działalności na współczesnym rynku. Rynku konkurencji i marketingu.
Architektura jest Sztuką, lecz sztuką jest także skuteczne prowadzenie negocjacji, zawieranie
dobrych umów, profesjonalna promocja, budowanie silnej pozycji własnej pracowni.
Wzmacnianie ekonomicznej siły jednostki to przecież droga do wzmocnienia rangi i wizerunku
całego środowiska. Taki jest cel powołania działów „doświadczenia zawodowe” oraz „biznes,
finanse, zarządzanie”. Techniki i technologie budowlane, rozwiązania materiałowe, a także
konkretne sytuacje w projektach i na inwestycjach będą tematami „studium przypadku” oraz
„techniki w architekturze”. „Prawo” (choć tylko jako dział pisma) komentarza nie wymaga.
I wreszcie „sport, podróże, pasje”. Zaskoczenie? Lecz przecież każdemu z nas należy się
chwila odpoczynku po intensywnej codzienności.
Czy tak otwarta formuła pisma dla architektów się sprawdzi? Na pewno chciałbym, by Z:A
stał się czytany. Bezpłatny nie musi oznaczać nijaki i nieciekawy.
Zatem z pokorą i z rumieńcem skromności oddaję w Wasze ręce ten pierwszy numer. Mam
nadzieję „Zawodem:Architekt” nie sprawić zawodu i zaufania nie zawieść. A nawet jeśli znajdzie
się statystyczne 10% złośliwców (vide: „Budujemy w naszych głowach”), to animuszu nie stracę.
Sebastian Osowski, redaktor naczelny Z:A
PS
W „Biuletynie IA” wiceprezes KRIA ds. informacji Sławomir Żak na temat Z:A napisał: „Będziemy
wdzięczni za komentarze, za wszystkie głosy konstruktywnej krytyki”. Podpisując się pod
tym apelem, zapraszam do korespondencji na adres: s.osowski@zawod-architekt.pl.
|